11 września 2013

Puszcza dla świata?



W Puszczy też, jak w innych regionach, zaczęły się grzyby! Także te zbierane przez ludzi. Dziki ryją bardziej niż w latach poprzednich, co widać wzdłuż dróg i w ogrodach, które nie są ogrodzone. Zaczyna się też jesienny monitoring Puszczy organizowany od lat przez Pracownię pod hasłem „Rykowisko dla jeleni...”. Organizatorzy deklarują otwarte działania w dążeniu do promocji regionu i rykowiska i współpracy dla wspólnego dobra. Pamiętając ubiegłoroczny wieniec „ostatniego pożegnania” podrzucony nocą przez zamaskowanych osobników, współpraca czasami może być trudna. Nic tu nie jest proste - szosa z Hajnówki do Białowieży jest remontowana, z tym remontem typowa historia: Odwiedzili mnie znajomi, żeby powiedzieć, że usłyszeli od sąsiadów, że droga nie jest poszerzana a tylko dostaje nową nawierzchnię przez złych ekologów! Nie tylko nie jest poszerzana, ale jeszcze i remont jest tylko do połowy, bo jak informuje prasa na tyle tylko starczyło pieniędzy (być może też ekolodzy za tym stoją?). W artykule w lokalnej gazecie czytam spiskowe insynuacje wójta: „ktoś zablokował planowany gruntowny remont tej drogi. Z tego co wiemy został ogłoszony nowy przetarg, który nie przewiduje m.in. utwardzenia pobocza jezdni. A co z bezpieczeństwem rowerzystów? Chciałbym wiedzieć, kto jest autorem protestu (pyta wójt). Czy to było tradycyjne nie bo nie, czy też być może ma rzetelne argumenty?” Okazuje się, że "ekoterroryści" są wszędzie, nawet w dyrekcji dróg i wszystko blokują, nawet remont drogi. Znajomy dziennikarz usłyszał też, że nie ma miejscowych planów, bo zablokowali je ekolodzy! Normalnie nie da się żyć! I jeszcze sprowadzili komary do Puszczy – przypomniałem sobie opinię sąsiada. Czytam w Kurierze Hajnowskim, że sąd skazał pewnego młodzieńca z regionu Puszczy za okrzyk na ulicy Hajnówki „Polska dla Polaków, my ich załatwimy...” i coś tam jeszcze o Hitlerjugend. Sąd uznał, że było to nawoływanie do nienawiści. Swoją drogą, jak pyta mnie przyjaciel, czy aby takim samym nawoływaniem nie są słowa, które padły podczas manifestacji majowej przeciw obecnej ochronie Puszczy, skierowane pod adresem owych „ekologów”, gdy jeden z mówców wykrzykiwał przez megafon w rezerwacie Szafera: „Won, przeklęta nawołocz z Puszczy Białowieskiej!”? Że nie wspomnę już o słynnym zagrożeniu ekologa „topieniem w bagnie”.. :) W pewnej książce sprzed 4 lat, opisującej Białowieżę znalazłem sugestię autora, by z regionu Puszczy stworzyć coś na wzór San Marino, bo tutaj żyje specjalny rodzaj ludzi, których autor nazwał Puszczakami. To może zamiast „Polska dla Polaków” trzeba ukuć hasło „Puszcza dla Puszczaków”? Czy sąd też by się czepiał? A tymczasem 20 września odbędzie się w Białowieży spotkanie związane z wizytą ekspertów UNESCO, wynikającą ze złożonego wspólnego polsko-białoruskiego wniosku w sprawie modyfikacji kryteriów i granic obiektu Światowego Dziedzictwa „Puszcza Białowieska” Polska/Białoruś, czyli będzie nie dla Puszczaków a „Puszcza dla Świata”! Ale jeśli ekoterroryści znowu zablokują to nic z tego nie będzie. 

26 komentarzy:

  1. Ktoś kto krzyczał przez megafon był głupcem. Taka nawołocz ściąga za sobą kolejną , która tu zostawia pieniądze nawet jeżeli zostanie tu tylko na kilka dni . Tak, to jest to samo co nawoływanie tego młodzieńca w Hajnówce zafascynowanego organizacją hitlerjugend , patrząc na to ogólnie. Gdyby ktoś z nawołoczy tzw. poczół się obrażony i wniósł sprawę do prokuratury to zapewne sąd by to rozpatrzył . Tylko po co? Sądy i tak zawalone a głupiec zawsze zostanie głupcem i prawo go nie naprostuje .

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. wstawiłem byka w słowie poczuł :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan wójt ma fantazję spiskową albo korzysta z okazji, żeby wypuścić na ekologów. Inwestor wystąpił z założeniami do remontu drogi w obecnych parametrach i je dostał. Gdyby wystąpił o utwardzone pobocze też by dostał, ale teraz by trzeba od nowa zacząć procedurę a na to nie było czasu więc robią zgodnie z poprzednimi założeniami i tylko tyle kilometrów na ile jest pieniędzy.
    B.I.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biorąc pod uwagę źródłosłów słowa puszcza, sugerowałbym hasło: "Puszcza dla Pustaków", a nie "Puszczaków", będzie nie tylko poprawniej, a i chyba trafniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niebezpieczne jest te grożenie podtopieniami w bagnach. Próbuje się uciszać ekologów, skarżąc, stawiając ich pod sąd. Sam byłem odbiorcą obelg i gróźb za które pan leśniczy mógłby stracić pracę. Ja jednak wolałem skasować nagranie w dyktafonie. Kiedyś tutaj pisałem że ludzie z puszczy są w jakiś wyjątkowy sposób z nią związani. Każda próba zmiany tego porządku zakrawa w ich mniemaniu na sabotaż. Może to tylko przypadłość zaścianka kraju, ściany wschodniej?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiązałbym tego z regionem. Myślę, że plotka, pomówienie czy obelgi to po prostu narzędzia pewnych nieszczęśliwych ludzi w ogóle. Mechanizm polega na tym, że raz użyte żyją potem własnym życiem wśród "ludu", szczególnie w społecznościach dość hermetycznych. Wiele środowisk ma swoich "specjalistów" od takich działań, a czasami bywają to ludzie uprawiający w taki sposób politykę. Wiele lat temu przeczytałem anonimowy wpis na pewnym forum hajnowskim pod moim adresem: "Zapytajcie górali dlaczego pan Korbel musiał uciekać do puszczy" i inny: "Dlaczego mu dom spalili?" (dobrze, że nie Indian dlaczego mi spalili tipi? :)) Niedawno dowiedziałem się od kogoś z Białowieży, że mi "dom w górach spalili" :). Na pytanie osoby, której to mówiono czy mówiący w to wierzą, czy nie myślą, że to może być plotka, odparli, no nie, przecież "wszyscy tutaj o tym wiedzą". W "kulturach plemiennych" to w ogóle super działa. "Wszyscy wiedzieli", że dziecko w Kielcach porwali Żydzi na macę. A dzisiaj kolega powiedział mi taką ciekawostkę usłyszaną w Białowieży: "Co to jest ostrzał boczny? Ktoś puszcza plotę, że ktoś inny bogu ducha winny coś złego na ciebie powiedział". Dlatego uważam, że nie należy chować takich spraw pod dywan. Ciągle wspominam haniebne transparenty sprzed 13 lat z nazwiskami uczonych, którym przypisywano co najgorsze i uważam, że głoszenie słów w rodzaju takich haseł jak teraz "Won, przeklęta nawołocz", albo "Oni w Boga nie wierzą! Palą najlepszym drewnem z rezerwatu!" itp. przy milczącej, tolerancyjnej obecności mediów i przedstawicieli Państwa szkodzi wszystkim i całej społeczności.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Ostrzał boczny"!!!! Czytałam, że SB tak działało "Czy słyszała pani, że pani kolega bardzo źle o pani mówi, że się pani źle prowadzi?" I już rybka jest na haczyku i doniesie na kolegę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekolodzy lub "ekolodzy" jak kto woli pozostawili po sobie
    niejednokrotnie kupe smrodu i odrobina refleksji nikomu
    zapewne by nie zaszkodzila. Zanim pojecie "ekofil" w odbiorze spolecznym stanie sie tozsamym z pojeciem
    "pedofil". Bez "ostrzalu bocznego".
    Sedziwy prof. W. Haber (inicjator utworzenia PN Las Bawarski - gdzie balowala niedawno Wszelka Istota z Podlasia) zupelnie niedawno sformulowal niezupelnie odkrywcza mysl, ze kazde dzialne na rzecz ochrony Przyrody zawiera aspekty ekologiczne, ekonomiczne i spoleczno - kulturowe.
    Co w niektorej rodzimej ekologicznej pale sie nie
    miesci a w glebokoekologicznych wcale.
    Brak balansu miedzy owymi komponentami powoduje ze
    na dluzsza mete z tej calej ochrony goooooowno wychodzi.
    (Profesor to ostatnie troche inaczej ujal....).
    Calosc jest kwestia dialogu i umiejetnosci zawierania kompromisow.
    Ale jak mozna w tym kontekscie brac powaznie lamenty o szkalowaniu ekologow, kiedy ten sam lamentujacy z luboscia prezentuje
    "pustakowe" epitety pod adresem drugiej strony
    sformulowane przez pajaca z wlasnego obozu ?.

    Autor bloga tez uwaza, ze ma do czynienia z pustakami ?

    To niech przestanie skamlec, ze traktowany jest tak
    jak jest traktowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie anonimie z 14:34, określenie twojego pisania pełnego insynuacji i prostackiego, nienawistnego języka o "lubości", "skamleniu", "pajacach", "ekologicznej pale" i jakimś "ekofilu", który ma być w odbiorze tożsamym z "pedofilem" - mianem "pustaka" byłoby właściwie delikatną tylko naganą, tłumaczącą nienawistną retorykę pewnym niedostatkiem (pustością), bez sugerowania czegoś tak złego (rozumiem, że protestowałeś przeciw "Won proklataja nawołocz.." i "będziem topić w bagnie"?). Ale do rzeczy: Poruszyłem ten problem, by wskazać na zagrożenie, jakim są mechanizmy towarzyszące, w skrajnych przypadkach, nawet rodzeniu się faszyzmu. Środowisko ekologiczne z pewnością nie jest pozbawione błędów ale nawoływania do ksenofobii, grożenie przemocą, kłamstwa na temat poszczególnych osób - tego w tym środowisku jakoś na szczęście nie znajduję. A ty sugerujesz, że nazwanie posługujących się łajdackimi metodami "Pustakami" usprawiedliwia te łajdackie metody? Poczułeś się ich obrońcą? Blog ma być o Puszczy nie o problemach ludzi, ale to się splata (aspekt społeczno-kulturowy). Wierzę, że dialog między różnymi środowiskami jest możliwy i będzie miał miejsce, bo Puszcza nie jest ani dla Puszczaków, ani Pustaków, ani Ekofili - jest wspólnym dziedzictwem. Natomiast nie dojdzie do niego jeśli będzie się używało twojego języka i dialektyki. Być może tobie chodzi o podtrzymanie konfliktu? Chętnie zamieszczę na blogu otwartą, krytyczną dyskusję ze środowiskiem eko. Natomiast twoje komentarze w tym stylu będę kasował, bo nie jest naszym celem podtrzymywanie konfliktu.

      Usuń
    2. Widzę, że ktoś nie ma za grosz poczucia humoru, tak się przyczepił do gry słów, z której powstały „pustaki”. Zapewne jego określenia „ekofil-pedofil”, „głębokoekologiczna pała” są w tym kontekście szczytem dobrych manier :)
      Wracając do meritum, W. Haber „Ameryki nie odkrył”, raczej wypowiedział trywialną formułkę tzw. rozwoju zrównoważonego. Każde działanie destrukcyjne wobec przyrody również zawiera „aspekty ekologiczne, ekonomiczne i spoleczno – kulturowe”, to elementarz ekofilozofii, z której wywodzi się ekologia głęboka. Niektórzy jak widać nie mają o tym pojęcia. Podobnie jak o tym, że ów „balans” nic nie znaczy, jeśli zaniedba się hierarchię ważności. Przyroda bez społeczeństwa, kultury (jej obecnie dominującym aspektem jest tzw. ekonomia) poradzi sobie znakomicie, robi to od miliardów lat. Zaś owe „aspekty” same w sobie, bez przyrodniczego fundamentu leżą i kwiczą. Z gałęzią, którą się uparcie piłuje, siedząc na niej, nie da się zawrzeć kompromisu – złamie się i upadek będzie bardzo bolesny. Na razie „piłowanie” jest przyjemne, z lecących trocin da się nieźle żyć, ale jak długo? Czas nonszalancji się kończy, żadne lekcje dobrego wychowania, autorytety i zaklęcia nie pomogą.

      Usuń
  9. A tu tylko prawda, jak w komiksie o puszczy i żubrze :), :(

    OdpowiedzUsuń
  10. No wiec psze Panstwa ja tutaj zadnej plaszczyzny do
    jakiegos dialogu nie widze. Szukanie kompromisow
    w dyspucie ze S.P. Osama bin Ladenem czy Tata Rydzykiem
    moze byc krotochwilnym, ale zawsze bedzie kontraproduktywnym.

    druga wypowiedz - Pana darka - jest w tym kontekscie
    b. fajna. dla Pana darka " istnieje tylko jeden prorok a imie jego Mohamet...tfu....ekologia chcialem napisac.
    Niewiernych natomiast czeka koniec swiata po
    przepilowaniu galezi....

    Czy ma sens dyskusja z tym wyznaniem wiary czy innymi
    wyrazami pseudoreligijnego glebokoekologicznego
    fanatyzmu ?

    Raczej nie. Ale epitetami zawsze poobrzucac sie mozna.
    Po to jest chyba ten blog ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten znowu swoje – „pseudoreligijny głębokoekologiczny fanatyzm”.
      Co te słowne „nowotwory” w ogóle znaczą, czy ich autor zastanowił się choć sekundę, zanim klepnął w klawiaturę? Skąd te skojarzenia z Mahometem?
      Moje poglądy są proste i racjonalne. Cała ludzka gospodarka i kultura opiera się na odnawialnych zasobach przyrodniczych i nieodnawialnych surowcach oraz źródłach energii tej planety. Skoro te ostatnie się kończą (tylko kompletny ignorant tego jeszcze nie wie), to chyba racjonalna jest pilna ochrona tych biologicznych, odnawialnych? Gdzie tu fanatyzm, chyba że rozsądek jest dla kogoś rodzajem fanatyzmu?
      Puszcza jest modelowym przykładem wyjątkowej produktywności biologicznej w naszej strefie klimatycznej – a przez to wyjątkowo cenna sama w sobie i jako miejsce badań tego fenomenu. Nie ma tu miejsca na kompromis (niby czego z czym?), tak po prostu jest. Można ją ściąć i sprzedać na deski za psi grosz, ale ma to taki mniej więcej sens, jak sprzedawanie kwantowego superkomputera, który dostało się w darze od zaawansowanej cywilizacji po cenie złomu z jego obudowy. Można, tylko po co? Chyba lepiej poznać jak działa i wzorować się na nim budując własne komputery.
      A poznać można tylko wtedy gdy wciąż działa. A nie da się, gdy superkomputerowi „wyrżnie” się połowę obwodów, bo np. fajnie świecą i mrugają, i można z nich zrobić fikuśne lampki na choinkę – tak mniej więcej traktujemy Puszczę. I po raz kolejny w naszej historii obudzimy się z ręką w nocniku.

      Usuń
  11. Kolego z 19:27,
    zawsze można składać ofiarę technokratycznym prorokom którzy obiecują nam lepsze życie z... uwaga, fanfary!
    -nowym telefonem Nokia Lumia!

    Bo przecież twój stary telefon który ma już 1,5 roku jest już baaardzo nie modny
    a my zaprogramowaliśmy mu awaryjność takim niewielkim procesorkiem który odlicza czas i w ciągu 1 roku po ukończeniu ważności gwarancji sam wrócisz do nas po nasz
    i tu uwaga, fanfary!
    -nasz nowy telefon Nokia Lumia!

    Wybacz kolego, to ja już wolę neopoganizm i ekologię głęboką, sprawdzone od tysięcy lat wśród wszelkich społeczności plemiennych relacje od prania mózgu jakie serwuje nam ten destrukcyjny dla środowiska i ludzkiej psychiki chory system.

    I jak coś ci nie leży w relacjach krajów trzeciego świata Bliskiego Wschodu z bogatym snobistycznym zachodem to ten blog dla twojej wiedzy jest o Puszczy Białowieskiej której przetrwanie jest priorytetem dla całego cywilizowanego świata nawet kosztem doraźnych interesów czy to społeczeństwa które notabene żyje w bezpiecznych i komfortowych warunkach cywilizacji i nic mu już do szczęścia nie potrzeba czy to doraźnych celów jednostki ludzkiej chcącej udowodnić swoje racje innym i z konserwatywnym uporem utrwalić dawne przebrzmiałe relacje między homo sapiens - biosfera.

    OdpowiedzUsuń
  12. A wiec Panie Darku, te nowotworowe epitety sa
    zapozyczone u Panskich ekologistycznych kolegow
    z inna wizja ratowania tego padolu.
    Tutaj np. M. Bookchin pastwi sie nad Panskim glebokoekologistycznym picem na wode. Gosc ma zdaje sie
    wiecej poczucia humoru niz Wasz prorok.....:)

    http://libcom.org/library/social-versus-deep-ecology-bookchin

    Napisal Pan:

    "Moje poglądy są proste i racjonalne. Cała ludzka gospodarka i kultura opiera się na odnawialnych zasobach przyrodniczych i nieodnawialnych surowcach oraz źródłach energii tej planety. Skoro te ostatnie się kończą (tylko kompletny ignorant tego jeszcze nie wie), to chyba racjonalna jest pilna ochrona tych biologicznych, odnawialnych? Gdzie tu fanatyzm, chyba że rozsądek jest dla kogoś rodzajem fanatyzmu? "

    Panie Darku, przy calym szacunku. Skoncza sie zasoby
    nieodnawialnych, odnawialne sie zamknie pod kloszem i
    co bedziemy jesc, pic i palic ?. Wyemigrujemy na Marsa
    czy Wenus ?. Gdyby Pan napisal ze racjonalnym i pilnym
    jest przejscie do uzytkowania gwarantujacego odnawialnosc "odnawialnych" to moze bym to kupil.
    Ale ta "ochrona" w glebokoekologistyczmym wydaniu nie oznacza nic innego jak zaprzestanie uzytkowania -
    co czyni Panskie wyznanie irracjonalnym bzdetem.
    Jesli mam byc szczery.

    Temu Panu z 17.41 radzilbym zas wziasc pod uwage, ze
    jesli delikwent ze stara komorka nie kupi sobie nowej
    to zaoszczedzi kase. Za ta zaoszczedzona kase kupi sobie
    w miejsce nowej komorki inny bajer, tak samo, a nawet
    bardziej szkodliwy i jeszcze bardziej przyblizajacy
    koniec swiata.

    I co dalej ?

    Niezdrowej fascynacji "spolecznosciami plemiennymi"
    tego pana nie uzdrowi zapewne fakt ze te spolecznosci
    zyly idyllicznie ale tez gleboko w 4 literach mialy
    zachowanie odnawianosci uzytkowanych zasobow. Bo tych
    zasobow bylo full a uzytkujacych niewielu. Na dodatek
    dysponujacych dosc mizernymi srodkami. Gdybysmy dzisiaj
    - w epoce pil spalinowych podchodzili do przyrody
    z mentalnoscia drwala z epoki kamienia lupanego to
    koniec swiata mielibysmy juz ze trzy razy za soba.
    Zawsze dziwie sie ludziom ktorzy pociskaja pierdoly
    o szlachetnym dzikusie rodem z XIX wieku i chca
    jeszcze zeby traktowac ich powaznie.

    A bogaty, syty, snobistyczny zachod jest bodajze jedynym miejscem na tym padole gdzie swiadomosc skonczonosci i ograniczonosci zasobow jest przynajmniej obecna w spolecznej debacie. Jak w garazu stoja dwa samochody i mieszka w
    domku zuzywajacym tyle energii co trzy afrykanskie wioski to sie o pewnych sprawach lzej dyskutuje.
    Trzeci swiat ma te dysputy o "odnawialnosci" w glebokim w powazaniu. O czym moze sie przekonac kazdy pajac ktory wpadnie na pomysl gloszenia ideii ochrony przyrody glebokoekologistycznej (lub innej) w Afganistanie, Ruandzie albo innej Syrii. Przyjemnej misji zyczac.

    Na zakonczenie : prorok A. Naess mial ciekawe podejscie
    do relacji I - III swiat. Prorok byl zdania i glosil
    publicznie, ze wpuszczanie Negrow do Europy jest bardzo
    szkodliwe. Po pierwsze taki Neger zzera nasze zasoby,
    ktore - jak Pan Darek wyzej pisze - trzeba chronic.
    Po drugie - jak sie Neger nauczy korzystac z klozetu
    z biezaca woda to po powrocie do Afryki wpasc moze na
    pomysl postawienia takiego ustrojstwa w buszu. A jak
    inni Negrzy go zaczna nasladowac i kazdy bedzie mial
    s....acz ze spluczka to wtedy koniec swiata.....Za co
    niektore kregi w Europie Zachodniej kochaja Naessa
    jak u nas Korbel i spolka z.o.o. Znaczy rasisci i
    tym podobne Istoty.
    Ale to na marginesie

    W kazdym badz razie ta cala glebokoekologiczny p...na
    wode z jego wszystkimi sprzecznosciami jest bardzo krotochwilny.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolegów i "proroków" proszę mi nie dobierać zaocznie!
      Oczywiście, że skuteczna ochrona oznacza zaprzestanie użytkowania w błahym, krótkowzrocznym celu, jakim jest komercyjna rąbanina. Przypominam, że postulowane „zaprzestanie” dotyczy znikomego obszaru w stosunku do tego, który bezwzględnie się eksploatuje. Na świecie całkiem sporo jest takich „bzdetów” – nazywają się parki narodowe. Niektóre „bzdety” uznano za dziedzictwo ludzkości. Pewnie wedle anonima UNESCO też kierują sami „głębokoekologiczni” fanatycy.
      Jeśli mamy się czegoś jako ludzkość nauczyć, to musimy przestać rąbać, a zacząć obserwować i uczyć się. Inaczej będziemy mieli przerąbane. Żadne zaklęcia proroków wzrostu i zysku nie pomogą.
      A na koniec, jak już zaczyna się pluć na A. Naessa (nieżyjącego już) to może warto podać kontekst i konkretne źródła swoich pomówień. Mniemam też, że anonim zna j. norweski :)
      Gwoli ścisłości, A. Naess nie był prorokiem, lecz wybitnym, szanowanym na całym świecie filozofem akademickim. Jego dziełem jest system Ekozofii T, a nie żaden „głęboki ekologizm”. Anonim oczywiście nie ma o tym zielonego pojęcia, założę się, że nie przeczytał żadnej jego książki, ale jak się nie ma wiedzy, tym bardziej argumentów, jedyne co pozostaje to chamstwo i wszawe insynuacje. Jakoś mnie to nie dziwi :(

      Usuń
    2. Toś sobie anonimie dobrał autorytet w sprawach GE - Murray Bookchin :), to nie uczony tylko działacz związkowy, marksistowski anarchista i teoretyk komunaryzmu, używający terminu "ekologia społeczna", zmarły przed laty, popularny kilkanaście lat temu w kręgach anarchistyczno libertariańskich i lewicowych. Poza tym twoje źródło to żadne źródło polemiki naukowej, tylko anarchistyczny blog, cytujący Bookchina z lat 80. Kilka lat później mówił i pisał już co innego, ze sporu przeszedł do dialogu, wspierał nawet ludzi z ruchu GE (ruch to nie filozofia!) o czym mógłbyś sobie poczytać w paru socjologicznych źródłach i nawet już w książce "Defending the Earth", której ostatni rozdział Bookchin tytułuje symptomatycznie "Where I Stand Now" (1991). Jak chcesz się popisywać kompetencją w zakresie filozofii ekologicznej i dowalić Naessowi to radzę sięgnij do książki pewnego księdza - tam on wyjaśnia, używając niemal tych samych argumentów co pewien lewicowy poseł z ziemi białostockiej, co też niewiele chyba Naessa czytał, a jeszcze mniej zrozumiał, że to dzieło szatana :). Ale nie podpowiem jaki jej tytuł, bo piszę te słowa bardziej dla czytelników bloga, by nie dali się zwieść popisaniem się jakimś linkiem :) Oczywiście, jest dialog między różnymi nurtami filozofii przyrody, ale to zupełnie co innego i przy użyciu innych argumentów i słów niż "prorok', "pajac", "Negr" itp, bo prawdziwa dyskusje to nie pole dla chamstwa nawet przybranego w dialektykę :).

      Usuń
  13. Panie darku, jak przestanie sie rabac, to nie bedziesz
    mial Pan widokow na porzadna trumne. W krematorium tez
    potrzebne jest jakies opakowanie. I co ? bez drewnianego
    garniturku w objecia Matki Ziemi ? W kwestii tego
    proroka z osmioma przykazaniami to ja tam specjalnej
    roznicy miedzy miedzy adoracja glebokoekologistyczna
    tej postaci i czczeniem Jezusa Zbawiciela przez Kolo
    Gospodyn Wiejskich na Podlasiu nie widze.
    Moze tylko taka, ze wiekszosc wyznawczyn proroka nie chodzi pieszo na zakupy do postgeesowskiego sklepu tylko
    podjezdza 4 litrowym SUVem pod delikatesy z ekozywnoscia.

    Korbel, musze ci zasadniczo przyznac racje (zdaje sie
    ze powyzej przeszlismy na ty). Bookchin z Naessem mieli
    faktycznie troche wspolnego - obu wypadaloby instruowac przy sadzeniu drzew "zielonym do gory !!!".
    Nie bardzo rozumiem czemu nie podajesz tego linku
    z opinia funkcjonariusza KK z Podlasia na temat
    GE i waszego proroka. Zgodnego chyba z linia B16,
    ktory tez zdaje sie pod adresem proroka cos tam mial.
    Konkurencji sie boisz - czy jak ?

    A juz w ogole nie rozumiem tych pretensji o "pajacy" "ekodebili", czy podobnych komplementow - przeciez
    tobie sie podoba nazywanie innych "pustakami" -
    to czego ty oczekujesz ?. Ze z toba bedzie tutaj
    ktos powaznie dyskutowal ? W innym tonie ?

    PS.
    moglbyc wyjasnic darkowi dlaczego rozmaici rasisci
    kochaja proroka tak jak wy - albo i bardziej ?.
    Mnie na pewno nie uwierzy.
    serdecznie pozdrawiajac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż Anonimie (chyba wymyślę ci jakąś ksywę, a może czytelnicy bloga podpowiedzą - taki mały konkurs?) Otóż wygrałeś! W związku z tym możesz postawić nam z Darkiem ciastko, tylko najlepiej niech to będzie kremówka z Wadowic :) Ja też serdecznie pozdrawiam!
      PS: kibole (bo chyba ich się teraz rozumie przez rasistów?)kochają GE? No to superrrr! Już widzę te stadiony skandujące "W dzikości jest zbawienie świata!" i "Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi!":)

      Usuń
    2. dla nie znających literatury amerykańskiej: "W dzikości jest zbawienie świata" to cytat z klasyka Thoreau...

      Usuń
    3. Anonimie zacznij wreszcie czytać ze zrozumieniem – w twoim wieku najwyższy czas, a nawet nie wypada inaczej. Nigdzie nie pisałem, że chcę zaniechania jakiejkolwiek gospodarki, w tym leśnej!
      Chodzi o wyłączeniem spod rąbania pewnych obszarów, najcenniejszych z przyrodniczego punktu widzenia, takich jak Puszcza. To ułamek powierzchni, tak czy siak, rąbanych, a z nich drewna na trumnę dla ciebie wystarczy, skoro aż tak się tym niepokoisz, mi ona nie potrzebna.
      Między Naessem a Jezusem jest sporo różnic, między innymi taka, że Naess (jako specjalista o logiki i metodologii, od tego zaczynał w filozofii m.in. w Kole Wiedeńskim) każdą swoją tezę potrafił racjonalnie uzasadnić, a całość Ekozofii T tworzy spójny logicznie system. Jezus niekoniecznie, jego wyznawcy jeszcze mniej.
      „4 litrowym SUVem pod delikatesy z ekozywnoscia” najczęściej podjeżdżają myśliwi, coraz częściej też „zdrowotnością” mięsa motywują swoje polowania. Ekologów stać co najwyżej na rower z przerzutkami :)

      Usuń
  14. Proponuję adekwatną do zawartości wpisów anonima ksywę: "Bredziarz". Ewentualnie "Gajowy Bredziarz", coś a la "Gajowy Marucha" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja proponuję ksywę "Pusty Bełkot" czyli zgrabne połączenie wzmiankowanych Pustaków i zawartości wpisów anonima.

      Usuń
  15. Korbel, mow mi Arno....
    kibol = rasista jest odrobine naciaganym.
    To tak jakby twierdzic Korbel=faszysta bo jest architektem
    tak jak Speer, albo Korbel = swinia bo tez kartofle zjada.
    Nad tym musisz troche popracowac bo tego co kupia od Animatora zblazowane 50 - latki na warsztatach Istot Wszelkich, na wolnym rynku raczej nie sprzedasz.
    To jedna sprawa. Druga jest to ze gdybys kibolowi insynuowal ,ze wlasciwie jest ekofiko to nie zastanawialby sie nad sloganami do skandowania na stadionie tylko zwyczajnie dalby Ci w morde. Albo gdzies kopnal. Nie wiem. Moze przeprowadzisz kiedys eksperyment ?.
    Wydaje mi sie, ze masz fobie na tle papistow i widzisz
    reke Watykanu we wszedzie gdzie brzydko sie mowi o twojej
    religii. Fakt, ze sukienkowi nie przepadaja za GE ale
    to chyba nie powod do zakladania sukienki, kazdemu,
    kto sie z tej waszych nauk nabija. Nie ?

    Panie Darku. O idiotyzmie ochrony "podkloszowej" naturalnej naturalnosci napisano sporo. Nie bedziemy sie
    powtarzac. Muzyka gra poza tymi kloszami.

    I po jaka cholere mysliwi maja jezdzic po ekozywnosc do sklepu ? Przeciez przywoza ja sobie sami z lasu.
    Dostawa - owszem ....ale zakupy ?
    No nie wiem.....
    Zima tez za duzo ekologistow na rowerach nie widze. Ci
    ktorzy o tej porze roku pedaluja, staraja sie dorwac jakas
    opone zeby w piecu napalic. To chyba nie sa glebokoekologisci ?

    No wiec z tym Panem Jezusem i Panem Naessem to chyba nie masz racji. Przynajmniej jesli idzie o wyznawcow.
    To jest to samo. Wiara. Dogmat. Przekonanie o wlasnej nieomylnosci (b. ladnie widac to u Korbela).
    Stosy.

    czesc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darek pisał wyraźnie to zostawieniu czegoś w spokoju, a nie wsadzeniu pod klosz. Takie to trudne do pojęcia, że można kawałek świata zostawić po prostu w SPOKOJU? Zwyczajnie nic tam nie robić!
      Tak was łapki do piły i siekiery świerzbią? To może zajmijcie się panowie w zielonych mundurkach swoimi "okazałymi" konarami, ewentualnie poproście o to żony? Dla was będzie przyjemnie, a i Puszcza na tym zyska. Rozładowany facet zawsze jakiś spokojniejszy jest i nie rżnie wszystkiego jak leci.

      Usuń
  16. "fakt ze te spolecznosci
    zyly idyllicznie ale tez gleboko w 4 literach mialy
    zachowanie odnawianosci uzytkowanych zasobow. Bo tych
    zasobow bylo full a uzytkujacych niewielu. Na dodatek
    dysponujacych dosc mizernymi srodkami."

    Pierwszą reakcją grup plemiennych w Ameryce Południowej na widok buldożera kompanii wydobywczej złoto była chęć unicestwienia bestii- maszyny która niszczy ich świat a nie przyjacielski poczęstunek papierosem i prośba o pomoc w powiększeniu poletka pod uprawę kukurydzy przy wiosce. Fakt, może nie mieli pojęcia czym jest ekologia ale znali fundamentalne zależności ekologiczne las-dom-polowanie-pełny brzuch i gotowi byli tego bronić. Później w latach osiemdziesiątych doskonale już wiedzieli co się święci zwłaszcza w kwestii wywłaszczenia i ubiegali się o swoje prawa w sądach. Pojawiający się obnośni handlarze lub pracownicy akcji humanitarnych proponujący im używanie lekarstw, antybiotyków, hermetycznych plastykowych opakowań do przechowywania żywności nie wpłynęli na ich tryb życia. Z dóbr cywilizacji przyjęły się tylko koszule i spodenki. I nikt mi nie wmówi że nie próbowano handlować też bronią palną, która wg Twojej koncepcji powinna być upragnionym towarem, zapewniającym tony mięsa i przyczynić się do wybicia wszystkich zwierząt w puszczy. Broń palna nie przyjęła się, hałasowała, płosząc zwierzęta i rdzewiała w klimacie równikowym. Poza tym była ciężka i niepraktyczna jak na ciągłe warunki koczownicze. Po wielu latach gdy rząd Brazylii objął ich odrębność etniczną ochroną prawną stali się w pełni świadomymi obywatelami doskonale zdającymi sobie sprawę z zagrożeń jakie ze sobą niesie postęp białych ludzi. Mając wybór między życiem w puszczy a wyjazdem do Rio (kończąc na najniższej drabinie społecznej), nie zastanawiają się nawet i potrafią swoje przekonania racjonalnie uargumentować. Może warto anonimie z 00:03 pojechać do jednego z takich plemion i wysłuchać prelekcji z ust wodza plemienia o szkodliwości wycinki lasu pod chów bydła, pozyskanie rzadkich odmian drewna i uprawy. Ceny nie są drakońskie, mogę polecić biuro podróży.

    "Gdybysmy dzisiaj
    - w epoce pil spalinowych podchodzili do przyrody
    z mentalnoscia drwala z epoki kamienia lupanego to
    koniec swiata mielibysmy juz ze trzy razy za soba.
    Zawsze dziwie sie ludziom ktorzy pociskaja pierdoly
    o szlachetnym dzikusie rodem z XIX wieku i chca
    jeszcze zeby traktowac ich powaznie."

    Chciwość i żądza posiadania kolego anonimie nie jest atrybutem prymitywnych plemion. To co się wykształciło między nimi a przyrodą dojrzewało kilkadziesiąt tysięcy lat a nie jak ten śmieszny i niepohamowany w swojej niedojrzałości Kapitalizm. Nie jest tak jak mówisz- daj piłę spalinową dzikusowi to wytnie cały las. Zostawi ją w lesie, zwinie obóz i pójdzie dalej. I nie dlatego że jest ekologiem. Dlatego że to nie wpisuje się w rytm jego życia a nawet zwyczajnie przeszkadza.
    Proponuję dogłębniej przyjrzeć się popularnym filmom Cejrowskiego. Prostszym i bardziej dosadnym językiem jeszcze nikt tego nie ujął.

    OdpowiedzUsuń