24 lipca 2015

Powiało

Tegoroczne lato w Polsce (i nie tylko) jest bogate w ekstremalne zjawiska pogodowe. Wczoraj w południe zrobiło się w Białowieży ciemno, jak w nocy, po czym dmuchnął silny wiatr, łamiący drzewa (w tej samej chwili wysiadł prąd na wiele godzin) a wkrótce lunęła ulewa kończąca się po kilku minutach gradobiciem.  Lech Wilczek (znany fotografik i partner Simony Kossak) zebrał w wiadrze 6 cm wody w kilka minut. Kanalizacja tego, co spadło w kilka minut z nieba nie przyjęła i część ulic była zalana. Połamane drzewa zagrodziły ulicę Parkową a znajomi jadący wówczas z Hajnówki chwalili się, że zajęło im to 3 godziny, bo były usuwane drzewa z drogi. Padły dęby! Silne podmuchy wiatru nie łamały martwych świerków, które są usuwane z powodu zagrożenia ruchu samochodowego lecz przede wszystkim drzewa liściaste. To wynika z praw fizyki. A oto kilka zdjęć z BPN godzinę po nawałnicy  
chwila przed nawałnicą


ścieżki turystyczne trochę trudniejsze...









Można przypuszczać, że niektóre pomnikowe drzewa w puszczy też nie przetrwały. W najbliższych dniach okaże się, czy któryś z matuzalemów padł pod siłami przyrody.

14 komentarzy:

  1. Niepamiętam tak połamanych drzew nigdy wcześniej w Białowieży gdzie mieszkam. Takiego zjawiska wcześniej tutaj nie było. Smutne, że tyle dębów po drodze do Hajnówki padło ale szczęście, że nie ma ofiar, bo na przykład drzewo przy PTTK gdzie zawsze są ludzie mogło zabić.

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę , że zwalił się ten jeson rosnacy w parze z dębem przy Trybie Poprzecznym w BPN tomek Niechoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel25 lipca 2015 11:31

      tak, i trochę innych dużych drzew również, także pomnikowych

      Usuń
  3. Janusz, mógłbyś rozwinąć nieco ten wątek o naszym wspólnym dobrym znajomym, wiadrze i 6 cm wody, której później nie przyjęła kanalizacja? :) Czy Leszek dokonał jakiegoś sabotażu zalewając z wiadra kilka ulic...? ;) A tak już na poważnie, to najważniejsze, że po tak gwałtownym zjawisku obyło się bez ofiar - sezon w pełni i pewnie sporo osób mogło być wtedy na wycieczkach w lesie. Mam też nadzieję, że turyści którym nagła zmiana pogody pokrzyżowała plany i zmusiła do nagłego opuszczenia ścisłego (jeśli akurat tacy byli) nie mieli żadnych niepoważnych pretensji do przewodnika, który natychmiast wyprowadził ich z rezerwatu - tak tylko o tym wspominam, bo wiem jak to czasem bywa, choć osobiście zawsze spotykałem się z pełnym zrozumieniem tej kwestii.
    Pozdrawiam serdecznie
    TK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel25 lipca 2015 11:30

      Dzięki za sugestię rozwinięcia wątku zalania ulic przez Lecha :)!! Niestety, po rozwinięciu rola Leszka trochę zmalała :(

      Usuń
  4. trochę opału będzie można pozyskać, przynajmniej z tego co upadło na drogi

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy takiej ilości suchych świerków opału pewno nie brakuje, tylko kto dzisiaj chce palić świerkiem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadza się. Wczoraj przyjechałem do Białowieży i rzeczywiście po wichurze padały zdrowe dęby w wieku ok. 100 lat. Świerki zaatakowane przez kornika jak stały tak stoją. Sam byłem zaskoczony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świeżo uschłe świerki jeszcze 2-3 lata postoją, a skąd ta wiedza o 100 letnim wieku padłych dębów?

      Usuń
  7. L.M. mylisz się. Co do stanu zdrowotnego tych dębów też nie do końca jest to prawdą. To co przyszosie widać, to głównie dęby o mniej stabilnym pokroju (z konarami wyrastającymi do światła nad szosą. A świerków też trochę padło - tyle, że głównie pojedynczych (one bez liści = igliwia inaczej "pracują" przy wiatrach, a łamią się w zależności od stanu zaawansowania procesów destrukcyjnych w drewnie. Co do ofiar, to w Puszczy były. Na trasie Czerlonka - Zwierzyniec. Drzewostan bez wskazań przy rezerwacie krajobrazowym.

    AK

    OdpowiedzUsuń
  8. AK - czyli rozumiem, że "mniej stabilny pokrój" będący skutkiem dążenia do światła jest już wskazaniem złego "stanu zdrowotnego" dębu, tak? Trochę mi to pachnie selekcją wadliwych produktów na taśmie fabrycznej, desek na przykład...
    Co masz na myśli pisząc o ofiarach w Puszczy? Czy jednak był ktoś ranny?
    TK

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałem, że na tym blogu piszący są choć trochę uzdolnieni w zakresie kojarzenia skrótów myślowych. W zw. z tym co napisał TK wyjaśniam co autor miał na myśli:
    1) w wyniku nierównomiernego rozwoju pojedynczych części korony może dochodzić do mikrouszkodzeń części konarów, a nawet całego drzewa, które są miejscem wkraczania różnych patogenów drzewo takie może wydawać się przez dziesiątki lat w pełni sił witalnych (oczywiście są to cechy indywidualne - osobnicze);
    2) trzeba mieć również świadomość, że wiele drzew zabliźnia różne rany, a nawet dziuple (przykład z Dębem Bartnym w BPN jest najlepszą tego ilustracją, a to oznacza, że we wnętrzu drzewa są ogniska choroby, które osłabiają całe drzewo, a szczególnie miejsca po dawnych uszkodzeniach (to mogą być również zarośnięte dawne sęki);
    3) tendencyjnie insynuujesz sprawę selekcji - masz chyba wiedzę o regułach obowiązujących gospodarowanie w lasach Puszczy, czyż nie jest tak?; a tak na marginesie w Polsce obowiązują normy na surowiec drzewny, a w zakresie wykonywania czynności gospodarczych w lesie - ich podstawą jest ocena zarówno miejsca socjalnego danego drzewa w strukturze przestrzennej lasu, jak i jego kondycja zdrowotna jest to doświadczenie około 200 lat praktyki leśnej i efekt badań zarówno dendrologicznych, jak i dendrometrycznych drzew i drzewostanów.
    4) warto też zwrócić uwagę na to, że wiele z dębów (i nie tylko) zostało wywróconych z korzeniami a gleba nie była rozmoknięta przez obfite wielodniowe opady; drzewa trzyma system korzeniowy, a jak wiele badań wskazuje - to wiele chorób roślin, w tym drzew zaczyna się od systemów korzeniowych.

    Co do ofiar - to była, jedną osobę z lasu musiało zabrać pogotowie ratunkowe. I stało się to w "zdrowym" lesie ze zdrowymi, tyle że wiekowymi drzewami.

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi AK. Uwierz mi proszę, że odpisuję Ci bez żadnych złych intencji. Ba, dumny wręcz z Ciebie jestem. Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś bystrym człowiekiem i to pewnie posiadającym umiejętność przyswajania cennej wiedzy (a już na pewno jej choćby cytowania...). Wspaniała przed Tobą przyszłość i będziesz - a może już nawet jesteś - świetnym fachowcem hodowli lasu i pozyskania surowca drzewnego. Ważne to jest, bo ten podręcznikowo określany przez Ciebie surowiec drzewny jest oczywiście bardzo potrzebny dla całego kraju, jak najbardziej. Dlatego sądzę, że czeka Cię świetlana przyszłość i bardzo ważna rola ...gdzieś w mazurskich lasach nieopodal Pisza, w Borach Tucholskich, albo w innych z 99 procent lasów Polski (a może nawet nie tylko). Rozpiera mnie radość i duma, że publiczne uczelnie jak TL w Białowieży czy nawet SGGW kształcić tak potrafią cennych fachowców. Uwierz mi proszę, że i ja dumny jestem z "doświadczenia około 200 lat praktyki leśnej", a i z efektów badań (zwłaszcza swoją drogą dendrologicznych...). Z tego co pamiętam, to TL - tak jak już napisałem - kształci świetnych fachowców na lasy całego kraju. Tam też się świetnie sprawdź. A tak swoją drogą, to co właściwie intryguje Cię tak bardzo akurat w Puszczy Białowieskiej? Bo, wybacz, nie uwierzę, że przyszła możliwość "pozyskania wyjątkowego surowca drzewnego" ani możliwość wprowadzania w życie dla przyszłych pokoleń wszystkiego tego co nauczyłeś się na hodowli lasu - bo do tego celu akurat Puszcza Białowieska (chociażby z racji ograniczeń w pozyskaniu, charakteru tego "obiektu", czy choćby tylko "tutejszej wojny okopowej" leśników z osobami przywiązującymi niezwykła wagę do przyrodniczego dziedzictwa ludzkości - po prostu nie najlepiej się nadaje... Zarzucasz mi, że "tendencyjnie insynuuję sprawę selekcji" oraz "brak zdolności kojarzenia skrótów myślowych". Cóż, pozwolę sobie zostawić to bez komentarza, ale dobrze radzę aby się w przyszłości tak nie zapędzać... Powtarzam - cenię Cię, szanuję i mam nadzieję, że świetnie odnajdziesz się we właściwym miejscu (i może we właściwym czasie).

      A teraz pozwolę sobie także raz jeszcze spytać o więcej szczegółów z przedstawianej przez Ciebie sprawy nieszczęśliwego wypadku nieopodal Czerlonki - bo, że pojawiło się pogotowie to to raczej jest oczywistym w takim przypadku. Co konkretnie się stało? Proszę uspokój mnie, że jednak ofiar nie było.

      Być może nawet nie uwierzysz, ale pozdrawiam Cię serdecznie
      TK

      PS:...a tak co do wiadomego martwego dębu w BPN, to to chyba jednak barcie były a nie dziuple, co...? ;)

      Usuń
  10. A może kolejna legenda przesympatycznego "Karpia"? Czy to barć, czy dziupla (z punktu widzenia biologii drzewa niemal to to samo) to tkanka przyranna i tak to zarosła.
    A wracając do kwestii hodowli lasu i innych leśnych dziedzin, to wyobraź sobie TK, że właśnie w Puszczy Białowieskiej jest doskonały poligon. To tutaj bowiem dzieje się w biocenozach leśnych najwięcej i dodatkowo można śledzić te przemiany w związku r różnoraką działalnością człowieka i z pożytkiem dla przyszłych pokoleń - ale nie tych, które tu będą za 600 lat, ale tych teraz i tych co zaraz nastąpią. Tutejsze doświadczenia (a nie wyłącznie wyniki badań w rezerwatach ścisłych) służyły i służą leśnictwu. A tak na marginesie wiele naukowych opracowań podsumowujących kilkudziesięcioletnie badania oraz analizujące zmiany choćby w spisach florystycznych dają bardzo wiele informacji, ale też i zasmucają - poprzez potwierdzanie z dawna znanej ekologicznej teorii o upraszczaniu się struktury biocenozy, której bogactwo może zwiększyć się wyłącznie w wyniku zjawisk ekstremalnych. Polecam podręczniki Srba'a, Oduma, czy prostszą Biologię Villego.
    AK

    OdpowiedzUsuń