4 października 2013

Orlik, ochrona i pomówienia ekologów


 Niektórzy przeciwnicy ochrony Puszczy Białowieskiej używają argumentów, że przyrodzie najlepiej jest wtedy, kiedy się ją eksploatuje a przyrodników nazywają „ekoterrorystami”, bo zabraniają wycinać drzew w rezerwatach i starodrzewach. Na terenie Puszczy Białowieskiej realizowany jest projekt ochrony rzadkiego, pięknego orła – orlika krzykliwego. Powstały nawet ścieżki edukacyjne.
Wieża widokowa w Dolinie Narewki
Na szlaku orlikowym w dol. Łutowni

Jak dowiadujemy się z prasy „Lasy Państwowe w Podlaskiem wydadzą do 2015 roku 20 milionów złotych”.  Żeby orlika chronić wokół gniazd nie prowadzi się gospodarki. Chyba, że ktoś wystąpi o nią a.....RDOŚ wyda zgodę. Przyrodników zbulwersował fakt znalezienia martwego orlika krzykliwego w Puszczy Knyszyńskiej, nieopodal gniazda. Ptak próbował uciec kiedy wycinano w pobliżu drzewa, a że był nielotem zakończyło się to jego śmiercią. 
Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Komitet Ochrony Orłów, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i Towarzystwo Przyrodnicze „Dubelt” wystosowały do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska skargę na nienależyte postępowanie Regionalnej Dyrekcji w Białymstoku w sprawie wydawania zezwoleń na wycinkę drzew i krzewów w strefach ochrony ostoi, miejsc rozrodu i regularnego przebywania zwierząt. Na szczęście, obowiązujące w Puszczy Białowieskiej moratorium na drzewostany ponadstuletnie zapobiega podobnym sytuacjom i skutecznie chroni m.in. orliki.
Szkoda, że nie wiedzą o tym zwolennicy wycinania Puszczy.

PS: W kilku komentarzach do poprzedniego postu, których nie zamieściliśmy, by nie wdawać się w bezsensowne dyskusje, anonimowi autorzy nie wierzyli i zarzucali pisanie nieprawdy na temat listu Santy skierowanego do rektora UW.  Dzisiaj więc wklejamy to kuriozalne pismo, na które pomówiona organizacja odpisała wyjaśniając czym naprawdę się zajmuje i że zamierza podjąć odpowiednie kroki wobec pomawiających.



Tutaj fragmenty pisma zarządu Pracowni wysłanego do rektora UW:
[...] W ostatnich miesiącach br. intensywnie pracowaliśmy w ramach finansowanego przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej projektu „Czynna i strefowa ochrona porostów Puszczy Białowieskiej”, który polegał głównie na tworzeniu stref ochronnych dla zagrożonego porostu granicznika płucnika Lobaria pulmonaria w najlepiej zachowanych fragmentach Puszczy Białowieskiej. Projekt ten zakłada udział wolontariuszy. [...] Z uwagi na informację zawartą w piśmie organizacji Santa z dnia 19.09.2013 z całą mocą podkreślam, że zarzuty kierowane w stosunku do organizacji [...] są bezpodstawne i mają charakter pomówień. Wysuwanie takich tez pozbawione jest zarówno podstaw, jak i zdrowego rozsądku. Warto zwrócić uwagę na fakt, że organizacje typu ekstremistycznego nie mogą być w Polsce rejestrowane, a tym bardziej nie mogą uzyskać statusu organizacji pożytku publicznego. [...] W ubiegłym roku Policja w Białowieży rozpatrywała, na wniosek lidera stowarzyszenia Santa, sprawę rzekomego płoszenia przez członków naszego stowarzyszenia zwierzyny. Policja nie znalazła podstaw do potwierdzenia takiego procederu, potwierdzając absurdalność podniesionych zarzutów. Tym samym zarzuty „Santy” dotyczące płoszenia zwierząt „urządzeniami elektronicznymi” nie mają żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Na koniec zwracamy uwagę na fakt, że [...] oficjalną misją Santy jest walka z Państwem oraz organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej[1], [2]. Organizacja ta otwarcie stawia sobie za wzór białoruski reżim oraz Aleksandra Łukaszenkę[3]. Aktualnie policja w Białowieży oraz prokuratura w Hajnówce prowadzi przeciwko Stowarzyszeniu Santa przynajmniej dwa postępowania, w tym jedno za zorganizowanie bez wymaganych zezwoleń imprezy masowej[4] w przyszosowym rezerwacie przyrody im. Władysława Szafera w Puszczy Białowieskiej (sygn: RSoW-236/13). Uważamy, że przesłane Panu pismo narusza dobre imię naszej organizacji, dlatego w najbliższym czasie podjęte zostaną przez nasze Stowarzyszenie kroki prawne zmierzające do sprostowania nieprawdziwych informacji.



[1] http://www.santaopb.pl/aktualnosci.html
[2] http://www.santaopb.pl/o_nas.html
[3] https://www.youtube.com/watch?v=0ZJ0Lyq_OMk
[4] http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,13824179,W_Puszczy_Bialowieskiej_Radio_Maryja_i_SLD_wspolnie.html

13 komentarzy:

  1. Po raz kolejny leśnicy wpakowali naiwniaków z RDOŚ na minę.

    Dokładnie, dobrze, że jest to moratorium, bo w Puszczy Białowieszczańskiej orliki też musiałby popełniać samobójstwo z obawy przed śmiercią z ręki ZULa albo leśnika.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomieszanie z poplątaniem z tą santą i ochroną orlika. Ludzie tam nie potrafią zrozumieć, że poza organizacjami ekologicznymi czy przyrodnikami zawodowymi którzy prowadzą swoje badania, do przyrody przyjeżdża coraz więcej ludzi wyedukowanych na programach i ksiązkach Wajraka jak być tropicielem zwierząt, wychowanych na audycjach Simony Kossak, którzy przyjeżdżają do Białowieży, że śmierć orlika bo ktoś musiał wyciąć drzewo oburza ludzi w kraju, a dla małych umysłów to wszystko jakaś grupka ekstremistów którzy chcą ludzi mordować!! Zrobili manifestację w maju i nikt z przyjezdnych ich nie zrozumiał, teraz piszą do rektora i ten też ich nie zrozumiał. Nie bądźcie ślepi, zamiast zwalczać ochronę przyrody dołączcie do niej i sami stańcie się ekologami z waszymi lokalnymi produktami. NZ

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj o tym na stronie Pracowni i zdjęcie orlika
    http://pracownia.org.pl/aktualnosci,986

    OdpowiedzUsuń
  4. Aktualnie w białostockim RDOŚ trwają konsultacje projektu planu zadań ochronnych Natura 2000 Puszcza Knyszyńska, który w obecnej wersji zezwala na pozyskanie drewna ze stref ochronnych orlika krzykliwego.

    Zapraszamy osoby, którym nie jest obojętny lot ptaków strefowych do udziału w konsultacjach:

    http://www.bialystok.rdos.gov.pl/natura2000pzo/plany-puszcza-knyszynska-konsultacje.html

    OdpowiedzUsuń
  5. " Na koniec zwracamy uwagę na fakt, że [...] oficjalną misją Santy jest walka z Państwem oraz organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej[1], [2]."

    Ale cyrki.....

    Jedni donosza na drugich, ze chca wymordowac ludzkosc, drudzy uprzejmie donosza, ze pierwsi uprawiaja dzialalnosc antypanstwowa.....
    a to Polska wlasnie.......:)

    Z tym orlikiem nie rozumiem zupelnie. Zarzut, ze ptaszek popelnil
    seppuku na widok drwali jest taki sobie. Z drugiej strony jazgot
    pilarki w okresie dwoch - trzech miesiecy kiedy ptaszki akurat
    siedza na jajkach - wychowuja mlode jest....tez taki sobie.

    Rozwiazania ?. Sa dziesiatki. Zeby ptaszki byly cale i
    lesnicy mogli robic to za co im placa.

    W sumie....jeden wielki ....p....na wode w celu zaistnienia najwyzej.

    O to sie rozchodzi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli nie widzicie towarzyszu zasadniczych różnic między tym co pisze zarząd Santy a tym co pisze zarząd Pracowni to już trudno. Jak to się nazywało za niesłusznie minionych czasów... urowniłowka? :)

      Usuń
  6. Akurat wypadek śmierć pisklaka orlika krzykliwego nie ma znaczenia dla tego stanu zachowania tego gatunku. Właściwie obecnie mamy do czynienia z eksplozją jego populacji. Orlik krzykliwy praktycznie wykończył już orlika grubodziobego (patrz pary mieszane –na dwadzieścia (i coś) par orlików grubodziobych 12 to pary mieszane (samicy grubodziobego z samcem krzykliwego) i to jest naprawdę gatunek skrajnie zagrożony i to dla niego należałoby zrobić co tylko w naszej mocy. Oczywiście Pracownia tego nie widzi, cynicznie wymachuje trupem skądinąd pospolitego już ptaka, wmawiając nam - niedoinformowanej opinii publicznej, że straszna i nieodwracalna szkoda się stała przyrodzie, że rzeźnicy w mundurach … z a b i l i …. I w ogóle.
    Nie dajcie się zwieźć …. w tej grze wcale o orlika krzykliwego nie chodzi (czy w ogóle o dobrostan tego gatunku chronionego). Chodzi o takie wystraszenie RDOŚ w Białymstoku żeby zgody takie (na wszelki wypadek) wydawać przestał.
    Rodzi się pytanie, co to za organizacja, która nie robi nic ... bo trudno takie mącenie nazwać ochroną; bieganie już to z penisem jelenim, już to z padłym ptakiem lub inną łanią co to w rezerwacie od kuli padła ... dla przyrody znaczenia żadnego nie ma, dla Pracowni to kluczowy sposób na zaistnienie, a więc i finansowanie.
    Ja się pytam; ile łąk wykosiliście, ile platform dla ptaków zamieściliście, ile przytamowań, podpiętrzeń, odkrzaczeń, czy innych prac przywracających właściwy stan ochrony gatunków i siedlisk wykonaliście - zero ???. Proponuje przyjrzeć się temu co robi np.: Klub Przyrodników ze Świebodzina, Komitet Ochrony Orłów i inne organizacje, które powstały dla ratowania przyrody. Utrzymywanie się z biegania z flakiem na kiju który podstawia się pod nos kolejnym notablom, po to żeby otrzymać środki to nie jest ochrona przyrody. Filozofia polegającą na wrzucaniu granatu do szamba w celu wywołania "pachnących kręgów" w dzisiejszych czasach już nie działa. I jeśli jest to jedyny pomysł na ochronę przyrody jaki macie do zaoferowania, to zaiste żałosna jest to organizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do rzadkości orlika grubodziobego i krzykliwego to prawda.
      Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że:
      - u nas jest zachodnia granica zasięgu populacji grubodziobego (na wschód od naszej granicy populacje grubodziobego są liczne i stabilne) i działania ochroniarskie u nas dedykowane temu gatunkowi przyniosą średni skutek;
      - pomimo tego, nad Biebrzą realizowany jest inny projekt LIFE poświęcony grubodziobemu. Proszę anona o oświecenie i wskazanie, co jeszcze, oprócz tego LIFE'A można zrobić by pomóc grubodziobemu?

      Skoro krzykliwy jest tak pospolity (i na dodatek wykańcza inne orły), to dlaczego wydaje się na niego 20 mln? Może powinien anon zwrócić się do UE o zaprzestanie finansowania ochrony tego pospolitego szkodnika?

      Tak, śmierć tego pisklaka nie ma żadnego znaczenia, więc udajmy, że nic się nie stało i pozwólmy na śmierć kolejnych. Najważniejsze, by skonsumować 20 baniek przeznaczonych na ochronę tego gatunku !

      Zgadza się. Skarga została złożona właśnie po to, by w przyszłości RDOS nie wydawał tego typu decyzji zezwalających na pozyskanie drewna ze stref ochronnych. Nie na tym polega ochrona tych ptaków o czym można poczytać choćby w ministerialnych poradnikach ochrony gatunków naturowych, czy w ekspertyzie dot. PZO dla P. Knyszyńskiej.

      Co do nicnierobienia Pracowni to możemy popolemizować, choć trudno polemizować z kimś, kto się wstydzi podpisać pod swoimi oszczerstwami...
      Tak jak mówi prof Wesołowski - gatunki puszczańskie najlepiej chronić nic nie robiąc, a nie odkrzaczając, przytamowując itp... Tylko by nic nie robić w zagospodarowanej części Puszczy trzeba wiedzieć gdzie one się znajdują, tak było przynajmniej w poprzednich latach.
      Dlatego też Pracownia właśnie (pomimo podstawiania nóg przez LP na każdym kroku) zrobiła więcej niż wszystkie instytucje razem wzięte w temacie rozpoznania rozmieszczenia i wdrożenia ochrony gatunków puszczańskich w Puszczy, takich jak bezkręgowce naturowe, dzięcioły, chronione, reliktowe porosty.

      Ile w tej kwestii zrobiły nadleśnictwa? Ich udział polega na skargach i wnioskach, by gatunków w Puszczy formalnie nie chronić lub by ta ochrona była zawężona do minimum.

      Oprócz biegania z penisem jelenim na kiju i szukania robaków w zapleśniałych kłodach robimy też parę innych rzeczy, o których zainteresowane osoby mogą poczytać tutaj:
      http://pracownia.org.pl/dzialania

      Próbowaliśmy współpracować z LP przy ochronie czynnej - usuwanie gatunków inwazyjnych, ale RDLP postawiło nam bezpodstawne, zaporowe warunki, których LP nie stawiały dotąd nikomu. Wiem bo pytałem o to właśnie m.in Klub Przyrodników.

      Patrząc z perspektywy efektów, a nie sposobów działania, to powiększenie BPN, wstrzymanie wycinek w rezerwatach, czy moratorium na drzewostany ponadstuletnie w puszczy (choć oczywiście nie jest to wynik działania jedynie Pracowni) wydaje się być więcej warte niż wiele projektów ochrony czynnej razem wziętych. Koszone łąki bez kolejnych LAJFów za parę lat pozarastają.

      Oceniając działania organizacji takimi kryteriami (ochrony czynnej) należy stwierdzić, że Greenpeace nie ma żadnych ochroniarskich osiągnięć na koncie : ) Przynajmniej ja nie słyszałem, by Greenpeace kosił łąki, albo coś odkrzaczał.

      Adam Bohdan

      Usuń
    2. Anonimowy z 8.10 ma racje.

      Usuń
    3. Anonimowy z 15.10 nie ma racji.

      Usuń
  7. Wcześniej w tej Puszczy było róbta co chceta,
    a teraz nie podoba się panu, że ktoś patrzy na łapki lasom : )

    Był czas przywyknąć przecie

    OdpowiedzUsuń
  8. A Pan, Panie Szanowny, który chyba zdaje sobie sprawę, że wypisuje brednie, bo wstyd się Panu pod nimi podpisać, co takiego wielkiego zrobił dla ochrony przyrody, że uzurpuje sobie prawo do szkalowania tych, którzy faktycznie coś dla tej przyrody robią? Czekamy przestępując z nogi na nogę z podniecenia, aż przedstawi Pan informacje jakie to platformy dla orlików grubodziobych i gdzie Pan pobudował i jakie łąki dla nich wykosił oraz na pański podpis, żebyśmy mogli śpiewać pieśni pochwalne o znanym dobrodzieju przyrody.
    Pozdrawiam,
    Łukasz Synowiecki

    OdpowiedzUsuń

  9. W Nadleśnictwie Knyszyn po przeprowadzonej w okresie lęgowym wycince drzew w strefie, znaleziono martwego młodego orlika krzykliwego.



    http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131009/REG05/131009825

    OdpowiedzUsuń