23 maja 2010

Ekolodzy znów "winni"

Przez Polskę przetacza się fala powodziowa, ludzie jeszcze ratują się przed żywiołem, ale już zaczyna się szukać winnych zaistniałej sytuacji. Pojawia się potrzeba szukania kozła ofiarnego.
Rząd skutecznie się broni zatroskaną miną Tuska i zrzucaniem wszelkiej odpowiedzialności na samorządy. Podtopieni mieszkańcy terenów zalewowych przenigdy nie przyznają się do tego, że być może zbudowali swoje domy nie całkiem tam gdzie trzeba. Strażacy i inne służby bardzo się starają, wprawdzie poniewczasie, ale dobre chęci się liczą - głupio byłoby teraz na nich narzekać. Zatem kto jest winny, że nas zalało?
W wielu komentarzach pojawił się naturalny kandydat - ekolodzy, zieloni. To przez nich gdzieś nie można było zbudować zbiornika retencyjnego, podwyższyć lub zbudować wałów itp.
Wieść gminna niesie, że mafia ekologów opanowała kraj i prowadzi go do ruiny, zaś prawdziwi Polacy spychani są do getta, bo ważniejsze są żaby, robale czy jakieś roślinki, których nikt na oczy nie widział. Oczywiście ekolodzy nie robią, tego co robią, z umiłowania przyrody, a nawet wrodzonego wariactwa, to jeszcze można by im po chrześcijańsku wybaczyć. Oj nie. Zieloni, a raczej już ekoterroryści, to suto opłacani agenci wpływu unijnych masonów, czy innych jewriejów, którzy chcą po raz kolejny (po smoleńskiej katastrofie) upokorzyć Polskę, osłabić ją, uczynić z niej skansen, a na koniec zniewolić czwartym europejsko-ekologicznym rozbiorem. Tegoroczna powódź jest tego jawnym dowodem.
Nieważne, że ekolodzy od lat trąbią (a światli hydrolodzy przyznają im rację), że tereny zielone i podmokłe są naturalnym rezerwuarem wody, chłoną ją jak gąbka i trzymają długo, że wylesienia i regulacje rzek to prosta droga do coraz groźniejszych powodzi, że nie da się całego świata zabetonować i pokryć asfaltem. Lud wie swoje, wie lepiej i groźnie szemrze - łapaj ekologa...
Nikt nie protestuje.

15 komentarzy:

  1. Raczej według mnie ekolodzy nie są winni powodzi. Właściwie to wycinanie lasów i regulacja rzek są jej przyczynami. Chociaż w przypadku obecnego kataklizmu to raczej opady deszczu i oczywiście zaniedbania władz w budowie zbiorników retencyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. >> JK: Tak jak obszar Puszczy Białowieskiej jest obszarem chaosu przestrzennego, podobnie jest w całym kraju. Nie ma planów przestrzennych, każdy buduje gdzie chce, a gminy temu sprzyjają. Dlaczego jest taki sprzeciw wobec powiększenia parku narodowego? Bo mogą się pojawić jakieś regulacje, a tak - "wolność" mamy i "święte prawo własności"! Kilometr za Pogorzelcami, w Naturze 2000 powstała droga betonowa w środek lasu i dwa nowe domy; na łąkach przy dziedzictwie ludzkości mamy wykop, ławy i tablicę informującą o rozpoczętej budowie w 2000 r! (wykop i tablica pojawiły się parę miesięcy temu), podobnych budów jest wiele,handluje się działkami rolnymi i leśnymi pod budowę zarówno na terenach cennych przyrodniczo, jak i zalewowych czy narażonych na inne katastrofy. Czasami ludzie sami za to płacą straszną cenę, częściej cenę płaci przyroda, a nam wszystkim przyjdzie zapłacić kiedy zdewastujemy całe swoje otoczenie. A wystarczyłoby wprowadzić zakaz budowania na terenach niebudowlanych i wymusić opracowywanie planów zagospodarowania przestrzennego. A póki co rygorystycznie wymagać ocen oddziaływania na środowisko i spełnić postulaty ekologów:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z przedmówcą. Bym tylko uściśliła. Nie - "wprowadzić zakaz budowania na terenach niebudowlanych", a - "restrykcyjnie egzekwować ten zakaz". Skoro teren jest nie budowlany, to nie budować! Bez kombinowania, że się może uda.... Może się uda. A może przyroda udowodni, że jednak się nie opłaciło kombinować, bo to ona na tym terenie rządzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. >>JK: rzecz w tym, że kiedy nie ma miejscowych planow zagospodarowania przestrzennego, to teren niebudowlany nie oznacza, że nie można na nim budować, bo nie ma miejscowego prawa! I o to chodzi gminom. W gminach nie ma tendencji do powstrzymywania chaotycznej zabudowy, bo wójt restrykcyjny nie wygra wyborów. A RDOŚie w terenie nie działają.

    OdpowiedzUsuń
  5. zatem może lobbing za rzecz działania RDOŚów w terenie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma to związku z teksetem, ale ma z komentarzami.
    Rozszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego szkodzi integracji z Europą zachodnią, ale to nie:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7210414,Polska___Rosja_polaczone_pradem__Zaczely_sie_rozmowy.html
    Niewykluczone że ani jedno, ani drugie. Jednak widać tu poważną niespójność świadczącą o tym, że w przypadku Białowieskiego Parku Narodowego chodzi o cos zupełnie innego. Bo na pewno rozszerzenie parku narodowego nie przeszkadza we wddrażaniu europejskiej sieci Nartura 2000, zwłaszcza na tle łączenia tych sieci energetycznych. O co więc rządowi chodzi NAPRAWDĘ w utrzymywaniu tego paraliżującego stanu prawnego i posługiwaniu się zasadą dziel i rządź ? Dlaczego PO-wskie organizacje "poza"rządowe zadusiły tzw, prezydencki projekt rozszerzenia parku i wciąż prawie nie mówią o rozszerzeniu parku narodowego ? Dlaczego na przykład OTOP woli wypasać importowane krowy za miliony niż walczyć o rozszerzenie parku narodowego ?

    OdpowiedzUsuń
  7. OTOP czy PTOP?

    OdpowiedzUsuń
  8. http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,7389071,Komisja_Europejska_ochroni_naszego_orlika_krzykliwego.html
    "orlika" ...

    OdpowiedzUsuń
  9. a więc chodzi Ci o PTOP, a to zupełnie inna organizacja niż OTOP. PTOP należy do tych "dobrych ekologów" co to i z LP i z administracją potrafią się dogadać, stanąć po stronie budowniczych autostrady przez Rospudę w przeciwieństwie do "ekooszołomów"...

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście jest tam o PTOP, a ja cały czas z jakiegoś powodu byłem pewien że OTOP.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe w takim razie, jakie są kryteria przyznawania czegoś takiego. Chodzi mi zwłaszcza o to, że PTOP dostaje unujną kasę pomimo zamachu na Rospudę. Na pewno nie ma takich procedur które by to łączyły, ale odruchowo wywołuje zdziwienie.
    Niestety już wcześniej parę razy napadłem na OTOP z tego powodu, ale po tym sterowanym faszyźmie na listach ornitologicznych nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale chyba raport PTOP w sprawie Rosudy nie był częścią jakiegoś przedstawienia prowokującego dalsze wydarzenia. To wydaje się mało prawdopodobne.

    OdpowiedzUsuń
  13. PTOP nie cieszy się najlepszą opinią z tego powodu, że nikt ich nie widział w kampaniach broniących jakiś miejsc cennych za to jak potrzebny jest jakiś pozytywny raport organizacji ekologicznej dla inwestora to i owszem. U nas w Hajnówce jakoś byli cicho kiedy mieszkańcy protestowali przeciw śmieciarni w poblizu ich rezerwatu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oni protestują, jak mają w tym interes. Albo jak jest to na rękę władzom. Jak zarząd województwa nie chciał wydać kasy na obwodnicę Tykocina, potrzebną tak z historycznego jak i ekologicznego punktu widzenia, to pani konserwator blisko z PTOP zaprzyjaźniona szybko dostała od pana dyrektora generalnego naszych podlaskich ptasiarzy opinię, że obwodnicy Tykocina nielzia, bo to grzech ekologiczny straszliwy będzie. Ale jak parę kilometrów dalej, dokładnie między narwiańskim a biebrzańskim PN pan marszałek zechciał lotnisko regionalne budować, to kolega dyrektor generalny siedział cichutko jak mysz po miotłą.

    OdpowiedzUsuń
  15. kolega dyrektor generalny sekretariatu PTOP :) ... a w hajnówce jakoś nie protestują przeciw zakładowi utylizacji odpadów przy ich "rezerwacie"

    OdpowiedzUsuń