25 listopada 2013

Z vademecum białowieskich „robali”


Zwykle przy okazji  sprawy powiększenia BPN, czy  też  zalegającego w rezerwatach Puszczy martwego drewna rozlega się lament, którego jedną z konkluzji jest stwierdzenie: „robale są ważniejsze od ludzi”. No to dzisiaj pozwolę sobie zaprezentować jednego z takich białowieskich  robalowych  ważniaków. Jest nim  Pysznik Dębowiec (Eurythyrea quercus)  super  rzadki chrząszcz z rodziny bogatkowatych, żyjący na moich ukochanych białowieskich dębach, który w ostatnich 50 latach został odnotowanych w Polsce zaledwie w dwóch miejscach –1962 roku tylko raz w Rogalinie  i 
właśnie w Puszczy Białowieskiej przed ponad 20 laty. Jest tak rzadki, że większość polskich miłośników owadów zajmujących się chrząszczami nigdy go nie widziała w naturze – a nam (bo przemierzałem Puszczę w towarzystwie Marty Popławskiej – badacza białowieskich porostów) udało się w 2009 r. tego uroczego chrząszczyka tu spotkać –– a dokładnie –– spotkać w rezerwacie ścisłym BPN. Najprawdopodobniej to białowieskie stanowisko jest ostatnim stanowiskiem tego chrząszcza na terenie naszego kraju  i można pokusić się o konkluzje, że gdyby nie  rezerwat ścisły BPN to gatunek ten bezpowrotnie dla fauny Polski byłby stracony. 

Wiec jak ktoś krzyczy, że „robale są ważniejsze od ludzi” to niech ma na uwadze, że tu w Puszczy Białowieskiej „robal potęgą jest i basta” – i sam to dobrze zrozumiałem,  kiedy pewnego lipcowego dnia na puszczańskim szlaku spotkałem bohatera tego tekstu  i zainspirowany tym spotkaniem sięgnąłem po literaturę dotyczącą chrząszczy żyjących w Puszczy Białowieskiej, i uświadomiłem sobie jak wyjątkowym miejsce także pod tym względem na mapie  przyrodniczej Polski jest  Puszcza J .
- Tomek Niechoda
Więcej o Pyszniku dębowcu tutaj


2 komentarze:

  1. ..a to ostatnie zdjęcie to z dzisiaj, przy największej lipie (na wydłużonej ścieżce turystycznej).. Temperatura spadła w okolice zera i dla artystów z Australii było już naprawdę chłodno, ale bardzo chcieli zobaczyć Puszczę i byli zachwyceni!

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Januszu, dziękuję za zamieszczenie fotek naszego Pysznika... To po prostu wielka frajda, mieć świadomość, że jeszcze jest.... U mnie na Mazowszu poszukuję go na najstarszych dębowiskach i na razie nie mam szczęścia. Jak znajdę -poinformuję!

    OdpowiedzUsuń