19 sierpnia 2010

Na drogach w Puszczy niebezpiecznie

Adam Bohdan (ten sam, któremu grożono utopieniem w bagnie) dzisiaj, kiedy
wrócił z rezerwatu Szafera do samochodu zostawionego przy Zwierzyńcu, zastał
samochód ze zniszczonymi oponami i porysowaną karoserią przez nieznanych
sprawców. Na miejsce przyjechała wezwana policja.

22 komentarze:

  1. A to mogli to zrobic podopieczni wladz centralnych, lokalnych czy dwa w jednym ?

    OdpowiedzUsuń
  2. A co narysowali ? Bo gryzmoły ludzi pierwotnych po latach stają się bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widocznie w Puszczy są problemy z powierzchnią do uprawiania sztuki i nie mogli przepuścić takiej okazji.

    OdpowiedzUsuń
  4. topienie w bagnie umorzono na wniosek policji to i rysowanie karoserii i cięcie opon nadaje się do umorzenia, bo nawet zdrowiu i życiu nie zagrażało

    OdpowiedzUsuń
  5. no, to będzie o czym pisać w serwisach - a może i materiał filmowy jakiś w świat pójdzie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieznani sprawcy to musiała być narodowa prawica, bo dzisiaj w Sejmie SLD i Zieloni poparli inicjatywę obywatelską i objęcie parkiem narodowym całej Puszczy. Ciekawe jak na to "czerwona Hajnówka"? "Zdaniem Dariusza Szweda topnieje miłość rządu PO-PSL do Puszczy Białowieskiej. Katarzyna Piekarska, Dariusz Szwed i Bartosz Arłukowicz zachęcali do zbierania 100 tysięcy podpisów pod projektem zmiany ustawy o ochronie przyrody umieszczonym na stronie akcji: http://tydecydujesz.org"

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to się takim młotom od topienia w bagnie, rznięcia opon czy umarzania śledztw w takich sprawach ciężko dziwię. Toż oni tylko dostarczają argumentów tym co twierdzą, że pozostawienie decyzji w sprawie ochrony przyrody samorządom jest wręczaniem małpie brzytwy. Ciekawe czy taki na przykład starosta Pietroczuk, nie mówiąc już o swoich kolegach z niższych szczebli samorządów, będzie umiał powiedzieć swojej trzódce: "ej chłopaki, tak nie robimy, bo wychodzimy na ostatnich ćwoków...". Pewnie nie. Albo jak zawsze będą udawać że nic się nie stało, albo co jeszcze bardziej prawdopodobne, spróbują całą sprawę zbagatelizować, tudzież zrecjonalizować opowieściami w stylu "musicie ich zrozumieć, czują się zagrożeni, bla, bla, bla..."
    Gówno tam panie starosto o panowie wójtowie. Tak zachowują się kryminaliści. Dla kryminalistów i tych co ich wspierają nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia. Jest więzienie, twarda prycza i paczki z cebulą z domu. Albo nie żyjemy w państwie prawa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już tam towarzysz Grześ szybko przywoła do porządku tak Arłukowicza jak i Piekarską. Kapitan Włodzimierz szybko mu wytłumaczy, że ekoterroryści zmanipulowali mu aktyw i że ten jak za dawnych dobrych czasów wymaga ciężkiej, ojcowskiej ręki. By wyjść z błędu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A zrobił to tajny agent wysłany przez Greenpeace. Taka mała dywersja na szkodę swoich po to by oczernić ZŁYCH TUTEJSZYCH, KTÓRZY CZYHAJĄ NA OBCYCH.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak. I Grzyb grożący Bohdanowi utopieniem w bagnie, oraz jego synowie wygrażający mu pięściami, też są agentami Greenpeace. Agentem Greenpeace są niewątpliwie również panowie Poskrobko i Sawicki, których zadaniem jest tworzenie wrażenia że miejscowi to kretyni, kłamcy i oszuści. Strasznie perfidny jest ten Greenpeace.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście żartowałem , ale parafrazując Nikodema Dyzmę ..."...samochodu szkoda"

    OdpowiedzUsuń
  12. A złapano kogoś za rękę? Bo tak piszecie, że to na pewno ktoś z miejscowych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, przecież już ustaliliśmy że to prowokatorzy Greenpeace. Miejscowi to wszyscy bez wyjątku miłują ekologów, solą i chlebem ich witają. Hotel Głuszec też prowokatorzy spalili. I prowokatorzy z Greenpeace obrzucili ministra jajkami.

    OdpowiedzUsuń
  14. No, jak ostatnim razem przy podobnej akcji złapano kogoś za rękę, to policja i tak umorzyła dochodzenie. Więc jakie to ma znaczenie. Ręka ręka rękę myje. Jeden komuś grozi śmiercią, drugi uzna że to był żart i dochodzeniu łbem zakręci. A nawet jakby nie zakręcił to prokurator zaraz umorzy. Albo sąd oddali, że szkodliwość niewielka. A bo to raz tak było. Wiadomo - Hajnówka. Rączka rączkę myje. Razem do flaszeczki, razem na polowanko. Swoim krzywdy zrobić nie damy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę historii aktów terrorystycznych lokalesów znalazłem przed chwilą na stronie GW. Jutro to będzie w GW białostockiej:
    http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,8281861,Bandycka_debata_o_przyrodzie.html

    OdpowiedzUsuń
  16. "...Siłowe zachowania przeciwników ochrony przyrody mają w Puszczy Białowieskiej długą tradycję. Podczas poszerzania Białowieskiego Parku Narodowego w 1996 r. w lokalnych publikacjach pojawił się szereg anonimowych gróźb. Ich autorzy zapowiadali, że po poszerzeniu parku "zatańczy czerwony kur". Niedługo potem nieznani sprawcy spalili leżący opodal wsi Masiewo hotel Głuszec. W roku 2000 w Białowieży, znów nieznani sprawcy, obrzucili ministra środowiska jajkami. W 2005 r. ówczesna wójt Białowieży na spotkaniu z przedstawicielami organizacji pozarządowych zapowiedziała, że jeśli ci nie przestaną zabiegać o ochronę puszczy, ta spłonie. Dwa lata później najpierw wybito szyby w domu mieszkającego w jednej z puszczańskich wiosek dziennikarza "Gazety Wyborczej" Adama Wajraka, a później ciężko pobito jednego z jego sąsiadów i przyjaciół. Według sprawcy powodem pobicia była właśnie działalność Wajraka na rzecz ochrony przyrody."

    Ludzie zrozumcie ze wśród "tutejszych" zawsze jest, była i będzie niechęć do powiększenia BPN i do ekologów a nawet do ludzi , którzy są np. za powiększeniem BPN nawet wśród "tutejszych". Tak jak sobie czytam te wasze komentarze to myślę sobie że nie znacie reali życia w tym regionie ale cóż nie można tego oczekiwać od ludzi z zewnątrz.
    Dla nich (a między innymi też i dla mnie od poprzedniej soboty) powiększenie BPN to "zagrożenie", to niemożność swobodnego poruszania się po lesie, zakaz zbierania runa leśnego ziół itp.
    Zwykłym ludziom nie wytłumaczycie co niesie za sobą powiększenie BPN pokazując jakieś akty czy ustawy. Tu trzeba rozmawiać ich czyli naszym zwykłym językiem.
    To chyba na razie tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  17. masz oczywiście dużo racji, bo ludzie są uksztaltowani długim doświadczeniem, stereotypami, przesadami itp. i tak jest wszędzie, nie tylko w Białowieży. natomiast nigdzie nie udało się przeprowadzić rozmów z wszystkimi, dlatego jest prawo. W Białowieży jest o tyle trudniej, że wyglada na to, iż małe grupy manipulują skutecznie tzw. społecznością lokalną, czasami ją podpuszczając, czasami prowokując. A na to rozmowy pojedynczych osób wiele nie pomogą. Znasz lepszą drogę od przestrzegania prawa na początek? Tego Adama Bohdana tak nienawidzą, bo zbiera dowody na łamanie prawa. Gdyby jego odkrycia w puszczy nie były prawdziwe nikt by się nim nie przejmował i by mu opon nie przecinali.

    OdpowiedzUsuń
  18. Storm, rozmawiać ich językiem? Jak to sobie wyobrażasz? To trzeba zacząć palić domy, bić ludzi obuchem siekiery w głowę, grozić im utopieniem w bagnie i przebijać opony w samochodach?
    Od dłuższego czasu usiłuję się dowiedzieć konkretnie skąd się ta niechęc bierze. Czego KONKRETNIE ludzie się boją, co ich zniechęca. I trudno uzyskać mi poważne, merytoryczne odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy 23 sierpnia 2010 12:14
    Łapiesz mnie za słówka, ich językiem to znaczy normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mieszkam w Białowieży i nigdy nie odmówiłem nikomu kto chciał rozmawiać. Sam też zawsze wysłucham opinii innych. I nadal nie odmówię. Pod warunkiem, że nie będzie to spęd ludzi, ktorzy nie chcą rozmowy, nie chcą słuchać, chcą tylko wykrzyczeć swoje "racje", bo wówczas jest to strata czasu. JK

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak...najgorsze jest rozmawiać z kimś kto słyszy lecz nie słucha.

    OdpowiedzUsuń
  22. Coś mi się wydaje że jak to się wszystko skończy cała ta walka o powiększenie BPN, zakaz wycinki w okresie lęgowym ptaków itd. , itp. Dopiero się zacznie partyzantka w Puszczy.
    Pożyjemy zobaczymy co wyniknie z eksperymentowania na ludziach . DOBREJ NOCY ;)

    OdpowiedzUsuń