4 listopada 2010

Dlaczego polowanie to świństwo

http://uwaga.onet.pl/39733,wideo,213672,lowiectwo_8211_tradycja_czy_krwawa_zabawa,lowiectwo_8211_tradycja_czy_krwawa_zabawa,reportaz.html

62 komentarze:

  1. Tendencyjne i żałosne!
    Święci pseudoekolodzy

    OdpowiedzUsuń
  2. a Ty uważasz, że dokarmianie i zabijanie i popijanie to nie żałosne? Pewnie, to kwestia gustu. Jedni lubią mieć ręce we krwi, a inni nie. Dla Ciebie ci drudzy to pseudoekolodzy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry materiał!
    Żałośnie to wypadł Werkowski. Każdego dnia zabija bo polowanie to kontakt z ludźmi?
    Niech idzie do knajpy, jeśli brakuje mu kolegów. Przynajmniej tam nie będzie nikomu i niczemu szkodził, zwyrodnialec.
    Może nadleśniczy powinien skierować biedaka na jakąś terapię?
    A spoconego od mataczenia Ziemblickiego wyśmiał mój pięcioletni syn. Nawet małe dziecko zauważyło, że "ten Pan chce zabijać zwierzątka i jeszcze mówi, że to dobrze dla przyrody".

    OdpowiedzUsuń
  4. Żałosne jak myśliwi potrafią mówić o polowaniach.
    Świetny materiał. Ale skąd ich się tyle bierze w społeczeństwie? Chorzy ludzie - często bezczelni. Czują nieprzychylność społeczeństwa i probują kłamać na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to może właśnie oni są główną przeszkodą w powiększeniu parku narodowego w Puszczy? Przecież w parkach się nie poluje. Tymczasem poluje i leśniczy i policjant i prokurator, lekarz i minister, a nawet ksiądz... i to im daje sposobność do kontaktu z ludźmi :(

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tendencyjne i żałosne!"

    Żałosny to jest ktoś, komu staje tylko jak coś zamorduje. Staje ci wtedy? Powiedz szczerze, nie krępuj się...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry materiał - reportaż pokazał prawdę o zabijaniu zwierząt.
    Brawo Pracownia za akcję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobny problem występuje w okolicy PN Ujście Warty, z tym, że tam strzela się przede wszystkim do gęsi. Powołano tam Ptasią Ostoję PLO62, jedną z najważniejszych dla migrujących ptaków wodno-błotnych w skali kraju i Europy. Myśliwi ustawiają się zaraz za granicą Parku i walą do gęsi lecących na żerowiska na pobliskie pola. Bez umiaru :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Tu jest tez "fajna" wypowiedz :

    http://www.youtube.com/user/telxonpsion

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nagranie o ptakach:

    http://www.youtube.com/watch?v=UBzKSzbNSBg

    OdpowiedzUsuń
  11. W PN Ujście Warty problem ten został już rozwiązany i nie ma miejsca już tam na polowanie na granicy parku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem istnieje!

      Na granicy PNUW nadal poluje się na gęsi (nawet z półautomatów!).

      Usuń
  12. Nie ma zadnego naukowego uzasadnienia dla polowan.
    Dla czesci mysliwych jest to sposob zaopatrywania sie w mieso, dla czesci zaspokojenie potrzeby zabijania, dla innych chec spedzenia czasu z podobnymi do siebie.
    Dla mnie mysliwi to ludzie ktorzy boja sie wyjsc z domu bez broni.
    Dawniej byly niezle sposoby na przelamywanie strachu. Polecam wizyte na cmentarzu o polnocy, ale bez fuzji bo jeszcze jakas babine ustrzela albo co gorsza dobrodzieja

    Tomasz Lippoman

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja mam mieszane uczucia jeśli chodzi o walkę z myślistwem. Tak się składa, że mój ojciec jest myśliwym od 30 lat więc temat znam od podszewki. Święty nie jest,ale robienie z niego psychicznie chorego degenerata który boi się wyjść na ulicę bez broni to duże uproszczenie, chociaż dla medialnego szumu który lubi czarno-biało jest idealne. Dla mnie myślistwo ma bezpośredni związek ze zdobywaniem mięsa i walkę z myślistwem postrzegam jako element szerszego problemu, jakim jest zjadanie braci mniejszych w ogóle. Człowiek polował od zawsze, od epoki kamienia łupanego, więc myślistwo traktuję jako atawizm zapisany w genach, w dodatku biorąc pod uwagę to, że polują w większości mężczyźni ma to zapewne związek z testosteronem. Zawsze w społeczeństwie znajdzie się kilka procent osobników,które mają większą niż inni "predyspozycję genetyczną" i tego się nie zmieni. Mój ojciec raz na jakiś czas przywozi upolowane zwierzę, które matka przerabia na pasztet i kiełbasy, a potem wszyscy to zjadamy przy świątecznym stole. Życie np. dzika jest i tak o niebo szczęśliwsze od zwierzęcia hodowanego w fermach. Chodził sobie na wolności, skubał naturalny pokarm, leżał na słoneczku i rozmnażał się, słowem-zył normlanie do dnia, w którym ktoś nie posłał mu kulki. A taki np. kurczak czy gęś na fermie? Rodzi się w tylko po to, by przeżyć kilka tygodni w ścisku, bez dostępu do słońca i trawy, ma wpychaną sztucznie do żołądka mieszankę tuczącą pełną antybiotyków i hormonów, po to, by mógł być zarżnięty i spożyty. To dopiero jest wykolejone i nie ludzkie. A jednak część z was pewnie zjada takiego kurczaka na obiad.
    Zastanawiam się również, jak zakwalifikować łowienie ryb. Jest zanęta, i przynęta- bardzo nieuczciwe to jest wobec ryby. Większość zapewne łowi nie dla tyle dla mięsa ryby, co dla przyjemności, sportu, adrenaliny, i satysfakcji. Nie widzę większej różnicy między myślistwem a łowieniem-zasady są te same, więc uważam że skoro podjemujecie walkę z myslistwem powinniście też włączyć w to łowienie ryb.
    Oczywiście, że chciałabym,aby ludzie przestali polować. Tak samo jak chciałabym, aby przestali prowadzić wojny czy oddawać dzieci do domów dziecka.
    Walka z myślistwem to temat efektowny medialnie, podobnie jak walka z aborcją. Łatwo się na tym skoncentrować i przeoczyć inne ważne sprawy, przy okazji zamieniając się w jedynych świętych i sprawiedliwych, czego wam nie życzę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bazylia, serdecznie gratuluję za wypowiedź. W końcu rzeczowa i obiektywna opinia, pozbawiona jadu i robienia z siebie świętych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozumiem wypowiedź Bazylii i trudno się z nią nie zgadzać, jednak reportaż w TVN był trochę o czym innym. Ci uczestnicy akcji z Pracowni czy Greenpeace, ktorych znam to wegetarianie a często i weganie. nie mozna im więc zarzucić niekonsekwencji czy obłudy. Nie są też obojętni wobec tuczu i ferm hodowlanych. Więcej jest zresztą ruchu przeciw fermom niż przeciw myślistwu, w Polsce ukazało sie wiele książek opisujących rzeźnie i chów i ekologiczne konsekwencje dla całej planety i innych ludzi jedzenia mięsa.. Różnica między rolnikiem a myśliwym polega m.in. na tym, że ten pierwszy nie traktuje zabicia świni jako rozrywkę i nie mówi, że hodując zwierzęta dba o środowisko naturalne i jest ekologiem. Chociaż, znany podlaski rolnik polityk na spotkaniu z senacką komisją zaczął od tego, że wszyscy polujemy i kontynuował, że przyroda chodzi za człowiekiem a myśliwi sa najlepszymi ekologami, tak jak rolnicy i leśnicy. Nie muszę dodawać, że jest przeciwnikiem parku narodowego. Nie sprawia też wrażenia polującego, żeby mieć co do garnka włożyć. Podobnie myśliwi z programu TVN. Moim zdaniem ani Zenon Kruczyński, ani uczestnicy akcji "świętych" z siebie nie robią. Zauważmy, dwa lata leżał projekt wyłączenia z polowań otuliny BPN - a teraz szybko minister podjął decyzję, a PROP wydała popierającą opinię. Trzeba było zwrócenia uwagi mediów, pokazania co tu się dzieje. A przy okazji wyszła taka twarz myślistwa, jaka wyszła.. Dziękuję tym dzielnym ludziom, którzy przyczynili się do podjęcia wreszcie konkretnych, prośrodowiskowych decyzji. I nikt im nie płacił za nieprzespane, zimne noce, a w dzień zbierali podpisy, by pomóc w powiększeniu parku narodowego. Dziekuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. @ bazylia
    Nie zauważasz jednej rzeczy w epoce kamienia łupanego myśliwy z dzidą musiał pokonać łosia, niedźwiedzia, żubra, który żył w stanie dzikim.

    Wówczas było to naturalne jedzienie.
    Dziś Siędząc w budce strażniczej strzela z 300 m do zwierzęcia, które w zeszłym tygodniu jadło kukurydzę pryskaną herbicydami.
    To z naturalnością ma niewiele wspólnego. Do tego jak wykazały badania myśliwi i członkowie ich rodzin są bardzo podatni na ołowicę.

    Zauważ także że zwierzęta dzikie bez przeszkód jedzą rośliny świeżo pryskane chemię, na co nie pozwala się tym hodowanym.

    Tak więc życzę smacznej dziczyzny, przyprawionej herbicydami, pestycydami i ołowiem.
    :)

    Pozdrawiam
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  17. o myślistwie na tym blogu ma sens i z tego powodu, że Puszcza jak żaden inny las jest kojarzona z polowaniem!! Ale czasy i zwyczaje się zmeiniają i to co kiedyś imponowało lub miało sens zaopatrzenia wojska w mięso przed bitwą z krzyżakami, dzisiaj by bylo karykaturą. A różni snobi dalej czują pociąg do bycia panem życia i chcą popolować w Białowieży. Może w tych protestach nie chodzi o zakaz zbierania runa z puszczy a o polowanko?

    OdpowiedzUsuń
  18. Z innej beczki...
    A mnie interesuje najbardziej dlaczego myśliwi są tak uprzywilejowani w stosunku do reszty obywateli np. mają długą broń, mogą wjeżdżać do lasu samochodami, mogą bezkarnie strzelać do cudzych psów itp.
    Co to z lepszej gliny ulepieni czy jak?
    Mógłby się tym w końcu zająć rzecznik praw obywatelskich, bo występuje tu ewidentna nierówność wobec prawa.

    OdpowiedzUsuń
  19. JK obejrzałam reportaż TVN i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta twarz myślistwa to jednak gęba i trochę jakby przyprawiona zostaje. TVN Uwaga ma swój specyficzny styl rodem z sensacyjnego "Faktu",ale oglądając ten program i czytając wpisy ekologów na forach można odnieść wrażenie że myśliwy to jakiś wynaturzony potwór o głęboko zaburzonej psychice, a ja tak tego nie odbieram.
    Cieszę się z wyników akcji w Puszczy i uważam że to ma sens-tworzenie konkretnych enklaw wolnych od polowań, ale walka z myślistwem w ogóle? Nie wiem czy nie szkoda cennej energii. Już szybciej poparłabym i zaangażowała się w poprawę warunków zwierząt na fermach, bo to co my robimy tym stworzeniom to dopiero kurewstwo, i jest ich miliony, przy nich ilość upolowanych zwierząt to nikły promil.
    Jasne, że trzeba i o tym mówić, ale robienie z mysliwego diabła wcielonego na wzór Adolfa Hitlera jest w moim odczuciu nadużyciem i przekłamaniem. Nie idźcie tą drogą:-)

    skuba, jesli chciałeś mnie przekonać że mięso zwierząt hodowlanych jest mniej chemiczne i zdrowsze od dziko żyjących to jednak ci się nie udało:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewo,
    Jeśli już są ludzie, którzy muszą jeść dziki, to mogą je hodować i zabijać w innych miejscach, poza naszym najcenniejszym lasem. Niekonsekwencją jest postulowanie ochrony Puszczy godząc się jednocześnie na rzeź zamieszkujących je zwierząt. Sami lokalsi i myśliwi przyznają, że najcenniejsze puszczańskie jelenie zostały już dawno wystrzelane. Jak wykazują badania ZBS puszczańskie drapieżniki przegrywają w konkurencji z myśliwymi i głodują. Sama zdajesz sobie sprawę, jaki to ma wpływ na zachowanie naturalnych procesów w Puszczy.
    Chodzisz trochę po puszczy. Nie wiem jak ty, ale ja miałem wiele sytuacji, gdy w odległości 200-300 m ode mnie padały strzały. Niejednokrotnie nawaleni myśliwi strzelali sobie w powietrze dla jaj. Jedna z polujących pań powiedziała wprost, że wzięła mnie i mojego kolegę za dziki. Żubr pomylony z dzikiem, kobieta wzięta za dzika, nawet minister się pomylił... Czy w takiej sytuacji nadal masz odwagę wybrać się ze swoim dzieckiem do Puszczy, by posłuchać jeleni na rykowisku? Bo ja ze swoim poza obszarem BPN bym się raczej nie odważył. Dlaczego mam się godzić na zabijanie jeleni, których lubię posłuchać ja i mój dzieciak? Dlaczego mam ustępować miejsca komuś, kto ma akurat kaprys zabić sobie kilka z nich? Wspomnianej przez Ciebie adrenaliny można sobie dostarczyć w wielu miejscach i na różne sposoby, a takiego lasu i takich zwierzaków nie znajdziesz już nigdzie... I nie piszę tego z pobudek ideologicznych, a z czystego egoizmu. Mam poprostu prawo cieszyć się puszczą.
    Tak, masz rację - wędkarze też męczą i zabijają zwierzęta, ale przebywając w pobliżu wędkarza przynajmniej nie muszę się obawiać, że zostanę pomylony z dzikiem.
    pozdrawiam
    Adam B.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ech Adam, nie zrozumiałeś mnie. Zawsze byłam i jestem za zakazem polowań w Puszczy Białowieskiej.

    OdpowiedzUsuń
  22. @ kot leśny

    Uprzywilejowanie myśliwych jest pamiątką po PRL kiedy to czołówka aparatu partyjnego polowała.
    Dziś mimo iż polowań nie ma myśliwi wciąż mocno się trzymają.

    Konsekwencją tego jest takie a nie inne przywłaszczanie przez nich przyrody.

    Pozdrawiam
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  23. "Anonimowy pisze...
    W PN Ujście Warty problem ten został już rozwiązany i nie ma miejsca już tam na polowanie na granicy parku.
    5 listopada 2010 09:05"

    przyjedź i zobacz ile jest prawdy w tym co piszesz... :/

    OdpowiedzUsuń
  24. nie widzę różnicy miedzy pasztetem z zajaca , a kilogramem kiełbasy kupionej w sklepie . tu i tu musiało zostac zabite, wypatroszone z wnętrzności, poćwiartowane itd. jakies zwierzę . ale łatwiej jest zrobić morderców z myśliwych, a osobiscie mieć czyste sumienie. i nie wmawiajcie mi że kiełbasa rośnie na drzewach, a pseudoekolodzy żyją tylko czystym powietrzem i miłością do przyrody. a co do tego reportarzu to uważam to za medialną ściemę. już od dawna wiadomo że współczesne media z prawdą nie mają wiele wspólnego - jedna wielka pogoń za sensacją i popieranie tych którzy więcej zapłacą za dobre słowo o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  25. i popieranie tych którzy więcej zapłacą za dobre słowo o sobie.
    -- no tak, brakuje argumentów to się insynuuje, ze napewno ktoś posmarował.. Oj biedaku, biedaku.. a ktoś tu już pisał, że uczestnicy tej akcji to kiełbasy nie jedzą..:)

    OdpowiedzUsuń
  26. "a co do tego reportarzu to uważam to za medialną ściemę."

    Jeśli możesz, to spróbuj mimo wszystko merytorycznie jakoś uzasadnić to zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  27. z wami nie da sie rozmawiać . wy "zawsze macie rację i wiecie najlepiej" . wiekszość ludzi kocha przyrodę , lubi z nią obcować i chce jej dobr.jednak dobrze opłacany ekofanatyzm to już choroba i do niczego dobrego nie może prowadzić.

    OdpowiedzUsuń
  28. @07.45 Kolejny klasyczny przykład ataków personalnych z powodu braku argumentów.

    W tej dyskusji poległ również Dyrektor RDLP Białystok, jak widać w reportażu.
    On z racji pełnionego stanowiska musi być dobry merytorycznie nie sądzisz?

    Skoro tacy spece nie potrafią wybronić myślistwa, to sądzę że przeżywa ono deficyt braku argumentów.

    Co by nie mówić myśliwi muszą się zmienić albo zniknąć.

    Pozdrawiam
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  29. ja na przyklad nie uwazam sie za zadnego ekologa a jednoczesnie uwazam, ze mysliwstwo to glupota i debilizm. I tak jak ja uwaza mnostwo osob, moich znajomych, albo z mojej rodziny, ktorzy tez ekologami nie sa.

    nie trzeba byc ekologiem, zeby rozumiec, ze myslistwo to pomylka i ze wszelkie te argumenty mysliwych, ze niby trzeba polowac, to jest zwykla chucpa, zwykle brednie i mity.

    OdpowiedzUsuń
  30. Karolina Cicha, niedawno apelowała w Białymstoku o podpisywanie się pod naszą inicjatywą i występowała w koszulce I love Puszcza, a niedawno w Krakowie zaśpiewała swoją interpretację "Obławy na wilki". To nie jest piosenka o myślistwie, ale też o myślistwie. O polującym i polowanym w każdym wymiarze. Karola zaśpiewała ten utwór utożsamiając się z ofiarą. Warto ściągnąć ten plik i posłuchać:
    http://www.youtube.com/watch?v=a9GQE6IQxTI

    OdpowiedzUsuń
  31. Przepraszam, ze trochę nie na temat. Jestem ciekaw co użytkownicy grupy pomyślą o prośbie Mariana Pigania, znanego nam Dyrektora Lasów Państwowych:
    http://www.lasy.gov.pl/zakladki/aktualnosci/marian-pigan-walczymy-w-imieniu-spoleczenstwa
    Myślę, że tu gość ma trochę racji. Jak pozwolimy sprywatyzować lasy to przepadną marzenia o kolejnych parkach narodowych, bo przyszli właściciele się nie zgodzą. Myśle, ze dla dobra wyższego powiiniśmy poprzeć jego prośbę (co nie znaczy, ze zgadzamy się ze wszystkim co leśnicy robią w lasach).
    Czekam na dyskusję
    eko

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdecydowanie powinniśmy sprzeciwić się ewentualnej prywatyzacji lasów. Prywatyzacja w większości przypadków oznaczała by wielkie cięcie drzew albo odstrzał zwierzyny, bo przecież kto zainwestuje miliony a nie zechce zarobić na tym? Choć teraz raju też nie ma, ale gdy chodzi o tereny publiczne a nie prywatne to łatwiej tu osiągnąć jakiś cel np. park narodowy, rezerwat itp.

    OdpowiedzUsuń
  33. Tylko, że chyba nie chodzi o prywatyzację, a o likwidację państwa w państwie, jakim są dzisiaj pozostające poza kontrolą i nie płacące podatków do budżetu Lasy Państwowe. Włączenie Lasów do budżetu to po prostu koniec tego eldorado i zrównanie z np. parkami narodowymi, a nie prywatyzacja? Ja nie rozumiem, dlaczego Lasy panstwowe nie starają się teraz popierac powiekszenie BPN i tworzenie takich parków jak Mazurski czy Turnicki. Przy obecnych umocowaniach w terenie mogliby to łatwo zrobić, a zyskaliby wdzięczność społeczeństwa i wtedy może by miały powszechne poparcie przed włączeniem ich do budżetówki. Ale skoro zapisują się jako główni przeciwnicy parków narodowych i zwalczający tzw. ekologów, to za co mamy ich darzyć zaufaniem?

    OdpowiedzUsuń
  34. "gdy chodzi o tereny publiczne a nie prywatne to łatwiej tu osiągnąć jakiś cel np. park narodowy, rezerwat itp." - a znasz jakiś park narodowy utworzony po zapisie o zgodzie samorzadów? A kto w terenie najbardziej bruzdzi i straszy ludzi, ile to stracą jak będzie park narodowy? Ja jestem za zachowaniem administracji Lasów Państwowych, ale zupełnie zmienionych, i ze społeczną kontrolą.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja napisałem bardzo ogólne. Wiadoma sprawa, że przede wszystkim w LP panuje strach przed utrata "koryta". Również jestem zdania, że powinno się zlikwidować państwo w państwie i pozostawić światłych leśników, którym naprawdę zależy na przyrodzie a nie tylko na zyskach z niej czerpanych.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja na temat prywatyzacji lasów nie mam zdania, bo się na tym nie znam i nic na ten temat nie wiem, więc chętnie posłucham jakiejs dyskusji i merytorycznych argumentów. Na pierwszy rzut oka pomysł prywatyzacji lasów wydaje mi się fatalny i podejrzewam że mysli tak wiekszośc społeczeństwa. Sprywatyzowane lasy to dopiero państwo w pastwie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Lasy Państwowe płacą podatki, mówił o tym kiedyś w telewizji dyrektor Ziemblicki. W nowych planach MF nie proponuje się zrównania statusu LP z parkami narodowymi (te drugie będą miały osobowość prawną, a LP nie). A to prosta droga do prywatyzacji.
    A na koniec pytanie do Bartosza: wg jakich kryteriów wyróżnisz "światłych leśników" od tych innych? Bo z tego co piszesz, to wg ciebie tacy światli to tylko zwolennicy ochrony przyrody - inni to do ekterminacji? Kto będzie w tej komisji kwalifikacyjnej? Czy to będzie tak jak w przypadku służb specjalnych? Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  38. tak, LP płacą podatek leśny:
    Wysokość stawek podatku leśnego na 2010 rok
    Obowiązuje od 1 stycznia 2010 roku
    0,220 m3 drewna x 136,54 zł/1m3 = 30,04 zł/1ha

    a rolnik płaci podatek:
    Wysokość stawek podatku rolnego na 2010 rok
    Dla gruntów gospodarstw rolnych:
    2,5 q x 34,10 zł/1q = 85,25 zł/1ha

    Tak więc gadka o płaceniu jakiś wielkich podatków przez LP nie jest prawdziwa. Bo zwykły obywatel użytkujący ziemię płaci ich więcej, znacząco więcej.

    OdpowiedzUsuń
  39. To jeszcze nic. Zwykli obywatele czasem muszą płacić absurdalne podatki przewyższające oszczędności, jakie można uzyskać z danego dochodu. Czyli nie płacą ich w ogóle. Całe grupy takich osób. Bo zakłamani złodzieje sprawujący władzę nie chcą przyznać się do zamieniania ludzi w niewolników i zmienić prawo.

    OdpowiedzUsuń
  40. Lasy Państwowe nie płacą żadnego podatku od miliardów obrotów - stąd ich Fundusz Leśny - też miliardy.. Żadne inne przedsiębiorstwo nie ma takiej uprzywilejowanej pozycji na rynku. I niechby sobie mieli i dobrze gospodarowali w lasach gospodarczych, ale niech nie wtrącają się do ochrony przyrody, ktorą od lat skutecznie blokują.

    OdpowiedzUsuń
  41. Właśnie w kanałach rss pojawiły się jakieś informacje sugerujące, że partyjne wielkie media mają jakieś ułatwienia pod tym względem, ale nie znam się na tym i nie ma to ścisłego związku z tematem.

    OdpowiedzUsuń
  42. Zazwyczaj nie piszę choć czytam ... no ale dziś napiszę, bo troche nie idzie już tego czytać. Więc po kolei i merytorycznie.
    W Puszczy Białowieskiej występują znacznie zawyżone populację zwierzyny grubej, jest to wynikiem intensywnego (zwłaszcza zimowego) dokarmiania, które ma na celu przede wszystkim utrzymanie stada żubrów, co jednak powoduje praktycznie eliminację naturalnej śmiertelności (wilków i rysi jest zbyt mało i jak okazuje się nie wywierają one tak istotnego wpływu na populację jak się sądzi). Gdyby nikt nie ograniczał populacji jeleniowatych (i żubrów też) to rozrosły by się one do patologicznych rozmiarów. W efekcie stresu populacyjnego natura sama rozwiązałaby ten problem sprowadzając na nie jakąś plagę (pasożyty, gruźlica itp.) a wtedy masowe upadki i zarażona padlina walała by się po całym lesie. Ograniczanie populacji jest konieczne (tu nie ma wątpliwości i zaklinanie rzeczywistości nic tu nie zmieni). Zaprzestanie dokarmiania to również katastrofa, w pierwszej kolejności dla żubrów w dalszej dla reszty (a co by się działo podczas obu tych eksperymentów z chłopskim polami w okolicy puszczy pominę milczeniem, ale odszkodowania byłyby niewyobrażalne, ponieważ wszystko zostałoby zjedzone przez głodującą zwierzynę). Co do filmu, jest żenująco nierzetelny, np. to co pokazywał był Pan ekolog to nie był paśnik, a magazyn (bróg) na siano przy łące z której zbierano siano (bez sensu byłoby wozić siano z łąki gdzieś daleko). Prośba (pytanie) do dyrektora o eksperyment w puszczy w postaci rezygnacji z polowań jest śmieszna i pozbawia złudzeń co do wiedzy autorów, a ewentualne jej skutki katastrofalne. Ekologia jak wskazuje nazwa to nauka o procesach zachodzących w przyrodzie, (przyroda na ogół ocieka krwią). Dla gatunku nie jest ważne jak ginie, tylko ile go ginie (śmiertelność), ile się rodzi, ile przeżywa pierwszy rok (przyrost zrealizowany), jaka jest struktura wiekowa i płciowa populacji. A te parametry dla puszczańskich populacji są dobre o czym świadczy jej stabilność. (nie wypowiadam się co do wpływu tychże propozycji na fitocenosy), a te również byłyby drastyczne, bo musiałaby to by być rozprawa i tak już przynudzam. Więc po co taki artykuł? ... ano, kto chce być na fali i czerpać z tego korzyści, to musi mieszać, być głośny, kontrowersyjny, a to nie idzie w parze z rzetelnością. A kto się nie orientuje choćby troszeczkę, kupuje to, jest oburzony i wogle. Nuuu ... i się wywntęrzyłem , koledzy zielonym do góry! pzdr ....

    OdpowiedzUsuń
  43. Oj Kolego od merytorycznych uwag :)... trochę popłynąłeś: Jaka zawyżona populacja zwierzyny grubej? To podaj Twoją "normę" dla kilku kluczowych gatunków? Żubry są dokarmiane w konkretnych miejscach, czym innym jest dokarmianie dzików, jeleni, sarn itp. Ten brog to nie był po to, żeby siana nie wozić, tylko jest formą karmiska dla żubrów właśnie. Twoja wizja rozrośnięcia się populacji jeleniowatych do patologicznych rozmiarów jakoś się nie broni w BPN (100 km2), gdzie się nie poluje, nie dokarmia, a areały łań wynoszą średnio 8 km2, saren 1 km2, nie nastąpiło ich patologiczne zagęszczenia i nie nastąpiły żadne plagi. O dzikach już nie będę pisał - bo np. mioty zależą od ilości pokarmu a umieralność od zimy. Jakoś w BPN żadnych klęsk nie ma chociaż tam myśliwi nie wchodzą, a co do rolników... akurat na polanach puszczańskich to rolnictwa prawie nie ma..

    OdpowiedzUsuń
  44. Co do prywatyzacji i "obrony LP" (1)
    1. Nie jest prawdą, że lasy prywatyzacja lasów oznacza zakaz wejścia ludzi do lasu. Np. w krajach skandynawskich (Szwecja, Finlandia) większość lasów w tych krajach jest prywatna, a obywatele mają zagwarantowane prawo wejścia do każdego lasu, mogą bez porozumienia z właścicielem zbierać jagody, grzyby, palić ogniska. Ci co polują są zobowiązani do uzgodnienia warunków z właścicielem.
    2. Nie jest prawdą, że "polski model leśnictwa" jest przedmiotem zazdrości wszystkich państw europejskich, że jest najlepszy, etc. To samo twierdzą wszyscy leśni prominenci z krajów postsowieckich, gdzie zachowała się hegemonia państwowej korporacji leśnej (niech to Szyszko czy inny Pigan powie swojemu koledze np. ze Słowacji :)). Znam wielu leśników z tzw. Zachodu, którzy nie raz byli w Polsce (goszczeni np. przez SGGW), dla których nasz model jest kuriozalny, nieracjonalny, ani nie proekologiczny ani ekonomiczny.
    3. Nie jest prawdą, że LP się samofinansują. Co ma z ich działalności państwo, obywatele? LP niepodzielnie konsumują wszystko (z wyjątkiem groszy niechętnie odprowadzanych do gmin) co wypracują na naszych (publicznych) lasach, których jest w ich dyspozycji 7,5 mln. Dzięki temu leśnicy są najlepiej zarabiającą grupą społeczną, a my? My możemy DZIĘKI NIM wejść do lasu, zebrać jagody, grzyby. No, problem może się pojawić, gdy będziemy chcieli zrobić zdjęcie pracom zrębowym, ale dobrzy obywatele tego przecież nie robią, bo po co... Za to LP mogą pieniądz z naszych lasów przeznaczyć naszą edukację (czytaj oszukiwanie, ogłupianie) za sprawą swojej potężnej agencji PR: Centrum Informacji LP.
    4. Nie tylko europejskie służby leśne są dotowane z budżety państwa. Dotyczy to też federalne służby leśnej w USA. Organizacja ta cieszy się powszechnym autorytetem, od samego założenia przez prez. T. Roosevelta i G. Pinchota (pierwszy generał forest service) jest powołana przede wszystkim do ochrony wszystkich funkcji lasów ze szczególnym uwzględnieniem funkcji wodochronnej. Służba ta jest finansowana przez Kongres i nie ma prawa do zatrzymywania jakichkolwiek pieniędzy ze sprzedaży drewna. Są też służby stanowe, które pracują w lasach stanowych. Te tną zdecydowanie więcej, ale mają konstytucyjny obowiązek finansowania z wypracowanych pieniędzy ważnych instytucji publicznych (stanowe szkolnictwo, straż pożarna, etc.). Tak jest w najbardziej rynkowej gospodarce świata... Łotwa parę lat temu pozbyła się postkomunistycznej korporacji LP i utworzyła małą, ale o b. dużych kompetencjach państwową służbę leśną, finansowaną z budżetu państwa. A więc tak też można.
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  45. Co do prywatyzacji i "obrony LP" (2)
    5. A jak wygląda równość obywateli w dostępie do ich publicznych lasów w kontekście np. "Bractwa Leśnego"? To swoisty zakon przyjaciół-lobbystów działających przy/w strukturach LP. Zgodnie z jego statusem pracownicy LP zobowiązani są do okazania członkom bractwa "szczególnej troski, opieki i gościnności". Do bractwa należą m.in. Bronisław Komorowski, bp. Edward Janiak, Wojciech Olejniczak, Bogusław Linda, prof. Tomasz Borecki (rektor SGGW), Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Zalewski (red. "Ekoradio"), ... Dlaczego Ty czy ja nie możemy liczyć na równie szczególną troskę, opiekę i gościnność (np. darmowe wczasy w atrakcyjnej leśniczówce, albo samą leśniczówkę...)?
    6. LP dyskryminują małych konsumentów drewna (prywatnych nabywców drewna czy drobnych przedsiębiorców reprezentowanych przez Polską Izbę Gosp. Przemysłu Drzewnego) zapewniając znacznie korzystniejsze warunki kontraktów wielkim odbiorcom typu Ikea, Barlinek, itp.
    7. Referendum. LP bardzo agresywnie, korzystając z wszelkich dostępnych mediów (radio publiczne, Radio Maryja, Newsweek, www.money.pl, i wiele innych mediów; z resztą, jakie media nie będą dostępne LP dysponującym urobkiem z 7,5 mln ha?) i PiS, zbiera podpisy pod ustawą referendalną z pytaniem "Czy jestes za zmiana statusu prawnego Lasow Panstwowych poprzez wlaczenie tego podmiotu do sektora finansow publicznych, zgodnie z propozycja ministra finansow, co w konsekwencji moze prowadzic do ich natychmiastowej destrukcji, a w przyszlosci prywatyzacji?" Biorąc pod uwagę rozmiar manipulacji, jakiej od dziesięcioleci poddawane jest społeczeństwo (LP=nasze publiczne lasy, ich być-albo-nie być), stan niewiedzy, odpowiedź jest z góry do przewidzenia, gdyby takie referendum odbyło się teraz. A tu przecież chodzi o uspołecznienie tego, co zostało zawłaszczone przez państwową leśno-łowiecką korporację. Nie wiem, czy jest to wykonalne, ale uważam, że niezbędna byłaby kampania informująca: "zanim podpiszesz - przemyśl"
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  46. Dramat - nie będę się odnosił do wypowiedzi omnibusów wiedzących wszystko o działaniu tego "potwora" LP - po prostu siąść i płakać - poziom wiedzy na temat funkcjonowania lasów zerowy - jeśli tacy ludzie będą tworzyć opinię społeczną to już jesteśmy na dnie :(

    OdpowiedzUsuń
  47. ale po co się tak pocisz? Wiadomo, że chodzi o łatanie dziury w budżecie, co dobrego da lasom i przyrodzie ich włączenie do sektora finansów publicznych?

    OdpowiedzUsuń
  48. Wracając do głównego wątku i łowiectwa to wyczyny Pana Zenona Kruczyńskiego nowego idola ekologów nadają się do księgi rekordów. Skoro odstrzelił on ok. 1000 szt. zwierza przez 18 lat to jest jakieś 55 rocznie (to faktycznie był rzeźnik a nie myśliwy). Z takimi wynikami to jest to fantasta albo faktycznie jest szalonym mięsiarzem i może mieć problemy z psychiką.

    OdpowiedzUsuń
  49. A razem z kaczkami, kuropatwami, etc. to nie wyjdzie tyle?

    OdpowiedzUsuń
  50. Wybacz ale dane są nieubłagane - facet albo pofantazjował albo naprawdę był fanatykiem -polecam artykuł http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2292,article,5172 gdzie podane są dane GUS (łącznie z kaczkami i etc.). Podsumowując w Polsce poluje 106588 myśliwych w sezonie 2007/2008 pozyskali 740284 szt. zwierząt (z pominięciem naprawdę wyjątkowo rzadko pozyskiwanych). Daje to liczbę ok. 7 szt. rocznie na myśliwego. Nawet jeśli pomnożymy to razy trzy to wyczyny Zenona Kruczyńskiego brzmią przy tym kuriozalnie (55 szt./rok przez 18 lat - czysta bzdura)

    OdpowiedzUsuń
  51. To daje tylko obraz kim otaczają się ekolodzy (dla normalnego człowieka nie jest to żaden autorytet). Facet chce odkupić własne grzechy oczerniając środowisko, które go wydaliło.

    OdpowiedzUsuń
  52. Zenon Kruczyński13 listopada 2010 17:58

    No tak, w przestrzeni publicznej pojawiła się LICZBA!, i natychmiast nasz umysł rozpoczyna różne operacje, pojawia się statystyka i meandry wokół niej J I rzeczywiście, statystyczny myśliwy zabija ileś tam zwierząt. Lecz jest to tylko konstrukcja matematyczna potrzebna statystykom i na przykład marketingowym strategom. Życie prawie wszystkich nas pokazuje, że ta słynna „średnia statystyczna” zazwyczaj ma się nijak do naszego indywidualnego losu. W życiu myśliwego jest taki pierwszy okres, kiedy dostaje się własną broń i zezwolenia na odstrzał różnych zwierząt. Zazwyczaj wtedy człowiek poluje naprawdę bardzo intensywnie. Na początku nie umie, nie udaje mu się, często rani zwierzęta albo pudłuje. Później, jak się już nauczy polować, co trwa ładnych parę lat (niektórzy nigdy się nie nauczą), przychodzi rutyna. Staje się lepszym i coraz skuteczniejszym myśliwym. Wtedy najbardziej chce się polować, ponieważ robi się to dobrze i ma z tego dużo zadowolenia. Przywozi się mięso do domu, zostaje się od czasu do czasu królem polowania. Przychodzi okres nasycenia. Można mieć też takie poczucie, że zabiło się już wszystkie możliwe zwierzęta i że teraz został tylko tygrys albo słoń; i jeśli ktoś ma pieniądze, to tak właśnie robi. Potem pozuje do zdjęć z jakimiś egzotycznymi, niezwykłymi trofeami i ciemnoskórym przewodnikiem. To jest czas szukania czegoś ekstra dla siebie: łosia w Szwecji albo nosorożca, lwa, słonia gdzieś w Afryce - tak zwaną „wielką trójkę”. Albo wyjeżdża się na specjalne polowania w Rosji na głuszce, jarząbki lub niedźwiedzie. Na takie zwierzęta, których nie ma tu w kraju, bądź nie wolno na nie polować. W życiu myśliwego z czasem poziom częstotliwości wyjazdów na polowania stabilizuje się i jest odpowiedni do odpowiedniej osoby. Niektórzy muszą być na polowaniu bardzo często - w weekendy i jeszcze w ciągu tygodnia. Zależy to także od tego, jakie zwierzęta w tym okresie roku właśnie wolno zabijać. A terminarz polowań zakłada, że w przyrodzie zabijać można „coś” przez cały okrągły rok. Niektórzy wyjeżdżają rzadziej, polują ot tak, żeby pobyć w męskim gronie, wśród kolegów, i nie mają „ciągu” do zabijania zwierząt. Czasem coś zabiją tylko po to, żeby mieć jakieś potwierdzenie i uprawomocnienie do bycia w tym gronie. Mam wrażenie, że są jakby podczepieni pod myśliwską grupę. Raz w roku „rogaczyka sobie strzelą”, ktoś im to martwe ciało wypatroszy, bo sami nie umieją i się brzydzą. Inni jeszcze, raczej nieliczni, polują zaciekle, ile się da. Pomiędzy tymi skrajnościami jest cała reszta. Należałem do tych zaciekłych. Żeby dostać się do polnego obwodu łowieckiego na Żuławach, wskakiwałem na motor WSK i po 20 minutach, o świcie lub wieczorem, byłem na polowaniu na kaczkach, gęsiach, lisach, kuropatwach, gołębiach, bekasach, bażantach, sarnach i piżmakach. Na polowania na dziki, jelenie, sarny, lisy, zające a także kaczki, kuny, borsuki, jenoty i słonki do naszych leśnych obwodów na Kaszubach dojeżdżałem w godzinę, do lasu na Mazurach - w niecałe dwie. Zimą na Żuławach odbywały się zbiorowe polowania na zające. Zdarzało się, że na jednym polowaniu zastrzeliłem 12 zajęcy a mój ojciec o dwa więcej. Jakoś pomieściliśmy je do Fiata 126p. Upolowanie dwóch do czterech zajęcy na jednym polowaniu to był standard. W sezonie polowań na kaczki trwającym od 15 sierpnia do 21 grudnia na jednym „normalnym” polowaniu można było zastrzelić kilka kaczek, a na zlotach zdarzało się więcej, o wiele więcej. A reszta polnego, powietrznego, wodnego i leśnego drobiazgu do którego strzelają myśliwi? W statystykach nie jest odnotowywana. Zauważę na marginesie: mam silne wrażenie, iż ilość zabitych kaczek, która jest ujęta w statystykach jest niebywale zaniżona.

    Myśliwska „chwała” mierzona jest ilością zabitych dużych zwierząt, ptaki, zające i różne futrzaki nie przydają sławy na myśliwskim panteonie. W związku z tym zbyt starannie się ich nie liczy, albo nektórych w ogóle się nie wykazuje i nawet się ich nie statystuje. Poniżej jest pełny zestaw zwierząt mających nieszczęście być obdarzonymi przez ludzi przymiotnikiem „łowne”.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  53. Zenon Kruczyński13 listopada 2010 17:59

    cd:
    · jelenie szlachetne: byki, łanie, cielęta

    · jelenie sika: byki, łanie i cielęta

    · daniele: byki, łanie i cielęta

    · sarny: kozły, kozy i koźlęta

    · dziki wszystkie

    · muflony: tryki, owce i jagnięta

    · borsuki

    · tchórze i kuny leśne i domowe

    · lisy, jenoty, szopy pracze i norka amerykańska

    · piżmaki

    · bażanty: koguty; kury: wyłącznie na terenach OHZ (bażanta)

    · kuropatwy

    · kaczki: krzyżówki, cyraneczki, głowienki i czernice

    · gęsi: gęgawy, zbożowe i białoczelne

    · słonki

    · łyski

    · gołębie grzywacze

    · jarząbki



    Gdy przestałem polować, policzyłem uczciwie każde istnienie, małe i duże, któremu odebrałem życie. Liczba o której rozmawiamy jest przybliżona, nie sposób oszacować dokładnie 18 lat intensywnego włóczenia się z bronią po lasach i polach, ale wielkiego błędu liczbowego tam nie ma. Jest tam inny wielki błąd, ale trudno mierzalny…

    Szanowna Pani/Panie czujący się zaintrygowani liczbami, jeżeli macie około 40-tki, to statystycznie rzecz biorąc, każde z Was z osobna zjadło mniej więcej około tysiąca kurczaków w swoim życiu. Proszę policzyć. A pozostały jeszcze inne istnienia które Was nakarmiły i z tego powodu skończyły życie w rzeźni czy też zostały uduszone w sieci. Gdy spojrzy się na nasz codzienny, trudno zauważalny w skali życia, a przez to jakoś niewinny udział w tym całym człowieczym zabijaniu, to okazuje się, że życie pojedynczego człowieka zostawia za sobą prawdziwą, realną smugę krwi i śmierci, porażającą w liczbach

    Mnie to zastanowiło 16 lat temu i od tamtej pory staram się żyć inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  54. Zenon Kruczyński13 listopada 2010 18:36

    Gdyby liczyć statystycznie wychodzi, że gdyby uśrednić, upolowałem jedną kaczuszkę na tydzień. Dosyć niewinnie. Z perspektywy życia wyłania się inny obraz.

    OdpowiedzUsuń
  55. Panie Zenonie sam przyznaje Pan, że był Pan myśliwym, któremu w głowie były głównie liczby więc dlaczego stara się Pan przypiąć łatkę wszystkim myśliwym, łącznie z tymi, dla których polowanie to obcowanie z przyrodą a pociągnięcie za spust ukoronowaniem wielogodzinnych bądź wielodniowych obserwacji przyrody - analiz mających na celu słuszne podjęcie decyzji o strzale. Faktem jest, że lasy pełne są "myśliwych" dla których polowanie jest obowiązkiem wynikającym z wysokiego statusu społecznego, ludzie ci nie mają pojęcia o mechanizmach działających w przyrodzie. Jest jeszcze spora grupa mięsiarzy strzelających na akord ale czy nie byłoby uczciwiej walczyć z tymi patologiami zamiast oczerniać wszystkich i negować całokształt łowiectwa?

    OdpowiedzUsuń
  56. Zenon Kruczyński15 listopada 2010 08:18

    Szanowny Panie,
    rzeczywiście mój tekst zamieszczony powyżej był między innymi o liczbach. Tekst - tak, zgadzam się z tym. Lecz zapytam Pana, skąd wziął Pan uprawomocnienie do ekstrapolacji tych paru zdań na całą moją osobę?
    "sam przyznaje Pan, że był Pan myśliwym, któremu w głowie były głównie liczby".
    Zastanowiło mnie też Pańskie zdanie które poniżej przytaczam:
    "polowanie to obcowanie z przyrodą a pociągnięcie za spust ukoronowaniem wielogodzinnych bądź wielodniowych obserwacji przyrody - analiz mających na celu słuszne podjęcie decyzji o strzale."
    Szanowny Panie, czy rzeczywiście uważa Pan je za odpowiadające rzeczywistości?

    OdpowiedzUsuń
  57. Skąd? To proste, tylko interpretuję Pańskie wypowiedzi "Należałem do tych zaciekłych......."
    Co do drugiej części - rzeczywiście takie są moje poglądy na ten temat i gdyby były inne nie pisał bym tego. Nie mam przecież żadnego interesu w tym żeby mieć takie a nie inne zdanie. Po prostu znam kilka aspektów łowiectwa, łącznie z wymienionymi przeze mnie patologiami, nad którymi wielce boleje. Nie mogę się jednak zgodzić na Wykorzystywanie tych zjawisk tylko po to żeby negować całokształt łowiectwa. Niestety jest nas (myśliwych - przyrodników) coraz mniej i boję się, że znikniemy zupełnie. Śmierć w naturze nie jest jakimś dziwolągiem tylko rzeczą naturalną a przedstawione w reportażu obrazy są zwykłym wypaczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  58. Tak czy inaczej dziękuję za cierpliwą dyskusję i ciekawą polemikę bo nierzadko zdarza się na tym forum oskarżanie i obrzucanie brudem bezpodstawnie. Uświadamia mi ona niestety jak zły obraz łowiectwa istnieje w świadomości społecznej - niestety uzasadniony. Ciągle jednak mam nadzieję, że uda się oczyścić łowiectwo z "pseudomyśliwych".

    OdpowiedzUsuń
  59. Zenon Kruczyński15 listopada 2010 21:43

    Słowo "zaciekły" opisuje stan emocjonalny, któremu najbliżej do stanu całkowitego, pełnego pasji zaangażowania do którego dochodzi jeszcze element walki/waleczności. Liczby są nieemocjonalne, są atrybutem aktywności mózgu, czyli raczej intelektu, logiki, matematyki. Jakoś nie pasuje mi że "zaciekły" = "ma głowę pełną liczb". Proszę wybaczyć, ale czuję się miło rozbawiony.

    OdpowiedzUsuń
  60. Strasznie Pan filozofuje a to tylko przytoczenie Pańskiej wypowiedzi jak najbardziej odwołujące się do liczb cyt. " Raz w roku „rogaczyka sobie strzelą”, ktoś im to martwe ciało wypatroszy, bo sami nie umieją i się brzydzą. Inni jeszcze, raczej nieliczni, polują zaciekle, ile się da. Pomiędzy tymi skrajnościami jest cała reszta. Należałem do tych zaciekłych."
    W tej Pańskiej wypowiedzi zaciekłość opisuje częstotliwość polowań a częstotliwość określa liczbę polowań w określonym czasie więc nie rozumiem rozbawienia. Może w tych zawiłych wywodach gubi Pan sens własnej wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  61. koledzy tu dyskutują na szczęście nie zaciekle, ale coraz dalej od problemu jaki mają z myśliwymi niemysliwi. Ja bym chciał wiedzieć czy polowania, jezdżenie po Puszczy samochodami terenowymi, wyrzucanie karmy w lesie - czy to wszystko ma, czy nie ma wpływu na naturalne procesy, gatunki i siedliska w obszarze Natura 2000? A może trzeba mieć raport oddziaływania na środowisko, jak w przypadku innych ingerencji? I jeszcze jedno - trwa dyskusja o wolnosci palaczy i nie palaczy. Podobnie mozna zapytać o to dlaczego wolność myśliwych do strzelania i jeżdżenia po lesie narusza moją wolność do czucia się bezpiecznie, do ciszy i radości z przebywania w naturalnym srodowisku?

    OdpowiedzUsuń