6 stycznia 2017

Kontrowersyjne badania na stałych powierzchniach w BPN

Koronnym argumentem leśników i ministra dowodzącym zmniejszania się bioróżnorodności w Białowieskim Parku Narodowym są badania prowadzone przez prof. Brzezieckiego z Katedry Hodowli Lasu SGGW.
Brzeziecki na łamach m.in. „Naszego Dziennika” dowodzi katastrofy ekologicznej, jaka dokonuje się w BPN, gdzie leśnik nie pomaga Puszczy.
Prof. Andrzej Bobiec w najnowszym numerze „Leśnych Prac Badawczych” (w artykule „Do czego służą badania na stałych powierzchniach w Białowieskim Parku Narodowym?”, który lada dzień pojawi się na stronie internetowej) rozkłada na czynniki pierwsze badania Brzezieckiego, zarzucając mu zarówno niewłaściwe podejście metodologiczne, jak również błędną interpretację danych.
Zasadniczym błędem metodologicznym jest brak procedury wymaganej przez formalne standardy wnioskowania naukowego potwierdzającej, że powierzchnie badawcze są reprezentatywne dla puszczy. Zgodnie z założeniami wybrane transekty miały odznaczać się zróżnicowaniem składu gatunkowego drzewostanów, co dowodzi ich przejściowego charakteru.
Bobiec zauważa, że osiemdziesiąt lat, od kiedy prowadzone są obserwacje to wiek fizjologicznej starości najkrócej żyjących gatunków pionierskich i mniej niż 1/4 długości życia dębu, a więc zdecydowanie za krótko by wyciągać daleko idące wnioski.
Kształtowanie się współczesnego składu gatunkowego flory drzewiastej Puszczy Białowieskiej trwało ok. 10 tys. lat i przez ten czas poza cisem nie ustąpił żaden gatunek drzewa. Wręcz przeciwnie, m.in. za sprawą gospodarki leśnej, została wzbogacona w kilka gatunków obcych, w tym dąb czerwony, daglezję i klon jesionolistny.
Bobiec zgadza się, że stosując podejście bezingerencyjne, możemy mieć do czynienia z utratą bioróżnorodności rozumianą jako całkowita liczba gatunków w kompleksie. Takie podejście z całą pewnością nie sprzyja licznym gatunkom ruderalnym, łąkowym, murawowym, porębowym, ekotonowym i terenów otwartych. Zyskują jednak gatunki wnętrza lasu, „leśni specjaliści”, gatunki stenotopowe, a więc takie, dla których często Puszcza stanowi ostatnie refugium.
Nasilenie procesu rozpadu drzewostanów świerkowych spowodowane aktywnością kornika drukarza nie nosi najmniejszych znamion katastrofy ekologicznej w rozumieniu przytoczonych definicji. Za to jest ono typowym zaburzeniem ekologicznym warunkującym odnowienie lasu. Autor wskazuje na sprzeczności w wywodach Brzezieckiego. Z jednej strony ochrona ścisła ma prowadzić do homogenizacji mogącej skutkować ekstynkcją gatunków światłożądnych, a z drugiej strony ta sama forma ochrony grozi „katastrofą” i „tragedią”, czyli gwałtownym rozpadem drzewostanów, które warunkuje naturalne odnowienie takich gatunków jak dąb.

W tym samym numerze LPB polecamy też artykuł "Puszcza Białowieska – obiekt światowego dziedzictwa UNESCO – priorytety ochronne", którego współautorką jest dr Sabina Nowak z zasłużonego dla ochrony naszej przyrody Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".

PS.
Po ukazaniu się w sieci omawianego powyżej numeru LPB Instytut Badawczy Leśnictwa wydał dziwne oświadczenie odcinając się od jego zawartości, a potem odwołano dotychczasową redaktor naczelną (dr hab. Dorota Dobrowolska) czasopisma, prawdopodobnie za jej zgodę na umieszczenie w tym numerze publikacji niezgodnych z linią partii - wróć, tak było w PRL - niezgodnych z linią "dobrej zmiany" :)

12 komentarzy:

  1. Przecież wartość Puszczy polega właśnie na obecności gatunków - specjalistów związanych ze starymi, naturalnymi lasami. Oczywiście można zwiększyć różnorodność Puszczy, rozumianą jaką całkowitą liczbę gatunków, sadząc tu i tam kukurydzę, proso, brzoskwinie, a z dalekich krajów przywieźć bizona, grizzly albo daniela lub muflona. Różnorodność niewątpliwie wzrośnie, ale najważniejsze, że Szyszko i leśnicy będą zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  2. to zjawisko Amerykanie już dawno stosownie nazwali - "śmieciowa nauka"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małe uzupełnienie: przywołując termin "śmieciowa nauka" mam oczywiście na myśli pierwszego z wymienionych w poście Autorów

      Usuń
    2. Raczej:
      http://lubimyczytac.pl/ksiazka/99023/nauka-skorumpowana-o-nieczystych-zwiazkach-nauki-i-biznesu

      Usuń
    3. Niesamowite, że Pan Redaktor już wie czego autor dowodzi w publikacji nim ta jeszcze się w ogóle ukazała:) Bez wątpienia świadczy to o obiektywny podejściu do sprawy;)

      Usuń
    4. Ukazała się, autorzy już mają pliki pisma w pdf, nie mam pojęcia czemu nie udostępniono jeszcze tego numeru na stronie http://www.ibles.pl/web/lesne-prace-badawcze

      Usuń
    5. Już udostępniono: http://www.ibles.pl/web/lesne-prace-badawcze/-/doi-10-1515-frp-2016-0031

      Usuń
  3. Wszystko co nie odpowia linii ideologicznej jest smieciowym. Ciekawe zreszta ze profesor Bobiec jest wyznawca teorii samorodztwa.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, śmieciowym jest "nauka", której wyniki, zamiast w porządnym czasopiśmie naukowym lub popularnonaukowym, upublicznia się w branżowym brukowcu partii aktualnie rządzącej i służą one decyzjom politycznym, a nie społeczeństwu :)

      Usuń
    2. Leśne Prace Badawcze to "branżowy brukowiec partii aktualnie rządzącej"? Sam jesteś "brukowiec" ;) :-D

      Usuń
    3. Nie Leśne Prace Badawcze tylko Nasz Dziennik :))), wspomniany na początku postu

      Usuń
  4. Dobrym zwiastunem jest ten artykuł. Obrazuje, że nie tylko leśne ośrodki mają pojęcie o lesie. Trochę o hodowli lasu mają, lecz o złożoności leśnych zależności niewielkie. Monopol na dyktat wreszcie się kończy.

    OdpowiedzUsuń