16 czerwca 2014

Lasów Państwowych nie stać na zapewnienie bezpieczeństwa w Puszczy Białowieskiej, dlatego chcą sprzedawać drewno z rezerwatu (i niespotykana sytuacja podczas obrad Regionalnej Rady Ochrony Przyrody)


Dnia 13 czerwca w Białowieży odbyło się posiedzenie Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Białymstoku. Pani Jolanta Błyskun z Nadleśnictwa Białowieża przedstawiła sytuację związaną z martwymi świerkami zalegającymi wzdłuż drogi 689 w rezerwacie Szafera, zwracając się z prośbą do RDOŚ o zgodę na wyciąganie i sprzedaż drzew leżących w rezerwacie, natomiast do RROP o pozytywną opinię w tej sprawie. Motywowała to brakiem funduszy na zapewnienie bezpieczeństwa pożarowego i publicznego. Obecni przedstawiciele straży pożarnej – która zobowiązała nadleśnictwo do zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego – przyznali, że w tym celu wystarczy okrzesać leżące świerki pozbawiając je gałęzi, natomiast pnie mogą pozostać.
Zdominowana tego dnia przez leśników i samorządowców RROP większością głosów zaopiniowała pozytywnie możliwość usuwania i sprzedaży drzew z rezerwatu.
Jednocześnie około miliona złotych z Funduszu Leśnego przeznaczono na kolejne inwentaryzacje dzięciołów w Puszczy, które jak dotychczas potwierdzają wyniki badań prowadzonych przez prof. Walankiewicza i prof. Wesołowskiego.
Z dotychczasowych badań wynika m.in., że ostatnia wycinka w rezerwacie poskutkowała zmniejszeniem liczby rewirów lęgowych dzięciołów. Można przypuszczać że licznie stwierdzane przed wycinką dzięcioły trójpalczaste zostały wypłoszone. Niewykluczone też, że część z setek zasiedlonych świerków była zasiedlonych przez ptaki. W ten sposób planuje się zarobić na sprzedaży drzew z rezerwatu, gdyż LP pieniądze przeznaczyły m.in. ...na badania dzięciołów.
Kolejnym punktem obrad Rady było głosowanie zgody na niszczenie tam bobrowych w całym województwie – łącznie kilkaset odcinków cieków. Sprawa została przegłosowana, bez okresów ochronnych na okres rozrodczy, czy też gromadzenie pożywienia na okres zimowy. Pominięto głos dyrektora Biebrzańskiego Parku Narodowego, że tak ogromna ingerencja może zaburzyć stosunki hydrologiczne w zlewni Parku oraz samym parku. Na opinię nie wpłynęły argumenty, że  niszcząc siedliska bobra możemy niszczyć gamę innych towarzyszących mu gatunków, gdyż aktywności bobra towarzyszy wzrost bioróżnorodności.
W pewnym momencie dyrektor BbPN zaproponował wyjście z obrad uniemożliwiając tym samym ich kontynuację, co też uczynili przedstawiciele Pracowni, IBS PAN Białowieża oraz Pro Habitat. Wcześniej posiedzenie opuścił przedstawiciel PTOP. Taka sytuacja na posiedzeniu RROP zdarzyła się po raz pierwszy.
                                                                                             
                                                                                                                       nadesłane, inf. własna







7 komentarzy:

  1. Skoro nie ma środków na podstawowe zadania to dlaczego utrzymuje się deficytowe nadleśnictwa? Zatrudnienie w nich pozostało na tym samym poziomie, choć pozyskanie spadło trzykrotnie.
    Czym się zajmują pracownicy nadleśnictw poza planowaniem żerowisk dla orlika krzykliwego? W nadleśnictwach należy szukać oszczędności.

    OdpowiedzUsuń
  2. wyborcza pisze o tej sytuacji:

    http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,16167972,Puszcza_Bialowieska__Rzniecie_dla_bezpieczenstwa.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Najciekawsze jest to, że nawet w rezerwacie gatunki chronione (w tym dzięcioł trójpaczasty, wzrostem liczebności którego populacji leśnicy tak chcą się chwalić) nie są bezpieczne... a RDOŚ jeszcze próbuje to popierać

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie wiadomości i artykuł Medka powalają. To może wreszcie niech ludzie inteligentni, profesjonalni, kompetentni opuszczą takie głupie ciała jak jakaś rada ochrony przyrody w której zasiadają niedouki. Niech się to towarzystwo ze słomą w butach zakisi w swoim sosie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie da się ukryć, że trochę nawalili przedstawiciele NGOs i instytucji naukowych. Kilku osobom nie chciało się poprostu przyjechać na posiedzenie. Gdyby się pofatygowali stanowisko rady byłoby pewnie inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytam skład tej Rady to widzę, że nawet jeśli ktoś nie przyjechał to i tak nie było chyba szans przegłosować "ekspertów" w rodzaju polityków za którymi chodzi po polach przyroda :)

      Usuń
  6. Warcholstwo niektórych z RDLP i "Rady" powala. Przypominają się czasy poprzedniego systemu. Buta i przeświadczenie o nieomylności. A przecież zobowiązani są do realizacji oczekiwań społeczeństwa, bo to właśnie społecznym majątkiem mają zarządzać. Wystarczy popatrzeć na wymyślne nazwy wydziałów białostockiej RDLP aby zrozumieć, że społeczne pieniądze idą w błoto. Adam Bohdan z Pracowni jednoosobowo robi więcej dobrego niż wszyscy ci "naczelnicy" biorący sute pensyjki, które sami sobie ustalają bez społecznego nadzoru. Brawo przedstawiciel PTOP ! Lepiej wyjść późno niż wcale. Wreszcie LP przestaną podpierać dewastacje i lipny projekt orlikowy uczestnictwem ornitologów.

    OdpowiedzUsuń