2 stycznia 2015

Leśne dziedzictwo Europy

Nawiązując do poprzedniej wiadomości polecamy informację umieszczoną na stronie Lasów Państwowych. Możemy tam przeczytać, że LP zaczynają realizować projekt "Puszcza Białowieska - leśne dziedzictwo Europy". Dziwić może tylko zawarta tam informacja, że w spotkaniu, które odbyło się dnia 15 grudnia ub. roku w RDLP Białystok wzięły udział organizacje pozarządowe, chociaż te działające na obszarze puszczy nic o tym nie wiedzą. Ale właściwie to nas nie dziwi... poza tym być może były inne ngo-sy, bo wszak organizacji u nas w bród. Zebrani "zadeklarowali chęć współpracy poprzez wspólne budowanie inicjatyw".

PS:
 Są kraje gdzie tak się traktuje drzewa, które dla ludzi są ważne



Są też kraje gdzie stosuje się takie znaki drogowe
I są artyści, jak Peter Gibson, którzy przypominają nam, że każde miejsce cywilizacji zostało zabrane przyrodzie



17 komentarzy:

  1. Niech żyje i umacnia się jedność ruchu na rzecz Puszczy Białowieskiej ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że na stronie RDLP Białystok autorką tego tekstu jest pani Katarzyna Gurowska. Może pani Katarzyna wyjaśni jakie organizacje pozarządowe uczestniczyły w tym spotkaniu? Pytam wcale nie złośliwie, a raczej z sympatią, bo chciałbym, żeby doszło do współpracy między różnymi stronami bo tego Puszcza jest warta!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja sięgnąłem właśnie do głośnej książki Ecopsychology, którą polecają z okładki i Jane Goodall i Edward O. Wilson. To 26 artykułów znanych autorytetów od nauki ekologii po psychologię i urbanistykę. Wszyscy ci autorzy piszą o uświadomionej lub nieuświadomionej więzi emocjonalnej między nami a dziką przyrodą i o tym jakie płyną z tego konsekwencje. Bo przyroda ma dla nas dużo głębsze znaczenie niż tylko magazyn surowców, pole badań naukowych, czy konsumpcji turystycznej. Udowadniają, że obszary dzikiej przyrody, pozostawione naturalnym procesom mają przede wszystkim fundamentalne znaczenie dla naszej psychiki i w naszym stosunku do nich zawiera się nadzieja na zmiany polityczne i odejście od drogi samozniszczenia. Lester Brown kończy wstęp nadzieją na nową politykę, zakorzenioną w wiedzy wielu dziedzin nauki, wrażliwości terapeutów i perspektywie filozoficznej. Brzmi w Polsce strasznie egzotycznie?! Tak, w dziedzinie świadomości ekologicznej jesteśmy ćwierć wieku za Ameryką. Ale jeszcze 25 lat temu nikt poza jednostkami u nas nie wierzył w globalne ocieplenie, polowało się na wilki i rysie, w puszczy wycinano setki tys. m3 rocznie, w tym kilkusetletnie dęby, nikt nie znał słowa recykling czy oceny oddziaływania na środowisko a słowo "dzikość" kojarzyło się tylko ze zdziczeniem obyczajów. Jak by było pięknie, gdybyśmy zbliżyli się do tego, o czym Amerykanie pisali już ćwierć wieku temu i w projekcie puszczańskim nie ograniczyli się tylko do rachunku ekonomicznego, bo gdzie w Europie można znaleźć obszar leśny bardziej nadający się do ochrony także tych wartości, o których piszą autorzy Ekopsychologii.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest dziwne. 25 lat temu w USA nie polowano w zasadzie na wilki
    a w Polsce owszem. Teraz jest odwrotnie. W Stanach zabija sie duzo
    wilkow a u nas wcale, mimo ze oni maja wyzsza swiadomosc ekologiczna. Ciekawe. Moze oni to robia bardziej emocjonalnie ?
    Albo w rzeczywistosci w Polsce juz osiagnelismy
    poziom Nirwany ekologicznej, przescigajac Ameryke, tylko nikt
    tego nie zauwazyl ?.

    Interesujacy problem ekopsychologiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest problem ekopsychologiczny ani w ogóle argumentacja do dyskusji na temat porównywania" poziomu świadomości ekologicznej. W Ameryce są miejsca gdzie się nie poluje na wilki i są miejsca gdzie się poluje, w Ameryce są obszary tzw. wilderness, są ogromne parki narodowe i obszary koszmarnie zdewastowane przez przemysł i kopalnie itd.. jest kara śmierci i jest najwięcej wolontariuszy pracujących z chorymi na ebole. Ameryka to wielki kraj :) Przypominając książkę wydaną przez Sierra Club a znaną w kręgach akademickich i nie tylko environmentalists (bo tak w j. ang. pisze się o tych ludziach) nie porównywałem świadomości przeciętnego Amerykanina do przeciętnego Polaka, bo jak i po co? tylko wyraziłem chęć, by i w Polsce w dyskusji o środowisku były obecne te zdobycze wiedzy, które w Ameryce były już wiele lat temu (nie tylko zresztą tam). Jeśli ktoś wyciąga z tego wnioski ,że "Amerykanie" to czy tamto to a my to i owo jest to rodzaj manipulacji. Wielu Amerykanów uznaje i kilka uczelni naucza o kreacjonizmie, ale w wielu innych uczelniach jest najwięcej laureatów Nobla :) Chyba, że autorowi komentarza chodzi by przypomnieć, że "u was Murzynów biją" :)

      Usuń
    2. " 25 lat temu w USA nie polowano w zasadzie na wilki"
      Skąd wziąłeś tę bzdurę?
      Aha, może nie polowano, bo amunicja droga, ale np. truto i łapano w potrzaski.

      Usuń
  5. W Ameryce przeciez bija Murzynow. W czym problem ?. Podrzucic
    pare linkow ?. U nas nie sa bici, albo bardzo rzadko, bo jest ich mniej.
    Ale nie o to sie rozchodzi.
    Wypada przypuszczaac, ze Korbel po wysluchaniu paru gornolotnych dyskusji ekopsychologicznych w Ameryce rzucilby sie z powrotem wplaw przez morze Atlantyczne zeby dalej ratowac nasz glob z wygodnego w sumie gniazdka nad Wisla.
    Po zetknieciu sie z amerykanska rzeczywistoscia do ktorej naleza
    nie tylko dzikosc YNP ale i dyskretnie tutaj przemilczane miliony hektarow manipulowanych genetycznie upraw, bezpardonowo eksploatowany gaz lupkowy a i ropa naftowa w Arktyce, czy tez powszechna energozerczosc na poziomie, na ktory nie bedzie nas zapewne i dzieka Bogu nigdy stac. Na to naklada sie swieta wlasnosc i pragmatyzm w podejsciu do zasobow przyrodniczych , ktorych maja odrobine wiecej. Ktos kiedys zreszta zartowal, ze Parki Narodowe w Stanach istnieja tylko dzieki temu, ze na ich terenach nie ma zloz ropy czy innych kopalin.
    Na pewno maja wiecej nawiedzonych ekologow i wiecej swiatlych umyslow w zakresie teoretycznego podejscia do bolaczek tego padolu.
    Ale jest ich tez w sumie troche wiecej.
    Nie ma co popadac w kompleksy. U nas tez kiedys bedzie wiecej Murzynow i zapewnie tez ktorys kiedys niestety oberwie po buzi.
    Czesciej.
    Moze tez ktorys z naszych eks - wice albo prezydentow napisze
    drugie " An Inconvenient Truth" ?
    Lechu W. by sie na pewno tego podjal razem z Panami Bohdanem i Kononowiczem z Podlasia.
    Bedzie na pewno environmentclassic
    take it easy Panie Korbel, take it easy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) umieszczam ten "koment", żeby czytelnicy wiedzieli że ten Anon wiecznie tutaj czuwa i nie ustaje, aż trochę żal pozbawiać go radości jakie czerpie z tych negatywnych energii.. To jako paliwo do dalszych komentarzy (nie obiecuję, że je umieścimy:) dokleję do postu trzy zdjęcia z "obcego" kraju

      Usuń
  6. Serdeczne dzieki,
    juz dostawalem pryszczy ze Cenzor znowu nie przepusci.

    Darek sie pyta.....

    " 25 lat temu w USA nie polowano w zasadzie na wilki"

    Skąd wziąłeś tę bzdurę?.........


    Bo ich nie bylo w wiekszosci stanow. W YNP - parku narodowym (!!!)
    od 1872 zostaly z premedytacja wytepione w 1926 roku.
    Dopier w latach 1995 i 1996 zasiedlono tam 31 osobnikow pochodzacych z Kanady . 25 lat temu, poza Alaska, miedzy granica kandyjska i meksykanska bylo mniej wilkow niz w Polsce za poznego Jaruzelskiego.
    No to na co mieli polowac ?
    Czy lapac w potrzaski.

    Bzdurne pytanie.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli bzdura :) !! Darek po prostu miał rację! Alaska to przecież Stany, a tam żyło (wg. Wooda i Mecha) wówczas nadal ok. 5 tys. wilków (dużo więcej niż wtedy w Polsce). A skoro już o tym mowa to powołam się na tamtejsze źródła: Na wilki polowano także na te co przeżyły w południowych stanach i Meksyku też. Ale przede wszystkim żyły w Minnesocie, bo by D. Mech nie napisał swoich prac z lat 90-tych:) W latach 1997-98 Mech podaje liczbę 2,450 wilków w tym jednym stanie. Akurat trochę się tym zajmowałem stąd mam pod ręka dane :). W samej Kanadzie żyje nieprzerwanie kilkadziesiąt tysięcy wilków i nie liczyły się z granicą państw. Ale najważniejsze w tym jest co innego: W Ameryce dzięki badaniom takich ludzi jak Mech i książkom takich jak Lopez czy popularny Mowat i publikacjom właśnie takich autorów jak z Ecopsychology w latach 80-tych powstał silny ruch społeczny przeciw polowaniom na wilki. Jeden z liderów działań na Alasce (Amerykanin polskiego pochodzenia) przyleciał zresztą do Polski i stawał w obronie Puszczy Białowieskiej przed jej wycinaniem (i też przeciw polowaniom na wilki). Czyli wyszło na nasze :) A u nas pisze się, że zaproszono ngo, a nie zaproszono :(... no, nieładnie. I nie ma co odwracać uwagi na to, że w Ameryce biją :)

      Usuń
  7. http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_gray_wolf_populations_by_country#mediaviewer/File:Wolf_distr.gif

    W mapki mozna sobie wyrobic poglad na skale eksterminacji wilka szarego w USA.
    Powiedzmy ze tez formy emocjonalnego podejscia do dzikiej przyrody.

    Naturalnie ze wychodzi "zawsze na wasze". Bo to "Was" i wasza ideologie chodzi. A zycie swoje.
    take it easy.

    OdpowiedzUsuń
  8. To jak było z tymi ngo, zaproszono, czy nie zaproszono?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o wilka w USA to właśnie cofnięto zgodę na odstrzał. po tym jak zabito 1599 sztuk w ciągu 3 lat w stanach Michigan, Wisconsin i Minnesota.

    http://news.mongabay.com/2015/0106-hance-wolves-esa.html

    Kloszard

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    trochę niezręcznie wypowiadać się w imieniu gospodarza spotkania ale obecność min. przedstawiciela WWF uznałem za fakt, iż zaproszono organizacje bezpośrednio zaangażowane w ochrone Puszczy...

    Pozdrawiam
    Aleksander Bołbot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WWF to zdaje się zakończył swój puszczański projekt i zlikwidował biuro jakieś 10 lat temu!!! Ale skoro między innymi to może był zaproszony OTOP, Greenpeace, TOK, PTOP? A może ngo-s były poproszone, żeby same wytypowały swojego przedstawiciela?

      Usuń
  11. W spotkaniu (...) wzięły udział organizacje pozarządowe, chociaż te działające na obszarze puszczy nic o tym nie wiedzą. Mam wrażenie, ze taka to już specyfika tego regionu, zawsze wszyscy wiedzą lepiej, jak miejscowych z puszczy i okolic uszczęśliwić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Te organizacje pozarządowe to pewnie santaniści.

    OdpowiedzUsuń