29 lipca 2013

Dawne leśniczówki

W Puszczy Białowieskiej są historyczne miejsca związane z ludźmi, którzy odcisnęli tutaj swoje piętno. Chyba najbardziej znanym takim miejscem jest leśniczówka Dziedzinka. Ale i skromny domek Adama Wajraka przyciąga ludzi zafascynowanych przyrodą po obejrzeniu programów telewizyjnych, lekturze jego artykułów i książek. Dawne leśniczówki przejmują nowe funkcje - niedaleko Narewki, po sprzedaniu leśniczówki powstał tam piękny dworek...

Konsylium dzieli się i sprzecza, padają zarzuty, obelgi. Czas płynie, puszcza umiera. Ambicje, urazy, sprzeciwy. A puszcza umiera. Uczeni, praktycy, eksperci. A puszcza umiera. Narady, decyzje dokumenty. A puszcza umiera. Polityka, wpływy, interesy, pieniądze, pieniądze, pieniądze – to słowa Simony Kossak z 2001 roku, zacytowane ze wstępu do jej książki „Saga Puszczy Białowieskiej”.
Simona Kossak, wnuczka Wojciecha, córka Jerzego Kossaka  była postacią bardzo znaną w regionie Puszczy Białowieskiej, gdzie przyjechała z rodzinnej Kossakówki w Krakowie zaraz po studiach biologicznych. Ogromną popularność przyniosły jej kilkuminutowe audycje radiowe, w których opowiadała o przyrodzie. Legenda Simony tworzyła się jednak dużo wcześniej, bo już w latach 70. w młodzieżowych tygodnikach (Świat Młodych, Radar) pojawiały się zdjęcia młodej dziewczyny z warkoczami w otoczeniu dzikich zwierząt. Autorem tych zdjęć był absolwent Akademii Sztuk Pięknych, fotograf Lech Wilczek, życiowy partner Simony. Spotkali się w Puszczy Białowieskiej, w leśniczówce „Dziedzinka” położonej na skraju Białowieskiego Parku Narodowego, kilka kilometrów od Białowieży, blisko do granicy państwa, bez prądu i dostępnej tylko gruntową drogą leśną często rozjeżdżaną przez ciągniki wywożące wycięte drzewa. Simona prowadziła tam swoje badania nad jeleniowatymi a Lech fotografował przyrodę. Moja znajomość z Simoną wiązała się na początku z jej sporem z białowieskimi naukowcami. Simona protestowała przeciw metodom łapania dzikich zwierząt do badań i przeciw zakładaniu im obroży telemetrycznych. Spór był bardzo ostry a środowisku obrońców przyrody trudno było zająć jednoznaczne stanowisko, bo ci krytykowani naukowcy byli zarazem rzecznikami powiększenia parku narodowego i występowali za ochroną gatunkową wilka. Simona oczekiwała poparcia z naszej strony. O niej samej powstało sporo tekstów i bogato ilustrowana wspaniałymi zdjęciami Lecha Wilczka książka „Spotkanie z Simoną Kossak”. TVP reralizuje film (tutaj o tym pisałem) a Anna Kamińska pisze kolejną książkę o Simonie! J Dzisiaj w leśniczówce Dziedzinka jest baza straży Paku Narodowego. Położona niedaleko granicy Unii Europejskiej, w sercu lasu i otoczona obszarem ochrony ścisłej jest obiektem, który raczej nie może spełniać jakichś popularnych funkcji publicznych. Odwiedzają ją patrole straży granicznej. Sama Droga Browska (historyczny trakt) przekracza granicę, by po pewnym czasie pojawić się znowu po stronie polskiej, w obszarze ochrony ścisłej i za chwilę zniknąć pod zwałami drzew...




Dzisiaj też w regionie Puszczy Białowieskiej mieszka sporo osób, które są rozpoznawalne w Polsce i za granicą a do Puszczy przyjeżdżają wybitni ludzie dosłownie z całego świata. Czasami mam wrażenie, że regionalni politycy nie dostrzegają wyjątkowej szansy, jaką dla rozwoju regionu jest dziki i pierwotny charakter Puszczy oraz zachowanie regionalnej architektury. Zamiast udowadniać, że nie jest ona pierwotna i plątać się w spory semantyczne oraz walkę o przywrócenie wycinania Puszczy, lepiej chyba zobaczyć, że mamy tutaj jeden z największych skarbów na obszarze Polski! 
Tak małżeństwo Szwajcarów (polsko-szwajcarskie małżeństwo - bohaterowie filmu "Pamięć domu") wyremontowało starą leśniczówkę na skraju Puszczy, żeby zapraszać do niej turystów ze świata, którzy zachwycają się pierwotną Puszczą a nie najlepszą nawet gospodarką. Ochrona przyrody i ochrona krajobrazu kulturowego powinny się uzupełniać:



Jeśli ktoś ciekawy to jest to "Dworek Rousseau" w Świnorojach, do którego link jest na blogu wśród przyjaciół Puszczy: tutaj




10 komentarzy:

  1. Droga Browska, Straż Browska, Nadleśnictwo Browsk - to dzisiaj mało zrozumiałe dla turystów. Gdzie ten Browsk? pytają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Te leśniczówki puszczańskie mogły być atrakcją parku narodowego. Niestety, rozsprzedane i oddane różnym ludziom popadają często w ruinę lub służą, lepiej lub gorzej, prywatnym osobom. Tutaj akurat przykład uratowania obiektu. Czy państwo polskie nie jest w stanie niczym się zaopiekować co do niego należy? Od lat stoi i niszczeje dawny hotel PTTK czyli zabytkowe stajnie w Parku Pałacowym, podobnie i wiele innych budynków w gestii parku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Puszcza cała wcale nie miała szczęścia. Jak na dobra królewskie i carskie to została nieźle przetrzebiona. A teraz nie ma szczęścia do administratora któremu brakuje wyobraźni. Zrobili by z niej jedno nadleśnictwo rezerwatowe i by się skończyły dyskusje i apele o wycinanie. A jaki byłby prestiż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Lasy Państwowe nie musza zarabiać tylko na drewnie i rewirach łowieckich. Na turystyce przyrodniczej, kulturowej i aktywnej można zbudować dobrze prosperujące przedsiębiorstwo.
      - wynajem zabytkowych leśniczówek
      - park kulturowy i przyrodniczy w Hajnówce
      - usługi przewodnickie
      - organizacja pobytów all inclusive w puszczy dla zagranicznych turystów
      Plus oczywiście pakiet dofinansujący ze strony Państwa dla leśnictwa rezerwatowego na działania związane z ochroną puszczy.

      Usuń
    2. To dlaczego teraz tego nie robią? Czego im brakuje?

      Usuń
  4. Czy wiadomo jaka była frekwencja wizyt studyjnych w BPN w ramach Platformy Współpracy? Było zainteresowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to wizyt studyjnych w BPN w ramach Platformy jeszcze nie było. A nawiązując do poprzedniego komentarza to też myślę, że stworzenie Nadleśnictwa Rezerwat byłoby jedynym sensownym wyjście "na teraz". Zyskali by na tym wszyscy - Lasy Państwowe, bo by były inicjatorem objęcia ochroną całej Puszczy - i tak by się zapisali w historii! W przeciwnym razie czeka nas nieustanny konflikt i spory o to, żeby Puszczę wycinać, zwiększać pozyskanie - a to przecież by się odbiło fatalnym wizerunkiem Polski na arenie międzynarodowej.

      Usuń
  5. Dlaczego Dziedzinka nie jest dostępna dla turystów???!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzi należałoby oczekiwać ze strony Parku Narodowego, ale odpowiem ze swojej strony: Dziedzinka jest obecnie pustym częściowo budynkiem (częściowo służy straży Parku) wymagającym remontu, wymiany pokrycia dachowego etc. Jeśli będą środki to remont zostanie wykonany. Położona jest na obszarze ochrony ścisłej i w pobliżu nie ma szlaków turystycznych poza tym, prowadzącym Drogą Browską. O ile wiem BPN planuje umieszczenie tablicy informacyjnej o tym miejscu i jego historii, usytuowanej przy szlaku turystycznym. Nie za bardzo jest tam co udostępniać. Jaka będzie w przyszłości funkcja Dziedzinki nie wiadomo. Stworzenie tam jakiegoś generatora ruchu nie jest fortunne, bo to blisko granicy (droga kończy się granicą UE) i na obszarze ochrony ścisłej. Obecnie Dziedzinkę przejmuje stopniowo przyroda, w dawnym ogrodzie gnieżdżą się żmije i nie ma sensu tam chodzić. Puszcza ma wiele innych miejsc atrakcyjnych turystycznie i edukacyjnie i przede wszystkim należałoby ją całą objąć parkiem narodowym i stworzyć całościowy projekt udostępniania.

      Usuń
    2. .. i jeszcze dodam, że film o Simonie i Dziedzince, po której oprowadza w nim Lech Wilczek, z archiwalnymi zdjęciami i opowieściami mieszkańców Dziedzinki jest już na ukończeniu i niedługo będzie można go obejrzeć w TVP.

      Usuń