28 września 2011

Panta rhei – albo kości w Puszczy

 Jeszcze kilka lat temu rzeczka Orłówka, przecinająca Rezerwat jesienią bywała całkowicie wyschnięta. Od pewnego czasu bobry spowodowały, że las w tej okolicy mocno się zmienił. Kilka tam - i okolica jest zalana wodą.



Od kilku dni nocą z nieba dolatuje klangor żurawi, a w dzień można je obserwować jak wykorzystują kominy termiczne, żeby nabrać wysokości. 

W rezerwacie Puszcza o zmierzchu rozbrzmiewa rykiem byków, a łanie krążą nieustannie w pobliżu. 



Cykl nieustannych zmian, narodzin i śmierci. Czasami ze śladów w postaci bielejących kości można z nich wyczytać zdarzenia sprzed lat, innym razem pozostają zagadką. Wczoraj podczas wizji terenowej Adama z Pracowni z leśnikami i pracownikami RDOŚ natknięto się na niezidentyfikowane kości. Pojawiło się nawet podejrzenie, że mogą to być kości zaginionego przed laty leśnika, chociaż czaszka rozwiała raczej wątpliwości. 


W innym miejscu Puszczy natrafiłem kiedyś na kości kilku starych dzików, które grzejąc się – pewnie przytulone do siebie – odeszły którejś zimy do „krainy wiecznych łowów” – może nadal pozostając zwierzyną łowną... W rezerwacie przynajmniej odeszły śmiercią naturalną. 

W obszarze ochrony ścisłej, gdzie się nie poluje, zdarzało mi się znaleźć kości jelenia z czerepem i porożem...
koło narodzin i śmierci...

   

7 komentarzy:

  1. Adam Zbyryt też znalazł wczoraj w części zagospodarowanej piękny czerep z dużym porożem.
    AB

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to zbieg okoliczności, może kości człowieka znajdują się obok wilczych? Chociaż kości śródstopia człowieka są chyba bardziej zgrubiałe u nasady.

    OdpowiedzUsuń
  3. blair with project .....

    OdpowiedzUsuń
  4. uważajcie więc wchodząc do Puszczy, bo możecie z niej nie wrócić! (wilk zjadł człowieka, ale kto zjadł wilka, Blair Witch?!

    OdpowiedzUsuń
  5. stek bzdur!!!!......opowiastki dla dzieciaków,chyba pomyliliście stronki!

    OdpowiedzUsuń
  6. .. to już pożartować nie mozna?.. wyluzuj!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczka Jamienka w rez. Kozłowe Borki (tuż przy granicy) wyschła doszczętnie , w korycie można jeździć rowerem...gdyby nie zwalone pnie.

    OdpowiedzUsuń