
Działający w Puszczy
Białowieskiej ekolodzy dowiedzieli się właśnie, że to, co rośnie na głowach
jeleni, to porosty. Skoro więc szukają w lesie porostów, to musieli płoszyć
jelenie. Można by to uznać za surrealistyczny żart, gdyby nie fakt, że opinię
taką wygłosili policjanci. [...] Całą sprawę można by uznać za humorystyczną,
gdyby nie to, że ilustruje ona dość dziwne układy panujące w Puszczy
Białowieskiej. Oto policja, zamiast zajmować się ściganiem człowieka, który dwa
razy złamał prawo - najpierw ograniczając wolność Bohdana, potem fałszywie go
oskarżając, robi wszystko, żeby to poszkodowany okazał się winnym. Wcześniej,
gdy temu samemu Bohdanowi drwal groził śmiercią, sprawę umorzono, bo zdaniem
policji przecież nic się nie stało, skoro obaj panowie wystąpili obok siebie w
telewizji. Gdy natomiast leśnicy doszli do wniosku, że młody ornitolog
przeszkodził w dewizowym polowaniu, prokuratura bez wahania oskarżyła go o
naruszenie ostoi zwierzyny i dopiero sąd musiał wygłosić prawdę oczywistą - że
las należy do wszystkich, nie tylko do myśliwych.
Miało być o czym innym, o nowościach w Puszczy,
ale ten wątek z Gazety Wyborczej porusza już setki osób na FB więc zamieszczamy link do artykułu Jakuba Medka. O nękaniu przyrodników przez myśliwego/drzewiarza
i lokalną policję pisaliśmy już wcześniej.
Tymczasem Puszczy zagrażają śmieci! Gmina
postanowiła zlikwidować pojemniki na różne odpady i właśnie to realizuje.