16 września 2009

Czego boją się radni gmin puszczańskich

Trwają już ostatnie dni konsultacji białowieskich. Radni są na ogół niechętni przyjęciu ponad 100 milionów na cele inwestycji proekologicznych w zamian za zgodę na powiększenie parku narodowego. Przedstawiamy w skrócie najbardziej charakterystyczne obawy wyrażone przez radnych regionu Puszczy. Nie są to poglądy wszystkich radnych i wszystkich gmin, lecz tylko wybrane, które budzą nasze szczególne zdziwienie:

Radni uważają, że najpierw trzeba wybudować tanie miejsca noclegowe, a dopiero potem powiększać park narodowy, bo turystyka się nie rozwinie, jeśli najpierw nie będzie bazy hotelowej.
Trzeba ograniczyć rolę rady naukowej parku, bo mogłaby robić, co chce, a tymczasem powinna być zastąpiona radą społeczną, w której przynajmniej połowa członków powinna wywodzić się z samorządowców, którzy będą dyktowali, co powinno być, a co nie w parku narodowym.
Jeśli gmina Białowieża zgodzi się, że zamiast Lasów Państwowych na terenie administrowanym obecnie przez LP będzie park narodowy to – jak się boją radni z Hajnówki – gmina upadnie!
Trudno zrozumieć ten argument, bo obecnie, na terenach Lasów Państwowych gmina też nie zarządza, prawdopodobnie chodzi o to, że radnymi są często pracownicy Lasów Państwowych, co pozwala mieć poczucie, że jednak gmina zarządza. No, ale w parku też mogą pracować radni, i co wtedy?
Jeśli samorządy zgodzą się na park narodowy, to nie będą miały wpływu na plan ochrony parku! Gminy chyba nie boją się, że rada naukowa w rękach naukowców doprowadzi do zniszczenia przyrody? A więc pewnie obawiają się, że ochrona przyrody w parku zaszkodzi gminom?
Radni są bardzo zaniepokojeni, czy dziesiątki milionów złotych, jeśli gmina je weźmie, zapewnią stały rozwój gminy?
Na jakiś czas może tak, ale gminy są przezorne i boją się co będzie potem?! Czyżby gminy obawiały się, że jak pieniądze się skończą, może nastąpić katastrofa?
Samorządom proponuje się rybę w postaci pieniędzy na inwestycje ekologiczne, a one wolałyby wędkę. Na przykład uruchomienie dobrego połączenia kolejowego ze światem, nowoczesne szosy itp. Problem w tym, że tego chciałyby wszystkie samorządy w kraju, a tutaj pieniądze są z funduszu ochrony środowiska więc nie można ich wydawać na dowolne cele.
Radnych denerwuje ponadto, że czują się zakładnikami ekologów.
Jedna z radnych mówi bez ogródek, że: żeby było bardziej pierwotnie i naturalnie zrezygnujmy z budowy dróg i zajmijmy się produkcją dziegciu. Oczywiście przejaskrawiam, ale jest to reakcja na sposób, w jaki jesteśmy traktowani. Niektórzy radni sugerują również spisek:
Wydawałoby się, że w pewnych sprawach powinien decydować zdrowy rozsądek, natomiast odnoszę wrażenie, że tu istotną rolę odgrywają względy ideologiczne. Pewne ośrodki będą rozwijane, a my zostaniemy rezerwatem. (nie jesteśmy pewni, o jakie "ośrodki" chodzi radnemu)
Hajnowski naukowiec nie pozostawia złudzeń, o co chodzi pseudoekologom: Jeśli doktor z ministerstwa mówi mi, że próchnica jest ważniejsza niż drewno to jaką wartość ma mój tytuł? ( [ -- ] jest doktorem nauk drzewnych – przyp. TT autora notatki na stronie miasta). Uważam, że na próchnicę wystarczą konary, gałęzie i liście, a Pan Bóg dał pień do użytku człowiekowi. W tej chwili są w Puszczy tysiące dębów przeznaczonych na próchnicę. [...] Kiedyś był terror polityczny, teraz ministerstwo wprowadza terror zawodowy. [...] pseudoekolodzy nie powinni mieć tu nic do powiedzenia. – z tym ostatnim zdaniem trudno się nie zgodzić, szkoda tylko, że technolog drewna nie chce zrozumieć naukowców przyrodników.
Radni białowiescy uważają, że proponowane im miliony powinny być z budżetu, a nie z NFOŚ które na złość obwarowane są konkretnymi celami proekologicznymi. Domagają się też, by obszar Natura 2000 został zmniejszony, tak, by nie wchodził na polany, które mogą być zabudowywane. Mieszkańcy muszą wpływać na kluczowe decyzje dyrektora parku, a nowe inwestycje infrastrukturalne muszą mieć gwarancje, że będą wyłączone z rekompensat, jeśli będą przebiegały przez obszar naturowy. Ten zakres oczekiwań dotyczy zmian w prawie polskim i unijnym.
Radni białowiescy nie owijają w bawełnę: najpierw muszą zostać zrealizowane wszystkie inwestycje za milionowe dotacje, a dopiero potem można rozmawiać o poszerzeniu parku. Radni nie rozumieją, dlaczego są szantażowani przez ministerstwo, tym że najpierw powinna być zgoda na powiększenie parku, a dopiero po jej uzyskaniu mają być przekazane gminie miliony.
Radni domagają się gwarancji dodatkowych funduszy na „inne inwestycje” (nie tylko proekologiczne) oraz dotacji, z których mogłyby korzystać osoby fizyczne i prawne. Inne inwestycje wiążą się ze specjalnym traktowaniem regionu, co trudno wytłumaczyć w skali problemów całego kraju. Wielu obserwatorów zauważa, że otrzymanie ponad 100 milionów jest już i tak ogromnym przywilejem regionu Puszczy w porównaniu z innymi regionami Polski.
Naszymi faworytami do tytułu najbardziej oryginalnych opinii są następujące zdania przeczytane w Kurierze Hajnowskim:
...aby grupa młodzieży mogła bez późniejszych problemów ze strony wojujących ekologów przejść drogą publiczną przez Puszczę, musi mieć zgodę Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.” – jako przykład już istniejących ograniczeń poza parkiem narodowym... i:
Kiedyś w barciach trzymano pszczoły, a teraz gdy są rezerwaty to nie można tego robić – Jak to możliwe, żeby pszczoły przeszkadzały? – pyta retorycznie naukowiec hajnowski, który nie może wybaczyć carowi, który w latach 80. XIX wieku zakazał bartnictwa.

Zestawienie tych uwag i oczekiwań układa się w dość kuriozalną całość:
Park narodowy może zostać powiększony, jeśli najpierw gminy dostaną obiecane 100 milionów, następnie dodatkowe dotacje, bo 100 mln to za mało. Pieniądze mają być na różne cele, nie tylko ekologiczne, a także będą dostępne dla mieszkańców. Następnie te cele zostaną zrealizowane. Następnie w Hajnówce wybuduje się tanie hotele. Następnie zachowa się Nadleśnictwo Białowieża. Następnie zapewni się dalsze pieniądze z budżetu państwa, po wydaniu tych stu milionów. Następnie przywróci się bartnictwo i zezwoli grupom młodzieży swobodnie poruszać po drogach publicznych. Następnie zlikwiduje się niektóre obszary Natura 2000. Następnie skończy się z szantażem ekologów. Następnie powoła się nową radę społeczną parku narodowego, w której radni będą dyktowali, jakie będą decyzje dyrektora parku. I wtedy – jak to wszystko zostanie zrealizowane – radni łaskawie zastanowią się, czy wyrazić zgodę na powiększenie parku narodowego i jeszcze o jaki obszar.
____________________________________
Zebrane informacje pochodzą ze strony Urzędu Miasta Hajnówka, Kuriera Hajnowskiego i ustaleń radnych Gminy Białowieża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz