12 maja 2020

Nauczają pradawnego prawa życia


Najnowszy "Przekrój" przypomina słowa, które o drzewach napisał Hermann Hesse.


Od zawsze uważałem, że najdobitniejsze kazania głoszą drzewa. Uwielbiam te rosnące w grupach i w rodzinach, w lasach i w zagajnikach. Ale jeszcze bardziej wielbię te, które żyją w pojedynkę. Są jak samotnicy. Nie ci, którzy uciekli na odludzie z powodu jakiejś słabości, ale jak wybitne, odosobnione jednostki, np. Beethoven albo Nietzsche. W ich wierzchołkach szumi świat, ich korzenie spoczywają w nieskończoności; tylko one się w niej nie gubią, lecz dążą ze wszystkich życiowych sił do jednego celu: wypełniać mieszkające w nich prawo, rozwijać własną postać, przedstawiać siebie. Nic nie jest bardziej święte, bardziej godne naśladowania niż piękne, silne drzewo.


Kiedy drzewo zostaje ścięte i pokazuje słońcu nagą, śmiertelną ranę, z jasnej tarczy pnia jak z nagrobka odczytać można jego historię: w słojach i zrostach wiernie zapisana jest cała walka, wszystkie cierpienia i choroby, całe szczęście i wzrost, chude i obfite lata, odparte ataki i przetrwane wichury. Każdy wiejski chłopak wie, że najtwardsze i najszlachetniejsze drewno ma najwęższe słoje, że wysoko w górach i w stanie bezustannego zagrożenia rosną najbardziej niezniszczalne, najsilniejsze i najdoskonalsze pnie.


Drzewa są świętością. Kto wie, jak z nimi rozmawiać i jak ich słuchać, ten pozna prawdę. Nie głoszą doktryn ani gotowych recept, lecz nie troszcząc się o to, co jednostkowe, nauczają pradawnego prawa życia.


Drzewo mówi: „We mnie ukryte jest ziarno, iskra, myśl, moje życie jest wieczne. Niepowtarzalne i jednorazowe są próba i miot, w którym wydała mnie nieśmiertelna Matka, niepowtarzalne są kształt i żyły mojego pnia, niepowtarzalna jest najdrobniejsza gra liści w mojej koronie i najmniejsza blizna na mojej korze. W tym, co objawia się jako jednorazowe, kształtować i pokazywać wieczność – oto moje zadanie”.


Drzewo mówi: „Moją siłą jest ufność. Nie wiem nic o moich ojcach, nie wiem nic o tysiącach dzieci, które powstają ze mnie każdego roku. Żyję do końca tajemnicą moich nasion, nie martwię się o nic innego. Ufam, że Bóg jest we mnie. Ufam, że moje zadanie jest święte. Żyję tą wiarą”.


Kiedy pogrążamy się w smutku i życie staje się nieznośne, drzewo może nam powiedzieć: „Cicho, cicho! Spójrz na mnie! Życie nie jest łatwe, życie nie jest ciężkie. To myśli dziecka. Pozwól przemówić w sobie Bogu, a one umilkną. Trwożysz się, bo twoja droga oddala cię od matki i od ojczyzny. Ale każdy krok i każdy dzień prowadzą cię z powrotem. Ojczyzna nie jest tu ani tam. Ona jest w środku, w tobie albo nigdzie”.


Chwyta mnie za serce tęsknota za wędrówką, kiedy słyszę drzewa szumiące na wieczornym wietrze. Jeśli słucha się długo i uważnie, tęsknota ujawnia swoją istotę i sens. Nie jest pragnieniem ucieczki od cierpienia, jak mogło się wydawać. Jest tęsknotą za ojczyzną, za pamięcią matki, za nowymi przypowieściami życia. Prowadzi do domu. Każda droga prowadzi do domu, każdy krok to narodziny, każdy krok to śmierć, każdy grób jest matką.


Tak szumi wieczorem drzewo, kiedy dziecięce myśli napełniają nas strachem. Myśli drzew są długie, rozwlekłe i spokojne, tak jak dłuższe od naszego jest też ich życie. Są mądrzejsze od nas, dopóki ich nie słuchamy. Ale kiedy nauczymy się słuchać drzew, to właśnie zwięzłość, szybkość i dziecięcy pośpiech naszych myśli zyskają niezrównaną radość. Kto nauczył się przysłuchiwać drzewom, ten nie pragnie stać się jednym z nich. Nie pragnie być niczym innym, niż jest. To jest dom. To jest szczęście.


Tłumaczyła Barbara Bruks
Zdjęcia: Beata Hyży-Czołpińska

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentarze są moderowane, pojawią się za jakiś czas – po akceptacji.