18 maja 2014

Bobrowe zagrożenia i w bobrowym raju


Na zdjęciach tama i żeremie bobrowe w Puszczy Białowieskiej, w obszarze ochrony ścisłej. Dzięki bobrom następuje renaturalizacja przekształconego przez człowieka lasu

PILNE: Dostaliśmy maila z informacją, że trwają konsultacje projektu zarządzenia zezwalającego na niszczenie tam bobrów w Województwie Podlaskim. Czasu pozostało bardzo mało – już jutro upływa termin konsultacji! Dlatego zaczynam ten post od apelu do czytelników bloga. Jak czytam w nadesłanym z „Pracowni” piśmie  „RDOŚ zamierza zezwolić na niszczenie i usuwanie tam wybudowanych przez bobry na ciekach zlokalizowanych na terenie województwa podlaskiego, poza obszarami Natura 2000 i rezerwatami przyrody. Zarządzenie ma obowiązywać przez okres pięciu lat”. Pracownia pisze: „Zgodnie z projektem zarządzenia tamy będą niszczone przez cały rok, w tym w okresie rozrodczym bobrów. Nawet dla gatunków łownych obowiązuje w czasie rozrodu okres ochronny, więc tym bardziej powinien obowiązywać dla gatunku chronionego”. Ponieważ istnieją inne metody, mniej drastyczne (rury przepuszczające wodę w tamach) Pracownia zachęca do udziału w konsultacjach projektu zarządzenia. Uwagi i wnioski do projektu można składać w formie pisemnej lub ustnej do protokołu oraz za pomocą środków komunikacji elektronicznej bez konieczności opatrywania ich bezpiecznym podpisem elektronicznym do 20 maja br. w siedzibie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku ul. Dojlidy Fabryczne 23 15-554 Białystok, lub na nr fax. (85) 7406982, lub na adres email: biuro.bialystok@rdos.gov.pl


Tzw. Tryb Orłowski – sztucznie wybudowany po wycince lasu w XIX wieku, został skutecznie rozmyty na odcinku gdzie bobry zbudowały tamę. Las wraca do pierwotnego charakteru.

A krajobraz wokół Orłówki zachwyca dzięki bobrom swoją naturalnością. Doprawdy rajski widok! Wystarczyło, że nie widać śladów działalności człowieka...



Natomiast na główniej ścieżce turystycznej, zaraz za bramą spotyka nas niespodzianka. Charakterystyczna, pochylona, dziuplasta lipa, pokazywana przez przewodników od lat, przy pierwszym zakręcie drogi, padła pod naporem wiatru i wieku.. 

Mamy teraz ostatnie dni czosnkowego aspektu grądów lipowych. Zapach odurzający:

Przy drodze objazdowej zwalił się dąb i trzeba go było przeciąć. Dzięki temu możemy określić precyzyjnie ile miał lat. Jak myślicie, ile lat ma takie drzewo (na fotografii)?:

Odpowiedź przynosi policzenie słojów pnia na wysokości ok. 20-letniego drzewa:
Okazuje się, że ten niezbyt potężny jak na Puszczę dąb liczy sobie około 300 lat, czyli "pamięta" jeszcze czasy królewskie!

W Puszczy nastał czas żółciaka siarkowego:



A na koniec trochę obrazków z dzisiejszej Puszczy w jej najcenniejszym, chronionym w Parku Narodowym fragmencie:



Poniżej wypalony dąb. Prawdopodobnie wypalony przez ludzi jakieś 100-250 lat temu... (ten dąb ma 530 cm obwodu więc może liczyć nawet ponad 400 lat).




 

23 komentarze:


  1. tu jest informacja na ten temat na stronie RDOŚ:

    http://www.bialystok.rdos.gov.pl/news,801.html

    a tu fachowa literatura dotycząca ochrony gatunku i łagodzenia szkód autorstwa dr A Czecha:

    http://www.bobry.pl/?biblioteka,42

    OdpowiedzUsuń
  2. tu jest więcej na ten temat:
    http://pracownia.org.pl/aktualnosci,1052

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż dziwne, że po porażce z odstrzałem bobrów w Teremiskach RDOŚ po raz kolejny pakuje się na minę. Kto doradza temu dyrektorowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejaki Oniszczuk z RDLP

      Usuń
  4. Na zdjęciach z obszarów zalanych dzięki pracy bobrów widać że nikt tego lepiej nie zrobi. Problem jednak w tym, kiedy zalane są obszary na których człowiek coś zrobił a bobry to zniszczyły.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... Na zdjęciach z obszarów zalanych dzięki pracy bobrów widać że nikt tego lepiej nie zrobi. Problem jednak w tym, kiedy zalane są obszary na których człowiek coś zrobił a bobry to zniszczyły...

    W takich sytuacjach można wmontować rurkę, która obniży poziom wody

    OdpowiedzUsuń
  6. Rosnie swiadomosc ekologiczna obywateli, ktorzy coraz efektywniej
    potrafia doic RDOSie z kasy za szkody od bobrow. Po zmianie ustawy
    oop, ktora jest w toku obywatel bedzie mogl sie domagac odszkodowania
    za zalana piwnice.......Pozytywnie.
    Z tym gatunkiem i jego statusem swietej krowy jest za piec dwunasta.
    Pracownia slusznie usiluje jeszcze cos ugrac na tym zmutowanym szczurze - jak sie ikone ochrony gatunkowej obecnie opieszczotliwie
    nazywa.
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez komentarza, zmutowany hominidzie

      Usuń
    2. A może to szczur jest skarłowaciałym bobrem :)
      Kloszard

      Usuń
  7. By wyjąć spod ochrony zmutowanego szczura musielibyśmy go skreślić z załącznika dyrektywy siedliskowej, a to nie takie proste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Od czego jest art. 16 ?.
      Juz w tej chwili ta swieta krowa z zalacznika jest szlachtowana
      w majestacie ochrony gatunkowej. Kwestia skali i srodkow.
      Dla poszkodowanych status swietego zwierzatka ma zreszta
      zalety.....

      Usuń
  8. Uważam, iż na terenie Lasów Państwowych i innych gruntach należących do Skarbu Państwa bobry powinny mieć wolną rękę, o ile to nie grozi większym niebezpieczeństwem dla życia obywateli....
    W Lasach Państwowych z jednej strony zaleją ileś tam drzewostanów, szkoda kubików, ale to polepszy warunki wilgotnościowe w kompleksach leśnych - nie trzeba będzie robić sztucznych akcji spiętrzania wody, ponadto spowolnią spływ wód z terenów leśnych (administrowanych przez Lasy Państwowe do rzek i tym samym pośrednio zmniejsza ryzyko powodzi po gwałtownych ulewach takich jakie ostatnio przeszły nad Małopolską...!!!
    eko

    OdpowiedzUsuń
  9. Kto tam pracuje w tym białostockim RDOŚ, melioranci? leśnicy? agrotechnicy? Bo nijak nie uwierzę że przyrodnicy. Zapytajmy ich czy widzą poco jest powołany RDOŚ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czepiasz się - przecież czytam, że są własnie konsultacje! Zamiast się czepiać piszmy w tej sprawie do nich.

      Usuń
  10. Z tymi bobrami to trochę tak jak z powodzią: jak ktoś wybuduje dom na terenach zalewowych to potem chce, żeby rzekę skanalizować. Jak ktoś kopie sobie stawy na obszarze Natury 2000, w dolinie, którą wcześniej ktoś spieprzył meliorując, gdzie oczekuje się przywrócenia naturalności, to już mu się praca bobrów nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wirtualny Podleśniczy21 maja 2014 13:37

      ...a jak ktoś sobie mieszka na N-tym piętrze w bloku to ręcami i nogami jest za każdą ochroną każdej przyrody. Bo ona bardzo ładnie się prezentuje w telewizorze i podczas majowego weekendu, pod warunkiem spryskania się Autanem.

      Usuń
    2. Wirtualny Podleśniczy21 maja 2014 13:41

      Mam wrażenie, że niektórzy uważają status zwierzęcia chronionego za przykazania boskie.

      Usuń
    3. Wirtualny Podleśniczy - mylisz się, ani ja (autorka komentarza) ani inni co tu piszą wcale nie mieszkają w miastach na N-tym piętrze. Może nawet mamy więcej do czynienia z przyrodą od Ciebie. A argumenty o "przykazaniu boskim" to trochę poniżej poziomu dyskusji :(

      Usuń
  11. Odnosnie powodzi.....
    http://www.ganzewoche.at/inhalte/artikel/?idartikel=6646/Biber-im-Visier
    Austriacy wala do zalacznikowego - scisle chronionego tam bobra (jest ich tam chyba 10 razy mniej niz w Polsce) jak w kacze kupry. Ubiegloroczna powodz na poludniu Niemiec tez jakby mniejsza sympatie do tego zwierzatka spowodowala. Zabezpieczenie walow
    nad Dunajem w Degendorfie betonowymi "rdzeniami" uniemozliwiajacymi
    podkopanie kosztuje ok. 100 000 000 euro. Szacowane wydatki na trwale zabezpieczenie istotnych elementow przeciwpowodziowych
    przed sympatycznym drwalem to w calym landzie to ok. miliarda euro.
    (jedynka z dziewiecioma zerami).
    Ile to moze kosztowac w calej Polsce ?. Niewazne. Stac nas przeciez....:)))))

    Jeden dwa numery z podkopaniem walow i woda w piwinicach kilkudziesiecu tysiecy domow moze spowowodowac , ze publiczka
    bedzie sie domagac ukrzyzowania domniemanego sprawcy a
    Bohdana jak bedzie przeciw temu protestowac - razem z nim....
    I ten scenariusz nie jest wcale taki abstrakcyjny....
    Pytanko - Nie czy ? ale kiedy ?
    To tego czasu trza bobra chronic ile wlezie bo potem bedzie
    za pozno.
    Jeszcze raz powodzenia zyczac,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że w rejonie Puszczy Białowieskiej czy Knyszyńskiej żadna powódź nie zagraża. I o żadną wodę w piwnicach tu nie chodzi tylko o interes kilku gości co sobie w naturalnych dolinach porobili stawy i im bobry przeszkadzają. Zlituj się anonimie - bobry nie powodują powodzi i nie epatuj nas tutaj jakimś austriackim tekstem bo ci możemy wrzucić wiele anglojęzycznych z czołowych pism ekologicznych wyjaśniających dlaczego bobra chronić trzeba.!

      Usuń
  12. Czy te anglojezyczne "czolowe" pisma wyjasniaja roznice miedzy "ochrona" a utrzymywaniem gatunku czy tez jest to kategoria nawiedzonych lektur dla nawiedzonych ? Bobr w naszym kraju jest doskonalym przykladem jak mozna spieprzyc idee ochrony gatunkowej.
    Brutalnie rzecz biorac jest to kategoria. Kategoria ekologiczna, ekonomiczna i spoleczno kulturowa. Bobr jest elementem ekosystemu,
    ktorego zachowanie lezy w interesie spolecznym. Jest tez zrodlem
    konfliktu z czescia spoleczenstwa. Ten konflikt ma bardzo prozaiczny
    wymiar ekonomiczny. Czy lektura nawiedzonej angielskojezycznej gazety spowoduje, ze nie bedziemy musieli jako spoleczenstwo
    lozyc tych kilkudziesieciu milonow zlotych na jego utrzymanie ale
    tylko kilka ?
    Jaka czesc spoleczenstwa akceptuje ten gatunek jako element ekosystemu a jaka postrzega jego obecnosc jako balast ?.
    Jak wyglada z gotowoscia spoleczenstwa do pokrywania rosnacych
    kosztow minimalizowania konfliktu z tym gatunkiem. Czy to rozwalanie
    tam proponuje sie zeby zrobic na zlosc Adasiowi B. ?
    Czy z innych przyczyn. Jakie relacje ma w ogole Adas B. z bobrem.
    Relacje o wymiarze ekonomicznym ?
    Jak Adas chroni tego bobra ?. Wcale. Adas ze czescia nawiedzonej
    ferajny zeruje na tym gatunku. Tak jak wilk na przyklad.
    Adas nie zalozyl ani jednego przepustu, nie polozyl ani jednego metra
    kwadratowego siatki na wale czy podsypie. Adas & co zyje z bicia
    piany, ktora polega na wolaniu z chorkiem nawiedzonych
    "wrzuc monete" do reszty spoleczenstwa.
    I co miesiac na jego konto wplywa na jego konto pokazna suma - sluzaca na pewno Panu B. Ale czy tez panu bobrowi ?

    Czy wreszcie na bobrza tworczosc w postaci zalanej laki chlop musi
    patrzec z tym samym podziwem i nabozenstwem jak Pan Adas ?.
    I reszta ferajny. Co by bylo gdyby Pracownia zamiast protestowac
    zaapelowala do ludzi dobrej woli by dostarczyli srodkow na rekompenste
    szkod powstajacych w wyniku "nieniszczenia" tam ?. Czy komus
    by z tego grona korona spadla gdyby nie rzucil te 10 zlotych Adasiowi
    w paszcze tylko dal datek dla i na bobra ?.
    A nie na zerujace na nim trutnie ?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie trudno to komentować: anonimowe wycieczki pod adresem kogoś, kto się nie ukrywa za anonimem i w dodatku trochę pomówień a wszystko to okraszone jakąś dozą nienawiści (?).. Nie kasujemy tym razem tego komentarza, choć proszę o wzięcie pod uwagę, że jeśli ktoś chce spierać się z kimś personalnie to najpierw niech się zaloguje i nie pisze anonimowo, bo takie anonimy to zwykłe bluzgi a nie dyskusja i będziemy je kasowali.

      Usuń
  13. Szanowny anonimie, w cywilizowanych krajach udział społeczny obywateli i organizacji pozarządowych w procedurach administracyjnych i tworzeniu prawa nikogo nie dziwi i nie bulwersuje. Pozwala to często na unikanie zatwierdzania bubli prawnych, których nasz RDOŚ produkuje wyjątkowo dużo. Widocznie żyjesz jeszcze w poprzedniej epoce albo na białorusi,
    gdzie odin, horoszyj haspadar.

    A pokaźne sumy to wpadają na konta tych, którzy te bobry tłuką.
    Ni jak nie porównasz wynagrodzeń pracowników nadleśnictw do wynagrodzeń pracowników NGOs którzy często utrzymują się z prac sezonowych.

    OdpowiedzUsuń