5 września 2011

Jak pomóc przyrodzie, która sobie szkodzi...

Dnia 5 września w ośrodku „Jagiellońskie” LP odbyło się trzecie spotkanie w ramach prac nad planem zadań ochronnych obszaru naturowego Puszcza Białowieska. Autorzy opracowania (z BULiGL)  przedstawili stan ochrony, zagrożenia i propozycje działań ochronnych. Oprócz leśników z LP byli przedstawiciele BPN z dyrektorem Parku i kilkoro samorządowców. Dość licznie reprezentowane były środowiska organizacji pozarządowych.
Brakowało przedstawicieli środowisk naukowych z Białowieży (np. nie było nikogo z IBS chociaż problemy związane z gatunkami dużych ssaków były poruszane przy okazji propozycji zapisów w planie zadań ochronnych). Większość dyskusji dotyczyła problemu ze zbiorowiskami, w których nie wszystkie procesy są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Sporo słów padło na temat świetlistej dąbrowy, choć zdania co do jej utrzymywania/odtwarzania były podzielone. Przedstawiciel PTOP rozważał nawet wożenie krów na miejsca gdzie ich aktywność pomogłaby w stworzeniu takiego typu lasu :). Przedstawicielka samorządu gminy Hajnówka dramatycznie nakreśliła brak szansy rozwoju regionu z powodu ochrony przyrody, która jest prowadzona w oparciu o przestarzałe dane lub brak danych. Znaczna część dyskusji dotyczyła pomagania przyrodzie, która niekoniecznie postępuje zgodnie z oczekiwaniami człowieka! np. zbyt dużo w niektórych gniazdach jest klonu, w innych miejscach z kolei nie odnawia się należycie dąb itd.  Na szczęście człowiek przebudowuje gniazdami te pomyłki przyrody (a jest to sposób o wiele lepszy od zrębowego) i sukcesywnie wkraczają gatunki właściwe, które w takich miejscach powinny być. Wiesław Walankiewicz przestrzegał przed przekształcaniem (przez grodzone nasadzenia) grądów w las dębowy, bo takich lasów jego zdaniem w Polsce i Europie mamy mnóstwo. W odpowiedzi wyjaśniono, że dąb jest sadzony dlatego, że sam nie chce się odnawiać tak, jak powinien. Usłyszeliśmy zapewnienie, że docelowy skład drzewostanu, po latach zabiegów prowadzonych w Puszczy, będzie taki, jaki być powinien i przypieczętuje te dziesięciolecia wysiłków pomagania niesfornej przyrodzie. Obserwuje się bardzo złą sytuację z jesionem, który wycofuje się i w siedlisku gdzie być powinien zostaje dominowany przez olszę.
Poruszono też problem definicji drzewostanów ponadstuletnich (dla których obowiązuje zakaz wycinania) – bo nie wiadomo, czy chodzi o wiek 100 lat kiedy przed 13 laty dyrektor LP wydał to zarządzenie, czy o wiek obecnie? Czy chodzi tylko o te stuletnie drzewa czy i o inne, czy wreszcie jaki procent starych drzew wystarczy, by drzewostan uznać za stuletni? A co z gatunkami światłożądnymi, które wybierają szlaki zrywkowe, czy tworzyć nowe szlaki zrywkowe? Poruszono problem deglomeracji i upadku rolnictwa – choć Roman Kalski z PTOP przypomniał samorzadowcom, ze ten proces nie ma nic wspólnego z ochroną czegokolwiek. Pani z samorządu Hajnówki narzekała, że przez ekologię nie można wybudować koło Puszczy dużego zakładu przemysłowego, ktoś inny miał pretensję o zapis nt. usuwania starych świerków. Z przyrodą są same kłopoty: ryś podobno potrzebuje martwych drzew, żeby mógł się skradać, ale martwe drzewa ograniczają populację sarny – głównej ofiary rysia, jak słusznie ktoś zauważył! Więc nie da się wszystkim dogodzić...  Pszczelarz powtarzał, jak to przez pokolenia jego przodkowie nie zniszczyli tego.. i pytał retorycznie: „Jak to jest?” i dodał, że przy drogach stoją drzewa – „Mają zabić człowieka? Jak to jest?” Przypomniał, że teraz pali się węglem, bo nie usuwa się martwych drzew, a węgiel tak przecież szkodzi Puszczy. Ktoś dodał, ze chmury dymu węglowego płyną też nad Puszczę ze Śląska! Adam Bohdan z Pracowni zaproponował wizję lokalną w kwestiach spornych, ale natychmiast padła odpowiedź: „Na własny koszt!”. Ktoś z samorządowców wyjaśnił, że na miejscu pokornikowym w parku narodowym wchodzą drzewa lekkonasienne i las traci naturalny charakter. Potrzebna jest mądra ingerencja człowieka! Autor planu zauważył, że wycinanie drzew z pachnicą dębową ma podobnie marginalne znaczenie jak grodzenie upraw dla żubra. Andrzej Antczak zwrócił uwagę, że nawet likwidacja miejsca żerowania pachnicy nie ma większego znaczenia, bo owad przenosi się na nowe siedlisko obok.  Przemysław Chylarecki przestrzegł jednak, ze taka sytuacja może mieć miejsce tylko przy idealnie prowadzonej, perfekcyjnej gospodarce, gdy dynamika siedlisk powoduje, że jak w jednym miejscu wycinamy, w innym siedlisko się odnawia... Pszczelarz przypomniał, ze Puszcza nie "zgrabowiała", bo człowiek wycinał grab na węgiel i potaż, oraz przypomniał, że to żywe drewno jest wartościowe, a nie to zgniłe...
I jeszcze długo można by cytować z nagrań, ale chcę zakończyć pozytywnie i poważnie: „Preferowane jest przede wszystkim odnowienie naturalne” i jeszcze podziękowanie dla LP  za przygotowanie także wegetariańskiego posiłku.  

31 komentarzy:

  1. Zapomniałeś dodać, że - wg przedstawicielki z Hajnówki - region się wyludnia bo zwierzęta wyjadają uprawy i miejscowi nie mają czego jeść.
    Ta sama Pani z przerażeniem stwierdziła, że dzieci i sąsiedzi jej nie wybaczą, jeśli w planie zadań ochronnych zostanie ujęty zapis zakazujący usuwania martwych drzew.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mleko kiśnie a kury się nie niosą :))

    OdpowiedzUsuń
  3. TO pani Rygorowicz się tak popisała? Bo pasuje do jej dotychczasowych wypowiedzi. Swoją drogą to ktoś te jej wypowiedzi powinien zebrać i wysłać posłom procedującym nad nowelą ustawy o ochronie przyrody. Nie ma lepszego argumentu na odebranie samorządom prawa weta w sprawach parków narodowych. Bo to pokazuje, jaki jest intelektualny poziom samorządowców, pokazuje że powierzenie im decyzji w sprawach, na których znają się jak świnia na gwiazdach, jest wręczeniem małpie brzytwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ręce opadają. To jak ta przyroda dała sobie radę przez te miliony czy jak chcą niektórzy tysiące lat bez pomocy człowieka?
    Pozdr
    ekoplaneta

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś widma głodu tu nie widzę na wsi, wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. "TO pani Rygorowicz się tak popisała?" Nie, to nie była pani Olga Rygorowicz, lecz inna przedstawicielka tego samego samorządu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kilka słów: "Jak pomóc przyrodzie, która sobie szkodzi... " Nieleśne siedliska sieci Natura 2000 takie jak murawy bliźniczkowe, łąki trzęślicowe, motyle dzienne żyjące na wilgotnych łąkach, torfowiskach otwartych i wiele innych gatunków zwierząt, które występują w Puszczy Białowieskiej od kilkuset lat zginą, jeśli sukcesja krzewów i drzew będzie się tak dalej rozwijać w dolinach i na polanach puszczańskich. Plan zadań ochronnych ma za zadanie utrzymanie gatunków i siedlisk w stanie niepogorszonym. Skoro chcieliśmy tak bardzo by Puszcza była ostoją w ramach Natury 2000 to tytuł początkowy, co najmniej nie na miejscu.
    Co do podsumowania to najważniejsze chyba było to że od niepamiętnych czasów "ekolodzy", leśnicy i samorządowcy rozmawiali ze sobą bez gwizdów, krzyków i obrażania jedni drugich.
    Może uświadomią sobie wszyscy że tylko rozmawiając ze sobą sprawią że Puszcza Białowieska będzie kojarzyć się w Polsce i na świecie z unikalną przyrodą, a nie konfliktem społecznym ....

    OdpowiedzUsuń
  8. OK, wszystko zależy od tego, co chcemy chronić i co jest dla nas priorytetem. Priorytetowym celem ochrony powinna być Puszcza jako taka, z cechami, które odróżniają ją od innych lasów - czyli samoregulacją. Dla zwolenników samoregulacji przyrody ważniejsza jest ochrona złożonego ekosystemu niż ochrona poszczególnego gatunku.
    A na marginesie ochrony gatunków nieleśnych: Niektóre gatunki ciepłolubne rozwijają się wzdłuż linii kolejowej Hajnówka - Białowieża, występuje tam np. sasanka. Czy w takim razie plan uruchomienia ruchu pociągów, a wcześniej remont linii nie powinien być wymieniony jako zagrożenie? Z kolei obecnie linia jest utrzymywana dla ruchu drezyn m.in. z zastosowaniem herbicydów. Podobnie możemy pisać o gatunkach występujących przy drogach, na których zwiększa się ruch, następuje fragmentacja...

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie śmieszni są jak widze okoliczni mieszkańcy, tyle że bez uzyskania akceptacji lokalnej społeczności z PZO nici i nawet wieszanie transparentów na gmachu MŚ nie pomoże. Więc przestańcie z nich szydzić a zacznijcie przekonywać ...
    Co do sasanki to występuje ona przy torach dlatego że były tam częste pożary, jest spora szansa że po przywróceniu ruchu perspektywy jej ochrony się porawią (znaczy jeśli od czasu do czasu coś tam się spali).
    Co do priorytetów ochrony i tryumfu ochrony całej puszczy przy znikaniu gatunków wymienionych w SDF-ie to przypominam, iż w projekcie Planu ochrony BPN w załączniku 5 pkt 2, ppkt a, wyraźnie zapisano cyt.: 2. "Określa się następujące warunki zachowania integralności obszaru Natura 2000 oraz ogólnej spójności sieci obszarów Natura 2000:
    a) utrzymanie we właściwym stanie ochrony na terenie całego obszaru Natura 2000 PLC 200004 Puszcza Białowieska siedlisk przyrodniczych i siedlisk gatunków występujących w Parku będących przedmiotem ochrony,
    Zresztą polecam lekturę załącznika 5 która ma się nie bardzo do priorytetu o którym Pan piszę (a tak przy okazji wprost nie mogę uwierzyć że w planie tym zapisano, iż drogą odstrzału (oczywiście poza parkiem) należy regulować pogłowie jeleniowatych, co za hipokryzja .... Pan się pod tym podpisał ? jest Pan za mordowaniem zwierząt ?...

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowny Polemisto - fajnie się tak doradza i sugeruje, anonimowo, oczekując, co to ci "ekolodzy" powinni zrobić (a można by spytać, co zrobili ci doradzający?). A więc po pierwsze od wielu, wielu lat mają miejsce różne działania służące przekonywaniu, czy raczej edukacji mieszkańców. Tymczasem nadal lokalni politycy mówią to, co cytowana tutaj pani, czy ręce załamują nad deglomeracją obszarów wiejskich i małych miejscowości, chociaż jest ona nieuchronnym procesem zakładanym zresztą także celowo w polityce Państwa rozwoju kraju. A co do (niepotrzebnego) zabijania zwierząt to nie mam ani władzy decyzyjnej, ani pozycji cesarza Asioki, który swoimi edyktami kiedyś zmniejszył cierpienie wielu istot w Azji :) Podobnie jak tysiące innych wegetarian jesteśmy w stanie podejmować osobiste decyzje dotyczące naszego życia, ale nie potrafimy pozamykać rzeźni czy zlikwidować polowań. Jeśli Anonim ma pomysł jak to zrobić to czekam na sugestie... Coś nam się jednak udało - chociażby strefa otuliny parku - i konsekwentnie chcemy, żeby cała Puszcza była parkiem narodowym - rozumiem, ze w tym celu jesteśmy po tej samej stronie?

    OdpowiedzUsuń
  11. PZO, w przeciwieństwie do poszerzania parku, nie wymaga uzgodnienia a jedynie konsultacji. To taka uwaga w kwestii formalnej.

    OdpowiedzUsuń
  12. od niepamiętnych czasów "ekolodzy", leśnicy i samorządowcy rozmawiali ze sobą bez gwizdów, krzyków i obrażania jedni drugich
    - BŁĄD! a kiedy to, na jakim spotkaniu ci "ekolodzy" gwizdali, krzyczeli i obrażali? Tym razem byli dość licznie reprezentowani ekolodzy a zabrakło po prostu wielu samorządowców którzy specjalizowali się w obrażaniu i insynuacjach. Od razu zrobiło się miejsce do rozmowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. To przeczytaj sobie na portalu Ekonews temat o Puszczy, to będzie jasne kto jest specjalistą od obrażania....

    OdpowiedzUsuń
  14. nie trzeba niczego czytać na jakichś portalach, wystarczy być uczestnikiem tych spotkań, więc kolego nie bajdurz tutaj

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, coś się na temat obrażania wzięło na blogu :(. Gdyby to tzw. ekolodzy obrażali (chyba, że chodzi o komiks Dąbrowskiego - który był przecież satyrą) to by było pół biedy, bo jak widać na ostatnim spotkaniu ci ludzie spokojnie i merytorycznie rozmawiali. Nie ma co wypominać przeszłości, ale też nie wolno zamiatać pod dywan takich haniebnych akcji jak obrzucenie ministra jajami, jak hasła "Jędrzejewscy, Falińscy, Bobiec przyczyną naszej biedy!" czy "Unijni judasze precz!". Ja sam byłem świadkiem zarzutów, że w Boga nie wierzę, że palę najlepszym drewnem z Puszczy Białowieskiej, że jestem opłacany przez zachodni przemysł drzewny itp, a mój kolega był straszony, że jak go samego spotkają w lesie to utopią w bagnie. Po czym nieznani sprawcy mu przecięli opony i porysowali samochód. To jest poziom dialogu ze strony przeciwników parku narodowego (tak naprawdę są to czyny przestępcze). Warto to przypominać, bo nienawiść i kłamstwa pozostawiane bez reakcji lubią się pomnażać - jak faszystowskie akcje na Podlasiu. Ze strony "ekologów" nigdy takich działań o znamionach przemocy nie było. Oczywiście - tak brutalne reakcje też o czymś świadczą, mają przyczyny. I nad tym warto się zastanowić, ale nie wolno manipulować faktami w ten sposób, żeby przyrównywać poziom agresji z obu stron.

    OdpowiedzUsuń
  16. Stwierdzenie "to jest poziom dialogu ze strony przeciwników parku narodowego" jest bardzo nieprecyzyjne i demagogiczne. Wszystkich? Raczej niewielkiej ilość. Parku Narodowego? Raczej jego poszerzenia na dość niejasnych zasadach. Choć te sytuacje, które potępiam na równi z Panem. Ale takie pisanie też można uznać za niezbyt w porządku, skoro to jednego koszyka chciałby Pan wrzucić wszystkich, którzy mają inne zdanie niż Pan. To też manipulacja.

    OdpowiedzUsuń
  17. ...oczywiście w poprzednim komentarzy chciałem napisać, że te sytuacje, które miały miejsce potępiam tak samo jak Pan.

    OdpowiedzUsuń
  18. Do tej pory "tylko" czytałam...ale powyższe uwagi, zmotywowały mnie do napisania. Na torach rośnie nie tylko Naturowa sasanka otwarta ale i leniec bezpodkwiatkowy, a także kruszczyki rdzawoczerwone. Odnośnie sasanki przedstawiam wyniki badań: "Rezultatem pożarów jest obecność w glebie węgla drzewnego, który skutecznie absorbuje np.liczne związki fenolowe wydzielane do gleby przez rośliny wrzosowate. Związki takie, na drodze oddziaływań allelopatycznych, mogą utrudniać kiełkowanie i wzrost siewek innych gatunków roślin – np. sasanki otwartej – występujących w tym samym siedlisku (Kalamees et
    al. 2005)".

    OdpowiedzUsuń
  19. >Stwierdzenie "to jest poziom dialogu ze strony przeciwników parku narodowego" jest bardzo nieprecyzyjne< OK, dodaję więc; "niektórych" :).. ale chodziło mi o nieuprawnione równanie poziomu agresji. Żeby była jasność: każdą agresję uważam za zło. Teraz pora nie roztrząsać przeszłość, ale przekonywać siebie do racji, w które wierzymy. Każdy ma prawo do błędu a reakcje społeczności lokalnej też są wynikiem wielu przyczyn (nie ma przecież dobrych i złych społeczności - są złe lub dobre w konsekwencjach działania). Źle, kiedy wykorzystuje się to dla jakichś rozgrywek, jak pionki na szachownicy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cecilia Cacciatori8 września 2011 22:34

    Dzięki za brak rozsądku i logiki tych, którzy "ekologami" nie są, doszliśmy do takiej sytuacji, w której dyrektywa utworzona aby chronić przyrodę może w końcu jej szkodzić . Aby chronić poszczególne gatunki i dostarczyć dla nich sprzyjające warunki rozwoju (albo usprawiedliwiając się tak) proponuje się ingerować jak najwięcej w procesy naturalne puszczy, wycinając, usuwając, sadząc...i oczywiście to wszystko robiłoby się dla dobry Puszczy! Ale za to odpowiedzialna jest głównie Unia Europejska. Cała ta śmieszna sytuacja byłaby rozwiązana gdyby Unia Europejska zdecydowała wreszcie stworzyć ustawę, która chroni ostanie pierwotne lasy Europy jako priorytetowe ekosystemy i ustaliła nieodzowną zasadę, że ochrona powszególych gatunków nie może być zrealizowana powodująć szkody dla integralności ekosystemów, które je goszczą, modifikująć ich strukturę i kompromitująć ich ekologiczne funkcje. Wyjątkowy charakter Puszczy Białowieskiej polega nie na liczbie jej gatunków, ale na złożonośći procesów, które w niej się odbywają i które tylko w takich pierwotnych ekosystemach, nie naruszanych i zmodifikowanych ręką człowieka możemy obserwować. Problem jes taki, że więkśosć ludzi wcale nie potrafi zrozumieć jaka jest wartość złożonych systemów i skupia się jedynie na ich poszczególnych składnikach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Apropo artykułu na Ekonews i całego tego cyrku z planem zadań ochronnych to lipa, że plany robi BUL na codzień powiązany z Lasami Państwowymi.
    Zachodzi tu jawny konflikt interesów.
    BUL nie zaryzykuje wdrożenia postulatów NGOs bo to byłby strzał w swoją stopę. Mieliby pewnie później problemy ze zleceniami od dyr Ziemblickiego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pani Cecylio, z pewnością Puszcza Białowieska jest jednym z cenniejszych obiektów przyrodniczych w Europie, a może i świecie. Jednak w żadnym wypadku nie jest lasem pierwotnym. Pani, jako badacz/naukowiec powinna to wiedzieć.
    Skoro Unia Europejska wymyśliła, to co wymyśliła w sprawie Natury 2000, to czy to się komuś podoba, czy nie państwa prawa muszą przestrzegać, ale na dokładkę każde z państw dokonując implementacji tego prawa samo sobie wyznaczało dodatkowe granice i bariery. Jedni zrobili to lepiej inni gorzej. W przypadku Puszczy Białowieskiej żadne schematy niczego nie załatwią. Wielu profesorów prezentuje odmienne poglądy niż Pani czy profesorowie Wesołowski, Tomiałojć czy Walankiewicz i Gutowski. Każdy z nich ma do tego prawo i obowiązek jako badacz i interpretator wyników swoich i cudzych badań.
    Podobne prawo mają i zwykli ludzie - do których i ja skromnie się zaliczam. Mam jednak prośbę, by nie imputowała mi Pani, że "Problem jes taki, że więkśosć ludzi wcale nie potrafi zrozumieć jaka jest wartość złożonych systemów i skupia się jedynie na ich poszczególnych składnikach". Akurat, podobnie jak wielu moich kolegów leśników i naszych wielu znajomych mamy świadomość tej złożoności - bo mamy z nią na co dzień do czynienia. Ale też dzięki wiedzy pokoleń badaczy leśników, światowej sławy naukowców oraz naszemu doświadczeniu wiemy, że nadużyciem jest twierdzenie, że w Europie mamy ekosystemy - jak Pani pisze - nie naruszane i zmodyfikowane ręką człowieka. Z pewnością Puszcza jest tak witalna, że najszybciej sobie potrafi poradzić z tymi naruszeniami, ale też pokazuje (badania prof. Włoczewskiego i jego następców - z prof. Brzezieckim włącznie), jak długotrwałe są procesy przemian, a jak marne są stosowane w ramach mierników Natury 2000 wskaźniki (choćby w odniesieniu do oceny stanu siedliska 9170).
    I cała dyskusja, czy nawet awantura dotyczy właśnie odważnego postawienia problemu i odpowiedzi na pytanie co dalej? A co się stanie jeśli w ramach preferowanej w niektórych gremiach ochrony biernej utracimy siedliska wg dzisiejszego opisu na rzecz układów uproszczonych, do których dąży samoistnie natura, a które są monitorowane co kilka lat i w oparciu o ten monitoring oceniana jest działalność państwa (a prof. Faliński oszacował cykle przemian na ok. 600 lat).
    No i jednak na koniec zawsze musi pojawić się pytanie - gdzie jest miejsce dla człowieka, który teren w tym miejscu Europy zmienia przynajmniej od 2000 lat.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  23. Janusza Korbela na dyrekotra Parku Narodowego!!! Byłoby to naprawdę najlepszym wyjściem!

    OdpowiedzUsuń
  24. "No i jednak na koniec zawsze musi pojawić się pytanie - gdzie jest miejsce dla człowieka, który teren w tym miejscu Europy zmienia przynajmniej od 2000 lat."

    A jak wielką powierzchnię Polski zajmuje Puszcza Białowieska? Jak wielką powierzchnię kraju stanowią rezerwaty ścisłe? Na jak wielkiej powierzchni kraju rządzi człowiek i człowiekowi wszystko jest podporządkowane? Może pan przytoczy te liczby nadleśniczy?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ty, powyżej (z 13 września 2011 z 22:37) - widzę, że metody twojego towarzysza Stalina i furera Hitlera są ci bliskie. Gratulacje od ziomali.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cecilia Cacciatori14 września 2011 11:22

    Panie Andrzeju Antczak,
    Najpierw w sprawie czy Puszczę Białowieską można uważać za pierwotny las i czy w ogóle istnieją w Europie takie lasy: Według raportu FAO Global Forest Resources Assessment 2005 (FRA 2005) za pierwotne określa się lasy z tubylczymi gatunkami, w których nie ma widocznych znaków działalności człowieka i ekologiczne procesy nie są znacznie zakłócone. Japonia i kilka europejskich krajów sklasyfikowały wszystkie lasy naturalne, powyżej pewnego wieku i obszaru jako pierwotne, jeśli nie prowadzono w nich zabiegów przez ponad 25 lat. Te kryteria mogą być oczywiście sporne i na pewno są bardzo subiektywne, jeśli jednak przyjąć ustalenia prawidłowo można mówić, że Puszcza Białowieska (oczywiście mam na myśli część w Rezerwacie Ścisłym) to las pierwotny. Jeśli poza Rezerwatem Ścisłym Puszcza już nie jest pierwotnym lasem (i tutaj zgadzam się z panem), to DOKŁADNIE dlatego, że ktoś tak tam postępował, że las stracił swoje pierwotne cechy. Czyli gospodarując Puszcę spowodowaliśmy utratę jej pierwotności i skoro już zostało to zrobione kontynuujemy gospodarowanie, którego efektem jest dalsza utrata pierwotności? Przepraszam, ale tylko rezygnując z logiki, można by zaakceptować takie wyjaśnienie za dobre. To właśnie tej dalszy utraty pierwotnych cechy, które mimo wszystko jeszcze można odnaleźć tu i ówdzie w niektórych częsciach Puszczy gospodarownej, jej dalszej degradacji z ekologicznej i estetycznej punktu widzenia, my chemy uniknąć. Pan mówi, że LP po prostu przestrzegają prawa Unii Europejskiej....Ja mówię, że prawo to może być dobrze zastosowane w ekosystemach mocno zakłóconych i lasach gospodarczych, nie prowadzi do celu, kiedy chodzi o lasy pierwotne i tam gdzie chcemy przywrócić ich pierwotny charakter... Trzeba więc, moim zdaniem, po prostu zmienić ustawę albo ją uzupełnić a w całej Puszczy kierować się nadrzędnym celem ochrony, albo przywrócenia, pierwotnych cechy zgodnie z deklaracjami.
    Drugi punkt: oczywiście każdy ma swoje poglądy i ma prawo je wyrażać, ale niektóre poglądy czynią świat lepszy inne czynią go gorszy, jedne chronią a inne niszczą. Fakt, że inni ludzie, nawet naukowcy mają inne poglądy, nic nie znaczy. Trzeba patrzeć i oceniać jakość argumentów, nie ich źródło. Zasadę autorytetu wykorzystuje ten, kto nie ma ochoty użyć mózgu i nie ma swojego zdania. Dotąd nie usłyszałam żadnego logicznego i uzasadnionego argumentu z strony LP w sprawach Puszczy, tylko ciągle usprawiedliwianie postępowania ze stanem spowodowanym przez to samo postępowanie. To błędne koło. Nie ma w takich argumentach logiki.
    Trzeci punkt: Pan pyta, gdzie jest miejsce dla człowieka? Człowiek nie potrzebuje więcej miejsca, dlatego że już wziął sobie cały świat. Człowiek jest wszędzie i wszystko zmienił i adaptował do swoich potrzeb...i jeszcze nie wystarczy? Poza tym to jest argument nieuczciwy. Słyszę, że skoro już nie ma zysku z gospodarowania Puszczą, zabiegi Lasów Państwowych mają na celu ochronę przyrody. Więc dlaczego znowu wyciąga Pan argument „miejsca dla człowieka”? Przestanie wycinania lasu i pozostawienie martwego drewna skaże ludność na nędzę i wycofanie się stąd przed grożącą przyrodą? Zamiast przedstawić problem jaki on jest: Konflikt między wizją uporządkowanej i kontrolowanej Puszczy a Puszczy jako fragment dzikiej przyrody - chcecie przekonywać, że to konflikt między ochroną przyrody a człowiekiem? To nazywa się demagogią. Jeśli mówicie o wyższej wartości człowieka to przypomnę, że nie ekolodzy wyciągnęli do sądu nastolatka, który oglądał ptaki zarzucając mu że przeszkadzał w polowaniu i przyrodzie. Gdzie tam podział się szacunek i troska o człowieka?
    Chętnie mogę dyskutować w tych sprawach, jeśli pan chce. Pozdrawiam serdecznie.
    Cecilia Cacciatori

    OdpowiedzUsuń
  27. "Ty, powyżej (z 13 września 2011 z 22:37) - widzę, że metody twojego towarzysza Stalina i furera Hitlera są ci bliskie. Gratulacje od ziomali."

    Mógłbyś rozwinąć tę błyskotliwą myśl, czy ograniczysz się tradycyjnie do puszczenia bąka w towarzystwie?

    OdpowiedzUsuń
  28. Pani Cecylio,
    uczciwe jest nie to co wynika z własnych przekonań i zapatrywań, ale to co obejmuje szerszy ogół mających różne poglądy ludzi. Rację ma Pani mówiąc, że człowiek jest wszędzie i objął wszystko - ale też warto pamiętać, że ten człowiek, mając świadomość własnych dokonań (zwłaszcza tych negatywnych) i świadomość nieuniknioności wielu procesów czasami podejmuje różne działania naprawcze (mniej lub bardziej udanie).
    Rozumiem, że jest Pani zwolenniczką całkowitej ochrony Puszczy Białowieskiej, ze wszystkimi tego konsekwencjami przyrodniczymi, społecznymi, ekonomicznymi i biurokratycznymi. Ja nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań. Ale nie nadużywam i nie zarzucam nikomu, tak jak Pani leśnikom - urzędnikom państwowym, że "Dotąd nie usłyszałam żadnego logicznego i uzasadnionego argumentu z strony LP w sprawach Puszczy, tylko ciągle usprawiedliwianie postępowania ze stanem spowodowanym przez to samo postępowanie. To błędne koło. Nie ma w takich argumentach logiki". Dla mnie i wielu moich znajomych (także nie leśników) argumenty zwolenników całkowitej i biernej ochrony Puszczy są również nielogiczne.
    Z tej oto prostej przyczyny konieczny jest dialog i potrzeba znalezienia "złotego środka".
    Karykaturą jest to, że niektóre organizacje pozarządowe nie chcą do takiego dialogu usiąść, a na dodatek kwantyfikują inne organizacje, które są gotowe do takiego dialogu.
    Ekstremizmy nigdy nie służyły dobru ogólnemu - cała historia pełna jest przykładów na to, że w końcu prowadziły one do wojen i katastrofalnych zniszczeń.
    A wracając do pierwotności lasów Puszczy, to przyjmując te kryteria, które Pani zacytowała oraz wdrożone przez niektóre państwa, to sądzę, że nawet te znienawidzone LP wdrażając i realizując zasady zarządzania lasami w Puszczy przyczyniają się do tego, że za kilka, a najdalej kilkanaście lat około 70% lasów poza BPN będą wg takiej definicji pierwotnymi. Szkoda jednak, że nikt nie chce pamiętać, że cały ten proces zmieniania leśnictwa postępuje w Puszczy od 1975 roku, a najefektywniejszy jest, gdy realizowane są te zmiany spokojnie i bez awantur. Jak doświadczenie w Puszczy pokazuje skutecznym nie jest się poprzez prowadzenie walki, a tylko wyważonym działaniem. Polecam prześledzenie historii tworzenia rezerwatów przyrody (ale nie tylko datami ich powołania, ale przestudiowaniem materiałów, które legły u podstaw podjęcia decyzji i udziału w tym procesie zarówno naukowców, jak i administracji Lasów Państwowych. Polecam również najnowsze wydanie IBL poświęcone historii Instytutu i wspomnienia luminarzy tej placówki. Bardzo pouczająca lektura.
    Wynika z niej jedno - najważniejszą umiejętnością jest zadanie pytania - jego jakość i treść merytoryczna. Od tego zależy bowiem nie tylko sama odpowiedź, ale proces jej przygotowania, w tym redagowania. Jak to w badaniach.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  29. Cecilia Cacciatori15 września 2011 11:24

    Przepraszam, Panie Andrzeju, ale w określeniu, które zacytowałam jest napisane że lasy, aby być uznane za pierwotne muszą spełniać taki wymóg, że nia może być w nich widoczne ślady działalności człowieka i ekologiczne procesy nie mogą być znacznie zakłócone. Zacytowałam też że niektóre kraje sklasifikowały swoje lasy za pierwotne jeśli nie prowadzono w nich zabiegów przez ponad 25 lat. Jak Pan może stwierdzić że ” LP wdrażając i realizując zasady zarządzania lasami w Puszczy przyczyniają się do tego, że za kilka, a najdalej kilkanaście lat około 70% lasów poza BPN będą wg takiej definicji pierwotnymi”? Aby to osiągnąć, proszę pana, jeśłi logika to nie opinia, LP powinni więc po prostu przestać gospodarować Puszczą od razu. Wtedy DOPIERO za 25 lat będziemy mogli wreszcie cieszyć się „pierwotną” Puszczą także poza Parkiem. Nie ma wyjścia. Czy Pan to miał na myśli? Czy LP mają taki zamiar? Dlatego że, jeśłi to tak, to my ekolodzy wreszcie będziemy zadowoleni i nie będzie juz powodu walczyć z niczym i przypisywać złą wolę do nikogo. Ale ja wątpię, że Pan miał to na myśli, tak? Mam nadzieję, że Pan rozumie że jest faktycznie niemożliwe osiągnać że “70% lasów poza BPN będą wg takiej definicji pierwotnymi” prowadząc dalej gospodarowanie, co sprzeciwią sie samej definicji. Jeszcze raz więc pytam; gdzie jest logika? Aby pewne rozumowanie uważać jako logiczne, powinno to przede wszystkim i koniecznie przestregać zasady nie-sprzeczności, a wydaję mi się że w zdaniach pana jest ogromną sprzeczność. Czy mylę się? Czy Pan mógłby wytłumaczyć i udowodnić jak pan zamierza przywroćić do Pusczy jej pierwotne cechy w ciągu kilkanastu lat (jak Pan mówi), kontynując wycinanie, usuwanie, sadzienie, jeśłi, przez definicji właśnie to wszystko już nie powinno być robione przez przynajmniej 25 lat, aby można zacząć mówić o lesie pierwotnym?

    PS: Na pewno potrzebny jest dialog, ale trzeba mieć uwagę, żeby zamiary, ideały, przekonania nie zostały rozcieńcione w imię kompromisu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Cecilia Cacciatori

    OdpowiedzUsuń
  30. /.../ Karykaturą jest to, że niektóre organizacje pozarządowe nie chcą do takiego dialogu usiąść, a na dodatek kwantyfikują inne organizacje, które są gotowe do takiego dialogu /.../

    Byłby Pan uprzejmy skonkretyzować i sprecyzować ten fragment swojego wpisu? Czy poprzestanie Pan na wyimaginowanych przykładach? Poproszę o nazwy konkretnych organizacji.

    Adam Bohdan

    OdpowiedzUsuń
  31. Dopóki dyskusja opiera się na ogólnikach manipuluje. Poproszony o konkrety nie potrafi podać przykładów, bo w tym przypadku ich nie znajdzie, chyba, że chodzi o organizacje, które nie wykazują zainteresowania Puszczą.
    Cały Pan Antczak…
    AB

    OdpowiedzUsuń