19 stycznia 2015

O Puszczy przed laty


W sekretariacie Białowieskiego Parku Narodowego można już obejrzeć pierwszy egzemplarz polskiego tłumaczenia dzieła Grigorija Karcowa „Biełowieżskaja Puszcza” z 1903 roku. Książka została przetłumaczona przez wieloletniego dyrektora i pracownika Białowieskiego Parku Narodowego dra Czesława Okołowa i nie jest to zwykłe tłumaczenie, gdyż zadbano o zachowanie oryginalnego formatu i układu dzieła, jest to więc (gdyby nie polski język) reprint oryginału. Reprint bardziej udany, jeśli chodzi o jakość reprodukcji od reprintu wydanego kilka lat temu w Białorusi, w którym można mieć zastrzeżenia do jakości ilustracji.
Już wkrótce ta wyjątkowa książka będzie dostępna do kupienia w BPN i w innych miejscach w regionie. Zachęcając do zakupu wszystkich mających w planach odwiedzenie Puszczy Białowieskiej umieszczam poniżej kilka stron ilustracji zreprodukowanych z oryginału. 


Tak rysownik z przełomu XIX i XX wieku wyobrażał sobie pradawnych mieszkańców Puszczy

A tak zilustrowano polowanie Zygmunta Augusta - myśliwcy faktycznie zasiadali w pawilonie, pod który zapędzano im zwierzęta do zabijania 

Tutaj widzimy tradycyjny sposób zabijania żubrów przez ludność miejscową - zapędzona na lód żubrzyca nie ma szans.. 

Tak wyglądał carski pałac myśliwski wkrótce po wybudowaniu. Posadzone wokół drzewa nie zdążyły jeszcze podrosnąć.

To edytorskie arcydzieło, na wysokim poziomie graficznym i zawierające mnóstwo informacji przede wszystkim z okresu carskiego zarządzania puszczą, bo informacje historyczne nie są wolne od licznych błędów, które zaowocowały mitami i legendami np. o zamczysku, Białej Wieży w Kamieńcu czy hordach Jaćwingów w puszczy.

A skoro jesteśmy przy reprintach to zacytuję tutaj jeszcze jedno cenne wydawnictwo „Lasy Drugiej Rzeczpospolitej w dawnych zapiskach prasowych” pod redakcją Jarosława Krawczyka:

15 maja 1939 Dziennik Białostocki pisze: „Park Narodowy w Puszczy Białowieskiej jest zdeptany w kratkę. Ścieżki wiją się we wszystkich kierunkach, omijają skrzętnie bagienka i wykroty, przełażą przez leżące olbrzymy leśne, docierają do każdego zakątka, by w najurodziwszym miejscu pozostawić ślad: papierzyska, niedopałki papierosów, lub inicjały wyrżnięte scyzorykiem na pniu pradawnego drzewa”.
Tak było 75 lat temu, więc naprawdę możemy się cieszyć jak wielkie zmiany zaszły od czasów I wojny światowej w Puszczy Białowieskiej. A jeśli chodzi o te inicjały wycinane scyzorykiem, to tradycja trwała i po II wojnie, co pokazał mi Tomek Niechoda na pniu drzewa w obszarze ochrony ścisłej:


Ktoś wykaligrafował w pniu prastarej sosny bartnej (barć ze śniotem!) datę swoich odwiedzin: 22 lipca 1973. 22 lipca to było w tamtej epoce państwowe święto, więc może ktoś umówił się na randkę w puszczy i potrzebował zaznaczyć tę datę na martwej od stu lat sośnie...  (drzewo znajduje się w trudno dostępnym obszarze ochrony ścisłej)

    

11 komentarzy:

  1. Rewelacja! Pogratulować wszystkim, którzy się przyczynili do wydania Karcowa po polsku!

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak powinien wyglądać herb Białowieży. oczywiście zamiast orła carskiego powinien być polski. A nie to dziwactwo wymyślone przez nieuków.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest straszna książka o czasach zabijania zwierząt i rządzenia Puszczą jak swoim myśliwskim folwarkiem. Tak kiedyś było. Teraz mamy inną świadomość i inne podejście do przyrody. Dobrze, że ta książka jest po polsku, bo można zobaczyć jak wszystko się od tego czasu zmieniło!

    OdpowiedzUsuń
  4. 22 lipca pół wieku temu ktoś tam miał swój czas! Pewnie obalili flaszkę i trzeba było napisać kiedy ten historyczny fakt miał miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gadu gadu... a tu mamy nowych nadleśniczych w Browsku i Białowieży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mamy, w Białowieży to już trzecia zmiana w krótkim czasie :) Ciekawe czy pan nadleśniczy w Browsku podziela poglądy pana o tym samym nazwisku, który to coś o pejsatym korniku opowiadał przed rokiem, jak informowała GW? :)

      Usuń
    2. To się nazywa roszada, tylko nie wiem kto tu jest król a kto wieża?

      Usuń
    3. To się nazywa ROZSADA ! Bo to są sadzonki, które zostały
      posadzone na żyzny grunt LP.
      Mietek Pień

      Usuń
  6. Ciekawi mnie jak się mają nowe nominacje nadleśniczych do pomysłu połączenia 3 nadleśnictw puszczańskich w jedno, wg mnie to jakaś sprzeczność

    OdpowiedzUsuń
  7. Mają się wyśmienicie i będą bogato wyposażone.
    Mietek Pień ps. "Tępy"

    OdpowiedzUsuń
  8. polowanie stanislawa augusta nie zygmunta...

    OdpowiedzUsuń