23 sierpnia 2013

W deszczu, ze starego lasu

Czułem się dzisiaj trochę jak liliput w krainie olbrzymów. Bo faktycznie w wielu miejscach drzewa w obszarze ochrony ścisłej są tak nieporównywalne do innych lasów, że można się poczuć wyjątkowo. Kilkakrotnie musiałem przeczekać większe deszcze pod świerkami ale generalnie to byłem zachwycony deszczem, bo w deszczu liście mają nasycony kolor, bez kontrastów słonecznych las jest dużo bardziej plastyczny, a poza tym dzisiejsze zdjęcia są z dość magicznego miejsca:


gdzie lipy oplatają wielkie dęby

a klony tworzą duety z grabami

Być może ten grab, mający blisko 3 metry obwodu należy do najgrubszych wśród tego gatunku

a w ogóle to sporo tu cudów, którym deszczowa pogoda dodała blasku



I na koniec zdjęcia dwóch jesionów: pierwszy to wyjątkowy olbrzym, mający 470 cm obwodu pnia, a drugi - też czterometrowy - padł niedawno, choć jak widać po kościach na zdjęciu pionowym nie tylko on tutaj skonał









2 komentarze:

  1. Jakiś - oczywiście anonim - w komentarzu pod poprzednim, nadesłanym postem, napisał znów o tym, że (na skutek ochrony biernej) trzeba będzie setek lat, żeby Puszcza wróciła do swojego dawnego = pięknego, kształtu. To stara śpiewka, którą powtarzała wójt Hajnówki i powtarzali także uczestnicy santanistycznej hucpy i przedstawiciele różnych zawodów i misji (w tym kościelnych) krytykujących politykę ministerstwa, które jakoby było pod wpływem grupki "pseudoekologów" i dziennikarzy. Kiedyś pewna znana profesor, biolog, powiedziała mi zdanie, że "Obszar ochrony ścisłej Białowieskiego Parku Narodowego jest solą w oku przeciwników ochrony, bo jest twardym dowodem na to, ze właśnie bez interwencji człowieka las najlepiej sobie radzi". Widać to gołym okiem, nie będąc specjalistą. Ten obszar objęto ochroną dzięki Conwentzowi sto lat temu i jakoś nie trzeba czekać 700 lat jak "palnął" pewien polityk, by móc oglądać znowu Puszczę :). Las Bawarski z kolei dostarcza dowodów na to, ze nawet po wielkopowierzchniowych "szkodach" wystarczyło kilkadziesiąt lat bez gospodarowania, by cieszyć oko regeneracją dzikiej przyrody. Dlatego myślę, że wszyscy ci krytycy ochrony powinni udać się z kompetentnym przewodnikiem do BPN. Napisałem kompetentnym, bo jak wyczytałem w mailu, pewien jegomość powiedział grupie: "Niemcy wycieli tyle, Ruscy tyle [...] drewna wywieźli i co, puszcza stoi? Stoi!" A teraz to idioci zarządzają na Wiejskiej - zdaniem tego "przewodnika", bo każą chronić wbrew lokalnej społeczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Januszu, nie ma co przejmować się takimi osobnikami, lepiej ich ignorować, szkoda nerwów...

    OdpowiedzUsuń