3 stycznia 2011

Wątpliwości wokół "dialogu"

Organizacje ekologiczne niezwiązane z lokalnymi ośrodkami decyzyjnymi nie przystąpiły do zaproponowanej „platformy dialogu”. Dlaczego nie chcą rozmawiać?

Każda ochrona to ograniczenie. Wszelkie działania dla ochrony przyrody, kultury, krajobrazu są związane z działaniem dla dobra ludzi, nie robimy tego dla innych cywilizacji. Problem w tym, że ludzie ci mają różne oczekiwania, różne zdania o tym co jest dobre, a do tego ludzie miejscowi (gdziekolwiek) nie zawsze mają tę samą hierarchię potrzeb, co np. mieszkańcy reszty kraju. Do tego jeszcze są interesy branżowe, polityczne, rodzinne – i właśnie przyroda ma to wszystko zaspokoić. Dlatego nie jest z nią najlepiej.
Każda ochrona, jakichkolwiek wartości wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami i wymaga myślenia w kontekście szerszym niż własny interes. Tego uczy właśnie nauka ekologii, dlatego ekolodzy to dla populistów „terroryści”, bo zawsze komuś przeszkadzają w „rozwoju”, „wzroście”, zarobieniu itd. Właśnie mieliśmy tego przykład: organizacje pozarządowe nie weszły do projektu zaproponowanego przez pana starostę.

Czy brać pieniądze na „ochronę” przyrody, nie wyrażając zgody na ochronę przyrody? Starostwo Powiatowe w Hajnówce złożyło do CKPŚ (Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych) projekt „Platforma współpracy na rzecz zrównoważonego rozwoju rejonu Puszczy Białowieskiej”. Projekt ten związany jest jeszcze z dawnymi planami ministra Nowickiego – powiększenia parku narodowego. Chodziło o stworzenie platformy dialogu różnych stron w dążeniu do powiększenia parku. Projekt znalazł się na tzw. liście indykatywnej i przeznaczono na niego 1 600 000 PLN. Sporo pieniędzy. Warto je dobrze wykorzystać dla ochrony przyrody, w znaczeniu także ponadlokalnym, bo taką ma wartość Puszcza, a źródło finansowania ma służyć przyrodzie. Tymczasem jeszcze przed wyborami samorządowymi wszystkie gminy regionu jednogłośnie sprzeciwiły się jakiemukolwiek powiększaniu parku narodowego, nawet o istniejące już rezerwaty. Już po tej odmowie, starosta hajnowski zwrócił się do pozarządowych organizacji z prośbą, by do 17-go grudnia wytypowały swoich przedstawicieli do prezydium projektu starosty.

Ale o co chodzi? Organizacje przede wszystkim chciały się dowiedzieć o co chodzi. Na co ich przedstawiciele będą mogli mieć wpływ? I dowiedziały się. Pracownia otrzymała informację, że chodzi o zgromadzenie „przedstawicieli władz lokalnych, Parku Narodowego, przedsiębiorców, organizacji pozarządowych działających na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej, leśników, ministerstwa, instytucji naukowych, którzy będą wspólnie pracować nad modelem skutecznej ochrony przyrody oraz zrównoważonego zagospodarowywania terenów Powiatu Hajnowskiego”. Wspólna praca nad modelem ochrony to bardzo szlachetne ale kompletnie ogólnikowe. Do ochrony przyrody służą już konkretne przepisy i wystarczy je przestrzegać. Nie trzeba platformy, żeby dowiedzieć się, że wszyscy deklarują, że przyrodę kochają. Co nie przeszkadza być przeciw parkowi narodowemu, przyrodnikom, ograniczeniu chaotycznej zabudowy czy strefie ciszy. Całe to zgromadzenie miałoby się składać z pospolitego ruszenia, głównie przeciwników powiększania parku narodowego i kilku przedstawicieli organizacji pozarządowych, które by legitymizowały projekt i dostarczały okazji do pretensji o całe zło (pamiętamy niedawne spotkania z zarzutami pod adresem ekologów, że „oni w Boga nie wierzą” albo „palą najlepszym drewnem z puszczy”). Natomiast zagospodarowanie przestrzenne zleca się fachowcom. W radach samorządów są odpowiednie komisje, które mogą dobierać do swojego składu członków spoza rad, specjalistów czy przedstawicieli organizacji pozarządowych. Może więc chodzi o to, żeby – chociaż plan min. Nowickiego już upadł – zgarnąć te ponad 1.5 miliona, a przy okazji spacyfikować pozarządowe organizacje włączając je w nic nie znaczące, bo niedecyzyjne ciało? Chyba tego właśnie obawiały się organizacje.

Edukacja, edukacja.Projekt zakłada kształtowanie odpowiedzialnych postaw wobec ochrony środowiska w różnych grupach wiekowych - od wieku przedszkolnego do osób dorosłych - poprzez edukację szkolną  [...]”. Nauczyciele z Hajnówki uczą ekologii i to bardzo dobrze! Edukacją ekologiczną zajmują się wszyscy! Wydano na nią już mnóstwo pieniędzy, a społeczeństwo nadal nie chce parku narodowego i ustami swoich przedstawicieli głosi, że ochrona przyrody to hodowla zgnilizny! Lasy Państwowe mają też swoich specjalistów od leśnej edukacji i może teraz, jako partnerzy „platformy” wytłumaczą w szkołach i przedszkolach, dlaczego trzeba wycinać las, żeby las mógł rosnąć? Przyrodnicy uczą czegoś zupełnie innego. Organizacje pozarządowe od dawna, często bez żadnych środków na ten cel, uczestniczyły w edukacji w szkołach. Może więc teraz posadzimy obok siebie któregoś z profesorów biologii od lat badających Puszczę i leśnika specjalistę od edukacji leśnej – będzie edukacja o różnicy poglądów :). A może wyda się kolejny folder z kolorowymi zdjęciami, niestety zwykle na kredowym, błyszczącym i „nieekologicznym” papierze. A potem lokalne społeczeństwo znowu zaprotestuje przeciw parkowi, a ćwierć miliona Polaków będzie się domagało odebrania głosu lokalsom w sprawach parków narodowych.

Wydawanie pieniędzy, czy prawdziwy dialog?Realizacja tego zadania polegać będzie na przygotowaniu i wydaniu przewodników, informatorów na temat przyrodniczych i kulturowych atrakcji regionu” – no właśnie, a nie mówiłem? Tylko, że kiedy lokalne stowarzyszenie wydało za jedną 800-tną tej kwoty, z własnych składek trójjęzyczny folder o kulturze regionu, lokalni politycy nie byli tym zainteresowani, a kiedy Pracownia wydała wzornik architektoniczny, reakcja była podobna, dopiero żartobliwy komiks wywołał zainteresowanie, bo burzę protestów, że obraża się leśników! A teraz ma być inaczej?

Platformę buduje się wspólnie od podstaw. Budowanie platformy dialogu zaczyna się od wspólnej pracy i wspólnych ustaleń na poziomie projektu przedsięwzięcia. Tym razem tego nie było, nikt nie zaprosił organizacji pozarządowych do wspólnego ustalania ram platformy, celu, strategii, zasad funkcjonowania. W dodatku pierwotnie zakładany przedmiot dialogu przestał istnieć, bo gminy powiedziały NIE. Organizacje pozarządowe postanowiły więc napisać do CKPŚ, że w związku z brakiem zgody gmin na powiększenie parku, zgodnie z regulaminem, założenia projektu straciły sens i projekt powinien trafić ponownie do oceny I stopnia. Pewnie politycy lokalni podniosą raban, że przez ekologów tracimy szansę, że to taki ważny społecznie projekt itd. Może zaczną szukać „swoich” organizacji pozarządowych, które będą mniej krnąbrne – tylko czy to będzie jeszcze dialog? Gdzie więc popełniono błąd? Odpowiedź jest prosta. Platformę dialogu projektuje się wspólnie ze stronami, a nie przedstawia swój projekt stronie i zaprasza do udziału, kiedy wcześniej odrzuciło się już  istotę sporu.

Dialog jest niezbędny. Dialog zawsze jest pożyteczny. Ale prawdziwy dialog – między prawdziwymi stronami sporu, z udziałem mieszkańców, w każdym sołectwie, z udziałem przedstawicieli nauki, bo to oni mają twarde dane, a nie przedstawicieli instytucji. Na argumenty, a nie po to, żeby przerabiać pieniądze w młynku politycznych gier, szkoleń i spędów organizowanych przez polityków. Nie mam zbytniej nadziei na szybką zmianę polityki, która pod płaszczykiem "demokracji" przypomina hucpę. Teraz „realizuje się projekty” i zbiera „kasę”. Przyroda nie jest podmiotem tylko hasłem, a odmienne zdanie określa wroga. Ważny jest populizm i zyskanie pieniędzy. Pod szlachetnym hasłem „żeby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatnio” doprowadzono kiedyś kraj do upadku. Bo w tamtym systemie nie było miejsca na prawdziwy dialog i społeczeństwo obywatelskie - było miejsce na puste hasła. Obywatelskie społeczeństwo zabrało niedawno głos, kiedy to ćwierć miliona ludzi podpisało się pod inicjatywą odbierającą lokalnym politykom prawo decydowania o przyrodzie – by zamienić narzędzie weta na prawdziwy dialog. JK.

24 komentarze:

  1. We wrześniu zagaiłem do drwala w południowej części puszczy i spytałem czy tego tez pan będzie ciął, wskazując na 0k 150 letni świerk.
    -,,jak kornik jest to trzeba będzie!" -odparł całkiem życzliwie
    -,,no to co ja pokaże moim przyszłym wnukom? Młody las?" -spytałem
    -,,jak byśmy nie usuwali takich starych drzew to miałby pan tu jak w ścisłym" -odparł drwal ze śmiechem i poczuciem że mnie przekonał

    Zastanawiam się nad dialogiem z takimi ludźmi. Oczywiście drwal to prosty człowiek, ale tacy sami mogą być jego przełożeni, samorządowcy i radni -tego się boję. Jak wytłumaczyć im że to dziedzictwo ludzkości, które mamy przekazać dalszym pokoleniom. Dla nich to tylko zgniłe drewno. -Pozdrawiam Jacek

    OdpowiedzUsuń
  2. " ale tacy sami mogą być jego przełożeni, samorządowcy i radni -tego się boję."

    Nie mogą być, ale są!

    Tu można zobaczyć, jakie zabiegi ochronne w rez Szafera proponuje Nadleśnictwo Białowieża:
    http://pracownia.org.pl/pliki/propozycje-nadlesn-bialowieza-do-zadan-ochronnych-rez-szafera.pdf

    Tutaj Nadleśniczy Niedzielski gardłuje za wycinką świwrków w tymże rezerwacie:
    http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090905/MAGAZYN/562103252

    Z kolei P. Oldze Rygorowicz (Wójt Hajnówki) przeszkadzają już nawet stare dęby.

    Czy z takimi osobami da się zbudować "model skutecznej ochrony przyrody"?
    Szybciej koniowi wytłumaczysz, że Puszcza (a zwłaszcza rezerwaty) to dziedzictwo.
    Dlatego w tej platformie dialogu chodzi tylko i wyłącznie o przewalenie kasy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego najtrudniejszym zadaniem jest ustalenie celów i strategii ewentualnego dialogu. Przypomina mi się rysunek pięciu gości kopiacych leżącego, z podpisem: "Demokracja - większość ma rację". Wiekszość mieszkańców planety chce po prostu mieć co zjeść, większość Europejczyków a pewnie i Polaków chciałaby całej Puszczy parkiem (listopadowe stanowisko komisji UE w sprawie wilderness), większość mieszkańców powiatu hajnowskiego i jego polityków nie zgadza się na żadne powiekszanie parku a i istniejący park pewnie by chętnie zlikwidowali. A regionalny lider polityczny wygłasza poglądy, że przyroda "idzie za człowiekiem", a profesorom biologom trzeba odebrać tytuły. Od czego i z kim, i w jakim celu zacząć dialog? I kto powinien taki dialog moderować? Drzewo dla stolarza to potencjalna okleina, dla hodowcy potencjalne pieniądze, dla naukowca środowisko chronionych gatunków, które dla kogoś będą tylko robalami, a dla mieszczucha piękno, którego strata odbiera mu część dobrostanu, czego technolog drewna kompletnie nie rozumie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Oczywiście drwal to prosty człowiek..."

    Błędne założenie tyle powiem...

    "...Ja prosty człowiek - cóż mi skarga?
    Kadzą mi albo palcem grożą.
    Każdy swój krzyż przez życie targa
    A jeszcze kamień mu dołożą.
    Dźwignę, to dobrze, nie - to nie:
    Drżyjcie gdy krew zaleje mnie!..."

    WŁAŚNIE ZALEWA MNIE KREW

    OdpowiedzUsuń
  5. bo to nie ludzie są "prości" (prosty to powinien być komplement!) tylko bywają prostacko przywiązani do poczucia racji i zamknięci na innych. Niezależnie od wykształcenia. A ci co nimi manipuluja dla swoich interesów, to już na pewno prości nie są.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Jak wytłumaczyć im że to dziedzictwo ludzkości," - dziedzictwo ludzkości to piramidy w Egipcie a nie Puszcza.

    Co do przegapionego dialogu trudno powiedzieć po czyjej stronie jest wina ale wydaje mi się, że każde działanie prowadzone żeby innemu się nie udało czegoś zrealizować to po prostu nasza narodowa głupota. Nie rozumiem jaki ma być cel listu do CKPŚ - organizacje strzelają sobie w plecy takimi posunięciami i koło się zamyka. Może w końcu mądrzejszy ustąpi kto nim jest - nie wiem ale patrzę sobie na to całe zamieszanie z Puszczą i rzygać się chce ....

    Niezależny obserwator

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze, "niezależny obserwatorze", część puszczy po stronie polskiej i białoruskiej jest dziedzictwem ludzkości, tak samo jak piramidy i warto o tym wiedzieć. A po drugie właśnie po to organizacje napisały list do CKPŚ, żeby rozpocząć prawdziwy dialog. Nie chodzi o szukanie winnego a o warunki, które zapewnią że będzie to dialog.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam!
    Dawno nie przytaczałem mojej "ulubionej"gazety, tak więc proszę, poczytajcie sobie:
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101231&typ=po&id=po08.txt
    płakac się chce.. znowu.....
    Co za gazeta............

    OdpowiedzUsuń
  9. i co robić z kims, kto opowiada, że ziemia jest płaska? Leczyć? Izolować? A jak spoleczeństwo wybiera kogoś z takimi poglądami, to co robić ze społeczeństwem? Może uwierzyc ze jest płaska i razem się upić?

    OdpowiedzUsuń
  10. ale ta wójt jest ciemna! Sama nie rozumie co mówi i jeszcze gubi się w tym. Byle przeciw ekologom oby mądrzejszemu racji nie przyznać. Ja nie rozumiem jak tacy ludzie jak ona mogą być na takich stanowiskach? To są ludzie o niezwykle zamkniętych umysłach...

    OdpowiedzUsuń
  11. ta wójt to potencjalny partner do platformy dialogu, więc pytanie anonima z 23.38 jest zasadne

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja tam Bogu dziękuję za wójt Rygorowicz. Dzięki bzdurom jakie publicznie opowiada, jasno i wyraźnie widać, że koncesjonowany pseudodialog na narzuconych odgórnie przez starostę warunkach nie ma żadnego sensu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani wójt jak zawsze wspięła się na wyżyny "yntelektu". Wyborcom gratulujemy...

    OdpowiedzUsuń
  14. ta wójt została wybrana i z nią trzeba rozmawiać. Nie ma co gratulowac wyborcom. Bo co zrobisz, wyślesz ich wszystkich do szkoły? nie żartuj. taki bywa i w Polsce poziom swiadomości i nie mozna się na to obrazić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się na to nie obrażam. Tyle że to jest dowód na to, że dialog na warunkach tej pani - a to w istocie proponuje starosta - nie będzie żadnym dialogiem, tylko przykrywką do przerobienia prawie dwóch milionów złotych. I nie widzę żadnego powodu dla którego organizacje pozarządowe miałyby firmować i brać na siebie współodpowiedzialność za taką żenującą hucpę.
    Dialog jest niezbędny, nikt przy zdrowych zmysłach tego nie neguje (no bo trudno zdrowe zmysły przypisywać tym, co krzyczą że ekolodzy karmią robaki, nie mają boga w sercu i należy ich topić w bagnie), ale dialog to nie kiwanie głowami pod dyktando idiotów ( a wybacz, ale ktoś kto opowiada, tak jak pani wójt w ND idiotyzmy, jest idiotą). To wymiana myśli i poglądów która ma na celu osiągnięcie konsensusu. Poza tym jak się chce prowadzić dialog, to trzeba najpierw zdefiniować, w jakiej on ma być sprawie prowadzony. Tymczasem gminy jasno powiedziały, że parku nie chcą. To o czym tu do cholery jasnej rozmawiać?

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż, większość górali nie docenia Tatr, w ogóle tam nie chodzi, nie widzi sensu dymać pod górę, w dodatku za darmo. Papuasi do niedawna myśleli, że turyści wspinają się na ośnieżone szczyty gór Nowej Gwinei by zebrać trochę śniegu. A ludzie z okolic Puszczy nie mają pojęcia przy jakim lesie mieszkają. Że właśnie dla tych gnijących drzew ludzie z całej Europy będą przyjeżdżać. I Będzie Puszcza i ludzie zarobią. Z resztą i tak z niej nie żyją, niech nie przesadzają. Mała grupka osób żyjących jak pączki w maśle sieją lęk wśród ludności, a ponieważ lesniczy zawsze budził respekt (taka pozostałość z dawnych czasów) to ludzie wierzą.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli w ramach platformy ma być edukacja to jedyny sens ma edukacja wszystkich lokalnych polityków, z obowiązkowymi wycieczkami do parku narodowego, opisana potem w lokalnej prasie np: "Wójt Olga Rygorowicz oniemiała z wrażenia, kiedy zobaczyła w obszarze ochrony ścisłej największe świerki w Puszczy i do tego żywe! Teraz będzie o tym opowiadała w swojej rodzinie i znajomym"

    OdpowiedzUsuń
  18. Może właśnie dla takich efektów/jak wyżej/ warto ten dialog rozpocząć.Rada w której organizacje ekologiczne nie chcą uczestniczyć ma zadecydować o ostatecznym kształcie projektu i dopiero wtedy będzie mógł być finansowany.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli CKPŚ podchodzi do koncepcji platformy na poważnie, do do uruchomienia takiego kadłubka do przerabiania kasy na warunkach starosty nie dopuści. Jeśli nie podchodzi poważnie, to nie warto się w to bawić.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak się dowiedzieliśmy CKPŚ postara się przedstawić wyciąg najważniejszych informacji z wniosku i rekomendacji, których organizacje nie dostały wcześniej od wnioskodawcy. CKPŚ zamierza zaproponować, żeby z tą pełniejszą wiedzą, NGO jeszcze raz rozważyły udział w projekcie. Według naszych informacji, to właśnie Rada ma wypracować wspólną strategię i zasady działania w projekcie i uzyskać akceptację wszystkich członków, jeszcze przed kolejnym etapem oceny. Takie rozwiązanie dopuszcza daleko idące zmiany w stosunku do tego co pierwotnie starostwo zaproponowało w projekcie, w zasadzie nawet wypracowanie zasad i kierunków działania od podstaw. Co bardzo istotne, według naszej informacji – aby umowa mogła być podpisana każdy członek Rady musi zaopiniować pozytywnie zasady działania. Mamy więc do czynienia z nowymi, nieznanymi wcześniej okolicznościami. Czekamy teraz na oficjalną informację i zobaczymy jak postąpią organizacje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Może okazać się że, co nagle to po diable. Warto było najpierw zapytać CKPŚ o co chodzi z tą radą.Pytać o to samo u wnioskodawcy nie wypadało?

    OdpowiedzUsuń
  22. Kłopot we tym, że zachodzi duża rozbieżność między tym co mówi CKPŚ a tym co utrzymuje wnioskodawca. Poza tym informacji zavsze lepiej szukać u źródła

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekaw jestem skąd pochodzi wiedza o tym ,,co utrzymuje wnioskodawca,,.Wnioskodawca utrzymuje że nikt go nie prośił o wyjaśnienia dot roli rady w projekcie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czyli wnioskodawca do nikogo nie zwracał się z wnioskiem o udział w projekcie? A to ciekawe...

    OdpowiedzUsuń