6 lipca 2018

Choroba złej przestrzeni

Podobno w Polsce, poza Auschwitz-Birkenau najbardziej odwiedzanymi miejscami są Wieliczka i Puszcza Białowieska.
Architekturą, nawet pałacową, nie możemy konkurować z zamkami nad Loarą, Wersalem czy nawet „Złotą” Pragą. Kopalnia soli jest tylko w Wieliczce, a Puszcza tylko na polsko-białoruskiej granicy. Turyści przyjeżdżający do Białowieży mogą więc podziwiać piękno tego światowego dziedzictwa ludzkości. Panorama Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego, zamykająca Polanę Białowieską, to widok jedyny i wyjątkowy, bo nigdzie na świecie takiego nie ma!
Sama Białowieża jednak szpetnieje. Z roku na rok przybywa jej kolejnych paskudnych budynków, nie mających nic wspólnego z tradycyjną, drewnianą architekturą, harmonijnie wpisaną w podlaski pejzaż. Przykład? Proszę - budynki, nazwane szumnie apartamentami, tuż przy dawnej, carskiej linii kolejowej i drodze na Podolany, które zepsuły ten kawałek przestrzeni. Jak władze gminy mogły do tego dopuścić?


Adam Mickiewicz w paryskim cyklu wykładów o literaturze słowiańskiej twierdził, że jesteśmy narodem wizualnie upośledzonym. Niechęć do patrzenia, do dostrzegania piękna ponoć mamy w genach. Profesor historii sztuki, Maria Poprzęcka, nazwała to zjawisko ciężką i przewlekłą odmianą choroby złej przestrzeni. Nie wszyscy, na szczęście, na nią zapadają. Tutaj dobrym przykładem jest właściciel Carskiej, który uratował od zniszczenia carski dworzec kolejowy i odtworzył z ogromną dbałością o detal każdy jego element. Teraz ratuje kolejne budynki, należące do kolejowego kompleksu.
Urzędnicy gminy Białowieża nie widzą jednak piękna i dobrych wzorców. I pozwalają na bezpowrotne niszczenie krajobrazu, należącego przecież do każdego z nas! Skoro więc lokalne władze mają w genach wizualne upośledzenie- należy je zmienić! Białowieża bowiem potrzebuje i zasługuje na ludzi, którzy z szacunku dla lokalnej tradycji i krajobrazu będą chronili to, co najcenniejsze, oryginalne i odrębne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane, pojawią się za jakiś czas – po akceptacji.