22 marca 2014

Puszcza Białowieska w części gospodarczej

Ponieważ do znudzenia pokazuję zdjęcia z Białowieskiego Parku Narodowego, dzisiaj będą tylko spoza parku. Byliśmy z Adamem w miejscach, gdzie zachowało się jeszcze trochę wielkich, starych drzew, chociaż to tam właśnie gdzieś znikły bez śladu pomniki przyrody. Że mogły zniknąć świadczą liczne pnie po matuzalemach. Poniżej fotografie z dzisiejszej puszczy w pięknym słońcu...





 
 



Obok wielkich drzew i wielkich pniaków widzieliśmy za to mniej wielkie drzewa oznaczone jako pomniki przyrody
 Większy z tych dębów miał około 390 cm obwodu, mniejszy 360.
Może w latach 90. kiedy ustanawiano te pomniki myślano bardzo perspektywicznie: 5-metrowy dąb pożyje krócej niż 3 i pół metrowy, więcć pomnikami wyznaczano młodsze a starsze... 


Ktoś tutaj zdjął tabliczkę pomnika przyrody, ale jak widać po świeżym napisie - drzewa są pod ochroną.




 Mnie trochę niepokoją te napisy na dębach, chociaż są w kolorze zielonym...






 




W puszczy są oczywiście różne krajobrazy. Dzisiaj w przewadze grądy....

12 komentarzy:

  1. Witamy!
    Zapraszamy do udziału w Konkursie na Nieoficjalny Blog Roku 2014.
    Szczegóły znajdziesz tutaj: http://nieoficjalny-blog-roku.blogspot.com/ .

    Serdecznie pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam prośbę o przybliżenie czytelnikom miejsca w którym wykonano zdjęcia; z jakiego pochodziły oddziału? Widać że puszcza zachowała się tam w dobrym stanie, natomiast przeraża rozmiar ilości wyciętych wielkich drzew...To jest to "zrównoważone" działanie leśników.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za piękne zdjęcia zagospodarowanej części Puszczy. Cieszę się, że jeszcze coś tam zostało z wiekowych drzew. A gdzie te zdjęcia były wykonywane? W jakim leśnictwie i oddziale?
    pozdrawiam serdecznie!!!!
    eko

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia nie pochodzą z jednego oddziału a z różnych miejsc południowo wschodniej części polskiej Puszczy (Kozłowa Tropina/to tam te pomniki/, Pacowski i Bagienny tryb). W polskiej części Puszczy, poza parkiem narodowym, według pomiarów Tomka Niechody, nadal rośnie ponad 1,5 tysiąca dębów o ponad 4 metrowych obwodach. Te na zdjęciach nawet nie osiągały 4 m). Jeszcze stosunkowo niedawno duże dęby były wycinane w ramach gospodarki, stąd wczesną wiosną widać liczne pniaki wszędzie tam gdzie rosły duże drzewa. Widzimy je z dróg prowadzących przez starodrzewia, obecnie chronione. Kiedy las się zazieleni nie będą już tak widoczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właściwie wszystkie grądy w Puszczy tak wyglądają. Przestoje dębu, średniowiekowy trochę odmłodzony las który stara się wyrównać brakujące luki wiekowe. No i wszędobylski grab. Grab jest ekspansywny i podejrzewam że prześwietlenie lasu w wyniku usuwania starych dębów z drzewostanu sprawiło że jest go aż tyle

    OdpowiedzUsuń
  6. Mówimy o dębach, natomiast co z jesionami? Czy nadal tak usychają i wypadają ze składu drzewostanów?
    Natomiast rozmiary szkodliwego działania leśników widać na zdjęciach. Najwieksze drzewa puszczy padały łupem leśników. Naprawdę trudno niekiedy zrozumieć jak oni maja jeszcze odwagę w dalszym ciągu mącić w procesie ochrony puszczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesiony w siedliskach wilgotnych niemal wszystkie usychają, ale trafiają się zdrowe sztuki w grądach lub na pograniczu grądu i łęgu.

    OdpowiedzUsuń
  8. "padały łupem leśników" - i tu się nie zgodzę. Padły łupem państwa, społeczeństwa, bo to nie dla siebie leśnicy je wysyłali, tylko z uwagi na społeczne, zapotrzebowanie - i nieważne kiedy to było. Jest popyt i to on kształtuje podaż. Teraz zmieniły się czasy. Więcej myślimy i robimy by ochronić leśne,przyrodnicze dziedzictwo. Ale takie szkalowanie - wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel26 marca 2014 13:43

      Ważny głos anonima z 7:31 - kiedy operujemy stereotypami łatwo to prowadzi do dzielenia ludzi i znajdowania winnych. W dyskusji na temat Puszczy Białowieskiej każdy stereotyp i uogólnienie robi więcej szkody niż pożytku. Manifestacja sprzed roku przy rezerwacie pokazowym pokazała jak na dłoni, że to nie jest konflikt między jakimiś grupami zawodowymi lecz konflikt kulturowy. Wykorzystywany i podsycany jakże często przez polityków. Zwykle do porozumienia dochodzi się w procesie dialogu, a proces dialogu potrzebuje zgody co do rzetelnych danych wyjściowych. Tych danych ciągle brakuje. Czasami wydaje mi się, że komuś na tym zależy. Ogromne pieniądze idą na wszelkiego rodzaju szkolenia, warsztaty, obsługi projektów, powstają raporty i setki stron - i niewiele z tego wynika. Za te pieniądze można by zebrać dane o rynku pracy, procesach i ich przyczynach, opracować bilans zysków i strat w rezultacie ochrony przyrody i zająć się wreszcie planowaniem. Ale widocznie wielu "graczom" zależy na szerzeniu stereotypowych opinii. Leśników natomiast obciąża bardzo udział w ośrodkach decyzyjnych więc nic dziwnego, że to też prowadzi do uproszczonych opinii. Niedawno znajoma z USA mówiła o tym, że tam pracownik służby leśnej nie ma prawa być politykiem czy radnym. On ma wykonywać politykę ustalaną przez reprezentantów społeczeństwa, zgodnie ze swoją wiedzą i umiejętnościami. Nie może być równocześnie politykiem na arenie, z której czerpie zyski. Lasy Państwowe chyba trochę zabrnęły w ślepy zaułek "uwłaszczając się" na obszarach gdzie administrują dobrem społecznym. W rezultacie narażają się na opinie, że coś pada ich łupem. Wszak Państwo (reprezentujące społeczeństwo) od dawna ma w planach objęcie całej Puszczy parkiem narodowym (zapisane to jest w polityce ekologicznej Państwa). Nie zgadzają się samorządy, ale wiadomo, że samorządy w gminach leśnych są ściśle powiązane, także personalnie, z Lasami Państwowymi.... Taka sytuacja musi prowadzić do konfliktów i często uproszczonych ocen.

      Usuń
    2. Ten konflikt ma podloze ideologiczne - to spor wokol
      wzajemnych relacji ochrony zasobow naturalnych i uzytkowania tych zasobow.
      Dysputa o "rzad dusz" w zasadzie, w kontekscie
      faktu, iz na uzytkowanie tych zasobow zdani jestesmy z tej
      prostej przyczy ze egzystujemy na tym padole. Nie chodzi
      o to, czy uzytkowac ale o decydujacy glos w kwestii tego
      co, gdzie, kiedy i jak uzytkowac (kto ?) . Cos w rodzaju sporu kierownictwo "zarzadzania" uzytkowaniem. W tej chwili swiadomosc istnienia tego konfliktu chyba nie funkcjonuje jeszcze w spolecznym odbiorze jego objaw ale on powinien sie zaostrzac. W miare obumierania
      resztek socjalistycznej gospodarki - lesnej tez.

      Druga strona - duzo lepiej widoczna - to jest ekonomiczna
      strona owej wojny o rzad dusz. Prawo do maksymalizacji zysku z tytulu uzytkowania, rekompensaty za utracone z
      tytulu uzytkowania korzysci etc.


      Kto wygra ?

      Na pewno nie "przyroda" czy "pszyroda" - cokolwiek by
      pod tym pojeciem rozumiec.

      Usuń
    3. "Nie chodzi o to, czy uzytkowac ale o decydujacy glos w kwestii tego co, gdzie, kiedy i jak uzytkowac (kto ?)."
      A mnie się wydaje że jednak dyskusja opiera się o zapytanie "Czy użytkować?" Gospodarka to taki dziwny twór który nastawiony jest na maksymalizację użytkowania. Marnotrawstwo majątku państwowego jest rozumiane jako brak kompetencji osób odpowiedzialnych i decyzyjnych. Paradoks jest taki że nawet w momencie nadwyżek produkcji nigdy nie zostaje zahamowany proces użytkowania a uruchamiane są inne instrumenty ekonomiczne. Kto wie ile tak naprawdę Polska potrzebuje drewna. Ile jest eksportowane za granicę jako nadwyżki? Co się robi z drewnem niskiej jakości albo użytkami przygodnymi? "Przecież zostawić tego w lesie nie można"- tak to działa i to trzeba zmienić. Rzeczywiste potrzeby nijak mają się do potrzeb rynku który te potrzeby kreuje

      Usuń
    4. Maksymalizacje zysku z uzytkowania.....

      Producent potrzebuje XX tysiecy zlotych zeby miec dach nad
      glowa, ubrac dziatki, miec na kieliszek chleba, Czy zabije
      10 drzew zeby zarobic na te kwote - czy 1000 drzew - to nie
      odgrywa zasadniczej roli. Dla niego.
      To TY LM- ie razem z milionami innych LM -ow napedzasz ten wyscig szczurow w zabijaniu drzew. To Twoja rozrzutnosc w uzyciu papieru toaletowego, przerabianie mebli
      na odpadki i gazet na makulature. Brak gotowosci do samoograniczenia i brak do akceptacji wyzszych cen za
      produkty ze zwlok zamordowanych drzew sa jedna z przyczyn miliardowego drzewobojsta, choc mogloby byc
      ono milionowe.....I taki LM nawet sie nie zarumieni - z jednej strony siegajac do polki z najtanszym papierem toaletowym,
      a z drugiej strony jednoczesnie wrzeszczac - RATUNKU !!!
      ZABIJAJA DRZEWA !!!!.
      Potocznie to sie nazywa hipokryzja i jest jedna - jesli nie
      glowna przyczyna napedzania owego konfliktu, o ktorym
      mowa.
      Konfliktu na ktorym zeruje zreszta wiele hien.

      Usuń