29 maja 2014

Przegląd prasy



W „Tygodniku Powszechnym” z dnia 1 czerwca br. Znajdziemy bardzo ciekawą rozmowę Michała Olszewskiego z najbardziej chyba znanym mieszkańcem regionu Puszczy Białowieskiej Adamem Wajrakiem, a w tej rozmowie sporo o Puszczy. m.in. na pytanie o miejscowych odpowiada: „Większość ludzi mieszkających w Puszczy Białowieskiej została nauczona industrialnego myślenia o lesie. Las jest po to, żeby ściąć drzewo albo zabić zwierzę. Jak ktoś im mówi, żeby nie ciąć, nie zabijać, niech leży i gnije,
to jest wariatem i szkodnikiem”. A dalej, na pytania o konflikty na obszarach chronionych Adam Wajrak odpowiada: „Żyjemy mitem, że najlepiej przyrodę rozumieją ci, którzy obcują z nią na co dzień. To nieprawda: zdziwiłbyś się, jak małą wiedzę o prawidłach, jakimi żyje las, mają mieszkańcy puszczańskich miejscowości. Oni podchodzą do sprawy użytkowo. Nie ma w tym nic wyjątkowego: Indianie czy górale, zasada jest ta sama”.

A w dzisiejszej „Gazecie Polskiej”, jakby na potwierdzenie słów Adama Wajraka Jacek Lizinkiewicz pisze, że ewentualne rozszerzenie parku narodowego oznaczałoby dla miejscowej ludności „dodatkowe trudności z pracą, zarobkowaniem i zdobywaniem drewna do opalania domów”. Dodaje, że za trzy lata w Puszczy nie będzie świerka (!). Przedstawiciel miejscowych Mieczysław Gmiter mówi dziennikarzowi o fatalnej decyzji zmniejszenia pozyskania w Puszczy z 200 tys. metrów sześć. rocznie do 46 tys. Czytamy też o wsparciu mieszkańców przez Jana Szyszko z PiS, który apeluje o natychmiastowe wznowienie pozyskania drewna, które się „marnuje” i o powstrzymanie jakoby „katastrofy ekologicznej, która dzieje się na naszych oczach”. (Artykuł nosi tytuł "Minister pogoniony w puszczy", bo zdaniem autora "uciekł" nie chcąc rozmawiać z grupą protestujących, którzy go wygwizdali). Tymczasem Adam Wajrak w rozmowie z Michałem Olszewski mówi: "Muszę przyznać, że jeśli chodzi o świadomość mieszkańców gmin białowieskich w ostatnich latach coś się zmieniło [...] teraz pojawiła się nowa grupa ludności: chodzą do lasu, podglądają ptaki, prowadzą turystów. Kornik ich nie oburza, bo wiedzą, że gdzie kornik, tam dzięcioł trójpalczasty". Także na naszym blogu coraz więcej mieszkańców chce się reklamować w gronie "przyjaciół Puszczy". I nie chodzi o tych, którzy chcą Puszczę ratować wycinając las tylko o tych, którzy deklarują chęć poszerzenia parku narodowego i ochronę procesów naturalnych.   



6 komentarzy:

  1. "Indianie czy górale, zasada jest ta sama”.

    O totototo. Panie Adamie .....a nie pisalem....:)))

    Trzeba to rozwinac:

    Nie mieli zadnych szans. Mimo to do konca zazarcie walczyli z bialym najezdzca. Imie ich ostatniego wodza przeszlo od historii. Tak samo miejsce ostatniej kleski.Wounded Knee. 30 lat trwaly Sioux-wars po ktorych tylko bielejace kosci na Great Plains i wiatr nad preria przypomna od czasu do czasu o przeszlosci .......

    Czasy sie zmieniaja. Dzisiejszych Dakota nie zamyka sie w rezerwatach, ale wypedza z rezerwatow. Szamani tez troche inaczej
    wygladaja. O wodzach i kawalerii nie wspominajac.


    Indianie do Indii !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kolega to by chciał,żeby wszędzie żyły ludy tubylcze w swoich dawnych kulturach i wierzeniach? Największymi najeźdźcami w Puszczy Białowieskiej to jest pewna grupa zawodowa, która tu przyjechała bardzo niedawno do lasu jako do zakładu w celu produkcji i teraz się nie podoba, że dla większości ten las nie jest zakładem produkcyjnym. Więc ta grupa by chciała dalej bronić Indian - pilarzy, bo przecież do niczego innego się miejscowi nie nadają. Dobrze zrozumiałam?

      Usuń
  2. Tez do Indii. Tym bardziej, ze wiekszosc z tych traperow inicjuje
    niszczenie pszyrody przez Indian - o czym Pan Wajrak pisze.
    I ma chyba indianska krew. And the only good Indian is a dead Indian......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do autora tego wpisu o 22:06 - wyśpij się i już nie nie pij dobry człowieku :)

      Usuń
  3. PS.
    Wracajac do bobrowego lasu. Pospiech z protestami w sprawie bobra
    jest nieodzowny. Nalezy w tej chwili szybko i glosno protestowac,
    bo niedlugo bedzie za pozno. Bobr nie bedzie tylko tamowany ale i
    zabijany w majestacie prawa.
    A protesty beda rejestrowane ewentualnie tak jakby dzis zaprotestowac przeciw odstrzalowi dzikow na polach.

    http://www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/aktualnosci/bobr-zwierzeciem-lownym,51146,0.html

    Trzymajcie kciuki za Pracownie. Moze sie jeszcze da cos ugrac,
    zanim przestanie sie oplacac.

    Przepraszam za OT.

    OdpowiedzUsuń
  4. Można żyć w świecie nierealnym, który potrzebuje ogromnych zasobów świata realnego, żeby istnieć. Ale póki nie możemy opuścić swojej planety to bardzo ryzykowna strategia. Korporacje, które mają pomysł na zyski i tak w końcu będą skazane na oczekiwania ludzi. A ludzie kochają to, co pisze Wajrak. I tylko lokalni będą narzekać.

    OdpowiedzUsuń