6 lipca 2015

Będą wiercić?




Przed około 10 laty do rady naukowej przy BPN wpłynął do zaopiniowania projekt badawczy polegający na nawiercaniu drzew w obszarze ochrony ścisłej BPN (pobierając przy pomocy specjalnego świdra fragment pnia można określić wiek drzewa). Przewodnicząca rady była wówczas prof. Simona Kossak. Była skonfliktowana z częścią białowieskich naukowców a jej spór związany był z niezgodą na odławianie rysi i wilków przy pomocy potrzasków stalowych. Kiedy Simona Kossak została przewodniczącą rady (po śmierci prof. Falińskiego) słyszałem zdania, że brak jej kompetencji do tej funkcji, bo nie może się równać w publikacjach naukowych z wieloma badaczami prowadzącymi prace stosując nowoczesne narzędzia i metody. Tymczasem ochrona przyrody w BPN po raz pierwszy zyskała tak radykalną rzeczniczkę: Nie było zgody na żadne inwazyjne metody badań, w tym oczywiście także na nawiercanie drzew. Ta „tradycja” trwała przez następne lata i kierowano się zasadą, by wszelkie badania, które można wykonywać poza obszarem ochrony ścisłej były tam prowadzone a nie w Rezerwacie. Z dużym zaskoczeniem usłyszałem od członka obecnej rady, że na ostatnim posiedzeniu w ub. tygodniu przegłosowano, by zezwolić na wieloletnie wiercenia w setkach (nawet ponad tysiącu !) drzew w obszarze ochrony ścisłej BPN. Ostateczną zgodę musi wydać minister, jednak sam fakt łatwej zgody rady naukowej BPN na takie inwazyjne badania może niepokoić. Pomijając ewentualne konsekwencje przyrodnicze jest to precedens, który może otworzyć furtkę dla eskalacji kolejnych badań „dla dobra nauki” ingerujących w naturalne środowisko przyrodnicze obszaru chronionego wszak „ściśle”. Kolejny raz przypomina się określenie prof. Prokopiuka „diabelstwo w nauce” – wskazujące na skłonność naukowców do porzucenia postawy pokory wobec świata na rzecz zajęcia miejsca „kontrolera” czy nawet „kreatora”/”boga”, słowem: instrumentalne traktowanie przyrody składanej na ołtarzu Nauki. Temat jest wielowątkowy a odpowiedzi na pytanie o granice nauki nie są proste, niemniej jednak warto czasami wejść w buty innych ludzi, na przykład tych, dla których miejsca, w których zakazuje się wszelkich działań inwazyjnych (w świecie kultury zwane „świątyniami przyrody”) są ważne! O tej roli obszarów ochrony ścisłej pisze wielu ... naukowców i to światowej sławy. Ale nie w Polsce, niestety.
A schodząc do poziomu skutków wierceń to jest trochę badań wskazujących na ich negatywne skutki. Trochę literatury światowej na ten temat wyszukali Adam Świerżewski i Adam Bohdan z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i tutaj przytaczam tylko kilka wniosków:
-         odwierty mogą powodować przebarwienia, rakowate narośla, rozkład
-         po odwiertach wykonywanych w świerkach odnotowywano ich gnicie
-         szczególnie podatne na negatywne skutki odwiertów są topole
-         nawet dezynfekcja świdra w alkoholu nie zapobiega negatywnym skutkom odwiertów
-         drzewa liściaste, o twardym drewnie są bardziej podatne na negatywne skutki odwiertów, które wpływają na kondycję drzew oraz ich fizjologię, powodując rozkład tkanek drzew (nieco bardziej odporne są drzewa iglaste, które żywicą mogą zalewać ubytki


Czy na pewno nie można prowadzić tych badań poza obszarem ochrony ścisłej? Czy - jeżeli już - nie można nawiercać pni wykrotów zamiast żywe drzewa? Jaki następny inwazyjny wniosek badawczy zostanie zaakceptowany przez radę BPN? 

Kierując się zasadą przezorności, stanowiącą zasadę prawa unijnego (art. 191 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej /TFUE/ należy wszelkie prawdopodobieństwo wystąpienia negatywnych skutków traktować tak, jak pewność ich wystąpienia...   

16 komentarzy:

  1. Wiele lat temu podczas zajęć ze spektroskopii prowadzonych na wydziale chemii dla studentów biologii pokazywano nam m.in. folder z przenosnymi urządzeniami do NMR, może EPR, do robienia zdjęć przekrojów drzew. Urzadzenie to miało kształt obejmy, więc wnętrza szerokiego drzewa nie dałoby się sfotografować. Ale być może są też inne. Tyle że to na pewno drogie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tutaj:
    http://news.sciencemag.org/2001/10/trees-watery-secrets
    jest jakieś zdjęcie (CT skan) przekroju drzewa wykonane przy zastosowaniu promieni X. Ale te może mogłyby zaszkodzić drzewu ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj jest zdjęcie CAT skanera do drzew:
    http://patch.com/connecticut/norwalk/cat-scanner-for-trees-at-ct-tree-festival-in-norwalk-may-17
    Wygląda inaczej niż ten z folderu. I tamten był chyba oparty na zjawisku NMR, ewentualnie EPR, nie promieniowaniu X.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tu skanują drzewo:
    http://www.thehindu.com/todays-paper/tp-national/tp-kerala/for-good-timber-get-a-ct-scan/article3541182.ece
    Jakieś zdjęcia tomograficzne drzew:
    http://www.ndt.net/article/wcndt2004/pdf/radiography/587_lister.pdf
    http://www.scielo.br/scielo.php?pid=s0100-67622003000500017&script=sci_arttext

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej byście zbiórkę pieniędzy na dzieci głodujące w Afryce, albo na odbudowę Tybetu, zorganizowali, a marnujecie czas i energię na takie pierdoły jak odwierty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy, że wśród licznych czytelników tego bloga jest i tak wrażliwy na los dzieci anonim, który co rusz proponuje zbiórkę pieniędzy na ratowanie jakichś poszkodowanych. Brawo! Nie wątpię, że anonim prowadzi jakąś stronę zbierającą na najbardziej potrzebujących pomocy! Ale w wolnej chwili swoich działań charytatywnych niech pochyli się w duchu św. Franciszka i nad losem wycinanych i wierconych drzew, wilków, dzików, jeleni, ptaków zabijanych dla rozrywki itd.

      Usuń
  6. Trudno w uwierzyć w decyzję rady BPN Z jednej strony inwigiluje każdy krok w parku, a z drugiej pozwala na taką ingerencję w ekosystem. Jedyna nadzieja w ministrze środowiska.

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdrościcie im ciekawego tematu badawczego, a najbardziej tego że publikacja z wynikami będzie wysoko punktowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel7 lipca 2015 13:34

      Szanowny anonimie z 13:00, pewnie Cię nie przekonam, że nikomu tutaj niczego nie zazdroszczę. Widać żyjemy w różnych światach: Ty w świecie konkurencji, wyścigu, liczenia punktów, kariery etc a ja w świecie radości dziką przyrodą, starania się być współodczuwającym, oszczędnym, dzielenia się, ochrony tego, co cenne. Różnią nas pewnie (tutaj trudne słowa) i paradygmat metody naukowej i epistemologia, a krócej i prościej: temat badawczy nie jest dla mnie jedynym warunkiem wyrażenia zgody na inwazyjne metody badawcze w Rezerwacie BPN. Z tymi punktami to strzał totalnie chybiony - ja tam jestem emeryt z wieku i prosto żyjący z dala od "centrum" z wyboru i najmniej mnie obchodzi punktacja w wyścigu do kariery :)

      Usuń
  8. Projekt za tak potężna kasę powinien zakończyć się wieloma takimi publikacjami, co nie zmienia faktu, w jaki inwazyjny sposób pozyskiwane są dane. Obszar rezerwatu powinien być chroniony przed takimi agresywnymi działaniami. Nikt nikomu nie zabrania badań i nie jest to kwestia zazdrości tylko uczciwości i stylu pracy naukowej.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale ja was prosze czy odwierty beda miara glupoty naukowcow? bo po co te odwierty po jaka cholere? zeby co? zeby stwierdzic ze drzewo jest drzewem i nadaje sie na zapalke albo mebelek ikea?

    OdpowiedzUsuń
  10. Te odwierty na pewno nie są do niczego potrzebne, prawdopodobnie chodzi o powiększanie osiągnięć naukowych jakichś ludzi. Niszczenie drzew w takim miejscu jest niedopuszczalne. Niech sobie kupią tomograf o ile można tym badać bardzo grube drzewa. Puszczy jest potrzebne roszerzenie parku narodowego a nie robienie dziur w drzewach. Puszca to nie jest prywatna własność jakiejś grupki osób.

    OdpowiedzUsuń
  11. W świecie polskiej nauki obserwuję ogromną dziurę, zapewne jest to skutek inżynieryjnego i igospodarczego podejscia do przyrody. A to jest absurd. Np dziś uczy się o funkcjach lasu a niedługo uczyć sie będzie o funkcjach spotkań międzyludzkich, o tym, że wpływają na poprawę czegos tam, na dotlenieniae, trofikę tkanek, apetyt ale to, że po prostu jest miło to o tym nauka jeszcze jakby nie wie. Las, jeżeli w ogóle jest "po coś", to aby było w nim dorze, miło i pięknie. Ale ktoś z zawirusowaniem inżynieryjnym tego nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel13 lipca 2015 16:31

      No właśnie! W popularnym i szanowanym Guardianie stały felieton eko pisze George Monbiot. Pisze o pięknie, o uczuciach, o filozofii a nie o uzyteczności. 16 czerwca br. napisał "Why we fight for the living world: it's about love, and it's time we said so" I wspomina, że ekologiczna encyklika Franciszka może być punktem zwrotnym. Ale umysły "naukowe" mogą tego nie zrozumieć, bo jeżeli już w ogóle mówią o walce o przyrodę to z powodów merkantylnych. Polecam ten artykuł: http://www.theguardian.com/commentisfree/2015/jun/16/pope-encyclical-value-of-living-world?CMP=share_btn_fb

      Usuń
  12. Przesadzasz troszkę Janusz, na szczęście na białowieskim podwórku jest wielu proochraniarskich naukowców, jak choćby T. Wesołowski, D. Czeszczewik, W. Walankiewicz i nie tylko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel13 lipca 2015 21:36

      oczywiście, są tez i inni, poza wymienionymi - jest wielu proochroniarskich naukowców i nie chcę tworzyć jakichś stereotypów. Chcę tylko zwrócić uwagę, że generalnie (a więc upraszczając) w Polsce jesteśmy dość daleko od takich rozważań jak Monbiota w popularnym przecież magazynie. Merkalntylizm i takie "inżynierskie" podejście króluje. Skoro nawet w odpowiedzi na atak posłów PiSu na Komisji OŚ nikt ze strony rządowej nie zająknął się nawet o innych wartościach Puszczy Białowieskiej. Szkoda, że rada n. BPN przegłosowała co przegłosowała, ale decyzja nie zapadła, a jak czytam na FB komentarze innych członków, to była nad tym dyskusja i nie wszyscy byli za - rozważano więc i inne aspekty.

      Usuń