27 lipca 2014

Czy na obszarze Puszczy Białowieskiej powstanie jedno nadleśnictwo?

Ogromny, pomnikowy, żywy świerk rosnący w obszarze ochrony ścisłej BPN "rosnący między drzewami liściastymi, co stanowi okoliczność utrudniającą namnażanie się chrząszcza"

Nawiązując do tematu świerka i kornika drukarza w PB warto przypomnieć, że świerk w obecnej ilości jest zjawiskiem niedawnym i efektem działalności człowieka (zaprzestania wypalania przyziemnego, przegęszczenia zwierzyny łownej i in.). Naukowcy zajmujący się historią Puszczy Białowieskiej zauważają, że pojawienie się drzewostanów z przewagą świerka było precedensem. Brincken pisał w roku 1826, że "zniszczenia drzewostanu świerkowego powodowane przez kornika nie są tu znane [...] świerk rośnie prawie zawsze między drzewami liściastymi, co stanowi okoliczność utrudniającą namnażanie się chrząszcza".
Obserwowane zmiany klimatu czy poziomu wód gruntowych powodują procesy przyrodnicze z widocznym wycofywaniem się świerka. Dzisiaj, na coraz większych obszarach chronionych, puszcza zaczyna w większym stopniu ukazywać spontaniczny rozwój zgodnie ze słowami prof. Paczoskiego, że pozostawienie przyrodzie roli decydującej spowoduje, że: "w każdym poszczególnym miejscu wyrośnie w lesie mianowicie to, co jest dla niego najlepsze".
Od pewnego czasu mówi się o potrzebie reorganizacji obecnej formy zarządzania polską częścią Puszczy Białowieskiej. Wobec pata z powiększeniem parku narodowego (niezgoda samorządów) podnoszą się głosy, że przy obecnym, niewielkim pozyskaniu drewna podział na trzy nadleśnictwa nie ma większego sensu. Że rozważa się takie plany potwierdza wypowiedź Anny Malinowskiej, rzeczniczki Lasów Państwowych, którą możemy przeczytać tutaj. Z kolei leśni politycy Prawa i Sprawiedliwości (Jan Szyszko, Dariusz Bąk) domagają się powrotu do Puszczy gospodarki leśnej, by bezcenne drewno nie "gniło".

PS (2014-08-01):  Jako, że w komentarzach padają słowa o tym jak drzewiej w Puszczy bywało pozwolę sobie, nawiązując do słów dyskutanta "i królowie i carowie też rozumieli ich potrzeby (były nadania, było drewno, było zezwolenie na wypas bydła i trzody). I to dzięki tej koegzystencji puszczę odziedziczyliśmy w nienajgorszym stanie. Czyli bardzo szybko zrozumieli co i jak. Był i kij i marchewka." na umieszczenie mało znanego obrazka z czasów przyjazdu Ich Wieliczestwa, na którym widzimy te piękne chwile, kiedy dostojnicy pozwalali dzieciom podejść (na baczność lub na kolanach) i wkładali im do buzi ciasteczka z carskiego stołu (to ten aspekt marchewki):

37 komentarzy:

  1. Ciekawe kto będzie "supernadleśniczym" - czy ktoś w pokroju p. Skirko czy wręcz odwrotnie p. Bieleckiego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. supernaldeśnictwo powinno mieścić się w Białowieży a nie gdzieś na obrzeżach Puszczy, może nadleśniczy z Białowieży? Jest nowy a to z pewnością atut. W ogóle powinni zrobić konkurs do tego nadleśnictwa i poszukać ludzi z kompetencjami o innym nieco profilu bo wyzwania są teraz inne niż wieloletnie doświadczenie tutejszych leśników.

      Usuń
  2. Nadleśnictwo Dziedzictwo! tak się powinno nazywać nadleśnictwo zarządzające dziedzictwem ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli że samorządy przekombinowały w swoim nie bo nie i rezygnacji z oferowanych milionów?

    OdpowiedzUsuń
  4. a tak skomentował to pewien udzielający się na tym blogu leśnik na forum leśników: "Wiadomo, że sprawa jest bardzo delikatna i - niestety - polityczna (kto był w Rogowie na XX leciu LKP, ten to usłyszał na własne uszy). Znam kilka nadleśnictw, które łączono, dzielono i znowu jakoś tam łączono. Wszystko co człowiek stworzył może on zniszczyć, zmienić, naprawić. Niestety gorzej z konsekwencjami dla innych.
    Teraz mamy koniunkturę, ale kiedy i jak raptownie się ona skończy - tego nikt nie wie "nie ma mocnych". Stąd te dobre prognozowania. Co będzie za kilka, kilkanaście miesięcy? - tego najtęższe głowy nie przewidzą. Na szczęście leśnicy są nieźle zahartowani i nas zawsze do służby wzywa leśna moc. To las jest naszą siłą, a my siłą lasów, za które każdy z nas codziennie bezpośrednio odpowiada. (Przypomniało mi się pytanie z czasów mojego stażowania: "Jaka jest kolejność wylatywania z lasu?" Odp.: "Wpierw wylatuje kornik, a potem leśniczy". A jak jest tu teraz? Na przykładzie Puszczy każdy leśnik sam umie udzielić sobie odpowiedzi.
    Spędziłem w Puszczy ponad 38 lat. Poznałem ją chyba nie najgorzej i to od strony ochroniarskiej i stricte leśnej. Miałem i mam swoje zdanie na to co się w Puszczy i z Puszczą na przestrzeni nie tylko ostatnich lat działo. Obiecuję sobie, że jak przyjdzie jakaś kolejna zima, a żył będę, to nagram swoje opowieści wnuczkom - by wiedzieli w jakim lesie żyli ich prapradziadkowie, pradziadkowie, dziadkowie, mama, ciotki i wujkowie, i w jak intrygujących oraz zakręconych czasach przełomu wieków działa się historia Puszczy Białowieskiej.
    Obecne decyzje potwierdzają jedynie to co jest ogólnie znaną prawdą - to władca, zarządca ma głos decydujący (polityk) - i nie zawsze to on jest, w prawnym znaczeniu, suwerenem.
    Ktoś spyta - czy ci nie żal? Nie wiem. Chyba nie - żyłem w ciekawych czasach, spotkałem ciekawych ludzi (i pewnie wielu jeszcze spotkam) - niestety głupców również (ale jak mawiał mój dziadek "lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć" i to jest najprawdopodobniej kwint esencja puszczańskiego problemu - bo nawet Dunowie to szybko zrozumieli w końcu lat 90-tych). Widziałem również, jak wybitni naukowcy z czasem coraz lepiej rozumieją leśnictwo, leśników, jakie w naszej profesji widzą możliwości do realizacji czynnej ochrony przyrody (i niestety widziałem również proces odwrotny).
    Mam nadzieję, że mimo tych polityczno-administracyjno-organizacyjnych zawirowań ani Puszcza, ani społeczność (ludność) nie ucierpią więcej niż to tylko wynika z naturalnych procesów ekologicznych i społeczno-gospodarczych. I leśnicy tutejsi, i mieszkańcy mają jeszcze w świeżej pamięci czasy zaborców i okupantów - umieli się dostosować by przetrwać. Szkoda jednak, że coraz trudniej zachować korzenie, że tak na siłę trochę mamy być skrzyżowaniem "cepelii" i nowoczesności, i że nie zawsze jest to nasz świadomy i przez nas akceptowany wybór."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie emocjonalnie i autorytatywnie się wypowiadasz. Trochę pokory wobec Natury i procesów w niej zachodzących by Ci się przydało. Leśnicy gospodarują od niespełna 80 lat, a co było wcześniej? Ano wcześniej przyroda działała sama i to znacznie lepiej niż pod dyktando leśników. Pracownicy LP jednak - jak zawsze - wszystko wiedzą lepiej. Tak się ich kształci i w takim poglądzie utwierdza przez wszystkie lata pracy, na emeryturze również zdanie nie zmieniają.
      Wiem, o czym piszę, bo skończyłem studia leśne i przez kilka lat pracowałem w LP. Sam odszedłem, gdy próbowano mnie zmusić do zaniechania wszelkich prób samodzielnego myślenia i stosowania się całkowicie do poleceń przełożonych.

      Usuń
    2. Widać, że z tej kilkuletniej lekcji niewiele zrozumiałeś. Wręcz poddałeś się - dla świętego spokoju. Może gdybyś został to leśnictwo wcześniej by się zmieniać zaczęło.
      Rozumiem tego cytowanego. Ma korzenie tutaj. Wie pewnie o tym lesie nie tylko z podręczników, ale z opowiadań dziadków i rodziców (czyli są to wspomnienia z jakichś około 200 lat). Ma prawo do emocji, tak samo jak Anonim z 29 lipca 2014 10:03 (bo chyba w emocjach piszesz: "Leśnicy gospodarują od niespełna 80 lat, a co było wcześniej? Ano wcześniej przyroda działała sama i to znacznie lepiej niż pod dyktando leśników. Pracownicy LP jednak - jak zawsze - wszystko wiedzą lepiej." Z tego co wiem to leśnicy to swoje "lepiej"opierają jednak na doświadczeniu i wiedzy naukowej.
      A co do zmieniania zdania na emeryturze - to nie tylko znam leśników, którzy je zmienili (są tacy nawet w Białowieży), ale też znam profesorów, którym stało się podobnie (różnych dyscyplin o jednym z nich głośno nawet jest w prasie).
      Więcej pokory wobec przekonań innych ludzi.

      Usuń
    3. akurat ten cytowany leśnik to jak mówią miejscowi "nawałocz" (czyli przyjezdny) ale że mówi tak, jak leśnicy nauczyli miejscowych, więc jest przez nich hołubiony.

      Usuń
    4. ta wiedza naukowa na której bazują leśnicy jest bardzo wybiórcza, więc mówienie o podstawach naukowych jest miejscami naciągane, szczególnie to dotyczy leśników z puszczy, bo w innych częściach kraju mają dużo częściej otwarte umysły.

      Usuń
    5. Tzw. "wielepiejki". I wcale nie opierają swoich poglądów na wiedzy i doświadczeniu, ale na marketingu i własnych doraźnych korzyściach. Przecież podstawowym celem działania LP jest ZYSK. Slogan "dbanie o przyrodę" jest w ustach pracowników LP zwykłym chwytem marketingowym.
      Co do tego profesora, to on wcale nie zmienił poglądów. Zawsze trzymał z tymi, którzy mogli przynieść mu jakieś korzyści. W końcu trafił do środowiska, które przyjęło go niemal jak mentora lub guru, a o takim traktowaniu zawsze marzył - zwłaszcza gdy był "gnębiony i niedoceniany" (w swoim prywatnym odczuciu) jako pracownik jednej z Katedr na Wydziale Leśnym SGGW.
      A cudze poglądy można szanować lub nie. Słowo "pokora" nijak tu nie pasuje.

      Usuń
    6. Uwielbiam używanie argumentów w dyskusji o przyrodzie w rodzaju "Ma korzenie tutaj. Wie pewnie o tym lesie nie tylko z podręczników, ale z opowiadań dziadków i rodziców (czyli są to wspomnienia z jakichś około 200 lat)" - Ale merytoryczne argumenty! :)))) Po co kształcić specjalistów od przyrody skoro wszędzie żyją jacyś lokalsi co to znają "prawdę" z opowiadań dziadków i pradziadków. Byłoby bardzo śmieszne gdyby nie smutne, bo taka retoryka tak naprawdę jest wymierzona w miejscową ludność, którą się wmanipulowuje w swoje interesy :(( A w tamtym regionie to co chwila ktoś z polityków się tym posługuje.

      Usuń
    7. bo jak ma korzenie gdzie indziej to trzeba eliminować, to chwast, obcy, nie zna się, a nasza ziemia dla naszych :) - głupoty, ale do tego prowadzi takie myślenie

      Usuń
    8. Do Anonimowy30 lipca 2014 10:52:
      Sądzę, że wiem o kim myślisz. Ale się mylisz. Tak niewiele wiesz o ludziach w Białowieży mieszkających, że aż to jest żenujące. Wiem, że ten co pisał ten emocjonalny tekst ma faktycznie korzenie stąd i to sięgające czasów Witolda.Jego rodzina musiała (podkreślam musiała) stąd na przełomie XVIII i XIX wieku uciekać. Wiele osób mieszkających w Białowieży tak miało. Później po latach niektórzy z nich wracają. Do takiego powrotu przyznaje się też jeden z autorów czy właścicieli tego bloga. Czyli ma prawo do wyrażania swoich emocji.Wcale nie pisze o merytorycznej potrzebie takiej czy innej postawy wobec puszczy. Ma tylko swoje zdanie, które wyraża. Czy to upoważnia do takich hejtowych ataków?
      Leśnicy niczego nikogo nie musieli uczyć. Polski chłop swój rozum ma i kieruje się właśnie tym rozumem, a jeśli argumenty czyjeś nie są go w stanie przekonać, to tym gorzej la tych argumentów. Inaczej rzecz ujmując - leśnicy argumentują logicznie, a "druga" strona nie umie profesjonalnie tego zrobić. Jej argumenty - choć opierane są na wynikach badań nie są przekonywujące (to może te badania są źle prowadzone??? - czy ktoś się nad tym zastanowił???)
      Anonimie z 30 lipca 2014 21:30 - sarkazm nie zawsze jest dobrym doradcą i wnioskowanie w oparciu o to "co autor miał na myśli?" jest ewidentnym manipulowaniem.

      Usuń
  5. Janusz Korbel29 lipca 2014 11:38

    Radio Maryja informuje, że od 1 stycznia 2015 roku Nadleśnictwo Białowieża zostanie zlikwidowane: http://www.radiomaryja.pl/informacje/nadlesnictwo-bialowieza-do-likwidacji/

    OdpowiedzUsuń
  6. "Polski chłop swój rozum ma i kieruje się właśnie tym rozumem, a jeśli argumenty czyjeś nie są go w stanie przekonać, to tym gorzej la tych argumentów."


    I właśnie przez ten chłopski rozum królowie, a potem carowie położyli łapę na Puszczy, bo inaczej - mielibyśmy tu zwykły lasek, a nie stuletnie drzewostany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nadal nie kumasz. Ten chłop z tym się pogodził, bo królowie i carowie coś w zamian jednak mu dawali. Czyli nadal strzelasz kulami w płot i obrażasz ludzi, którzy ośmielają się mieć inne niż jedynie słuszne - bo Twoje - poglądy.

      Usuń
    2. No nic nie kumasz!!! ((: Właśnie oni nauczyli się, a i królowie i carowie też rozumieli ich potrzeby (były nadania, było drewno, było zezwolenie na wypas bydła i trzody). I to dzięki tej koegzystencji puszczę odziedziczyliśmy w nienajgorszym stanie. Czyli bardzo szybko zrozumieli co i jak. Był i kij i marchewka. Tak to działało i działa. Coś co się obiecuje musi być realne.
      Ci władcy widzieli na czym to wszystko polega. A o skorumpowaniu carskich urzędników do dzisiaj krążą tu legendy, a i w literaturze fachowej jest wiele informacji.
      Naucz się czytać historię ze zrozumieniem i szacunkiem dla ludzi o odmiennych niż Twoje - jedynie słuszne - poglądy.

      Usuń
    3. "i obrażasz ludzi, którzy ośmielają się mieć inne niż jedynie słuszne - bo Twoje - poglądy." - to argument jak ulał do wypowiedzi z 12:19 i 12:46 :) A chłop nie miał wyboru godzić się czy się nie godzić - poczytaj sobie historię.

      Usuń
    4. Ponieważ nawiązując do tej dyskusji chciałem pokazać obrazek z czasów carskich a nie ma możliwości umieszczania ilustracji w komentarzach - mój "komentarz" z ilustracją wklejam jako PS do posta z dzisiejszą datą

      Usuń
  7. "I leśnicy tutejsi, i mieszkańcy mają jeszcze w świeżej pamięci czasy zaborców i okupantów - umieli się dostosować by przetrwać. " ciekawe porównanie miejscowego leśnika. ciekawe o czym świadczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leśnicy to nie mają szans mieć w pamięci czasów zaborców i okupantów bo ich wszystkich wywieziono, nie mieli żadnych szans żeby się "dostosowywać". Są o tym wspomnienia, jak jechali na Sybir (ci co mieli szczęście i nie skończyli szybciej w Katyniu)...

      Usuń
  8. Piekny ten carski obrazek z Puszczy Białowieskiej! I za to lud kochał cara! A teraz nie ma kto ciasteczek dziatwie rozdawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lud - pokolenie przedwojenne, wspomina cara po, tym co wybudował na tym terenie: drogi - dawne trakty - tryby, kolej, stacje kolejowe, które stoją do dziś, jeśli ich nie rozebrano... Czasami można usłyszeć od nich "Niet cara niet paradku", w kontekście dzisiejszych "porządków". Wspominają normalnie, bez miłosnej egzaltacji. Wstawienie ryciny tutaj ma obrazować stosunek tutejszego ludu do przeszłości historycznej? Równie dobrze można wstawić inne obrazki pokazujące na przestrzeni wieków rozdawanie jałmużny biednym przez władców, albo opowiadanie E. Orzeszkowej "Dobra pani" i też snuć dyskusję wokół przykładu. Parafrazując ministerialne zdanie o klimacie, "Taką mamy historię" z carem w Puszczy Białowieskiej. Trzeba mądrości, w miejscu wielokulturowym... Car, jego polowania, jego pamiętniki, jego wypoczynek w pałacu białowieskim itd...., czy to dziś powinno być tematem w ochronie Puszczy Białowieskiej. To interesujący wycinek historii Białowieży i puszczy, wielu lokalnych ludzi dosłownie bada ten okres, czyta, wyszukuje ilustracje na ten temat. Jeszcze raz, trzeba mądrości, w miejscu wielokulturowym... by moc chronić Puszczę Białowieską. A tak, już trochę mniej poważnie, polecam żółty ser, który nazywa się "Carski" i jest produkowany w Hajnówce i można go kupić zdaję się tylko w Hajnówce w sklepie mlecznym firmowym, nagrodzony Podlaską Marką Roku. Tylko uwaga, miałam kłopoty, niektórzy z centralnej Polski byli oburzeni nazwą, a inni nie, ale wszyscy zachwycali się smakiem i potraktowali produkt jako pamiątkę z regionu ... :) :)

      Usuń
    2. Wszystko zgoda, ale wstawiłem ten obrazek a propos wielkiego uproszczenia, jakie ktoś tu wstawił, o jakoby sielskich i pięknych czasach kiedy to car wszystko rozumiał i stosował zasadę kija i marchewki.. Jak niewiele rozumiał świadczyły następne lata czerwonej rewolucji :(. Ale nie o tym ten blog chociaż o ogromie próżności cesarstwa sporo książek napisano. Ja usłyszałem zdanie "Cara nie ma" w innym rozumieniu niż inwestycje: ktoś mi tutaj powiedział, że brakuje silnego ośrodka decyzji a społeczeństwo nie dorosło do demokracji. A wracając do dziedzictwa i ochrony: TAK - Białowieża ma nadal cenne zabytki pocarskie, bo to najsilniejsze ślady historyczne, choć tyle ich uległo zniszczeniu. Niestety, nadal ulegają! Spłonęły dom myśliwski i świcki, rozebrano ruiny pałacu, potwornie zdewastowano inwestycjami leśnymi Park Dyrekcyjny (technikum leśne i budy i baraki zaplecza), wiele cennych budynków dzisiaj stoi opuszczonych, znika architektura kolejowa. Dla mnie "Cara nie ma" oznacza dzisiaj, że brak całościowego zarządzania obszarem Puszczy i ochrony konserwatorskiej, no i oczywiście... środków, chociaż i przy obecnych można by ustalić inną kolejność ich wydawania. Obawiam się, że po carskie ślady są jeszcze nadal traktowane jako "nie nasze" (dobry przykład z tym serem!). Realizowany jest dokument "Carska Białowieża" i może większość osób (i władz) zrozumie, że taki np. zarastający krzakami drewniany domek w rosyjskim stylu, pamiętający carski pociąg, dziś grożący zawaleniem, to cenny zabytek Białowieży, podobnie jak zespół w obu parkach!

      Usuń
    3. Autora z 23:09 pytam o co chodzi z tym dwukrotnym apelowaniem "trzeba mądrości w miejscu wielokulturowym"???? Wszędzie lepiej być mądrym niż głupim. Puszcza Białowieska nie jest bardziej wielokulturowa niż Kaszuby, Mazury, Śląsk a właściwie niż każde miejsce bo dzisiaj najbardziej wielokulturowa to jest Warszawa a jeszcze bardziej Amsterdam! :)

      Usuń
    4. Dlaczego mniej rozsławiony od Białowieży Supraśl, tylko dwukrotnie większe miasteczko od Białowieży, też wielokulturowe, potrafi zadbać o piękne zabytki i dzisiaj wygląda jak bombonierka? Białowieskie zabytki się co prawda nie umywają do supraskich, ale domy w parku pałacowym i tym drugim też by mogły wyglądać jak cukiereczki a poza tym skala mniejsza, więc powinno być łatwiej. Może zaraz Białowieżanie napiszą, że się nie da, ale nie przyjmuję takiej odpowiedzi. Na pewno się da. Widziałam co zrobił właściciel restauracji z dawnego dworca który pamiętam jako jedną ruinę o którą też nikt nie dbał.

      Usuń
    5. multi-kulti to jest tutaj a nie w żadnej Puszczy Białowieskiej: https://www.youtube.com/watch?v=u_aHSf8nfeA

      Usuń
    6. Miejsca wielokulturowe wymienione wyżej, właśnie wykazują się mądrością :) Sam Pan/Pani sobie odpowiedział.

      Usuń
  9. Wlasciwie ten obrazek sprzed ilus tam lat zawiera dzisiejsza symbolike.
    Po prawej, w szeregu stoi grupa " chamow ze wsi podlaskiej" ,
    W srodku ekolog ( mozna sie dopatrzyc pewnego podobienstwa z animatorem PnRWI czy inna Istota). Schylony usluznie lokaj
    to Skarb Panstwa w postaci aktualnego MS - tez troche podobny.

    Obraz mozna zatytulowac "Gruszki z wierzby 2014"

    OdpowiedzUsuń
  10. Mocno naciągana i kompletnie nietrafiona interpretacja, przecież: 1. "chamów ze wsi podlaskiej" już nie ma, no i wsi nie ma 2. żaden ekologi niczego nie rozdaje tylko każdy na plecach miejscowych buduje swoją fortunę :)... 3. No i lud do ekologów nie przychodzi na kolanach i z czapkami w rękach, co najwyżej obrzuca jajami jak pewnego ministra. A co do Skarbu Państwa czy wszelkich źródeł spływających tu pieniędzy (jeśli dla kogoś miliony to "gruszki z wierzby" to gratuluję bogactwa) to może ktoś współcześnie narysuje alegorię: kto dzisiaj rozdaje i kto zbiera... Rysiek Dąbrowski już się przymierza do współczesnego opisania rysunkami Białowieży, jak zrobił to sto lat temu Zichy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do anonima, który napisał kilka zdań zaczynając od słów "Panie Korbel" (który to komentarz usunąłem) - otóż możemy podyskutować personalnie ale proszę się najpierw przedstawić z imienia i nazwiska i z adresu (może na maila?), bo szkoda zaśmiecać bloga jakimiś personalnymi insynuacjami. Nie unikam odpowiedzi i chętnie odpiszę na dręczące autora poglądy na pryw. Bo na blogu staramy się dbać o Czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  12. Panie Korbel,Anonim, ktory zaczyna od "Panie Korbel" nie jest specjalnie zainteresowany odpowiedzia Korbela.Jak Korbel wpis usunal, to dobrze.
    Bylo do przewidzenia. Take it easy. Wszystko jasne.
    Korbel nie musi sie tlumaczyc, bo nie ma z czego. To tylko forma zabawy.
    pozdr
    Nieanonimowy anonim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Nieanonimowy Anonimie :), otóż faktycznie wszystko jasne i pozwolę sobie na szerszy komentarz. Dostałem zapytanie ze strony znajomego dziennikarza o odpowiedź w dwóch, trzech zdaniach na pytanie dlaczego nie można wypracować kompromisu w sprawie Puszczy? Wczoraj anonim w tym wykasowanym komentarzu przypisuje mi pogardę do tubylców i chce przytoczyć wielkie kwoty jakie moja organizacja dostała w ostatnich latach. Tego samego dnia nieanonimowa znajoma mi opowiedziała, że zanim mnie poznała usłyszała w nadleśnictwie o tym jakie wielkie pieniądze dostaję nigdzie nie pracując i mam sprzęt na który nie stać leśników. Oczywiście, że nikt z tych anonimowych i nieanonimowych autorów "informacji" na mój temat nie oczekuje wyjaśnień ani sprostowań. C.G.Jung pisze o budzeniu demona, który budzony jest zawsze przez bodziec zewnętrzny. Tym bodźcem w Puszczy jest figura "ekologa" (niekoniecznie mnie). "Demon" to tłumione, uwarunkowane kulturowo lub osobistym doświadczeniem tęsknoty (np. chciałbym, żeby ktoś mi dawał dużo pieniędzy, albo żebym miał najdroższy sprzęt, albo kulturowo: kiedyś wycinali, chciałbym dalej wycinać). Profesjonaliści od konfliktów i relacji mówią, że 90% konfliktów to problemy projekcji. Czyli rzutowanie na kogoś SWOICH demonów. Jak konflikt narasta to mamy wojnę "demonów". I jak tu odpowiedzieć na pytanie o kompromis? Po pierwsze w 2-3 zdaniach będzie to tylko jakieś wielkie uproszczenie, tylko dalej dzielące; po drugie pytanie jest źle postawione bo czemu kompromis ma być celem? A jeżeli kompromis to między kim a kim (i w jakiej sprawie), bo stron jest dużo więcej niż się to przedstawia w politycznych rozgrywkach, opartych na projekcjach, mitach i kłamstwach. Dlaczego o tym tutaj napisałem? Bo CARA NIE MA! I nie ma poddanych! Gdyby był car zrobiłby co by chciał a poddani może by jeszcze podziękowali i dostali po bananie :) (albo by zrobili rewolucję i cara z rodziną rozstrzelali). Taką mamy historię :)

      Usuń
  13. Wiesz Pan co ?, Panie Korbel, ja Panu przypomne Panskie slowa:


    "J. K.: Znaleźliśmy się na etapie, na którym skończyła się romantyczna grupa z ideałami ekologicznymi, a zaczęła się wojna o pieniądze i wpływy. Rynkowa i polityczna rzeczywistość odarła polski ruch ekologiczny z cnoty niewinności. Tak samo przecież stało się w wielkiej skali z „Solidarnością” z roku 1980."

    sprzed 15 lat.

    http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2206

    Glinski prognozowal wtedy pare scenariuszy, ktore cialem sie staly i
    staja. Korbel sie nie zmienil. A demony sie budza.

    PB juz dawno mogla by byc parkiem narodowym czy jakas namiastka
    swietego gaju.Tyle ze do kompromisow nie byliscie zdolni 15 lat temu i dzisiaj tez nie. Z tym ze dzis zdaje sobie z tego sprawe duzo wiecej
    obywateli.

    To jest ok. Pryncypialnosc jest czasami cnota. Tylko trzeba umiec ponosic konsekwencje.

    Argument o pazernych na kase ekologach jest tak sam samo dobry jak
    argument o chciwych zysku plantatorach desek, mordujacych drzewa.
    Publiczka kupi oba oba. W czym problem ?. Nie podoba sie Panu ktorys z tych argumentow ?.
    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic z tego nie rozumiem. żyjemy w innych światach :). Ani tu konkrety, ani sens w tym cytowaniu bez kontekstu jakichś słów z artykułów (ale cieszę się, że jestem czytany! :) Na dzisiaj polecam piosenkę Brygady Drwala, która opowiada o
      tym, czego młodzi ludzie oczekują od Puszczy: https://www.facebook.com/photo.php?v=4397001618888&set=vb.1703937180&type=2&theater&notif_t=like

      a co myślą o wszelkich korporacjach to tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=71swxdSzY1w

      Usuń
  14. Po pierwsze link nie wchodzi. Po drugie to funkcjonuje w obie strony.

    https://www.youtube.com/watch?v=o-oHlrXybxM

    https://pl-pl.facebook.com/antyekoterroryzm

    Z tym, ze nasz antyekologizm musi ewidentnie popracowac nad jakoscia przekazu. Tutaj sa jeszcze duze rezerwy.

    Wyobrazam sobie np. cos takiego, co organizuje Rafal G.na LPM,
    np. Pana - wyjety z konekstu - powyzszy cytat, albo tylko
    kawalek : "polityczna rzeczywistość odarła polski ruch ekologiczny z cnoty " - ala "Fakt" - plus jakas fotka Korbela przed zajefajna, zajefajnie
    droga willa gdzies na Mazurach. Sama fotka willi bez Korbela
    tez by w zasdzie wystarczala.

    Lud takie rzeczy lubi.

    Mysle, ze ten prymitywny w gruncie rzeczy antyekologizm zrobi sie kiedys bardziej profesjonalny i mam nadzieje ze Santa zamiast kapelanami i wyeksploatowanymi politykami zacznie poslugiwac sie specjalistami od PR.

    Byloby chyba duzo weselej.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Proponuję autorowi bloga, aby zamieszczał tylko opinie bez możliwości odpowiedzi, bo niedługo nie da się już czytać tych pyskówek.

    OdpowiedzUsuń