17 marca 2014

Wyciętego dębu w Grudkach ciąg dalszy historii



Fragment wypalonej dziupli w wyciętym dębie z Grudek - zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości wójta Białowieży, pana Alberta Litwinowicza.


Pisaliśmy już na blogu o wyciętym ogromnym dębie w Grudkach koło Białowieży. Obiecywaliśmy śledzenie losów tej sprawy, jak i "znikających pomników przyrody". Według naszej wiedzy drzewo było najpierw pomnikiem przyrody, a dwa lata po zniesieniu tej formy ochrony wycięto go w grudniu ub. roku, chociaż miało to być stanowisko krajowego monitoringu pachnicy dębowej.   Sprawą zajęła się policja i prokuratura.  Wójt Białowieży przekazał mi zdjęcia pokazujące wypalony pień, informując, że żadnej pachnicy tam nie było. To samo mówi rzeczniczka RDOŚ w Białymstoku. Tymczasem entomolog prof. Jerzy Gutowski z Białowieży potwierdził, że drzewo było zasiedlone. W artykule „Magiczna kraina znikających drzew”  Jakub Medek napisał m.in.:
„Ekolodzy z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot dodatkowo zwracają uwagę na to, że w dziuplach przydrożnego dębu znaleziono rzadkiego i chronionego przez Unię chrząszcza - pachnicę dębową, ba - że drzewo to było ujęte w krajowym monitoringu tego gatunku, dyrekcja nie miała więc prawa bez zweryfikowania sytuacji na miejscu zgodzić się na jego usunięcie. Urzędnicy bronią się, utrzymując, że w sieci monitoringu pachnicy znajduje się dąb, ale inny, położony kilkadziesiąt metrów dalej”.

Dzisiaj z kolei dostaliśmy z Pracowni skan pisma Generalnej Inspekcji Ochrony Środowiska, w którym czytamy, że „informacje dotyczące obserwacji na ww. stanowisku są zawarte w 3 raportach terenowych z roku 2006, 2007 i 2013. znajdujących się w bazie danych monitoringu. GIOŚ przekazał policji raporty i zdjęcia fotograficzne załączone do raportu z 2013 roku. W tych raportach podane są współrzędne położenia stanowiska. 

10 komentarzy:

  1. Wyjątkowo solidny materiał dowodowy, szacunek dla policji za wnikliwe postępowanie. Niestety sąd w Hajnówce orzeknie jak zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy sprawą zajmuje się policja i prokuratura hajnowska? Jeśli tak, to marne szanse na jakieś kary dla gminy lub RDOŚ...

    OdpowiedzUsuń
  3. a co jest na tych zdjeciach? moze dab to łatwo poznac czy to ten tomekniechoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel18 marca 2014 19:38

      Na zdjęciu jest fragment dębu wyciętego w Grudkach - tego, w którym miało być stanowisko pachnicy dębowej i który wcześniej był pomnikiem przyrody a teraz pozostał po nim pieniek.

      Usuń
    2. Janusz Korbel18 marca 2014 19:39

      Co jest na zdjęciach przekazanych przez GIOŚ nie wiemy, bo nie dostaliśmy tych zdjęć.

      Usuń
  4. Byłem koło tego dębu na początku maja 2013 i nie było żadnego śladu ognia. Przechodziłem tam wieczorem i nie moglem się nadziwić jego wysokością. Z oka oceniłem na 30-35 m (tekie moje małe hobby). Może zgłoszą się jacyś świadkowie którzy w określonym dniu byli koło tego drzewa i napiszą czy kiedy, którego dnia był już/jeszcze podpalony czy nie. Nie wiem czy takie informacje coś pomogą w ustaleniu sprawcy podpalenia, ale zawsze warto próbować.
    PS. Może ktoś mi podpowie, co mam zobić, gdzie najlepiej się zwrócić wtakiej oto sprawie: pewna znajoma mi osoba ma na podwórku dąb - średnica pnia metr lub trochę więcej, wiek jakieś 150 lat - i temu to dębowi ów człowiek zredukował koronę o połowę albo i 2/3. Z pięknego rozłożystego drzewa (mam zdjęcia) zrobił smutny kikut (też mam, a jakże). Nie chcę jawie występować, wolę dać namiary i zdjęcia - tylko komu? Gminie? Powiatowi? RDOŚ? Policja? Poradźcie dobrzy ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze wygląda, że wypalenie próchna w dziupli tego dębu mu nie zaszkodziło. W następnych latach był nadal silnym, żywym drzewem. Po drugie chrząszcz pachnicy nie został zniszczony przez wypalenie dziupli jeżeli go znajdowano w 3013 roku. To przypomnę żeby nie wracać do ustaleń w jego sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. C.d. cz.2
    To właśnie latem i wiosną i często po opadach deszczu ciężkie i mokre konary potrafią runąć pod naporem wiatru. Najczęściej odpadają tylko niektóre konary i nie wtedy kiedy ktoś ktoś spaceruje z dzieckiem przy ładnej pogodzie tylko przy wichurze. Upadek całego drzewa tak samo może mieć miejsce. Ale nie wtedy kiedy zrobi się odpowiednie zabiegi w koronach. Wystarczą niewielkie zabiegi w koronie i bezpieczeństwo drzewa rośnie niemal do 100%. Drzewo nie upadło podczas wichury w 2012 roku. Inne padły. Suche gałęzie można wyciąć, a nawet trzeba. To jest obowiązek Gminy. Ktoś powinien odpowiedzieć za takie potraktowanie sprawy, żeby pod pozorem bezpieczeństwa zaniechać inne obowiązki a prawo wykorzystać do haniebnego czynu. Uchwała podjęta przez radnych powinna zostać uznana jako nieważna ponieważ opierała się na nieważnym (błędnym) uzgodnieniu z RDOŚ które nie wykazało występowania pachnicy dębowej mimo że mają dostęp do danych. Opierała się także na nieprofesionalnej ocenie stanu drzewa, które zdawkowo określiło drzewo jako niebezpieczne nie wykazując możliwości arborystycznego zabezpieczenia drzewa celem wyeliminowania zagrożenia. Za wycinkę powinni odpowiedzieć wszyscy, którzy brali udział w tym administracyjnym procederze. A koszty na pewno będą uciążliwe ponieważ przy tych grubościach drzewa centymetr obwodu przy karach za wycinkę bez zezwolenia jest potężny. Tabele kar za cm obwodu dla danego gatunku i dla danej grubości są w internecie jako załączki do ustawy (rozporządzenia)".

    OdpowiedzUsuń
  7. C.d. cz.3
    Chciałbym też nadmienić, że drzewo będąc pomnikiem przyrody zostało zniszczone poprzez podpalenie co w argumentacji urzędnika było jedną z przyczyn jego usunięcia. Ciekawe czy przycięcie konarów od dołu nie spowodowało zgorzeli, powiększania się dziupli, usychania gałęzi w koronie, podniesienie środka ciężkości narażając drzewo na łatwiejsze złamanie podczas wichur. To jest działalność człowieka, który niszczył stopniowo drzewo i ktoś za to odpowiada. Pytanie: czemu nie zostały podjęte żadne czynności gdy ktoś niszczył drzewo wykonując nieprawidłowe zabiegi podkrzesujące grube konary albo podpalając dziuplę. Z tego co wiem i co wynika z ustawy o ochronie przyrody nie tylko wycięcie bez zezwolenia jest obarczone karą ale także doprowadzenie drzewa do stanu braku możliwości jego egzystencji, czyli obumarcia całkowitego lub zniszczenia w takim stopniu, że drzewo trzeba wyciąć. To co moi mili, czy jeśli winnych jest kilku to nie ma żadnego? To mamy prawo a z niego nie korzystamy? Czy może trzeba dyrektywy unijnej żeby zastąpiła istniejące całkiem dobre prawo? To już nie mamy wpływu na praworządność ani nie mają go organa sądownicze i ścigania?
    P.s. celem uzupełnienia:
    Zniszczenie drzewa nie będącego pomnikiem przyrody także obarczone jest karami i o ile wiem odpowiedzialnością obarczone jest zniszczenie które nastąpiło lata wstecz.
    Proszę internautów o aktywność, wszak jest to swoisty sprawdzian co my, jako obywatele, możemy w tej sprawie -naszego wspólnego dobra jakim są drzewa - zrobić. Mamy do tego całkowite prawo a nasza reakcja nie powinna być zamiatana pod dywan.

    OdpowiedzUsuń