26 października 2012

W jesiennym słońcu o gustach zwykłych ludzi



Kolory i światło, gdy liście są już przede wszystkim na ziemi a nie na drzewach, zmienia Puszczę w prawie kiczowaty obrazek. Dobrze, że nie było jeleni... Spotkałem za to parę, która podzieliła się swoim zachwytem nad Puszczą. Na pytanie czy są biologami odpowiedzieli, że oboje są .. historykami. A jednak nie ludźmi "normalnymi". Zaraz wyjaśnię dlaczego:  Wcześniej dzisiaj usłyszałem ze zdziwieniem, od przedstawiciela NFOŚiGW, z profesji chyba leśnika, gdyż wspomniał o pracach przy urządzaniu lasu, że Puszcza Białowieska podoba się już tylko specjalistom a nie ludziom normalnym. Pan ma w ogóle odmienne od przyrodników poglądy, bo uważa że chroniąc procesy naturalne zatrzymaliśmy się w XIX wiecznym modelu ochrony. Zauważył, że przy obecnym przyroście z Puszczy można by pozyskiwać 300 tys m3 drewna.
Tak to rozmawialiśmy
przy obiedzie, po pierwszym posiedzeniu Komitetu Sterującego powołanego przez ministra środowiska dla programu na rzecz zrównoważonego rozwoju i ochrony regionu Puszczy Białowieskiej. Na szczęście Komitet nie zajmuje się bezpośrednio ochroną przyrody w Puszczy lecz przygotowuje warunki dla utworzenia przy BPN Centrum Wdrażania Projektów dla regionu Puszczy.


Na ukończeniu są już prace (w ramach projektu ochrony orlika) odsłaniające z samosiewów polanę na granicy BPN. Szkoda tylko, że - jak dzisiaj usłyszałem - drewno nie zostaje na potrzeby lokalne do ogrzewania, tylko zabiera je wykonawca, przyjeżdżający aż z Walił - bo nie było chętnego wykonawcy z okolicy.

O gustach trudno rozmawiać, może faktycznie wielu ludziom taki las jak na zdjęciach poniżej się nie podoba. Nikt jednak nie przeprowadził badań preferencji estetycznych i dzisiaj wiem tylko tyle, że dwojgu historykom z Poznania się podoba, a panu z NFOŚiGW - nie.












33 komentarze:

  1. A mi się podoba taki las. Też mam odmienne zdanie niż pan z NFOŚGW.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brakuje w Puszczy edukacji ekologicznej. BPN ogranicza się do hmm...Białowieskiego Parku Narodowego. Gdy pracowałem w jednym z Parków, wszyscy ze wsi wiedzieli co jest dobre a co złe dla przyrody (chociaż palenia śmieci w piecach nie udało się wyplenić)Wszystkie szkoły powiatu uczestniczyły w turniejach ekologicznych, jesienią rodzice posyłali dzieci na warsztaty fotograficzne do Muzeum. Dzieci przekazywały rodzicom wzorce zachowań. A drewno na potrzeby własne pozyskiwało się od konserwatora obrębu ochronnego- dawniej leśniczego. Owszem, powstawały konflikty- gmina sądzi się chyba po dziś dzień z Parkiem za szkody wynikłe z "zacofania cywilizacyjnego gminy z powodu istnienia Parku". Ale ludzie byli jacyś bardziej przychylni. Wszyscy zarabiali na turystach których przyjeżdżało w sezonie 150.000. I wszystkim podobała się przyroda taka jaka była. Chociaż daleko jej do puszczańskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. edukacji brakuje wśród pracowników większości instytucji, także tych co mają ochrone przyrody w nazwie.A jeśli chodzi o gminy to też myślę, że większość uważa, że cierpią zacofanie powodu ochrony przyrody

      Usuń
  3. Ten pan z NFOŚiGW chyba powinien zmienić pracodawcę, bo jak można - z takimi poglądami - pracować w firmie, która już w swej nazwie ma wpisane działania na rzecz OCHRONY ŚRODOWISKA...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Take poglądy są bardzo groźne. Przy niskiej świadomości ekologicznej w Polsce ma miejsce teraz propagandowa wojna. "Specjaliści" z leśnictwa mają pieniądze i mają większy wpływ przez środki przekazu na kształtowanie poglądów niż przyrodnicy. Dziennikarz nie zadzwoni do profesora biologii zapytać o zdanie tylko do leśniczego. Nadzieja w tym, że LP będą sprzyjały polityce ochrony środowiska i same odetną się od poglądów, że najbardziej szkodzi przyrodzie ochrona przyrody.

      Usuń
    2. Służby leśne są umundurowane i prezentują się lepiej, stwarzają pozory odpowiednio wykwalifikowanych a przez to uporządkowanych. (Stare kadry LP to najczęściej ludzie po ukończonym technikum, czego dziennikarze niestety nie wiedzą). Pracując w Parku nie miałem szczególnego rygoru noszenia umundurowania- nie byłem co prawda w Służbie Parku. Ale koledzy ze Służby też nie raz wałęsali się po biurze w dzianych sweterkach, nieogoleni- od taka moda ekologa. "Ochrona" często przyciąga pasjonatów, zapaleńców i miłośników przyrody którzy nie zawsze muszą być urodzonymi Naukowcami.
      Stąd chyba bierze się szukanie opiniodawców odnośnie lasu- u leśników właśnie.

      Usuń
  4. panu z nfośa gratulujemy po(sz)czucia humoru.

    OdpowiedzUsuń
  5. wygląda na to, że to są ostatnie jesienne zdjęcia Puszczy Białowieskiej. Dzisiaj już to wszystko jest białe, a za miesiąc będzie koniec świata

    OdpowiedzUsuń
  6. Tęskno mi. Nie byłem już dwa lata. Moje samotne włóczęgi z namiotem po ciemnym lesie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Leśnicy zawsze mają skrzywienie zawodowe- widzą w lesie tylko deski i metry..i twierdzą, że las rośnie po to, żeby go wycinać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypisywanie jakiejkolwiek grupie zawodowej, narodowej czy etnicznej jakichś cech i poglądów jest dość niebezpiecznym stereotypem. Ludzie miewają bardzo różne poglądy. Przypisanie ich w ramach zakreślonych granic (np. zawodowych) bardzo ułatwia później dzielenie, żeby rządzić w swoich sprawach i interesach :).. Ważniejsze niż określenie grup z ich poglądami wydaje mi się pokazanie przyczyn poglądów, które mijają się z wiedzą na jakiś temat. Jak bardzo to trudne pokazuje spór o katastrofę smoleńską a i o ochronę Puszczy. W obu przypadkach znajdują się naukowcy głoszący wykluczające się poglądy. Być może tych naukowców powinno się weryfikować nie na podstawie tytułów, a publikacji anglojęzycznych w renomowanych wydawnictwach naukowych? Dziś mamy taki folklor, że polityk może np. domagać się odebrania tytułów naukowych, bo on był/jest rolnikiem i wie lepiej i znajdzie naukowca który go poprze, a media to powtarzają, bo są otwarte na wszelkie poglądy, bez krytycznej ich oceny. Zmiany kulturowe zachodzą dużo wolniej niż zmiany w "zasobach wiedzy" ale dokonują się. Zasłużony dyrektor BPN mógł przed wojną ustawić do zdjęcia swoją wnuczkę z laleczkami w rękach nad ustrzelonym przez siebie wilkiem - dzisiaj żaden nadleśniczy by tak nie zrobił a co dopiero dyrektor parku. Ale dla kogoś innego dzisiejsza ochrona konserwatorska jest XIX wieczną. Moim zdaniem brak merytorycznej dyskusji i traktowanie tego jako folklor lub przypisywanie grupom ludzi jest aroganckie i nie pomaga w zmianie świadomości na bardziej ekologiczną.

      Usuń
    2. Myli się Pan. Lojalność pracowników LP wobec przełożonych przekłada się na głoszone przez nich poglądy. Jeśli Pan nie wierzy - proszę samemu spróbować porozmawiać nt. ochrony Puszczy z kimkolwiek z LP: począwszy od stanowiska podleśniczego (a nawet pracownika biurowego nadleśnictwa), a skończywszy na dyrektorze RDPL. Gwarantuję, że usłyszy Pan od każdego taką samą opinię.

      Usuń
    3. >Lojalność pracowników LP wobec przełożonych przekłada się na głoszone przez nich poglądy<
      - oczywiście, może tak być, zgoda, ale tu już mówimy o instytucjach, strukturach, hierarchiach i co z tego wynika ale leśnik nie musi być pracownikiem LP! Mówiąc, że "każdy leśnik to..." tworzymy stereotyp. Może lepiej oceniać instytucję, jej politykę? A jeżeli jakaś instytucja (a struktury mundurowe mają do tego skłonności) uprawia pranie mózgów to tym bardziej lepiej chyba to krytykować niż traktować ludzi jako klony tych samych poglądów. Proszę też zauważyć, że poglądy mogą podzielać ludzie różnych zawodów.

      Usuń
    4. Oczywiście, ma Pan rację. Ja także jestem leśnikiem z wykształcenia, ale bliżej mi do ekologów niż aktywnych pracowników LP. Dlatego w swoich wypowiedziach nie używam ogólnego słowa "leśnik", ale właśnie "pracownik konkretnej firmy". Zresztą, wśród pracowników LP są także nie-leśnicy...

      Usuń
  8. "Zasłużony dyrektor BPN mógł przed wojną ustawić do zdjęcia swoją wnuczkę z laleczkami w rękach nad ustrzelonym przez siebie wilkiem"

    Proszę pokazać to zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie jest prywatną własnością rodziny

      Usuń
    2. Czy chodzi o Jana Jerzego Karpińskiego?

      Usuń
    3. Do dawnych czasów przyjmujemy inną optykę. Znane (m.in. z przewodnika) jest zdjęcie J.J. Karpińskiego przy zastrzelonym wilku, znane są zdjęcia dostojników carskich przy zabitych żubrach, łosiach, prezydenta Mościckiego przy zabitych jeleniach a w zasobach NAC można obejrzeć (pod hasłem Puszcza Białowieska) także fotografie tegoż prezydenta i innych znanych osób przy zabitych rysiach i innych zwierzętach w Puszczy Białowieskiej w latach 30. a nawet tzw. "zachowania demonstracyjne" kiedy zwierzęta wieszano na szubienicach i podświetlano (taki wiszący "pokot"). Pod podanym obok linkiem "Polowanie polityków w Puszczy" można to też zobaczyć na archiwalnych filmach. Tak było jeszcze prawie sto lat temu. Od tego czasu sporo się zmieniło w naszym postrzeganiu myślistwa sportowego i chwalenia się zabiciem trofeum (vide krytyka obecnego prezydenta i unikanie podobnych zdjęć), choć niektórzy jakby tego nie zauważają.

      Usuń
    4. A kto kiedyś słyszał o empatii?... Czy ludzie zdawali sobie sprawę z tego, że zwierzęta też cierpią? Nie! Kiedyś zwierzę miało tylko służyć człowiekowi i nikt się nie przejmował jego "życiem wewnętrznym". W świadomości ówczesnych ludzi w ogóle niczego takiego nie było, a dzikie zwierzęta miały żyć tylko po to, aby ludzie mogli na nie polować i pozyskiwać trofea. Z tego właśnie powodu nieodwracalnie wyginęło wiele gatunków. Teraz mamy tego świadomość, choć niektórzy wciąż pragną strzelać do umykającego celu, a potem chwalić się porożem lub innym trofeum. Ja jednak nie rozumiem, jaka to przyjemność zabijać zwierzę? I to nie z głodu, ale z prymitywnych pobudek. Atawizm?...

      Usuń
    5. Szanowny autorze bloga,
      nie manipuluj faktami.
      Poddajesz informację, to licz się z tym, ze ktoś powie SPRAWDZAM
      "zdjęcie jest prywatną własnością rodziny"
      to stwierdzenie jest kpiną z czytających.
      "Zasłużony dyrektor BPN mógł przed wojną ustawić do zdjęcia swoją wnuczkę z laleczkami"
      Tu widać jak głęboka jest twoja niewiedza. Karpiński co najwyżej ustawił do zdjęcia swoje córki. Z wnuczką to ty się kontaktowałeś, zapomniałeś?
      Co do zdjęcia, czy naprawdę takie istnieje? Czy tylko twoja wyobraźnia tworząca fikcję blogową?

      Usuń
  9. Przejrzałem ostatnio kalendarium Puszczy. Od plejstocenu po dzisiejsze czasy. Wyłania się z tego obraz Puszczy- Parku Rozrywki dla najbardziej wpływowych ludzi regionu. Tradycja łowiecka w Puszczy stanowi wręcz sedno/esencję całej historii tego lasu. Niemal wszystkie najważniejsze antropogeniczne oddziaływania na nią wiązały się pozyskaniem zwierzyny i były im podporządkowane. Dzisiaj jest bardzo wielkie przywiązanie do tej tradycji która pielęgnowana jest przez otoczenie leśników. Ochrona przyrody jako taka to jednak wciąż młoda dyscyplina w regionie Puszczy, która w starciu z ponad 700- letnią historią gospodarki łowieckiej nie ma siły przebicia. Nie można generalizować i szufladkować ludzi ale jest bardzo duży współczynnik prawdopodobieństwa że człowiek związany z lasem w tradycyjny sposób, będzie miał poglądy opozycyjne do przyrodnika. Wynika to właśnie z pielęgnowania wyobrażenia o miejscu człowieka w relacji z Puszczą. Nie da się przeoczyć tych 700 lat i jaki one wywierają wpływ na myślenie ludzi. To zostało zapisane w genomie miejscowych. Niektórzy z nas, przyrodnicy- podlotki ze swoją wiedzą która wykształciła się dopiero gdzieś w XIX wieku, próbujemy narzucić miejscowym swoje myślenie. Niby słusznie. Ale destrukcyjnie. Wydaje się iż mentalność społeczności regionu Puszczy jest "Żywym Dziedzictwem Ludzkości" o którym UNESCO nic nie wie, żywym dziedzictwem które próbujemy zdeptać. Chyba taka jest kolej rzeczy...

    AG
    Posty z 20:21,15:42,15:53

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, ale to 700 lat przedmiotowego traktowania zwierząt i lasu to nie tylko tradycja regionu Puszczy; tak było wszędzie. Jeszcze niedawno Aborygenów uznawano za zwierzęta a kobiety nie miały głosu. W ostatnich latach, za jednego pokolenia dokonał się nieznany w cywilizacji eksperyment komunikacji i przewrócenia tradycyjnych poglądów. W przypadku Puszczy winę za trzymanie się pojęć historycznych i takiego stosunku do przyrody ponoszą po części także środowiska naukowe chcące jej łowiecką ochronę przez władców dla ich zabawy nominować do miana mądrej, empatycznej, nowoczesnej ochrony przyrody. A dlaczego przetrwała tylko Puszcza chociaż 16% lasów w XVIII w. było królewszczyznami i wszystkie wycięto? Bo z Puszczy stworzono dobra stołowe, bo nie było jak spławiać wyciętego drewna, więc pozostało tylko polowanie. Jeszcze 50 lat temu większość psów trzymano na łańcuchach a ubój gospodarzy był codziennością. I tak się działo przez pokolenia. Jeszcze z lat 70. mamy zdjęcia satelitarne potwornych, pasmowych zrębów w Puszczy. Tradycja nie może być usprawiedliwieniem.

      Usuń
  10. Zmiany kulturowe na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych czyli rewolucja kulturalna rzeczywiście wiele wniosły nowego. Zawsze uważałem że niewolnictwo w Ameryce Północnej zażegnano ostatecznie dopiero na początku lat siedemdziesiątych.
    Wydaje mi się że w dobie światowego kryzysu ekologicznego, postępującego ocieplenia klimatu i globalizacji ,ochrona przyrody będzie miała naprawdę duży wpływ zarówno na życie społeczne, gospodarcze jak i politykę. Będzie się mówić o przyrodzie naprawdę dużo.
    A Puszcza to również ludzie w niej żyjący. Jeśli już mamy odbierać im myślenie które kształtowało się przez stulecia to powinniśmy wziąć pod uwagę że grzebiemy bezpowrotnie cały nagromadzony puszczański dorobek etnograficzny związany z zawodami jakimi trudnili się miejscowi. Może się mylę ale jeśli w puszczy żyją potomkowie osoczników, bartników, smolarzy to są to ludzie którzy są dumni z swoich korzeni i wcale nie dlatego że pradziad szanował Puszczę i "dary natury" ale zwyczajnie znał swój fach a po pracy ustrzelił kilka wilków bo za nie płacono. Czy takie "chłopskie" myślenie nie przechodzi powoli w przeszłość? Czy w czasach hybrydowych samochodów myślenie społeczności puszczańskiej polskiej ściany wschodniej nie jest w pewnym stopniu ewenementem a sama Puszcza nie staje się niejako ostatnią enklawą tradycyjnych relacji człowiek- przyroda? Nie chcę bronić zwolenników wycinki Puszczy, (jestem zwolennikiem ekologii głębokiej) ale myślę że mentalność mieszkańców puszczańskich wsi jest wyjątkowa. Cała sytuacja wokół powiększenia Parku stwarza wrażenie jakby ludzie tam żyjący bronili za wszelką cenę czegoś wartościowego w ich życiu, czegoś co ludzie z zewnątrz starają się im zabrać. W ciągu wieków zachowały się w ich umysłach pewne relacje- Pan i jego prawo zakazujące wycinki, zbierania chrustu, martwego drewna. Nakazujące dokarmianie żubrów, pomaganie w polowaniach. I My- którzy chcemy sobie upolować kiedy nie wolno, wyciąć na opał na zimę i uporządkować cały ten bałagan w Puszczy przez który nie ma gdzie nogi postawić. Czy stworzenie Parku na obszarze całej puszczy nie złamie tych relacji bezpowrotnie które są etnograficznym ewenementem. Nie ma już przecież takich Puszcz i takich ludzi- tak blisko siebie.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale to, o czym Pan pisze, właściwie już nie istnieje. Nie ma ludzi, podtrzymujących stare tradycje (bartników, budników itd.) w Puszczy. Starzy poumierali, a młodzi wolą wygodne życie - najlepiej w dużym mieście. Wioski puszczańskie się wyludniają, a w miejscu starych chałup powstają domki letniskowe, gdyż działki coraz częściej nabywają od spadkobierców ludzie z Warszawy, Krakowa, czy innych metropolii. Taka jest kolej rzeczy i nie wydaje się, aby ta tendencja miała się odwrócić. Cóż, czasy się zmieniają i ludzie się zmieniają. A ci miejscowi, którzy tu zostali, krzyczą: "nie skazujcie nas na życie w skansenie!" Protesty przeciwko powiększeniu parku narodowego nie są więc spowodowane lękiem przed utratą korzeni, czy zanikiem tradycji. Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o... pieniądze. Właśnie! Gminy boją się stracić tzw. podatek leśny, a pracownicy LP i tzw. zul-i - lękają się utraty pracy. A wszyscy pozostali oponenci - są przez tych pierwszych odpowiednio zmanipulowani.
      Tak to wygląda w rzeczywistości, zaś obraz, który Pan przedstawia jest jedynie romantyczną wizją ludzi, którzy Puszczę oglądają na zdjęciach lub też czytają o niej w starych książkach.

      Usuń
    2. Tak, (22:13) to wizja romantyczna społeczności lokalnej. Takiej społeczności już dawno nie ma. Dodam tylko, że podatek leśny to 1% budżetu więc naprawdę nie o niego chodzi. Mówienie o dumie ze swoich korzeni najczęściej jest po prostu wygodną figurą retoryczną, a paradoksalnie - to ludzie przyjezdni często starają się chronić tradycję. Spośród bohaterów filmu "Pamięć domu" (link z boku bloga) tylko jedna para jest miejscowa i to oni mówią, że najbardziej zagrażają właśnie miejscowi. To niepoprawne politycznie, ale jeśli chcemy mówić poważnie o ochronie wartości i wspólnego dobra trzeba przestać powtarzać komunały i propagandowe stereotypy o "świętych Indianach" służące bardziej dzieleniu ludzi niż ochronie czegokolwiek.

      Usuń
  11. Tylko głębokie badania etnograficzne na poziomie pracy naukowej, ze szczegółowym wywiadem wśród ludzi mogą ujawnić prawdę. Upieram się przy stanowisku że pod przykrywką szybkich korzyści materialnych kryją się głębsze wartości. Nie mieszkam w Puszczy więc nie mam do czynienia z rzeczywistością ale historia udowadnia że to nieraz właśnie pospólstwo stawało do powstania gdy zagrożona była "romantyczna ojcowizna"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu już nie ma "romantycznej ojcowizny". Młodzi sprzedają to, co dostali w spadku po rodzicach i dziadkach. Wolą pieniądze niż "ojcowiznę". Cóż, mamona rządzi światem...

      Usuń
  12. Nie tylko pieniądze rządzą światem. Najłatwiej jest zrzucić swoje żale na prostą ekonomię życia.
    Słowa "Ojcowizna" używa wiele stowarzyszeń i fundacji chroniących zagrożone dziedzictwo kulturowe. A przejawem obecności dziedzictwa kulturowego ("mojej romantycznej wizji społeczności puszczańskiej" którą chcę tutaj sprostować/rozszerzyć)w Puszczy jest chociażby mówienie przez lokalnego księdza iż człowiek który potępia polowania nie jest polakiem. Kolejne przykłady nasuwają się już same.
    Moje wywody sprowadzają się do tego iż rejon Puszczy wymaga edukacji ekologicznej ale nie godzącej w ludzi bo to stwarza mur dzielący obie strony
    AG

    OdpowiedzUsuń
  13. A na czym, szanowny Przedmówco, polega owo "godzenie w ludzi" obecnej "edukacji przyrodniczej"? Ty faktycznie nie znasz ludzi tu żyjących, ich mentalności i priorytetów życiowych. Żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie, gdzie ludzie wolą żyć biednie, byle na swojej ojcowiźnie. A rzeczywistość jest całkiem inna. Starzy, którzy jeszcze żyją na swojej ziemi, pewnie by chcieli, aby dzieci lub wnuki zechciały żyć tu razem z nimi. Głośno jednak tego nie powiedzą, bo sami widzą, jak bardzo świat się zmienił i jak zmienili się ludzie. Młode pokolenie ma w nosie tradycję i klepanie biedy na wzór dziadków. Tu już nikt nie hoduje krów, nie uprawia ziemi. Młodzi, którzy decydują się zostać, przebudowują domu rodziców i dziadków na hotele i kwatery agroturystyczne. Ale gdybyś zapytał, gdzie można kupić mleko (w domyśle: prosto od krowy), to wskażą Ci sklep za rogiem. Warzywa kupują też w sklepie - najczęściej w hajnowskiej "Biedronce" lub "Kauflandzie". Tak to właśnie wygląda... Jeśli nie wierzysz - przyjedź i sam zobacz.
    A co do słów owego księdza, to jestem pewien, że on sam tego nie wymyślił, ale usłyszał od zaprzyjaźnionych z nim myśliwych. A teraz powtarza bezmyślnie to, co mu podczas suto zakrapianego alkoholem polowania do głowy nakładziono. Takie myśliwskie pranie mózgu. Aha, musisz wiedzieć, że wielu księży odnosi namacalne korzyści z aktywnej obrony myśliwych i pracowników Lasów Państwowych. Zapraszam do Hajnówki, gdzie na własne oczy możesz zobaczyć "łowiecki" wystrój kościoła pw. Matki Boskiej Fatimskiej: żyrandole i świeczniki z poroży jeleni, a na ścianie dwa tzw, medaliony (wypchane popiersia) jeleni i czaszki z parostkami koziołków sarny. Oraz obraz św. Huberta - także dar myśliwych. A zgadnij, skąd drewno na ławki i choinki na Boże Narodzenie?...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zła edukacja ekologiczna, godząca w ludzi ogranicza jest do oburzania się, potępiania i protestu wobec
    niektórych przejawów trybu życia mieszkańców Puszczy- to w sprawie wpisu 21:01 Akcje Pracowni, są według mnie przejawem bezmyślności. Ekolodzy polujący z kamerą na łamiących prawo myśliwych zniżają się do poziomu na którym zamykają sobie drogę do dialogu. Huczne akcje greenpeace niczego nie mówią przeciętnie wykształconemu człowiekowi przechodzącemu przez ulicę a wielkie billboardy stwarzają tylko pożywkę do pomówień, sugestii i zwykłych plotek na temat "czego tu chcą ci ekoterroryści". Takie akcje kierowane są do mediów a nie do ludzi. Nie jestem wykształcony w zakresie kulturoznawstwa ale jestem przekonany że rozmowy należy prowadzić z poszanowaniem przeszłości. Należy odwoływać się do właśnie Dziadków w dialogu z ich Wnukami którzy coś tam pamiętają z dzieciństwa, dowartościowywać ludzi, i dopiero na podbudowie wzajemnego szacunku budować dialog po to by ich zmienić.
    "A co do słów owego księdza, to jestem pewien, że on sam tego nie wymyślił, ale usłyszał od zaprzyjaźnionych z nim myśliwych. A teraz powtarza bezmyślnie to, co mu podczas suto zakrapianego alkoholem polowania do głowy nakładziono" - dosadny przykład. Jeśli ten ksiądz odwiedza ten blog, to mamy już dialog.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wątpię czy dowartościowywać ludzi należy utrwalając stereotypy. Szacunek jest oczywiście niezbędny, ale w szacunku jest też miejsce na sprzeciw. Czasami trzeba wysłuchać wierutnych bzdur, żeby potem podzielić się z oponentem swoją "prawdą", którą oponent z kolei może traktować jako wierutne bzdury. "Twarde fakty" istnieją i trzeba się do nich dokopać bez nienawiści czy chęci wykazania "to ja miałem rację!", wtedy mogą przekonać. Problem, że bardzo trudno słuchać "wierutnych bzdur" bez wzbudzania w sobie negatywnych uczuć, sięgania po złośliwości, inwektywy itp. a wówczas już zamiast dialogu czy porozumienia jest wojna. Wydaje mi się, że ten stan skłócenia bywa dla kogoś - patrzącego tylko ze swojej, wąskiej perspektywy - wygodny. Wygodne są więc i stereotypy chętnie wypisywane na sztanarach. Trudno przekonać kogoś do porzucenia stereotypu, jeśli nawoływania słyszy z ust swojego "przeciwnika". Kiedy dochodzi do konfrontacji ogromna odpowiedzialność przynajmniej trzymania się faktów spoczywa na prowadzącym zebranie, na dziennikarzu, na prowadzącym debatę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze coś od siebie:

    http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1527469,1,zycie-w-bialoruskiej-puszczy-bialowieskiej.read

    AG

    OdpowiedzUsuń