10 lipca 2013

Błąd ojca Stanisława

 "Mównica" w rezerwacie w Puszczy Białowieskiej, na której obok siebie wystąpili politycy PiSu, lokalni drzewiarze, politycy tzw. lewicy i ksiądz katolicki...Ludzie dumni z ojczystej przyrody.

Adam Wajrak napisał niedawno w GW artykuł, w którym zauważył, że Politycy PiS i związane z nim media takie jak "Gazeta Polska Codziennie" i Niezależna.pl postanowiły z troską zająć się polską przyrodą”.  Niestety, zajęli się nią trochę tak jak pan Macierewicz katastrofą smoleńską. „Podczas konferencji PiS ksiądz prawosławny z Hajnówki opowiadał, że nie może zbierać runa w parku narodowym, choć na obszarze blisko połowy Białowieskiego Parku Narodowego można zbierać grzyby i jagody od 1996. W skierowanej do ministra środowiska interpelacji posłowie PiS piszą, że >Puszcza Białowieska to jeden z ostatnich fragmentów naturalnych lasów liściastych i mieszanych Europy. Mimo że bardzo cenny, to niestety zagrożony< to zagrożenie to według nich, zmniejszenie wycinki!”   Na portalu chrześcijańskich ekologów „Święto Stworzenia” ojciec Stanisław Jaromi, poruszony artykułem Adama Wajraka, któremu przypisuje agresywność, przyrównał sytuację mieszkańców Białowieży i okolic do sytuacji tubylców zamieszkujących Amazonię. To fatalny błąd.
Louise Culot, znana dziennikarka opisująca problemy w Amazonii i autorka artykułów o konflikcie w Puszczy Białowieskiej tak to określiła: „Żyłam wśród Indian w lasach deszczowych Amazonii i poznawałam ich kulturę, która jest bardzo głęboko powiązana z przyrodą. Dla nich przyroda jest częścią ich samych. Nigdy nie myśleli o zarządzaniu przyrodą. To przyroda nimi kieruje, a oni starają się dostosowywać. To oczywiście kompletnie inny rodzaj relacji niż ta, która tutaj ma miejsce [...] las jest tam tak dziki, rozległy i wydaje się dużo bardziej niebezpieczny, że człowiek w ogóle nie bierze pod uwagę, by nim gospodarować, co najwyżej go gdzieś niszczy. Mam wrażenie, że ludzie tutaj [...] jak tylko mogli, to gospodarowali lasem. Nigdy nie mieli ochoty się cofnąć, przestać. Takie myślenie jest z kolei zupełnie niezrozumiałe dla mieszkańców lasów Ameryki Południowej.[...] Jeszcze niedawno w całej Europie chcieliśmy tylko [...] przyrodę „uprawiać”, stawiając siebie obok lub ponad.. Ochrona Puszczy też była z powodu polowań. Nadszedł czas, że musimy zacząć zmieniać swoje nawyki a nawet swoją kulturę. Problem w tym, że ludzie nie chcą zmian [...] mawiają: tak tutaj żyliśmy, po co mamy się zmieniać? Nikt nam nie powinien dyktować zmian. Dla jakichś martwych drzew czy jakichś ptaków, które mają być ważniejsze od nas? Po co? ” – tyle o tych różnicach belgijska dziennikarka.
Co więcej, porównanie ojca Jaromiego jest szczególnie nietrafne, bo właśnie mieszkańcy regionu Puszczy bardzo się oburzają gdy porównuje się ich do Indian. Używają argumentu, że ochrona przyrody oznacza zamknięcie ich w rezerwacie „jak Indian”. Nie oznacza, bo nikt nikogo nie chce zamykać, ale jest podobnym fałszywym stereotypem jak powtarzany w kółko frazes o zamknięciu lasu przed ludźmi. Na targu w Hajnówce ludzie mówili do kamery, że nigdzie nie można wejść, zbierać grzybów ani jagód. Na słowa, że nawet w połowie małego parku narodowego można zbierać, ludzie oburzeni wykrzykiwali: „To nieprawda!”  W sondażu ankietowym rozesłanym przez starostwo w Hajnówce, na który odpowiedzieli przeważnie ludzie z wyższym wykształceniem (teoretycznie lepiej poinformowani!) niemal wszyscy respondenci odpowiedzieli niezgodnie ze stanem rzeczy, że w całym parku narodowym nie wolno zbierać grzybów.

O. Jaromi odwołując się do uczestników konferencji prasowej PiS pisze, że oni są dumni z ojczystej przyrody ale chcą „godziwie żyć”. Adamowi zaś zarzuca agresję i niechęć do ludzi. Szkoda, że ojciec nie zauważył agresji kiedy z mównicy ustawionej nielegalnie w rezerwacie obok prof. Szyszki zabrał głos inny mówca wykrzykując w lokalnej gwarze „Won, proklataja nawołocz z Puszczy Białowieskiej!”, kiedy wybito okno w domu Adama Wajraka, kiedy porysowano karoserie i poprzebijano opony a nawet straszono utopieniem w bagnie badacza porostów z organizacji ekologicznej, kiedy straszono paleniem domów a z rozgłośni katolickiego radia mówiono kłamliwe słowa głęboko dzielące ludzi. To prawda, że atakujący ekologów powtarzają w kółko, że chodzi im o ochronę przyrody i może nawet są dumni z przyrody (byle nie chronionej przed eksploatacją). Ich zdaniem Puszcza błaga żeby ją wycinać. „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni” napisał był kiedyś Henryk Sienkiewicz.

6 komentarzy:

  1. Na każde objawy chamstwa i agresji należy reagować. Nic nie usprawiedliwia grożenia utopieniem czy niszczenia czyjegoś dobra. Nie usprawiedliwia tego różnica poglądów na ochronę. W dobie internetu nie można ukrywać takich rzeczy bo potem różne żule czują się bezkarne.
    NZ

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze się zastanawiam, czy warto mówić o tych złych wydarzeniach, bo to dolewanie oliwy do ognia, ale kiedy się to ukrywa to potem powstają takie opinie jak Ojca, podyktowane nieświadomością i to zachęca tych, którym chodzi o awanturę do dalszych akcji. Moim zdaniem to brak reakcji odpowiednich służb prowadzi do zaostrzania konfliktu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może Ojciec Jaromi spróbowałby przekonać miejscowych?
    Najłatwiej krytykować z drugiego końca kraju nie mając bladego pojęcia o tym, o czym się pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonać do czego? Że skromne życie i troska o inne formy życia są cnotą?

      Usuń
  4. Panie Januszu,

    rozczarował mnie Pan bardzo, wmieszywjąc sprawę Smoleńska w sprawę puszczy Białowieskiej.
    Zgadzam się z Panem, że politycy PIS (w odróżnieniu od ś.p. Lecha Kaczyńskiego) niezbyt rozsądnie angażują się w sprawę "ochrony" Puszczy z J. Szyszko na czele.
    Natomiast praca p. Macierewicza w sprawie Smoleńska jest po prostu nie do przecenienia, niezależnie od tego, czy jest on komuś sympatyczny, czy nie. Pan Macierewicz i Gazeta Polska w tym temacie robi to powinno robić Państwo Polskie, które niestety nie robi nic (dobrego).
    Czy nie może się autor bloga uwolnić od tego klasycznego skurczu myślowego, że jeśli Wyborcza ma rację w sprawie Puszczy, nie musi się to koniecznie przekładać na inne tematy? To samo się zresztą odnosi do Gazety Polskiej.
    A jeśli Pan jest zdania, że tu nie miejsce na dyskusję nad Smoleńskiem, to proszę być konsekwentnym i nie wprowadzać zdawkowo tego tematu, na zasadzie, że PISu na blogu i tak nikt nie lubi, a kto nie lubi PISu, temu jest wszystko jedno dlaczego zginęła elita kraju.

    z Wyrazami głębokiego szacunku dla Pana zaangażowania w ochronę Puszczy i sporą dozą irytacji.

    Jacek P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel23 lipca 2013 10:25

      Panie Jacku,obiecuję nie mieszać wątków innej polityki w sprawy Puszczy - chyba, że politycy je pomieszają :).. "Smolenska ekologia" to jednak nie mój wymysł - tego porównania użył chyba jeszcze przed Adamem Wajrakiem dziennikarz Lasu Polskiego po hucpie zorganizowanej w Puszczy przy udziale kuriozalnej koalicji. Mam nadzieję, że ochrona Puszczy nie będzie sprowadzona do gier politycznych, choć nie mam złudzeń że będzie(i jest)wykorzystywana!

      Usuń