24 marca 2013

Wydry w Narewce

Wczoraj, wędrując niedługo w silnym wietrze i po zawianej Dolinie Narewki podziwialiśmy nieco  "arktyczny" klimat powodowany przez śniegi i wichurę oraz parę wydr w rzece. Poniżej kilka pamiątkowych zdjęć:




A tutaj niespodzianka... z daleka widoczny śmieć zamarznięty w rzece. Kiedy podeszliśmy bliżej okazało się, że to ślad po naszej "tradycji" czyli to, co zostało z utopionej w Narewce marzanny :)

I na koniec wspomniane wydry, sfotografowane z dość dużej odległości, potem jeszcze obserwowaliśmy  zza trzcin jak pływały na grzbiecie i obracały się w lodowatej wodzie :)




24 komentarze:

  1. Niestety, wieżę widać z każdej strony co widać na zdjęciu. Może by ograniczyć zapędy stawiania turystycznych urządzeń. Czy nie lepiej podziwiać przyrodę bez wznoszenia wież i innych sposobów na realizowanie projektów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieża stoi w grupie drzew i jak pojawią się liście będzie lepiej ukryta, ale rzeczywiście, warto uważać z "urządzeniami turystycznymi" żeby nie było tak jak przy Starej Białowieży. Atrakcją jest przyroda a nie urządzenia turystyczne a Puszcza Białowieska to nie bezkresna Amazonia tylko niewielki obszar który zasługuje na park narodowy a nie park wypoczynkowy.

      Usuń
  2. teraz jest najlepszy okres na obserwację wydr, norek biegających po lodzie, zwłaszcza nad Biebrzą i Narwią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel25 marca 2013 20:27

      to prawda, dzisiaj też oglądałem wydrę (być może tę samą, ale kilkaset metrów dalej od poprzedniego miejsca), nie na śniegu a podczas zabawy w wodzie, jednak z odległości. Norki w Białowieży były bardzo często obserwowane jeszcze kilka tygodni temu, nawet na terenie parku pałacowego. Nasi fotografujący przyrodnicy sporo zdjęć umieszczali na FB :).. Wydrę jednak trudniej tu zobaczyć, jest bardziej czujna i płochliwa..

      Usuń
  3. Tak jak wydra jest przepięknym widokiem, tak norka budzi grozę. W Narwiańskim PN jest jej tyle, że aż dziwie się, że uchowały się tam jeszcze jakieś ptaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel26 marca 2013 15:26

      Obce gatunki zawsze kiedyś się pojawiały. Powodowały mniejsze lub większe zmiany. Ale co to znaczy "obcy"? Skoro tyle ptaków uchowało się w Narwiańskim PN to może te "obce" gatunki nie są większym problemem niż gatunek Homo sapiens? Bardzo mnie niepokoją poglądy, że my wiemy lepiej jak naturą zarządzać. Oczywiście norki uciekły z hodowli.. wyparta została norka europejska (a w USA jest 30% nieeuropejczyków!) Ale czy przyroda nie podejmie najlepszych rozwiązań? A może to my powinniśmy teraz zabijać norki, żeby .. no właśnie, żeby co? Żeby mieć satysfakcję, że kontrolujemy życie na ziemi? A jak ucieka bernikla z zoo to trzeba do niej strzelać? A ile mikroorganizmów przybywa do naszego regionu - jak z nimi walczyć? Kiedyś pewien leśniczy mi powiedział, że BPN stworzono dla ochrony wielkich dębów(!) a teraz, przez pseudoekologów jest za mało gospodarki i puszcza grabieje. A przecież trzeba te graby wycinać, żeby dąb się odradzał i Puszcza, dla której stworzono park, trwała! Jego kolega z kolei straszył, że zginie świerk, bo pseudoekolodzy nie pozwalają należycie walczyć z kornikiem drukarzem. Kilka zaledwie lat później okazało się, że świerka w Puszczy przybywa! ale niektóre gatunki mogą zniknąć. A co z gatunkami, które pojawiły się z powodu wycinania Puszczy, np. sasanka? Czyli trzeba dalej wycinać, bo sasanka nam zniknie. NAM?

      Usuń
    2. Ciekawe też gdzie jest granica między miejscowym i obcym? Czy to 100 km czy 1000 czy 100 000? Chyba, że chcemy postrzegać świat sprzed naszej cywilizacji, ale to przecież fałsz.

      Usuń
    3. Z tego strachu przed "obcymi" gatunkami jeden z dyrektorów BPN nakazał przywiązywanie płacht podogonowych koniom poruszającym się po Rezerwacie Ścisłym. Śmieszny to widok taki koń w pampersie. A przecież lekkonasienne gatunki i tak dotrą wszędzie i - jeśli natrafią na odpowiednie warunki - to skiełkują. Po co więc taki cyrk urządzać?

      Usuń
    4. a chociażby po to, żeby uświadamiać ludziom, że to może być problem.

      Usuń
    5. Jaki problem? Proszę o konkretną odpowiedź.

      Usuń
    6. Turyści do tej pory byli zaskoczeni ilością rozjechanych żuków gnojarzy, teraz tego nie ma. A turyści z zagranicy zwracali uwagę, że przecież w ten sposób możemy zawlec nowe gatunki, z którymi przecież nie można tu walczyć - teraz to ryzyko jest ograniczone. Poza tym obecnie droga wygląda dużo porządniej.
      A Ty, Anonimowy, dlaczego chciałbyś żeby nie było tego ograniczenia?

      Usuń
    7. Bo to komiczny widok jest!
      Skoro jednak tak boicie się obcych gatunków, to może należałoby także i dzikim roślinożercom wiązać płachty pod ogonami? Taki jeleń, sarna czy żubr też może przecież coś skonsumować daleko poza Rezerwatem Ścisłym (np. na sztucznie wyhodowanej łące lub pastwisku dla bydła domowego) lub też zjeść siano, wyłożone zimą w miejscach dokarmiania (a zakupione od rolników, więc złożone z najróżniejszych gatunków traw i roślin zielnych), a potem wypróżnić się w Rezerwacie. Czy w ten sposób nie zawleka nasion obcych gatunków? A drobniejsza zwierzyna, przemieszczająca się swobodnie, czy nie przyczynia się do zoochorii?
      A co z nasionami, zaplątanymi w sierści zwierząt lub też na ubraniach i we włosach ludzi? Może konie, bryczki i wszyscy wchodzący do RŚ powinni najpierw wziąć prysznic? No, ale zostają jeszcze dzikie zwierzęta, których nijak upilnować się nie da... I jak w takich warunkach walczyć z obcymi gatunkami? Czy to jest walka z wiatrakami?...
      Co do żuków gnojowych, to jakoś nie chce mi się wierzyć, że komukolwiek one przeszkadzają. Nawet rozjechane. Przecież to naturalny element ekosystemu leśnego. Obserwowanie żuków to także ciekawa lekcja poglądowa. A droga w Rezerwacie Ścisłym nie powinna wyglądać porządnie. To nie uliczka staromiejska w Warszawie i chyba każdy, odwiedzający Rezerwat, ma tego świadomość. Tu rządzi natura. A bardziej naturalne są końskie odchody, przerabiane przez żuki, niż posprzątana droga i płachty podogonowe.

      Usuń
    8. A to o tej "zelonej" stronie mówią, że do pewnych rzeczy podchodzi zbyt emocjonalnie...

      Koń nie jest dzikim zwierzęciem, idzie tam, gdzie pozwoli mu człowiek, więc i człowiek może podjąć decyzję, o tym jaki wpływ to zwierzę będzie miało na ekosystem.
      Jesteś woźnicą, że przeszkadza Tobie ta decyzja dyrektora BPN? jeden taki co tak bardzo protestował po roku jednak zaczął się stosować do zasad.
      Jeżeli turyści odwiedzający to miejsce ponownie są bardziej zadowoleni z odbioru tego miejsca, to chyba jest najlepsza rekomendacja.
      Rozjeżdżane żuki (ściągnięte na tą drogę w takiej ilości przez działalność człowieka) mają być ciekawą lekcją poglądową?

      Usuń
    9. Nie, nie jestem woźnicą. Nie dziwi mnie jednak, że ów protestujący wozak w końcu uległ i także zgodził się na wiązanie płachty swojemu koniowi. W końcu z czegoś trzeba żyć, nieprawdaż?
      Lekcją poglądową jest oglądanie "obróbki" nawozu końskiego przez żuki. A, że wiele z nich ginie, to mamy dodatkowy bonus: obserwację praw natury i możliwość refleksji, wszak... memento mori. A natura te truchła owadzie i tak zagospodaruje.
      Czy rzeczywiście "turyści odwiedzający to miejsce ponownie są bardziej zadowoleni z odbioru tego miejsca"? Szczerze wątpię. I dlaczego "ponownie"?
      I jeszcze jedno pytanie: czy siano, którym dokarmiane są żubry (a korzystają także inne roślinożerne) jest jakoś selekcjonowane ze względu na gatunki roślin, z jakich zostało uzyskane? Celem uniknięcia zawlekania nasion obcych gatunków, oczywiście. Liczę na konkretną i zgodną z prawdą odpowiedź.

      Usuń
    10. Ponownie, ponieważ niektórzy turyści chcą odwiedzać Rezerwat Ścisły po kilka razy.
      Poza tym szanowny Anonimie wyobraź sobie, że są turyści - szczególnie dzieci, ale nie tylko (i to nie jest ich tak mało) którzy jeżeli przypadkiem rozdepczą takiego żuka, to bardzo to przeżywają. a teraz szanse na takie zdarzenia są dużo mniejsze.

      Siano nie jest specjalnie selekcjonowane, ale żubry nie są dokarmiane na terenach objętych ochroną ścisłą. a jak pokazują badania, gatunki obce przenoszone przez żubry pojawiają się głównie w miejscu ich dokarmiania i niedalekiej odległości (nie pamiętam dokładnie, ale chodzi o promień do 50 m).

      Usuń
    11. To bardzo dobrze, że dzieciaki przeżywają, gdy niechcący (mam nadzieję) nadepną żuka, bo to świadczy o ich wrażliwości. Nie można jednak popadać w przesadę, niczym hinduscy dżiniści, i obawiać się zabicia każdego żyjątka. Czy ubicie komara też ma się wiązać z wyrzutami sumienia?... Poza tym żuk gnojarz jest dość odporny i zwykłe nadepnięcie go butem na leśnej drodze rzadko doprowadza do jego śmierci. A zdarzyć się może także i poza wytyczonymi drogami. Proszę więc nie dorabiać ideologii do zwykłych wydarzeń. I czemu miałoby służyć takie granie na uczuciach?
      Wiem, że w Rezerwacie Ścisłym nie ma miejsc dokarmiania, ale nasiona w żołądkach, jelitach i sierści zwierząt przenoszone są na duże odległości. Owszem, obecność wielu odchodów stwierdza się w stosunkowo niewielkiej odległości od karmowiska, ale to nie jest reguła, a i w opróżnionych jelitach znaleźć można nasiona zjedzonych przez zwierzę roślin, które ostatecznie znajda się na glebie dużo, dużo dalej (może właśnie w Rezerwacie Ścisłym?). Natomiast nasiona zaplątane w sierści mogą "wędrować" ze zwierzęciem całymi kilometrami i skiełkować w najmniej spodziewanym miejscu.
      Moim zdaniem uzasadnienie decyzji o konieczności wiązania koniom płacht podogonowych jest mocno naciągane, a sama decyzja niczemu nie służy. To raczej taka manifestacja władzy i tyle!

      Usuń
    12. Pozostaje jeszcze kwestia estetyki.

      Moim zdaniem jest to zmiana na lepsze, ale każdy może mieć inne zdanie.

      Usuń
    13. Czy płachta pod końskim ogonem jest estetyczna? A jazda bryczką i oddychanie wonią końskiego nawozu, unoszącą się z takiej płachty jest przyjemna? Szczerze wątpię.

      Usuń
    14. Wg. British Natural Society, najwięcej szkód w środowisku wywołują pseudo ekolodzy, którzy nie mają odpowiedniego wykształcenia tylko chęci poparte THC. Analizując ostatnie 60 lat, jeden pseudo ekolog zrobił tyle szkody dla środowiska, co 60 000 norek, 215 bawołów, 420 000 bobrów czy dwie dywizje pancerne wehrmachtu.

      Usuń
  4. Miod i klasyka......


    "Ale czy przyroda nie podejmie najlepszych rozwiązań?"

    Przyroda zawsze podejmie jakies rozwiazanie. I
    zawsze to rozwiazanie bedzie poddane arbitralnej - subjektywnej ocenie czlowieka. Dla przyrody nie ma dobrych i zlych rozwiazan. Najlepszych czy najgorszych.
    Wizja szuwarow pelnych norek i powietrza wolnego od
    krzyku rybitw moze byc w najlepszym przypadku "najlepszym rozwiazaniem" dla Pana Korbela i misjonarzy z Pracowni na Rzecz Niektorych Istot. Ale czy owa wizja jest tez "najlepszym rozwiazaniem" dla innych ludzi i ich oczekiwan ? O rybitwach nie wspominajac ?.

    Dla przyrody te wizje sa w kazdym badz razie daleko obojetnymi. Pojecie "Przyroda" i pozorna "troska" o najlepsze dla niej rozwiazania" sluzy w tych dywagacjach jedynie jako przykrywka egoizmu fanatykow z irracjonalnym podejsciem do otaczajacego nas padolu.

    Amen drogie Ekologi.
    Anonimowy rasista.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel26 marca 2013 21:46

      Miły Anonimowy rasisto, przypisałeś mi "najlepsze rozwiązanie" tymczasem ja nie wiem jakie jest najlepsze! Wiem jakie jest powszechne: narzucane przez nas w oparciu o tzw. racjonalne podejście. A co do egoizmu to jestem za. Wszyscy kierujemy się egoizmem - pytanie jak daleko sięgają granice naszego ego? Bo jeżeli do furtki ogrodu to nam "wisi" czy się zabuduje polanę białowieską, czy wytnie puszczę itp. A jeżeli dalej to już chodzi o nasz interes. Czy mamy prawo "zarządzać" całą przyrodą, czyli być "koroną stworzenia", czy może powinniśmy bardziej uważnie słuchać tej części nas, którą są procesy naturalne? Co b. ciekawe papież Franciszek w niedzielę zaapelował o powstrzymanie się od jedzenia zabitych zwierząt i o wybranie dań wegetariańskich. Zaapelował o szanowanie stworzeń a zabijanie (przez człowieka) nazwał okrucieństwem (za LaPresse). To jest perspektywa człowieka a nie przyrody, człowieka współczującego. Ale można patrzeć i tak, że MY znamy najlepsze rozwiązania i je wprowadzamy. Ale co do norek, to jakoś nie wierzę, że zdominują naszą przyrodę. To raczej nasza arogancja/my ją lokalnie zdominowaliśmy.

      Usuń
    2. Janusz Korbel27 marca 2013 18:00

      ponieważ wspomnienie Franciszka wywołało u pewnego anonima wielkie poruszenie:), dla ciekawych tutaj jest źródło: http://www.lapresse.it/cronaca/pasqua-animalisti-a-san-pietro-basta-strage-agnelli-non-e-cristiano-1.304447

      Usuń
  5. Najlepsze rozwiązanie lub jak kto woli ostateczne rozwiązanie kwestii obcego gatunku, (na przykładzie norki amerykańskiej) nie musi odpowiadać celom ochrony całości przyrody. Ochrona gatunkowa jest często priorytetem nad kompleksową ochroną ekosystemu. Likwiduje się norkę dla ochrony nurogęsi, perkoza dwuczubego, cyraneczki i innych gatunków. Ochronie podlega gatunek a nie złożony ekosystem. Czy nie jest tak że norka amerykańska spełnia tą samą funkcję co wyparta norka e.? Ma konkurencję w osobie piżmaka. Plany Ochronne w Parkach często przewidują ingerencję w ekosystem celem zapewnienia sukcesu nielicznym kosztem eliminacji licznych. Fakt faktem że przywiezione w XVIII w. na polinezyjską wyspę koty zlikwidowały w ciągu trzech sezonów całą awifaunę, endemiczną, występującą tylko na tej wyspie. Jednak jest to przykład skrajny, ograniczony terytorialnie i jako przesłanka w literaturze specjalistycznej, powielana zapewne na wielu wykładach w uczelniach, nie może stanowić pretekstu i wytłumaczenia dla działań z zakresu żywołapek i usypiania norki a. Trzeba szukać innych metod, i patrzeć bardziej kompleksowo na przyrodę
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale (przynajmniej w BPN) taka ingerencja jest przewidywana tylko w strefie objętej ochrony czynnej, więc strefach objętych ochroną ścisłą (czyli, objętych ochroną ścisłą gdyż znajdują się we właściwym stanie zachowania) takich działań się nie prowadzi

      Usuń