27 listopada 2014

Z perspektywy organizacji pozarządowych (i myśli o wycinaniu drzew)

W wielu radach, w gminach gdzie ich znaczną część zajmują lasy, zasiedli pracownicy nadleśnictw czyli korporacji PGL Lasy Państwowe lub osoby z nimi powiązane. Czy jest w tym coś złego? Zwykle są to mieszkańcy gmin, a środowiska NGO uważają, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gminy powinny współpracować z Lasami a Lasy z samorządami, ale przedstawiciele korporacji nie powinni zasiadać w samorządach. Tak wynika z konsultacji, jakie przeprowadziłem niedawno przygotowując raport do Narodowego Programu Leśnego. Zanim zacytuję fragmenty przytoczę jeszcze zdania z dwóch źródeł, które właśnie trafiły do moich rąk odciągając na chwilę od lektury Ksiąg Jakubowych :)
Kilka dni temu otrzymałem papierową wersję materiałów panelu ekspertów w ramach NPL, zatytułowanego „Wartość”. Sesję pierwszą tej publikacji otwiera obszerny tekst księdza prof. dra hab. Stanisława Zięby AKSJOLOGICZNYWYMIAR SYSTEMÓW LEŚNYCH. EKOSYSTEM LEŚNY WARTOŚCIĄ CZŁOWIEKA. Ksiądz profesor kończy swoje wystąpienie cytując pamiętnik Janisse Ray: „Kiedy wycinasz las i znaczysz drzewa przeznaczone do wyrębu, módl się; i módl się, kiedy handlujesz trocinami i deskami; kiedy wypisujesz czeki albo płacisz rachunek za olej napędowy – módl się, choćby po cichu, w głębi serca. A kiedy posługujesz się piłą lub sekatorem, ścinając drzewa jedno po drugim i bez wahania powalając je na ziemię, módl się szczególnie mocno. I bardzo się módl,
kiedy je zwozisz do tartaku. Bogu nie podoba się wycinanie lasów. Kiedy na to patrzy, boli Go serce, a oblicze tężeje. Zaczyna się zastanawiać, co takiego stało się z Jego stworzeniem; zaczyna rozmyślać, co spowodowało, że Jego dzieci tak bardzo zbłądziły”. 

Kolejne cytaty zaczerpnąłem z „Leśnej Mafii”, niewielkiej książeczki Macieja Zaremby (mieszkającego od 1969 roku w Szwecji), złożonej z jego artykułów z Dagens Nyheter, przetłumaczonych na j. polski:
„To nie koparka czy dynamit powodują najgłębsze rany. To piła mechaniczna”.
„Film o największej oglądalności w historii nie traktuje o nieszczęśliwej miłości ani nawet o Jezusie. Opowiada o niewybaczalnym ścięciu prastarego drzewa”
„W amalgamacie przemysłu drzewnego i administracji państwowej najsilniejszym spoiwem są leśnicy. > Nikt nie doniesie na sympatycznego kolegę ze studiów za złamanie prawa ochrony środowiska. A musi pan wiedzieć, że nic tak nie cementuje więzi międzyludzkich jak wspólne polowanie< tłumaczy mi jeden z rzeczoznawców leśnictwa”.
Maciej Zaremba.

Możemy się tylko cieszyć, że „Leśna Mafia” opisuje dramatyczny stan lasów nie w Polsce a w Szwecji. U nas jest bez porównania lepiej. Autor powołuje się właśnie na przykład Puszczy Białowieskiej jako „powierzchni referencyjnej” do tego, co dzieje się w Szwecji. Dlatego warto słuchać środowisk pozarządowych. Na koniec fragmenty opracowania dla Narodowego Programu Leśnego, powstałego po przeprowadzeniu sondy wśród przedstawicieli środowisk pozarządowych (całość tutaj):

„Państwowa Rada Ochrony Przyrody w uchwale z 2007 roku na temat najważniejszych problemów ochrony przyrody pisze między innymi: >Zbyt często myli się uczciwe i partnerskie traktowanie lokalnych społeczności z dawaniem im całkowitej swobody w decydowaniu o losach zasobów przyrodniczych o znaczeniu ponad lokalnym<. Za tymi słowami kryje się część problemu wynikająca z zaangażowania leśników w politykę lokalną. Leśnicy wchodzący w skład lokalnych ciał samorządowych nie stają się obiektywnymi uczestnikami lokalnej polityki lecz przeciwnie – lokalną politykę wciągają w interes swojego przedsiębiorstwa. W oczekiwaniu społecznym leśnik powinien być przedstawicielem niezależnej od polityki służby. Zaangażowanie leśników z nadleśnictw w lokalną politykę i samorządy nieuchronnie prowadzi do konfliktów i braku zaufania ze strony NGO dostrzegających konflikt interesów między oczekiwaniami społecznymi a interesami korporacji reprezentowanej w organach lokalnych samorządów.
[...]PROP zwraca też uwagę, którą podzielają NGO, że przyroda mająca znaczenie krajowe czy międzynarodowe musi być chroniona przed „zachciankami inwestorów, polityków i grup interesu”, a PGLLP to niewątpliwie grupa interesu.
[...]Padają też zarzuty, że Ustawa o ochronie przyrody w obecnej postaci, dającej prawo weta samorządom w sprawie parków narodowych, nie przetrwałaby, gdyby nie lobby leśników zasiadających w samorządach i w parlamencie. To sytuacja demoralizująca”.

15 komentarzy:

  1. Niedługo wam lasy sprywatyzują, to wtedy będziecie sobie mogli walczyć o zakaz wycinki drzew, życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za problem dla ekologow ?.
    Przeciez tak samo jak plantatorzy desek moga sie dac wybrac do samorzadow i zadzialac z tych pozycji na rzecz ohrony pszyrody
    ojczystej. Z tym nie powinno byc absolutnie zadnych trudnosci.
    Srodowska ekologiczne ciesza sie przeciez - szczegolnie na obszarach wiejskich ogromym szacunkiem, uznaniem oraz powszechna sympatia. A wiec do dziela !!!!
    Zamiast przynudzac w kategoriach spiskowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie problem dla ekologów szanowny anonimie mądralo-dowcipnisiu :) tylko opinia. Problemem to jest ta reprezentacja LP w samorządach dla lokalnych społeczności. A tę opinię podziela wiele krajów, gdzie leśnik będący w służbie leśnej nie może kandydować w wyborach samorządowych. A co do weryfikowania słuszności wyborów na drodze głosowania to byłbym ostrożny, pamiętając lekcję historii. Wpływ korporacji na nasze życie nie jest teorią spiskową - polecam lekturę np. Naomi Klein :)

      Usuń
    2. @anonim dyżurny
      A co to za problem w końcu wszystko wyciąć i raz a dobrze zarobić tym samym miliardy? Zróbcie to w końcu, po co słuchacie tych durnych zielonych oszołomów? To przecież idioci hamujący postęp i dobrobyt, a parki narodowe i rezerwaty to kretyństwo ograniczające zyski. Przecież kasa to podstawa życia na tej planecie, a jak się zużyje to kupimy sobie nową, w Kosmosie przedwczoraj był "black friday", planety typu ziemskiego ufoludki sprzedawały z 80% rabatem. I to blisko położone, jedyne 16 lat świetlnych.

      Usuń
  3. Ja ci to anonimie z 21:19 wyjaśnię: są takie kraje w Afryce, gdzie plantacje i surowce znajdują się w rękach korporacji. Te korporacje powodują nawet "rozwój", ale kosztem wzrostu nierówności i zagrażając lokalnym zasobom, bo prawdziwy rozwój dotyczy ich samych. W efekcie te kraje rozwijają się słabiej niż by mogły i są w "niewoli" interesów korporacji. Problem w tym, że te korporacje nie są w rękach lokalnych samorządów ale chętnie by je sobie podporządkowały, mając wówczas pełną kontrolę nad obszarem swoich interesów. W krajach o dużym nepotyzmie i korupcji to ma miejsce. Jednak w idei samorządności chodzi o to, by to społeczeństwo decydowało a nie korporacje. Dlatego w Afryce korporacje przekupują społeczeństwo. Dlatego w krajach o starszej demokracji korporacje nie są reprezentowane w samorządach, bo samorząd ma reprezentować interesy swojej wspólnoty i jego członkowie nie powinni być członkami innych wspólnot i interesów. To się reguluje przepisami, bo wyborcy zawsze mogą dostać cukierki i wybrać ich producenta na swojego króla.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja przepraszam ze siem dopytowywuje:

    "A tę opinię podziela wiele krajów, gdzie leśnik będący w służbie leśnej nie może kandydować w wyborach samorządowych."

    O jakie kraje tu chodzi i ile ich jest w ogole ?

    Z czystej ciekawosci pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj wypytywywaczu :) w internecie lub wśród specjalistów. Ja wiem o dwóch krajach amerykańskich i znam projekty polskich leśników wzorujące się na rangersach i Forest Service w USA, ale podczas sondy jej adresaci podawali też przykłady różnych rozwiązań europejskich. Ja się tym akurat nie zajmuję i nie czuję się kompetentny. Myślę, że informacji może Ci udzielić ClientEarth.

      Usuń
    2. I jeszcze jedno, z kolei moje pytanie: W ilu krajach leśnicy stanowią taką korporację jak w Polsce, przedsiębiorstwo (a zarazem służba mundurowa) użytkujące dobro publiczne, nie płacące od tego podatku i użytkujące zarobione na dobru publicznym pieniądze w celach lobbowania własnej polityki? Do czego może zaprowadzić powiązanie różnych interesów leśnych z polityką możemy przeczytać w przywołanej tu książce "Leśna mafia" M. Zaremby

      Usuń
  5. We wszystkich europejskich aczkolwiek relacje sa bardzo rozne. Korbel
    wrzuca tutaj do jednego gara rozne pojecia.

    Generalnie "europejski system zarzadzania lasami" liczacy okolo 200 lat przezywa w tej chwili kryzys - na roznych plaszczyznach.

    Co nie zmienia faktu, ze to sformulowanie:

    "A tę opinię podziela wiele krajów, gdzie leśnik będący w służbie leśnej nie może kandydować w wyborach samorządowych."

    Jest kompletna bzdura dla ciemnego ludu. Ktorej to bzdury jej autor
    nie jest w stanie poprzec ANI JEDNYM konkretnym przykladem.

    Faktycznie mamy u nas do czynienia z dosc wyjatkowa sytuacja w
    postaci bardzo duzego udzialu lasow panstwowych - bedacego pamiatka
    po wujku Joziu i pamietnym roku, ktorego imie brzmialo 44.

    W Europie przesciga nas np. Lichtenstein - 92 % lasow panstwowych,
    Doganiaja Grecja i Irlandia z udzialem lasow panstwowych ponad 70 %
    - jesli pominac demoludy z b. sojuzem na czele. Te struktury zarzadzane sa przez panstwowe sluzby, ktore realizuja jednoczesnie
    funkcje uzytkowe - bedac "pastwowymi plantacjami desek" . I majac za
    zadanie zagwarantowanie funkcji lasu jako dobra publicznego z cala
    gama rezultujacych z tego zadan - wkluczajac ohronem pszyrody.
    /to jest ten Korbelowy straszak w skali europejskiej - odrazajacy,
    brudny i w zielonym . czyli lesnik panstwowy/
    W takiej Francji, Norwegii - mniej niz 10 % lasow wlasnosci publicznej,
    czy Hiszpanii, badz Szwajcarii gdzie jest ok. 5 % lasow panstwowych
    tamtejsze "administracyjne" korporacje lesne maja faktycznie w gruncie rzeczy goooo.... do powiedzenia. Ale to nie ma absolutnie nic do czynienia z tym , co Korbel powolujacy sie na CE ciemnemu ludowi wciska.
    Wszedzie zreszta - w calej Europie - Panstwo wciska brudne paluchy w zarzadzanie lasami bedacymi w 50 % jak w Niemczech czy w 95 %
    jak w Hiszpanii wlasnoscia tamtejszych Schmidtow czy Kowalskich.
    Jak to sie skonczy - trudno powiedziec.

    Warto jednak wspomniec o pewnym polskim ewenemencie tj. fakcie, ze u nas lasy zarzadzane przez administracje - usilujace lepiej lub gorzej pogodzic rozne funkcje lasu - pozostaja nadal dochodowymi.
    Hektar Lasu zarzadzanego przez PGLP przynosi w tej chwili okolo
    25 zlotych zysku. Pi razy oko - Korbel moze sobie dokladne liczby
    wyszukac. Przy pomocy google.Dla porownania - do jednego hektara panstwowego lasu w Niemczech tamtejszy podatnik doklada w przeliczeniu ok 300 zlotych. Na utrzymanie tamtejszej administracji
    i wyrownanie deficytu. Ta kwota powinna w Niemczech rosnac.
    Deficyt panstwowego zarzadzania lasu jest w Europie powszechny i
    w zasadzie "normalny"
    Kogo na to stac, tego stac. Kogo nie stac , ten prywatyzuje,
    Proste.
    Jednym z rozwiazan konfliktu wokol lasow w Polsce bylaby na pewno
    prywatyzacja - pozostawienie deficytowych arealow - wyjetych z uzytkowania, z ograniczonym uzytkowaniem dobrem publicznym
    i zrobienie z reszty normalnych - rzadzonych prawidlami rynku przedsiebiorstw produkcyjnych. Czy to sie uda - ?
    Zobaczymy.

    Notabene. Lasy panstwowe zajmuja w Szwecji 19 % wszystkich
    powierzchni lesnych....





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jesteś nerwowy w tym swoim stylu polemiki kolego leśniku. Sprytnie skierowałeś dyskusję na inny tor. Przecież nie chodzi o to czy lasy prywatyzować czy nie, bo o ile wiem wszystkie polskie NGO są przeciwne prywatyzacji, tylko czy przedsiębiorstwo eksploatujące lasy, a w Polsce chodzi o ćwierć kraju, działa jak korporacja na specjalnych zasadach i przywilejach, czy jest kontrolowane społecznie, czy ma przejrzyste finanse i nie jest powiązane z politycznymi interesami. I tu dochodzimy do udziału w samorządach. Firma, która nie płaci podatku dochodowego od sprzedaży drewna i sama decyduje jak wydawać pieniądze to nie jest firma, której głównym celem jest dobro ogółu lecz własne. Działa tak, jak każda korporacja: interes 25 tysięcy swoich pracowników, którzy się uwłaszczyli na naszej wspólnej własności. Na szczęście jest coraz więcej leśników, którzy to widzą i dlatego mamy tę dyskusję. W Ameryce rzeczywiście leśnikom nie wolno zasiadać we władzach ani lokalnych ani państwowych, bo chroni się ich wizerunek, jako służby państwowej przed postrzeganiem jako grupy interesu. Jeśli leśnik zasiada w samorządzie i ma decydować o wydaniu jakiejś kwoty na drogę to czy zechce budować drogę ważna dla wsi, czy dla wywózki drewna z lasu? Czy będzie wspierał zwolenników powiększenia parku narodowego czy przeciwników? Obawiam się, że wielu wybierze to drugie. To tak jakby lis był administratorem kurnika. Przecież nie jest żadną tajemnicą, że to Lasy, dzięki politycznej reprezentacji, przeforsowały takie prawo, by dać możliwość weta samorządom w sprawie parków narodowych, a następnie wchodząc do tych samorządów pozwoliły sobie blokować działania na rzecz ich tworzenia. Lasy w obecnej sytuacji są - jak napisał gdzieś Adam Wajrak - maszynką do robienia polityki. Zmiana tej sytuacji byłaby właśnie w interesie Lasów i pomogłaby im przetrwać.

      Usuń
    2. Szanowny wskazał, że dochodowość polskich lasów państwowych (25 zł/ha) to ewenement. Poproszem o źródło, na podstawie którego Szanowy wskazał, że Niemcy dopłacają te trzy stówki do hektara swoich prywatnych lasów. Jak działa ten mechanizm?

      Usuń
    3. Szanowny z 2. 12 nie umie czytac ?. Chodzi o dotowanie
      w Niemczech PANSTWOWYCH LASOW.

      "Dla porownania - do jednego hektara panstwowego lasu w Niemczech tamtejszy podatnik doklada w przeliczeniu ok 300 zlotych."

      Dla mniej inteligentnych zrodlem moze byc wiki :
      http://de.wikipedia.org/wiki/Staatsforst

      Vorsichtig geschätzt lag das Defizit staatlicher Forstverwaltungen vor den letzten Reformen bei 75 Euro pro Jahr und Hektar.

      Dla ulatwienia : 75 x4 = 300 (prosze sprawdzic samemu przy
      pomocy kalkulatorka).

      Jesli natomiast ktos sie tym rzeczywiscie interesuje
      (w co tutaj wypada watpic )moze sobie z publikowanych dla niemieckich lasow krajowych i federalnych bilansow sam wyliczyc aktualne wysokosci dotacji.

      Usuń
    4. Przepraszam za pomyłkę (prywatne-państwowe).
      Dzięki za wyjaśnienie, choć to dość wątły argument. Zdanie "Vor den letzten Reformen... " wygląda na opis sytuacji historycznej. Dla ułatwienia: do hasła trafiło w 2005 r., http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Staatsforst&diff=9810762&oldid=7887115
      Jeśli masz życzenie wypadać wiarygodnie, to może nie odsyłaj do bilansów tylko sam podawaj liczby? Tak, jak często sam tego oczekujesz.

      Usuń
  6. Właśnie widzę kolejne czekające na moderowanie komentarze dotyczące tym razem Forest Service i innych służb leśnych. Cóż, to nie to forum. Proszę o nie komentowanie tutaj dalej wątku zarządzania lasami. Jeśli ktoś z komentatorów jest zainteresowany kontaktami to prywatnie służę adresami mailowymi do znajomych pracowników leśnych w USA i w Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
  7. merci pour cet article très complet.

    My homepage: l’adresse

    OdpowiedzUsuń