9 listopada 2013

Trudna bioróżnorodność

Podczas posiedzenia społeczno-naukowej rady usłyszałem wczoraj wątpliwości wyrażane ze strony samorządowców co do ochrony np. korytarzy ekologicznych. Ktoś zwrócił uwagę, że po co chronić polanę przed zabudową skoro tam nie rosną drzewa, więc jaki to korytarz ekologiczny? Jako laik w sprawach przyrodniczych ale trochę w nich oczytany i ze sporym doświadczeniem przyrody in situ :)  przypuszczam, że za różnicę poglądów w sprawach przyrodniczych odpowiadają w dużej mierze... dziennikarze (a raczej „pseudodziennikarze”), z których nieliczni tylko starają się wyjaśniać przyrodę w oparciu o fakty naukowe. Mamy więc dowolność poglądów i każdy się na przyrodzie zna a nawet wie co dla Puszczy jest najlepsze. Problem jest tym większy, że liczna grupa zawodowa zajmująca się eksploatacją zasobów leśnych i administrująca nimi od pewnego czasu straszy terminami naukowymi (i tytułami) wprowadzając spory zamęt wśród zwykłych obywateli – laików. Nie mnie rozstrzygać kto ma rację, bo nie mam do tego tytułu, ale trudno nie mieć wątpliwości czytając np. niedawny list profesorów leśników zajmujących się hodowlą lasu, skierowany do ministra, by przywrócić wycinanie Puszczy lub uchwałę zjazdu Polskiego Towarzystwa Leśnego. Czytamy tam m.in. (za „Przeglądem Leśniczym” – wrzesień 2013), że efektem zmniejszenia etatu cięć w Puszczy Białowieskiej „jest postępujący rozpad drzewostanów, który spowoduje zmniejszenie bioróżnorodności świata roślin i zwierząt [...]” 


Dr Nuria Selva z Instytutu Ochrony Przyrody PAN czytając to zdanie powiedziała, że ktoś nie rozumie co oznacza termin „bioróżnorodność”.  Dzięki internetowi łatwo sprawdzić, więc i ja – laik – sięgnąłem po to narzędzie i czytam, że: bioróżnorodność to po prostu całe życie na Ziemi. UNEP wyróżnia trzy poziomy bioróżnorodności: genetyczna, gatunkowa i ekosystemowa. Czytam dalej, w najpoważniejszych naukowych źródłach, że ochrona bioróżnorodności polega przede wszystkim na ochronie siedlisk naturalnych, a przyrodnicy piszą, że podstawową rolę w ochronie bioróżnorodności lasu  (nie chodzi oczywiście o las gospodarczy) ma ochrona starodrzewów oraz martwego drewna.

Tymczasem niektórzy leśni naukowcy przestrzegają, że Puszcza się starzeje i to zagraża bioróżnorodności i zasobom genowym. 


Według National Wildlife Federation antropogeniczne zagrożenia to jednak co innego: to wszelkie nienaturalne zmiany w danym środowisku wprowadzane przez działalność człowieka. Według UNEP natomiast to m.in. fragmentacja ekosystemów i ich eksploatacja (np. wycinanie drzew). Ktoś już użył świetnego przykładu, że bioróżnorodność rozumiana jako ilość gatunków jest wysoka i na śmietniku! Tymczasem według tych naukowych definicji chodzi raczej o gatunki związane z naturalnym ekosystemem, a więc w przypadku Puszczy z gatunkami puszczańskimi. Cóż zatem oznacza to magiczne słowo „bioróżnorodność”? 

Czy naprawdę ilość gatunków, a może chodzi o gatunki i ekosystemy i może gatunki zawleczone przy okazji eksploatacji Puszczy wcale nie powinny cieszyć? Towarzystwo Leśne chce zmiany planu hodowlanego by zahamować – jego zdaniem – negatywne zjawiska i utrzymać dziedzictwo historyczne (???) i przyrodnicze Puszczy. 

Dnia 23 października 2013 Parlament Europejski podjął decyzję o przedstawieniu problemu budowy i polepszania dróg na terenach mało przekształconych lasów podczas warszawskiej konferencji klimatycznej COP 19 oraz uznać za priorytetowe kierowanie funduszy REDD+ na obszary lasów pozbawione dróg. Cóż komu szkodzą drogi przez las ktoś by zapytał, zupełnie jak o sens korytarzy ekologicznych tam, gdzie jest tylko łąka? Tymczasem każda lepsza droga – na co zwraca uwagę Nuria Selva to większy i szybszy ruch, dodatkowy hałas, nienaturalne światła, zanieczyszczenia, większa śmiertelność zwierząt, silniejszy efekt bariery, większy obszar oddziaływania i w efekcie utrata środowiska życia wielu gatunków. Jaki to ma związek z Puszczą Białowieską? Na przykład taki, że szykuje się remont Drogi Narewkowskiej, która fatalnie dzieli Puszczę i już dawno powinna być zamknięta dla ruchu poza ruchem lokalnym! 

7 komentarzy:

  1. No nie to jest jakiś absurd. Przecież z martwym drewnem związane są niezliczone ilości gatunków zwierząt, roślin i grzybów. Jego usuwanie w dłuższej perspektywie prowadzi do zubożenia lasu. Ale tak to jest jak się patrzy na las z perspektywy 100 letnich cyklów produkcyjnych. Przecież dęby żyją po 500 lat, czyli w puszczy od czasów ostatniego zlodowacenia było co najwyżej kilkanaście pokoleń tego gatunku. Lasy naturalne i zbliżone do naturalnych to niesłychanie skomplikowane ekosystemy, dopiero zaczynamy je poznawać, a stwierdzenie że martwe drewno jest przyczyną ich biologicznego zubożenia zakrawa na żart, stojący w jawnej sprzeczności ze współczesną wiedzą naukową. Stwierdzenie to jest wyrazem arogancji, pychy o także ignorancji człowieka, który rości sobie prawo do panowania nad wszelkim życiem na tej planecie.

    Kloszard

    Kloszard

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałem że w Parku to jest Rada Naukowa. Chyba że autor bloga ma namyśli liczny udział samorządowców i leśników w radzie BPN co powoduje że w jakim sensie jest ona społeczno - naukowa. Tylko czy o to chodzi? Pewnie zamiast dyskutować o problemach ochrony parku ciągle dyskutuje się o problemach społecznych, problemach samorządowych itp. współczuje jeśli tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie jestem pewien jak ta rada się nazywa, chyba już nie naukowa. W każdym razie na ostatnim posiedzeniu było chyba z 4 samorządowców, troje przedstawicieli nadleśnictw, jeden przedstawiciel ngo (autor komentarza), jeden z RDOŚ, goście z białoruskiego parku i bodaj dwoje profesorów. Trudno to zgromadzenie nazwać ciałem naukowym... Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone. Z drugiej strony to chyba dobrze, że jest okazja, by pracownicy Parku przedstawili samorządom przyczyny takiej a nie innej polityki Parku

      Usuń
  3. Zubożeniem różnorodności (na przykładzie obszaru ścisłego) straszy ludzi prof. Brzeziecki z SGGW. Eksponuje zubożenie ekosystemu aktualnej fazy rozwojowej. Mimo, że jest to proces dynamiczny, rozłożony w długim czasie, próbuje dowodzić, że taki stan czeka wszystkie starodrzewie. Trudno posądzać uczonego o ignorancję, to raczej arogancja i serwilizm obliczony na wsparcie samorządowców i leśników. Na takie wnioski założyciel tych powierzchni doświadczalnych na pewno przewraca się w grobie! Prof. strasznie zapędza się w negację konserwatorskiej formy ochrony przyrody. W swej pysze zapomniał o etyce badań naukowych i pokorze wobec złożoności naturalnych procesów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naturalne cykle rozwoje drzewostanów to nie 100 lat jak napisał jeden dyskutant. W takich ekosystemach jak P.Białowieska to ok.400-500 lat aby Puszcza powróciła do charakteru takiegi jak e Rezerwcie Ścisłym w Białowieskim Parku. Problem polega na tym że w tym okresie ok 400-500 lat będa wystepowały takie sytuacje jak obecnie w ścisłym to znaczy we fragmentach spadek biróznorodności ubytek wielu gatunków prze okres 40-60 lat. Z punktu widzenia człowieka to okres bardzo długi dla ekostemu to jedna z faz przejsciowych. Czy zatem zgadzamy się na to aby przyroda rządziła sie całkiem samodzielnie ? Nie wolno nam zapominac że bez względu na to co będziemy robili w Puszczy to ekosystem podlega presji-np roczny sum aryczny opad zanieczyszczen wynosi ok 40,4 kg na kazdy hektar powierzchni. Jak zareaguje na to ekosytem ? i kiedy ta reakcja będzie widoczna? Jeszcze raz trzeba podkreslic że człowiek ocenia zjawiska z swojego odcinak czasu czyli ok 60-70 lat a w fazach rozwojowych ekostemu w Puszczy Białowieskiej to około 1/6 całego cyklu. Czy jesteśmy w stanie zaakceptować taką sytuację kiedy w czassie zycie jednego człowieka ekostem sie "uprości"- patrz dane z rezerwatu scisłego BPN. .

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym wszystkim straszne i smutne jest to, że leśników wuiększość ludzi nie znających się na rzeczy traktuje jak zawodowych przyrodników. Na każdym kroku, wszędzie i zawsze powinno się leśników obnażać z tej estymy i stawiać na równi co najwyżej z rolnikami, mysliwymi i hodowcami zwierząt. Mają wszyscy oni tyle samego z przyrodą: korzystają z niej, najczęściej szkodząc. Dopóki Naród tego nie zrozumie dopóty będzie ich utożsamiał z Przyrodą i ekologią i dopóty będą brani pod uwagę w poważnych przyrodniczych dyskusjach naukowych. Czy ktoś pyta o zdanie myśliwych? A rolników? Nie! To dlaczego pytamy leśników o zdanie, dlaczego ich opinia w ogóle jest brana pod ocenę? Zapytamy nalepiej jeszcze kolejarzy, meliorantów i drogowców...

    OdpowiedzUsuń
  6. Polska nie dba o bioróżnorodność w naturze - to jest nie "modne" i nieestetyczne - badałem ostatnio ten temat jako pszczelarz - polecam artykuł: http://pasiekapastucha.pl/aktualnosci/show/47,Monokulturowosc_Polskich_wsi_...

    OdpowiedzUsuń