30 października 2013

Nie ma jak do tej Białowieży dojechać... (czyli o pseudodziennikarzach)

Środy to w Hajnówce dzień targowy, a targ to świetne miejsce do posłuchania plotek. Czasami zaskakują mnie tam ludzie swoim trzeźwym postrzeganiem lokalnej rzeczywistości. Zdarzają się jednak i kulturowe stereotypy jakby z ust wyjęte politykowi opisanemu w komentarzach do poprzedniego postu. Dzisiaj miałem tego próbkę – a tematem była droga do Białowieży.  

Po kilkuminutowej rozmowie z sympatyczną sprzedawczynią przechodziłem do oddalonej części targu, gdy nagle usłyszałem, że ktoś obok burczy coś pod nosem. Bardziej się domyśliłem niż usłyszałem, że chodzi o mnie, więc delikatnie zagadnąłem, czy idąca obok zadbana pani w średnim wieku, w czerwonej kurtce skórzanej, chce mi coś powiedzieć? I usłyszałem, że drogi przez nas nie można zbudować!!!  Ponieważ bardzo się zdziwiłem dopytała, jak się nazywam a kiedy potwierdziłem jej przypuszczenia skomentowała, że mnie i Wajraka trzeba by wsadzić w rakietę i wystrzelić w kosmos, bo przez nas nie ma należytej drogi do Białowieży i cała Puszcza cierpi.
Akurat zadzwonił znajomy by powiedzieć, że usłyszał w radio, że przez ekologów kraj się nie rozwija, bo jak jest Natura 2000 to oni żądają ocen oddziaływania na środowisko inwestycji! Jakim prawem domagają się respektowania prawa zdawał się pytać dziennikarz!???  Znajomy był wzburzony, że każdemu kto ma jakąś opinię podtyka się mikrofon a potem media to powtarzają. Nikogo nie interesuje już prawda. Kolega usłyszał publicznie z ust dyrektora instytutu naukowego, że tej drogi to ani naukowcy, ani pseudoekolodzy nie oprotestowali (po prostu zezwolenie było na taką wersję jaką wykonano a do tego zabrakło pieniędzy na dokończenie), ale skąd to sformułowanie „pseudoekolodzy” w ustach naukowca? Czy pseudoekologiem jest absolwent biologii (jakich wielu w organizacjach pozarządowych), student biologii czy np. niewyedukowany w sprawach przyrodniczych wójt, tartacznik, dziennikarz lokalnej telewizji wypowiadający się o przyrodzie, nie mając o niej pojęcia, czy polityk lokalny, chcący odebrać tytuły profesorskie, który głosi, że „przyroda chodzi za człowiekiem”? Bo zdaniem tego cytowanego w mediach towarzystwa „pseudoekolodzy” to wszyscy poza nimi samymi, którzy od pokoleń tę przyrodę użytkują. Dzwoni właśnie dziennikarz, któremu opowiadam „targowe” rozmowy, podsumowując i uogólniając zaczepnie: „To dziennikarze wykreowali takich ludzi, nie weryfikując prawdy, powtarzając to, co ktoś powie i nie sprawdzając czy to prawda czy bzdura”. Oburza się, że nie wszyscy dziennikarze są tacy, że ktoś kto w lokalnej gazecie napisze jakąś bzdurę nie powinien być od razu nazywany dziennikarzem, że to pseudodziennikarz! Dyrektor ośrodka TVP w Białymstoku, na list domagający się sprostowania, podpisany przez szereg naukowców i organizacji pozarządowych, nie zgadzających się na przekaz w lokalnym „Obiektywie” z łamiącej przepisy majowej demonstracji w rezerwacie Szafera odpowiedział, że informacja była profesjonalna. No i tak pseudodziennikarze robią klimat hucpy, ploty, kłamstw, szczucia ludzi na siebie.. A potem na targu można się dowiedzieć, że Korbel i Wajrak wszystko zablokowali i nawet drogi nie można wybudować :)!

 Tak wygląda po remoncie "Jedyna droga łącząca nas ze światem". Faktycznie, jak tu do tego świata dojechać po takiej prymitywnej drodze...?

A do tego niedokończonej, bo 1/3 pozostała jak dawniej, czyli BEZNADZIEJA! A wszystko przez tych "pseudoekologów" jak głoszą "pseudodziennikarze" (mam nadzieję, że nie "pseudonaukowcy" choć po ostatnim tygodniu nawet termin "profesor" brzmi dwuznacznie :)

23 komentarze:

  1. No przecież po takiej drodze to 150/godz nie pojedziesz, to jak dogonić tę Europę? Bieda panie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko na targu można słuchać głupot. Dzisiejszy „Dziennik Polski” informuje, że posłowie PiS chcą, by mieszkańcy parków narodowych mogli za darmo zabierać na opał zalegające w lasach drewno. Podobne zdanie wyrażał niedawno prof. Jan Szyszko, także poseł PiS, z zawodu leśnik, były minister środowiska. Według niego problem dotyczy m.in. Puszczy Białowieskiej, gdzie zalegają "setki ton drewna, które gnije".
    Więcej można przeczytać tutaj: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1293502-dlaczego-nie-mozna-nosic-drewna-z-lasu.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj teraz to dopiero mnie będą wyprzedzać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ciebie, już się boję jechać tą nową drogą po której każdy będzie zapychał ile się da. Może faktycznie trzeba było zrobić dwupasmówkę, bo do Białowiezy to trzeba gnać ile koni w silniku?

      Usuń
  4. Niszczyciele przyrody i różnej maści populiści, pseudodziennikarze nie zauważyli, że organizacje pozarządowe to już nie dzieci kierujące się tylko sercem do zwierząt, ale są tam obecnie, ludzie posługujący się argumentami merytorycznymi, wykształceni przyrodniczo, autorzy opracowań naukowych a opinie prawne piszą prawnicy a nie przedszkolaki. Kiedy prawda w oczy kole to się odwołuje do epitetów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe jak zmieniły się znaki drogowe. Dodali +20km/h? A jeśli tak to co z żubrem, łosiem i jeleniem który może wkroczyć na jezdnię. Nie wspomnę o rysiach które ponoć też giną potrącone na tej drodze i ubywa ich z Puszczy.
    http://mojemazury.pl/165700,Rysie-wciaz-pod-kontrola.html

    http://smz.waw.pl/files-gatunki/program_ochrony_rysia_PROJEKT_28_11_2011.pdf

    Jak zareagują pseudodziennikarze gdy dojdzie do wypadku w którym ucierpią ludzie?
    "Przez pseudoekologów zwierzęta zabijają ludzi."
    "Droga Hajnówka- Białowieża wciąż niebezpieczna!"
    "Zwierząt w Puszczy jest za dużo!- sobotnia manifestacja"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj własnie widziałem jak wymieniają znaki drogowe na nowe, ale wszystkie takie same. Będzie więc teoretycznie ograniczenie szybkości do 80 km/godz ale już widzę, że po nowym asfalcie kierowcy pędzą szybciej.

      Usuń
    2. Życzę szczęścia pędzącym kierowcom - świeżo wyprofilowane rowy już na nich czekają...

      Usuń
  6. Łozesku, co się w tej Białowieży dzieje-ludziska drugich na kosmos chcą wystrzeliwać. Dróg ni ma jakich jakich by chcieli, a do tego te straszne ekołodzy.
    A o zwierzętach pomyślał kto, he???

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj w radio i na fejsie się wieśniaki naśmiewają, że UE chce w spłuczkach zmniejszyć ilość wody do 6 litrów! W jakim my kraju żyjemy, że durnie nie rozumieją sensu oszczędzania? Co się potem dziwić, że są pseudodziennikarze i takie społeczeństwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uważałem że to nie normalne spłukiwać odchody czystą, odkażoną, pitną wodą. Dobrze jest żyć w jednym z krajów uprzemysłowionych, nie trzeba iść z baniakiem 20 km po wodę do rzeki pełnej krokodyli i śmiertelnych wirusów.

      Usuń
    2. Straszne! A jak sie wieśniaki naśmiewaja z "przyjaznych środowisku" świetlówek z toksycznym luminoforem i rtęcią.Ponoc jedna taka żorówka moze zatruć 2000 litrów wody, ale zieloni z Brukseli nie widzieli w tym problemu.Każdego mozna kupic wiec ostrożnie z tym ślepym zapatrzeniem w UE. ;)
      (Lokalny wieśniak)

      Usuń
    3. Z tym się akurat całkowicie zgadzam, tym bardziej, że miałem do czynienia z tą kampanią "świetlówek ekologicznych" i poznałem jednego z jej liderów, który zresztą został skompromitowany. Tylko, że "wieśniaki" z tych świetlówek się nie naśmiewają bo nawet nie wiedzą o co chodzi, natomiast tutaj chodzi o zwykłą oszczędność. A każda oszczędność jest mądra! Naśmiewanie się z oszczędności to własnie czyste buractwo

      Usuń
    4. "Kazda oszczedność"? Nawet kosztem zdrowia bliskich?Jakoś nikt nas nie ostrzegł przed rtecią w świetlówkach a moze trzeba było przeprowadzic UCZCIWĄ medialną kampanie w której wyraznie poinformowanoby ze po stłuczeniu rteciowej energooszczednej świetlówki trzeba przez minimum 30 minut wietrzyc mieszkanie by pozbyć sie toksycznych oparów a rozbita świetlówkę zaniesc do specjalnego pnk. odbioru potencjalnie toksycznych odpadów których u nas nie ma.Skutki oddziaływania na nerki,układ krażenia i nerwowy dziecka które zachłysnie sie oparami rteci ze stłuczonej swietlówki moga byc długotrwełe i grozne.Ktos o tym ostrzegał?Greenpeace? Czyli firmy OSRAM I PHILIPS maja "dar" zaczarowania Bruxelskich "zielonych.No cóz co szelesci nie smierdzi...Wszedzie zakazuje sie stosowanie rteci,ponoc nawet ONZ rozpoczeło ogólnoswiatowy program walki z tym toksycznym pierwiastkiem ale w UE to dziadostwo moze trafic do sypialni lub na biurko dziecka bo jest "energoodszczedne".Wywaliłem wszystkie swietlowki do kosza na baterie w Biedronce i płacac wiecej za prad przynajmniej mam pewnosć ze mój dom jest wolny od toksycznej rteci która nam serwuja do codziennego uzytku korporacje.
      Pozdrawiam! ;)
      (Wieśniacki Lokals)

      Usuń
    5. Wyjaśnię Ci, bo trochę się na tym znam: dawka zabójcza rtęci to 1 gram. W żarówce neonowej masz ok. 1,5 miligrama. Stłuc ją jest naprawdę trudno a trzeba by jeszcze się nad nią nachylić i wdychać. W starszych plombach ludzie mają ponad 1 g rtęci ale nie jedzą plomb na szczęście. Żarówki świetlówki oszczędzają ok 5-krotnie w porównaniu do tradycyjnych, które też po stłuczeniu są toksyczne. A jeszcze bardziej toksyczne są elektrownie. Nie bronię świetlówek bo teraz są dużo lepsze żarówki ledowe, ale nie popadajmy w paranoję! Kto tłucze żarówki i je wdycha?? A korporacje walczą o klienta i to jest prawda, ale mogą walczyć też produkując ledy.

      Usuń
  8. Z "oszczedzaniem" wody w naszych szerokosciach istnieje szereg
    problemow, ktore mozna okreslic jaki "ekodylematy".
    Sam Korbel ....wyglupial sie kiedys na ten temat....oburzajac sie,
    ze mieszkancy Chelma czy Lublina w nagrode za oszczedzanie
    wody potraktowani zostali wyzszymi rachunkami.

    Sprawa jest prosta. "Zuzyta" woda plynie do
    kanalizacji - dalej do oczyszczaln. Im mniejsze zuzycie, tym wiecej
    sedymentow, tym predzej zapychaja sie przewody, ktore musza byc
    "udrazniane". Robi sie to wpompowujac ...wode , pitna z reguly -
    do kanalizacji. W duzych metropoliach sa to miliony litrow - tysiace
    metrow szesciennych dziennie. Szczegolnie w okresie letnim - urlopowym, kiedy zuzycie wody zauwazalnie spada. To
    jest woda ktora "zaoszczedzil" swiadmy ekologicznie albo
    jeszcze glebiej obywatel.


    Spadek zuzycia powoduje tez, ze woda przebywa dluzej miedzy stacja uzdatniania i kranem. Raj dla bakterii i okazja do "pobrania" z metalowych najczesciej przewodow dodatkowej porcji metalu.
    W sumie "oszczedny" obywatel ma syf z kranu, ktory bez przegotowania mozna wypic majac glebokoekologiczny zoladek.

    W rezultacie w skali "makro" zuzywa sie tyle samo albo niewiele mniej
    wody niz przed "oszczednoscia". Obywatelowi ciurka brazowa ciecz
    z kranu, a koszty czyli rachunek jest taki sam, bo wzrasta cena
    jednostkowa m3 - naklady na utrzymanie infrastruktury sa identyczne
    nawet przy znaczacym spadku zuzycia a za plukanie kanalizacji
    tez musi ktos zaplacic. Oszczedzajacy obywatel.

    Do tego dochodzi pare innych problemow, ktore Korbelowi sie
    zapewne nie snilo.


    Czy wobec tego oszczedzanie wody ma sens ?

    TAAKK !

    Ale niech tym sie zajma specjalisci a nie Animator z Podlasia z "wiesniaczym" podejsciem do tematu. Aczkolwiek glebokim ekologicznie to plyciutkim technicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Anonimie (brak odwagi się podpisać kiedy się robi osobiste wycieczki?) ale twój komentarz poza tym, że przepełniony jest złośliwościami pod moim adresem (do tego bez sensu bo nigdzie się nie zajmowałem technologią wodociągów) to kończysz stwierdzeniem, że oszczędzanie wody ma sens. No właśnie! I tylko to napisałem. Jaki więc jest sens Twojego komentarza? Odreagowanie jakichś problemów osobistych? potrzeba ponarzekania? Nie rozumiem :) Fajnie, że się zgadzamy: oszczędzanie ma sens!

      Usuń
    2. Andrzej Zybertowicz niezmiernie trafnie zdefiniował i opisał był niedawno w piśmie akademickim buractwo. Posłużę się tu jego definicją i określeniami przenosząc i cytując je na nasz, lokalny poziom sporów o Puszczę. Najpierw więc definicja A. Zybertowicza: zaburaczanie to degradacja środowiska cywilizowanego następująca w przypadku ekspansji istot nazbyt przyziemnych. Teza: stopień zaburaczenia jednostki ludzkiej wyznacza nie miejsce urodzenia, zamieszkania lub pochodzenie społeczne, ale nie/zdolność do wzlotu. Hipoteza dla rejonu Puszczy Białowieskiej: Puszcza i jej okolice najbliższe są obszarem gdzie nie tylko zanikła zdolność odburaczania, ale w których następuje tzw. zaburaczanie wtórne. Prognoza ostrzegawcza: Jeżeli tego procesu się nie powstrzyma grozi nieodwracalna utrata zdolności odburaczania, tj. realizowania swej podstawowej misji kulturowej polegającej na włączaniu wartości lokalnych w wartości ogólne. Nastąpi zamknięcie się w małej ojczyźnie buractwa.
      Z pradziejów: choć buraki istniały od niepamiętnych czasów, to przez wieki różne mechanizmy kontroli społecznej uziemiały buraki w strefach im właściwych, tj. przygruntowych. Mimo to, co pewien czas, co któryś bardziej rzutki burak wyrywał korzenie, odziemiał się i podrywał do lotu. Niektóre buraki odnosiły sukces. Sukces polegał na tym, iż burak albo sam potrafił się odburaczyć (autopsychoterapia), albo poddawał się procesowi odburaczania ze strony środowiska, do uczestnictwa w którym aspirował (socjalizacja wtórna).
      Demokratyzacja i upadek misyjnej roli mediów dały burakom okazję do wzlotu grupowego. Wtedy pojawiły się problemy: okazało się, iż spora część buractwa to tzw. nieloty. Te nieloty nie opuszczają swojej małej ojczyzny bo nie mogą, nie widzą więc jej z odpowiedniej perspektywy i nie widzą, że świat się zmienia, zakładają więc swoje stowarzyszenia by bronić swojego buractwa. -Tyle Zybertowiczem Anonimowi

      Usuń
  9. Drogę wyremontowali, i dobrze. Tylko żeby nasi kochani obywatele jeździli jak do tej pory a nie popierdzielali ile wlezie i się dziwili że im dzik bądź jeleń przed auto wlazł. O żubrze bądź łosiu już nie wspomnę... Ciekawe co będzie z Carską Szosą jak ją wyremontują...

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani w czerwonej kurtce skórzanej na rynku w Hajnówce - do ławki w szkole proszę do ławki zasiąść, edukacja, edukacja i wychowanie z kulturą osobistą kłania się przed panią... i wieloma innymi z powiatu hajnowskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że z tą szkołą i edukacją to bywa różnie. Mamy dzisiaj ogromny obciach kiedy w różnych, często kuriozalnych sporach po obu stronach wypowiadają się osoby używające tytułów profesorskich. I co z nimi? Słuchamy czasami wybitnego intelektualistę, który staje w obronie jakiegoś populistycznego mitu - tak też bywa. Powiat hajnowski nie jest ani lepszy ani gorszy od jakiegokolwiek innego. Być może nadużywanie tych dzielących ludzi określeń przez część lokalsów powoduje z drugiej strony też dzielącą reakcję. Nazwanie tego niewiele zmieni - ale myślę, że warto pokazywać, żebyśmy się zastanowili czy takie klimaty społeczne chcemy mieć? Wielka byłaby w tym rola mediów, gdyby zechciały ...

      Usuń
  11. Oczywiście, że powiat hajnowski nie stanowi enklawy braku kultury osobistej. To zjawisko występuje wszędzie. Jednak w temacie ochrony Puszczy Białowieskiej siłą rzeczy od lat obserwuję zachowania ludzi, tu w powiecie hajnowskim i ... i "klękajcie narody" :) To nie jest atak na "powiat hajnowski" (mam wrażenie, że nie wolno używać tego terminu). Tak więc w regionie Puszczy Białowieskiej żongluje się informacjami, i tylko żal, że media lokalne "edukują" miejscowe społeczeństwo tak a nie inaczej. Ogólnie - tu chyba wszyscy się boją, media też. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłeś w sedno: wszyscy się boją. Tak samo boją się podpaść zwierzchnikowi jak i mówić prawdę. Tak się boją, że w końcu zaczynają wierzyć w swoje potakiwanie a badacze lokalnej kultury nazywają to folklorem.

      Usuń