16 września 2016

Rykowisko trwa...

To nie melina, lecz wnętrze jednej z ambon tuż przy granicy Białowieskiego Parku Narodowego.
Uważajcie na siebie podczas rykowiska, gdyż jak widać myśliwi za kołnierz nie wylewają. Kilka lat temu pomylili żubra z dzikiem.



Poniżej zdjęcia dziury w ogrodzeniu otaczającym BPN od strony południowej. Zwierzęta wychodzą na polanę, korzystając z tej dziury, gdzie są zabijane przez czających się w pobliżu myśliwych.
Szczególnie skandaliczne jest to w trakcie rykowiska promowanego również przez BPN.
Zwracamy się z uprzejmą prośbą do dyrekcji BPN o uszczelnienie ogrodzenia we wskazanym miejscu, jak również w innych punktach. Być może należałoby się zwrócić też do nadleśnictwa Białowieża o ograniczenie polowań na Polanie Białowieskiej w okresie rykowiska w celu zapewnienia bezpieczeństwa osobom podziwiającym jelenie?
Pozdrowienia od Strażników Puszczy patrolujących las!

23 komentarze:

  1. Oj, nie spodoba się to co napiszę, ale co mi tam:-) Póki co, to - chyba - wolny kraj:-) Otóż, nie negując faktu że myśliwi za kołnierz nie wylewają, również podczas polowań, nie można ignorować faktu, że ambony puszczańskie są powszechnie dostępne, i jeśli chodzi o np. takie w pobliżu Hajnówki, to chętnie spożywa w nich napoje wyskokowe okoliczna młodzież, starsza i młodsza. I bynajmniej nie zabiera szkła i aluminium ze sobą z powrotem, bo dobrze jak da radę własne cztery litery do kupy zebrać na koniec i zleźć po drabinie o własnych siłach:-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Straznicy Puszczy powinni posprzatac te ambone i usunac butelki, zeby zawstydzic mysliwych. Tak to nie wiadomo, kto pil ten alkohol. Niektorzy moga pomyslec ze sami Straznicy Puszczy. Co byloby szkodliwe dla ich zdrowia oraz ochrony Puszczy. Dobrze ze tam zuzytych prezerwatych nie widac. Bo to by byl dopiero skandal.

    OdpowiedzUsuń
  3. wolne żarty, młodzież idzie (czasem 5km) wgłąb lasy by obalić pół litra....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Młodzież ma dziś - do wyboru - rowery, auta, quady, motocykle, nie musi z buta, to raz, jeśli nigdy nie obalałeś czegokolwiek na tzw. łonie natury to nie znasz życia, to dwa, mam młodych chłopaków w rodzinie, więc wiem, to trzy, a ambony nie zawsze stoją 5 km w głąb lasu, to cztery.

      Usuń
  4. Ewidentnie nasi Strażnicy Puszczy szukają tanich sensacji, ale mam nadzieję że ambonę uprzątneli. Co do pomyłek to mi np. zdarza pomylić pseudoekologa z człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj,współczuję Tutejszemu;ja mam lepiej;ekoignoranta z dużej odległości rozpoznaję i nigdy z człowiekiem go nie mylę...

    OdpowiedzUsuń
  6. A te snajperskie krzesełko obrotowe też przyniosła młodzież żeby się pokręcić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to wypasiona ambona: wykładzina, ocieplenie, krzesełka, flaszki stoją równo – tak nie wygląda miejsce po młodzieżowej imprezie. Dziwi tylko, że nie była zamknięta na kłódkę, tak zwykle myśliwi robią z lepiej wyposażonymi ambonami.
      Ambony w ogóle powinny być zdelegalizowane, szpecą krajobraz i nie dają zwierzynie szans – to już nie polowanie, ale zwykła egzekucja.

      Usuń
    2. "Ambony w ogóle powinny być zdelegalizowane, szpecą krajobraz i nie dają zwierzynie szans – to już nie polowanie, ale zwykła egzekucja."

      Ladny tekst. Wart upowszechnienia jako cytat.

      Usuń
    3. A cóż jest złego w krzesełku na ambonie (sic).? Przecież nikt nie przeczy że ta ambona została wyposażona z myślą o polowaniu.

      Usuń
    4. Ambona daje możliwość myśliwemu dokładnego obejrzenia zwierzęcia, selekcji oraz oddania precyzyjnego strzału-na tym polega polowanie. Czym zatem według Anonimów jest polowanie ? Czyżby nagonka na zwierza z łukiem i dzidą?

      Usuń
    5. Są też w tej okolicy prywatne ambony, stojące na prywatnym gruncie i często zarabiają na nich prowadzący kwatery, a że korzystają z nich osoby postronne i nie szanujące cudzej własności to inne buty. Ja idę do lasu, korzystam z ambony, a tu mi parka bęcwałów hałasuje i psuje mi możliwość zrobienia zdjęć. Żałowałem, że nie miałem choćby procy, a jedynie aparat fotograficzny. Szkoda było nim rzucać w tę "kulturalną parkę"

      Usuń
  7. Pytanie: Czy myśliwi potrafią jeszcze polować?

    OdpowiedzUsuń
  8. Polowanie z ambon, bardzo często przy nęciskach, jest zwykłą egzekucją, przysłowiowym strzałem w tył głowy. Dokonuje się tego śmiercionośnego aktu z wieżyczki żywcem skopiowanej ze wzorów z obozów jenieckich i koncentracyjnych. Polowanie z ambon zdegenerowało na samo dno współczesne myślistwo. Myśliwi chyba już nie umieją polować - myśliwi umieją podjechać samochodem 100 m od ambony, wejść na nią, posiedzieć z godzinę i zastrzelić z precyzyjnej broni żywą, czującą i absolutnie bezbronną wobec kuli istotę. Jedyna siła jaką muszą użyć, to nacisk wskazującego palca na spust karabinu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celem kazdego polowania jest zabicie zwierzecia. Ofiary, obiektu lowow. Czy to wilk poluje na sarny, czy modliszka na pajaki, aktywistka PnRWI na wszy lonowe a czlonek PZL na dziki. Obojetnie. Zeby polowanie bylo polowaniem musi posiadac dwa atrybuty. Po pierwsze musi istniec hierarchia miedzy podmiotem i proedmiotem polowania. Jednoznaczne role ofiary i lowcy. Gdyby prezesowi Jarkowi dac dzide w lape i kazac miedzy lawkami sejmowymi zapolowac na tak samo uzbrojonego Donalda_co_ spier..l_ do_ Brukseli - lub odwrotnie - to nie byloby polowanie lecz wojna. Po drugie ofiara musi miec realna mozliwosc ucieczki - ujscia lowcy. Sarna uciec wilkowi, wesz schowac sie w garderobie aktywistki, dzik uciec w kukurydze etc. W przeciwnym wypadku to nie jest polowanie tylko rzeznia - uboj zwierzat.
      Z tym ze dotyczy to przede wszystkim ludzkiego polowania, jedynego majacego wymiar moralny, etyczny - wilk sie nie pier...li tym, ze sarna nie moze uciekac w glebokim sniegi, jest w zaawansowanej ciazy, utknela gdzies w plocie - zarzyna jak leci i ile sie da.
      Dla ludzi - wspolczesnych mysliwych takie polowanie traci na "wartosci". Przez pewien okres w historii lowiectwa - wraz z technika - gdzies od polowy XIX wieku ta mozliwosc ucieczki zwierzecia - "danie mu szans" zajelo wyjatkowo wysoka pozycje w "etyce lowieckiej" - systemie pisanych i niepisanych norm zwiazanych z polowaniem. ( zasadniczo z dwoch roznych przyczyn). Z tym ze mamy dzis wiek XXI i "danie szans zwierzynie" interpretowac wypadaloby troche inaczej. Mozna strzelac do zwierzat z odleglosci 50 metrow 100 metrow, stojacych , biegnacych etc. Im dalej to zwierze sie znajduje i im szybciej porusza tym bardziej rosna teoretycznie jego szanse, ze ujdzie przed kula. Jednoczesnie - i tego waziutkie czolka pszyrodnicze najwyrazniej nie mieszcza - rosnie ryzyko zranienia, skaleczenia zwierzecia zadania mu niepotrzebnych cierpien w trakcie realizacji celu polowania, ktory bylo jest i bedzie usmiercenie zwierzecia. Polowanie z ambony zmniejsza szanse indywiduum, zwierzeciqa - poglebia hierarchie - techniczna i intelektualna przewage mysliwego lecz jednoczesnie ewidentnie podwyzsza szanse na zadanie temu zwierzeciu szybkiej smierci. A chyba to to winno chodzic w polowaniu a nie zadoscuczynienie chorym jednowymiarowam pszyrodniczym fantazjom w ktorych ambona mysliska zamienia sie w wiezyczke kacetu. Nieprawdaz ?. I dlatego mysliwi powinni polowac przede wszystkim z ambon, w miare mozliwosci podjezdzajac samochodem pod same szczeble drabiny. Dlaczego i dla kogo podjezdzanie samochodem pod sama ambone jest "lepsze" - to tez mozna samemu wydedukowac. Przy pomocy wlasnych szarych komorek. O ile sie je posiada. Shalom alejchem.

      Usuń
    2. Zastanów się co piszesz. Jaki jest cel polowania? Kiedy jest on najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy? Możesz nie lubić polowań, ludzi, którzy zajmują się gospodarką łowiecką. Więc, zadeklaruj "Ja ......................, niżej podpisany, jestem gotów i zobowiązuję się płacić na fundusz odszkodowań dla rolników i ogrodników za szkody łowieckie w kwocie 1000,00 (słownie złotych: jeden tysiąc 00/100) rocznie"

      Usuń
  9. Skala produkcji roślinnej w kraju to rząd 45 mld złotych. Skala szkód łowieckich to rząd 57 mln złotych. Myśliwi sprzedają ciała zastrzelonych zwierząt za kwotę ~85 mln. zł roczne. To co nam zwierzęta dzikie "odjęły" ze zbiorów to wielkość 0,13% wartości zbiorów. Przy naturalnych w naszym klimacie wahaniach plonów w górę i w dół, rzędu 30% rok do roku, oraz przy stratach przy zbiorze i przechowalnictwie rzędu 5 – 8% skala szkód łowieckich jest tak mała, że aż pomijalna w bilansie ekonomicznym. To kwota 1,5 zł rocznie na jednego statystycznego obywatela - kilka kartofli albo dwie marchewki. Polowania ze względu na tzw. szkody łowieckie nie mają żadnego ekonomicznego uzasadnienia jeżeli zbilansuje się "szkody" i wartości dodane jakie ludzkość czerpie od tzw. dzikiej przyrody. Odszkodowania dla rolników powinny być wypłacane z funduszu utworzonego przez Skarb Państwa, a nie ze sprzedaży mięsa z zastrzelonych przez myśliwych zwierząt, tak jak jest to w tej chwili. Chętnie zapłacę 1,50 zł za rok, albo wielokrotność tej kwoty, aby rolnicy którzy podzielili się świętym pożywieniem z naszymi sąsiadami na Ziemi - wolno żyjącymi zwierzętami - mieli za ten akt współczucia pełną rekompensatę finansową. I wtedy jako 99,7% niepolujących obywateli tego kraju będziemy postulowali całkowitą delegalizację makabrycznej rozrywki w postaci zabijania z karabinów pięknych istot o brązowych oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naiwno infantylna filozofia ekologisty utopisty z 20.9.16 10.55 - skrzyzowania Sw. Huberta ze Sw. Franciszkiem z Asyzu wpisuje sie w "ducha czasow" - ktory byl obecny juz w Starym Testamencie. "Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
      pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
      cielę i lew paść się będą społem
      i mały chłopiec będzie je poganiał."......zyczyl sobie Izajasz, ktorego XXI wieczne wcielenie produkuje sie na blogu "Lesza dla puszczy" ....."tylko 0,13 %" wartosci zbiorow skonsumowane przez przez konkurentow z kopytami i rogami nie rezultuje z tego, iz ci konkurenci maja tak maly apetyt, lecz z tego, iz sa sa "regulowani" - ich liczebnosc arbitralnie ograniczana. Potrzeba silnej wiary, albo ciezkiego idioty zeby wierzyc, iz ten stan rzeczy bedzie trwal na wieki wiekow amen. Izajasz mial wizje i ta znalazla odzwierciedlenie na stronach Starego Testamentu. Dzisiejsi wizjonerzy, powinni sie moze zastanowic nad wizyta u psychiatry. Nie ma absolutnie zadnych przeslanek ku temu, by przypuszczac, iz nie "regulowana" odgornie populacja konsumentow zych samych zasobow z ktorych korzystaja ludzie zacznie praktykowac wstrzemiezliwosc i ograniczac sie by zjadac nadal tylko 0,13 % zasobow, ktore stoja do dyspozycji.....Wierzy ktos w to, kto przeczytal wypociny skrzyzowania Sw. Huberta i Sw. Franciszka z Asyzu ?........Przyczyna tej wiary jest prosta - niektorym, zaczyna sie z dobrobytu przewracac w doooopach.....prof. Wolfgang Haber - sedziwy ekolog posluguje sie w eseju "Niewygodne prawdy ekologii" piekna metafora, wskazujac na zrodla "myslenia" reprezentowanego powyzszym wpisem. Coraz mniej ludzi zaspakaja bezposrednio - samemu , wlasne elementarne, biologiczne potrzeby - m.in. zapotrzebowanie na pozywienie. Jesli onegdaj 10 rodzin chlopskich musialo produkowac, zeby zaspokoic potrzeby jednego, yntelygenta, urzednika, czy wizjonera takiego jak powyzej, to dzis jeden rolnik - producent zaspakaja potrzeby 20 rodzin - nie hodujacych pietruszki, tofu ani soji. Mamy w niektorych regionach do czynienia ze sytuacja iz 95 % ludzi zyje z wynikow uzytkowania, korzystania ze srodowiska naturalnego przez 5 % mniejszosc, ktoremu towarzyszy "niszczenie" srodowiska , wlacznie z eliminacja "konkurentow" do produkowanych zasobow. Np. chwastow czyli konkurentow roslinnych, mikroorganizmow zagrazajacych plonom, zwierzat kregowych.Rosnie tym samym dystans miedzy producentem i konsumentem - przede wszystkim mentalny. Haber ujmuje to jako sytuacje w ktorej 95 % spoleczenstwa pasozytuje na wynikach pracy absolutnej mniejszosci. Parazyty mieszkaja w "polis" - absolutnie nie troszczac sie o procesy majace miejsce poza ta przestrzenia.... W rezultacie wypasiona wesz, czy pluskwa miejska zaczyna w coraz wiekszym stopniu dyrygowac producentem, poslugujac sie - ustalanymi w "polis" normami - moralnymi, prawnymi, hierarchizujac zgodnie z wlasnym punktem siedzenia wypasionego dooopska - czyli punkt widzenia na "wartosci" zwiazane z podejsciem do srodowiska naturalnego. Np. Przykazaniami - nie uzywaj nawozow naturalnych, nie uzywaj herbicydow, nie zabijaj ani drzew ani zaden rzeczy ktora ...itd.itd......To generuje konflikty i jest zrodlem nierozwiazywalnych sprzecznosci....Trzeba jednak pamietac, ze : po pierwsze, zaden pasozyt nie moze sobie pozwolic na zgladzenie zywiciela, nawet gdyby pisal o niebo infantylniejsze i wieksze bzdety niz powyzej. Po drugie natura sama moze w kazdej chwili te relacje z pasozytem - tlusta wsza wypisujaca bzdety w internetach - "wyprostowac". Wystarczy lekkie "zaburzenie" zeby protestujacy przeciw zabijaniu kregowcow na polach i w lasch udali sie gremialnie na polowania na szczury i koty sasiadow we wlasnych piwnicach. Wszystko juz bylo, historia lubi miec czkawke a wiec take it easy i ....Darz piwnica.

      Usuń
    2. Anonimowy 20 września 2016 12:08- Daję lajka.

      Usuń
  10. Szanowny Panie, dziękuję za wszystkie komplementy którymi mnie Pan obdarzył, to miłe. Jednak pozwolę sobie pozostać przy staniu po stronie życia - a nie po stronie zabijania, śmierci.
    Nazywam się Zenon Kruczyński, a Pan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie swietnie sklada Panie Zenonie, zaluje ze do tej pory nie mialem okazji osobicie Pana poznac i wysluchac Pana kazan na zywo, ale mam nadzieje, ze bedzie kiedys ku temu okazja ... Zaliczam sie do grona najwiekszych Pana fanow w tym kraju, w Europie i chyba w Kosmosie. Czuje sie zaszczycony i nieskromnie wspomne, iz to dzieki naszemu kolektywowi (http://bucewzielonych.blogspot.de/2014/01/swietego-naszego-powszedniego.html ) moze Pan liczyc na miejsce w panteonie swietych narodowych polskiego myslistffa. W przyszlosci. Na razie udalo nam sie przekonac tylko mojego psa - dobrego znajomego Pana Wajraka - do Pana kandydatury na nowego patrona Polskiego Lowiectwa,
      lecz pragne Pana zapewnic, iz nadal usilnie nad tym pracujemy.

      Nawiasem piszac. Moze Pan stac, siedziec albo lezec gdzie Pan chce. To jest Panski wybor, ktory i tak niczego nie zmienia. Poniewaz Pan kiedys umrze, jak kazda inna istota na tym padole a zabijanie trwac bedzie nadal, gdyz jest wpisane w nature tego co nas otacza. Niezaleznie od poboznych zyczen proroka Izajasza, na ktorego Pan winien chyba nieco czesciej sie powolywac. Zdrowia, pomyslnosci, bycia szczesliwym zyczac... PS. warta skomentowania jest tez ta uwaga z Pana strony " To kwota 1,5 zł rocznie na jednego statystycznego obywatela - kilka kartofli albo dwie marchewki.". W perspektywie nieco szerszej niz uzywane przez Pana konskie okulary jest to antyhumanitarny wyraz cynizmu, arogancji, egoistycznego zapatrzenia w ekologistyczny pepek - socjopatii w gruncie rzeczy, ....wart przyblizenia szerszemu gronu czytelnikow niz grono osob odwiedzajace te strone internetowa. Nie sadzi Pan ?...

      Usuń
  11. Szkoda, ze Pana Zenona (chyba) zamurowalo. Niezaleznie od tego warto zwrocic uwage na manipulacje popelniana w Jego kazaniu z 20 września 2016 10:55. Z podobna(ymi) mamy do czynienia na codzien. Co to jest 57 milionow wobec 45 MILIARDOW ?. Co znaczy smieszna kwota nieco ponad 50 milionow zlotych wobec 45 000 000 000, 00 zlotych ?. Nic. Drobiazg. Jakie znaczenie ma wobec tych sum 1,50 zlotych ? (tych duzych sum tak naprawde nikt nie ogarnia - dla odbiorcy 45 miliardow sa tak samo abstrakcyjnymi jak 4,5 miliarda albo 145 miliardow - czy 245 miliardow.).
    Zarowno w odniesieniu do MILIARDOW za plony i MILIONOW zlotych za szkody.....zloty piecdziesiat ???. pare kartofelkow i marchewka ?. Nic. Ta sama argumentacja posluguje sie polityk, ktory marnotrawi 38 milionow zlotych z publicznych srodkow - bo co to jest ?. Zlotowka na glowe ? Pare kartofelkow . 100 milionow na Swiatynie Opatrznosci ? Co to jest ?. Nic. pare kartofelkow wiecej. Podniesienie diet poselskich ? Marchewka. Utopione w blocie miliardy i miliony z publicznych srodkow,streszczaja sie do wyciagnietego z kieszeni obywateli "niczego" w formie niczego. Czyli kazdorazowo paru kartofelkow - nic nie wartych...Warto zrobic pewien eksperyment na nastepnym kazaniu Zenona. Jesli te 1,50 nie sa nic warte, nie maja dla niego znaczenia to niech je komus da wrzuci do kapelusza. Przeciez nic nie traci. Jak sam pisze gotow bylby pozbyc sie wielokrotnosci tej kwoty. Teroretycznie kwesta na kazaniu Zenona - zbieranie "niczego" powinna przyniesc sume wystarczajaca na dobry obiad. Ile praktycznie przyniesie zbieranie "niczego" ?. O tym moze sie kazdy przekonac. Najprawdopodobniej nic. Niestety....:(((. Ale sprobowac mozna. Pan Zenon sie na pewno ucieszy, choc nie wiadomo czy wrzuci cos z "niczego" do kapelusza - o "wielkorotnosci" nie wspominajac. Obywatelom trzeba zasugerowac jakis "zysk", albo odwolac sie do instynkow - strachu lub uczucia empatii, zeby pobudzic ich gotowosc do pozbywania sie niczego. Dlatego w przypadku eksperymentalnej zbiorki "niczego" podczas kazania Zenona lepiej jest powolac sie np. na potrzeby Kosciola Latajacego Potwora Spagetti, ktorego zagorzalymi wyznawcami sa (niektorzy) fani Zenona_jeszcze_ nie_ kanonizowanego. Nasz Kosciol jest przesladowany - odmawia sie jego rejestracji. Czyz czlowiek, ktory uwaza sie za empatycznego nie powinien pomoc przesladyowanym ?. A Ty Zenonie ?. Uwazasz sie za czlowieka empatycznego ?. Jak z Twoja gotowoscia do pomocy przesladowanym ideom ? Przeciez to Cie nic nie kosztuje-te pare kartofelkow i marchewke..... Strach :. Odmowa rejestracji naszego Kosciola jest wyrazem walki z WOLNOSCIA wyznan. Czy Ty Zenonie nie boisz sie, ze tak jak dzis nasz Kosciol, tak buddyzm bedzie ktoregos dnia przesladowany ? Dlaczego nie wesprzesz walki naszego Kosciola o uniwersalne wartosci ?. Rowniez w Twoim imieniu. Przeciez to Cie nic nie kosztuje - pare kartofelkow i marchewke. Albo wielokrotnosc niczego. Czyli nic. ( nad Wartascia jaka dla Zenona i 37 999 999 obywateli przedstawia Kosciol Latajacego Potwora Spagetti - wypadaloby jeszcze troche popracowac do nastepnego kazania.........................................................................................................
    Zenon tez cos obiecuje w zamian za nic czyli pare kartofelkow i marchewke mianowicie : "wartości dodane jakie ludzkość czerpie od tzw. dzikiej przyrody."....................................................Sek w tym, ze Zenon obiecuje w zamian wlasciwie nic. Bo z wartosci dodanych od tzw. "dzikiej przyrody" obywatel moze korzystac juz dzis. Za darmo. Ile wleszie i gdzie sie da......Za co sa wiec te 1,50 zlp. ? Oplaca sie to ?. I czym sa wlasciwie te "wartosci dodane", ktorymi Zenon dzis handluje jak proboszcz odpustem we czesnym sredniowieczu ? Kto wlasciwie i w jaki sposob z nich profituje. Nad tym warto sie zastanowic, gdy chodzi zlotowke na Kosciol Latajacego Potwora Spagetti albo zloty pindziesiat - na Zenona - czyli na co wlasciwie ? .

    OdpowiedzUsuń