6 lipca 2009

Konsultacje białowieskie

Lokalni politycy z Hajnówki lubią powtarzać, że Puszcza Białowieska przetrwała do dzisiaj dzięki miejscowej ludności. Nie jest to prawda historyczna, jako że puszcza była książęca, królewska i carska i ludność na jej temat nie miała nic do powiedzenia. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę puszcza była państwowa, ale przez kilka lat oddana angielskiej firmie drzewnej, która ją potężnie przerżnęła. Leśnicy weszli do puszczy dopiero pod koniec lat 20. XX wieku. Jednak nadal eksploatowali las, bo potrzebne były pieniądze. Obecnie rozważa się poważne zmiany w sposobie zarządzania puszczą. Lasy Państwowe, które ograniczyły pozyskanie drewna z Puszczy, by chronić jej wartości przyrodnicze i obecnie zarządzają deficytowymi nadleśnictwami, proponują oddanie znacznej jej części pod park narodowy. Jednak polskie prawo zastrzega konieczność uzyskania zgody samorządów na objęcie obszarów w granicach gmin parkiem narodowym.
Po wizycie ministra Nowickiego 19 czerwca w Białowieży z pakietem dla Puszczy Białowieskiej, nastał czas na konsultacje. Na razie odbywają się one głównie na forach internetowych. Największa dyskusja rozgorzała na stronach Kuriera Porannego, białostockiej gazety mającej swoją mutację hajnowską. Kurier Poranny opublikował mianowicie duży artykuł anonimowego czytelnika podpisującego się „tutejszy”, który pojawił się wcześniej na forum Kuriera Hajnowskiego. Poniżej przytaczamy fragmenty wypowiedzi „tutejszego” oraz wypowiedź innych tutejszych, podpisujących się „Głos Białowieży” i „św.Wincent”. Stanowiska te dobrze charakteryzują nastawienia części lokalnej społeczności do poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego.
[...] I to będzie koniec. Rząd osiągnie swój cel, a ludzie tutaj mieszkający odczują to na własnej skórze: koniec leśnictwa, branży drzewnej, łowiectwa plus kolejne ograniczenia przy powstawaniu jakichkolwiek inwestycji, w zbieraniu płodów runa leśnego, poruszania się po lesie (co prawda władze Parku obiecują, że będzie można pozyskiwać drewno na opał czy grzyby, ale nikt nie gwarantuje przez jaki czas: rok, kilka lat; władze w Parku będą mogły to zmienić, kiedy tylko zechcą!). Jednym słowem - kompletny zastój bez perspektyw czy nadziei na przyszłość. I to za jakieś 200 mln [...] Czy to się opłaca dla miejscowej społeczności? [...]   proponowana kwota jest strasznie niska i lepiej poczekać na lepszą ofertę: wyższą sumę [...]  ... likwidacja Nadleśnictwa Białowieża. Wstyd i hańba! Nadleśnictwo, wywodzące swoje korzenie jeszcze z czasów dawnych królów; przetrwało zabory, rozbiory, wojny, carów, komunistów, a w wolnej i niepodległej Polsce oraz Unii Europejskiej okazało się być niepotrzebne! (gwoli ścisłości, autora anonimu mocno poniosła wyobraźnia – Ndl. Białowieża jest tworem Lasów Państwowych, a leśnicy zajęli się Puszczą dopiero po odejściu angielskiej firmy Century, czyli w roku 1929 – red. Leszy)  [...] Będzie to sygnał dla młodych ludzi: poszerzają, poszerzają i zapewne niedługo mój dom znajdzie się w strefie BPN. Lepiej wcześniej stąd wyjechać niż dać się zamknąć w skansenie („żywy skansen” – tak mówią o nas turyści przejeżdżający przez podlaskie wsie) i służyć za eksponat. Takie porzucone gospodarstwa na wsi będą mogli za symboliczną wręcz cenę wykupić przyjezdni, ale dla nich ważna będzie cisza i spokój, a nie rozwój regionu.
[...] ta nawołocz (nawołocz – to pogardliwe określenie przez miejscowych, którzy zresztą zasiedlili obszar stosunkowo niedawno, dla ludzi przyjezdnych, którzy przyjechali po II w.św. czyli się tu „nawlekli”) chce tu tylko niszczyć blokować i przeszkadzać [...] ludzi na bruk, a potem to się zobaczy ONI WSZYSCY MAJĄ MIEJSCOWYCH W d*OGŁĘBNYM POWAŻANIU, miejsca na nowe dacze się zachciało dla Wajraka, Medka i Korbela! (podpisane: „tutejszy” – tekst był w dużej części także publikowany w Kurierze Porannym z adnotacją: nazwisko autora d.w. redakcji)


Niech nawołocz nie fika. Spróbujcie poszerzyć ten hadzi park a czerwony kur zatańczy, tak jak już paręnaście lat temu tańczył. Z dymem wam ten cały park do samej ziemi puścimy. Las szybko się pali, jak przekonali się zasrani parkowcy kilka miesięcy temu. A jak już się spali, to nie będzie powodów do ochrony. Ministerek jeden z drugim warszawiaczek będzie musiał ten cały park i te zafajdane rezerwaty co przez nie pozyskanie na łeb na szyją spada polikwidować. My się do skansenu jak indianie zamknąć nie damy. Rdzenni mieszkańcy tych ziem mają takie samo prawo do rozwoju i cywilizacji jak w innych częściach Polski. (podpisane: Głos Białowieży)

Najważniejsze: LAS JEST DLA LUDZI. Nie na odwrót. Nie chrzańcie tu więc o jakiś pomnikowych dębach, czy pierwotnej puszczy. Idźcie i czyńcie sobie ziemie poddaną - napisano w Biblii. To homo sapiens jest panem stworzenia. Nikt normalny nie odcina sobie prądu w domu, nie rezygnuje z ciepłej wody czy samochodu. A wy tu w sercu Europy pierwotnej puszczy chcecie? Pierwotne to niech sobie będą w krajach pierwotnych - Gabonach czy innych Indonezjach. Zachwycacie się dębami pomnikowymi. A czymże one są - póki rosną, marnują kawał powierzchni lasu, zacieniając często potężne obszary. A gdy już padają, to pociągają za sobą szereg mniejszych drzew, powodując ogromne straty. Taki pomnikowy dąb to średnio 20 metrów sześciennych drewna, a są takie co dochodzą do 35. Dla porównania duzy świerk w wieku rębnym, dojrzały, rzadko ma więcej niż metr. A dębina, zwłaszcza z takich kłód, może być warta i 2 tysiące złotych za metr. Czyli jedno takie drzewo pomnikowe do przynajmniej 40 tysięcy złotych. A rośnie ich w puszczy ponad 2400. To prawie 100 mln złotych. 100 mln złotych które można by przynajmniej w części przeznaczyć na rozwój tego regionu. Zamiast tego rosną, starzeją się a potem walą i gniją, bo wywieźć tych zwalonych też już nam nie wolno. Co i rusz wypomina się nam, że tutejsze nadleśnictwa są deficytowe. Ale jak mają nie być deficytowe, kiedy zielona zaraza co i rusz ogranicza powierzchnie cięć. Co chwila powstają nowe rezerwaty, nowe klasy wieku wyłączone z wyrębu. I łażą te mendy po lesie, z drogim sprzętem, GPSami, aparatami cyfrowymi i kamerami za kasę z Brukseli i tylko węszą. A tu stanowisko jakiś pieprzonych chrząszczy a to drzewo ledwo ponad stuletnie wycięte. A to liczba dzięcioła trójpalczastego im spada. I smarują donos za donosem. Do Unii, Unesco, instytucji certyfikujących. A ty się człowieku tłumacz, kombinuj. Niedługo strach będzie leśnikowi do lasu wejść, bo nie daj boże komara na karku ręką zabije. Zresztą to co już w ALP napsuli, to przerażenie ogarnia. W ciągu ostatnich kilku lat cofnęli nas o epokę. Jakieś pieprzone rębnie gniazdowe, odnowienia półnaturalne, pozostawianie martwego drewna w lesie. Po co się pytam? Przecież to jest marnotrawstwo, pozostawianie siedlisk dla szkodników i niegospodarność. Za takie urządzanie lasu jeszcze parę lat temu nadleśniczy dostałby prokuratora. Tnie się wielkopowierzchniowymi zrębami całkowitymi bo tak jest najtaniej, czyli najwydajniej. Najtaniej też się takie zręby zalesia, bo można robić to mechanicznie. EKONOMIA ZIELONI GŁUPCY. Kapitalizm mamy. Komuna się dawno skończyła.
A jaki ludzie mają pożytek z tych dzięciołów, chrząszczy i porostów? Żadnego. Za to desek, sklejki i papieru potrzebuje każdy. I to powinno w normalnym kraju kończyć dyskusję. Zachwycają się zielone mendy pierwotną puszczą a lasy hodowlane nazywają plantacjami desek. Ale czym jest taka puszcza pierwotna - plątaniną gnijących pni, wykrotów, konarów które mogą się lada chwila na łeb zwalić. Jest tam ciemno, wilgotno a przez to nie brak komarów. Nie ma praktycznie runa - ani jagód, ani grzybów. Nie ma też wbrew ekoterrorystycznej propagandzie turystów. Tylko paru wyżerających budżetową kasę docencików i profesorków, paru ekooszołomów za brukselską kasę i kilku lokalnych psychopatów, co chcą nas tu w epokę kamienia łupanego cofnąć. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w lasach hodowlanych - jasno, świetliście, nie brak runa. Taki las aż zaprasza.
Wrzeszczycie że do Białowieży ludzie dla puszczy przyjeżdżają. A kupa tam. Większość z tych co przyjeżdża przyjeżdża na kursokonferencje, nachlać się, podymać sekretarki. Z przyrody wystarczy im obejrzeć żubry w OHŻ, za płotem. A to czy las dookoła będzie puszczą pierwotną czy porządnym lasem hodowlanym im zwisa kalafiorem. W du*** to mają. (podpis: Św. Wincent)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz