4 stycznia 2013

Zabita łania zagrażała bezpieczeństwu powszechnemu


To się nam dialektyka Lasów Państwowych toczy dalej. Na korporacyjnej stronie białostockich LP możemy przeczytać: "3 stycznia br. komisja powołana przez nadleśniczego przeprowadziła konfrontację terenową z udziałem: myśliwego, przedstawiciela Instytutu Biologii Ssaków, Policji i leśniczego ds. łowieckich. Komisja jednoznacznie stwierdziła , że polujący 30 grudnia na terenie Nadleśnictwa Białowieża, myśliwy oddał strzał do łani, będąc na obszarze obwodu łowieckiego. Po trafieniu, łania przemieściła się w kierunku rezerwatu przyrody Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej, w którym została znaleziona martwa". Tylko jak to pogodzić z pismem nadleśniczego, który poinformował RDOŚ że chodziło o bezpieczeństwo powszechne?

Według nadleśniczego łania zagrażała bezpieczeństwu, bo była w pobliżu drogi publicznej i rezerwatu. A tylko zagrażanie bezpieczeństwu zezwala na polowanie w rezerwacie. Czy to znaczy, że martwa łania, która zanim padła martwa, wcześniej odchodziła od drogi, zagrażała zmartwychwstaniem? Trzeba było wjechać autem do rezerwatu, żeby przestała zagrażać? A swoją drogą, to czemu w komisji, która "jednoznacznie" stwierdziła 4 dni po zdarzeniu! i po dwóch dniach z deszczem! kiedy śnieg mocno się stopił, nie było specjalistki, przyrodnika z IOP PAN, która kilka dni wcześniej odkryła ślady polowania, określiła trafnie datę i płeć zwierzęcia? Był naukowiec z IBS (swoją drogą ciekawe kto tak jednoznacznie wsparł obiektywną komisję i na podstawie jakich śladów:)? Mataczenia i dialektyki mamy ciąg dalszy. A tak prosto byłoby się przyznać, albo zaprosić dr Nurię Selva do komisji. JK

71 komentarzy:

  1. Hmm... tak z ciekawosci: skad Selva Nuria posiadla umiejetnosc prawidlowego okreslenia miejsca zestrzalu? Wajrak dawal lekcje? Bo to by wiele wyjasnialo... :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a skąd posiadła umiejętność określenia daty polowania i gatunku oraz płci zwierzęcia? Poucz się trochę, może warto żebyś poszedł na jakiś wykład Nurii

      Usuń
  2. Polowanie w rezerwacie jest zabronione, dochodzenie postrzałka też jest polowaniem, więc pozostało skorzystać z furtki, że chodziło o bezpieczeństwo powszechne. Ja tam nie wierzę tej komisji interesująco dobranej przez odpowiedzialnego za przestępstwo, ale nawet w świetle jej "stwierdzenia" to się kupy nie trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto reprezentował IBS? Chyba to nie tajemnica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, który to z białowieskich naukowców stwierdził jednoznacznie, że myśliwy strzelił w obwodzie łowieckim a po zastrzeleniu łania przemieściła się do rezerwatu, żeby tam umrzeć? I na jakiej podstawie? Gramy w otwarte karty, czekamy na dowody i nie ukrywanie się za instytucjami.

      Usuń
  4. Kreatywność lokalnych LP naprawdę zasługuje na szerszą prezentację medialną. To naprawdę zastanawiające jak ranna łania z Puszczy Białowieskiej stanowi zagrożenie dla ogółu polskiego społeczeństwa? Bo definicja bezpieczeństwa powszechnego to ochrona obywateli przed zjawiskami groźnymi dla życia i zdrowia lub powodującymi straty materialne. Ciekawa jestem jakimi wyjaśnieniami tym razem uszczęśliwią nas LP.
    Będzie ciężko, bo było już niemal wszystko.

    Mój hit to zakaz wstępu do lasu z uwagi na prowadzone polowania. Bardzo ale to bardzo konstytucyjne i podyktowane dobrem społecznym działanie. Więcej chociażby tu: http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2312,article,5403

    snufkin




    OdpowiedzUsuń
  5. No i nie dałabym odciągać uwagi "stanowczym stanowiskiem komisji" od faktu, że dochodzono postrzałka w rezerwacie co jest naruszeniem prawa przez myśliwego.

    Rzecz jak deja vu: http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2230

    Najwyraźniej takie są standardy zachowania myśliwych w PB. MOże jak w końcu ktoś poniesie konsekwencje lekceważenia prawa to coś (czytaj praworządność) ruszy do przodu...

    Temat na dobrą czarną komedię. Spróbuje zainteresować
    nim stołecznych dziennikarzy.
    snufkin

    OdpowiedzUsuń
  6. W kwestii formalnej:

    - trop lani i jelenia byka potrafi rozroznic juz
    przecietnie uzdolniony uczen szkoly podstawowej.

    - okreslenie plci zabitego jelenia na podstawie
    tego, co po wypatroszeniu zostalo jest rowniez dziecinnie latwe. Nie potrzeba do tego tytulu doktora.

    To na marginesie.

    - juz odrobina znajomosci rzeczy wystarczy by jednoznacznie okreslic miejsce w ktorym zwierze stalo/przemieszczalo sie gdy zostalo trafione kula. Z dokladnoscia do kilkunastu centymetrow. Dla zabezpieczenia i udokumentowania tych sladow nie potrzeba wiedzy doktora Wajraka.

    - na podstawie sladow krwi przy tropie mozna dosc
    dokladnie okreslic gdzie zwierze zostalo trafione,
    jaka mialo rane.

    Ogledziny szczatek doczesnych zamordowanej istoty pozawalaja na wyciagniecie dalszych wnioskow.

    To jest oczywista oczywistosc. Wydaje mi sie przynajmniej.

    Teraz P. Korbel twierdzi ze bydlatko zostalo ostrzelane
    na terenie rezerwatu. N- ctwo i komisja z organami
    twierdza, ze poza.

    Ktos klamie. Ale kto ?

    Policja ?

    pozdr
    anonimowy Aka

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie ci, co już raz kłamali. Czyli ci co twierdzili że trzeba było dobić zwierzę, by chronić bezpieczeństwo publiczne a teraz twierdzą, że zwierzę samo padło w rezerwacie. A tak a propos - czy mysliwy, ktory wjechał samochodem do rezerwatu został już z tego tytułu ukarany mandatem przez straż leśną ndl. Białowieża? Przecież ona wie najlepiej, komu nadleśnictwo wystawiało pozwolenie na to polowanie, więc nie ma żadnego problemu z ustaleniem sprawcy. Ciekawi mnie też dlaczego skoro polowanie miało miejsce 30, to RDOŚ powiadomiono dopiero 2, czyli już po wpisie na blogu i tekście w wyborczej. Ktoś poczuł, że trzeba sobie dupochron zrobić, bo szambo się rozlało? Co Aka, może na te pytania, skoroś tak doskonale zorientowany, odpowiesz.
    Albo na takie pytanie - na jakiej podstawie prawnej podjęto zwierzynę z rezerwatu, skoro zwierzęta strzelone poza obwodami łowieckimi należą do skarbu państwa a zarządza nimi zarządca danego terenu, w tej sytuacji RDOŚ? I na czym miało polegać stworzenie zagrożenia publicznego (powód wejścia do rezerwatu za zwierzyną), skoro ona już padła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...PROBLEMY Z PADŁĄ ZWIERZYNĄ....


      ,,Zwłoki wszystkich padłych zwierząt stanowią zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 1774/2002 materiał kategorii 1 i powinny zostać przekazane do zakładu utylizacyjnego uprawnionego do przetwórstwa takiego materiału.
      Zgodnie z art. 5 ust. 4 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ( Dz. U z 2005 r. Nr 236. poz. 2008) obowiązki utrzymania czystości i porządku na drogach publicznych należą do zarządcy drogi. W przypadku gdy padła zwierzyna znajduje się na drodze obowiązek usunięcia zwierzyny spoczywa na służbach zarządcy drogi.
      Obowiązek zagospodarowania zwłok padłych zwierząt spoczywa na ich właścicielu. Zgodnie z wyżej wymienioną ustawą utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy. Realizacja tego obowiązku następuje m.in. przez zapewnienie zbierania, transportu i unieszkodliwiania zwłok bezdomnych zwierząt lub ich części. Pojawienie się zwłok zwierząt łownych na terenie gminy należy traktować tak samo jak pojawienie się zwłok zwierząt bezdomnych, tzn. jako zdarzenie powodujące konieczność działania gminy w celu przywrócenia czystości i porządku.
      W każdym konkretnym przypadku to gmina jest w ostateczności obowiązana do zajęcia się zwłokami zwierząt bezdomnych lub łownych oraz ich unieszkodliwienia.
      Podejrzenie choroby zakaźnej u padłego zwierzęcia bezdomnego lub łownego powinno być zgłoszone do właściwego terytorialnie powiatowego lekarza weterynarii, który podejmuje działania zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. W przypadku gdy dany teren jest wolny od chorób oraz nie wydano stosownych decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii o stwierdzeniu wystąpienia takich chorób a okoliczności wskazują, że nastąpił typowy wypadek komunikacyjny, za zagospodarowanie zwłok padłych zwierząt odpowiada ich właściciel.
      Inspekcja Weterynaryjna nie zbiera, transportuje i utylizuje zwłok padłych zwierząt. W jej kompetencjach leży jedynie wydanie stosownej opinii ( jeśli nie zachodzą kwestie opisane powyżej) a w wypadkach właściwych i koniecznych pobranie próbek do badań laboratoryjnych. W wyjątkowych przypadkach, powiatowy lekarz weterynarii określi sposób postępowania ze zwłokami martwych zwierząt, podejrzanych o chorobę zakaźną.''


      Usuń
    2. Szanowny Anonimie z 04.01. 19:25

      Zastrzegam sie, ze nie znam konkretnych ustalen
      dotyczacych postepowania w przypadku dochodzenia
      postrzalkow na terenie rezerwatow w PB i samym
      PN PB - wzmianka w pismie N-ctwa do RDOS, ktorego kopie zamiescil wlasciciel bloga wskazuje na to, ze jakies ustalenia istnieja. Czlonek Rady PN, powinien posiadac wiedze na ten temat ale jak widac woli rznac glupa.

      Wracajac do Twoich pytan:

      "A tak a propos - czy mysliwy, ktory wjechał samochodem do rezerwatu został już z tego tytułu ukarany mandatem przez straż leśną ndl. Białowieża? "

      - Za co mialby zostac ukarany ?. Jesli pojechal
      po zwloki lani, ktore mial prawo zabrac, to na jakiej podstawie ma byc karany ? - za to ze nie
      wyniosl tych zwlok na plecach ? Na tej samej
      podstawie mandatu nie placi straz ognista gdy wjedzie samochodem do swietego gaju by zgasic
      palacy sie przybytek ekologistyczny.
      Nie slyszalem przynajmniej, zeby placili.

      "Ciekawi mnie też dlaczego skoro polowanie miało miejsce 30, to RDOŚ powiadomiono dopiero 2, czyli już po wpisie na blogu i tekście w wyborczej. Ktoś poczuł, że trzeba sobie dupochron zrobić, bo szambo się rozlało?"

      Mnie tez ciekawi. Moze 30.12.2012 byla niedziela ?

      "Albo na takie pytanie - na jakiej podstawie prawnej podjęto zwierzynę z rezerwatu, skoro zwierzęta strzelone poza obwodami łowieckimi należą do skarbu państwa a zarządza nimi zarządca danego terenu, w tej sytuacji RDOŚ?"

      W kwestii formalnej - trutnie z RDOS nie sa w takim wypadku (nielegalne pozyskanie zwierzyny lownej) przedstawicielami Skarbu Panstwa.

      Zarowno w pismie N-ctwa do RDOS, jak i w notatce
      ze strony RDLP mowa jest o tym, ze zwierzynie
      krzywde zrobiono NA TERENIE OBWODU LOWIECKIEGO
      (nie umiesz czytac Anonimie ?) a zeszla poza
      nim - nie ma wiec mowy o "nielegalnym pozyskaniu" - zwloki naleza w tym wypadku do
      mordercy czyli buca w zielonym kapelusiku z
      piorkiem ( scislej rzecz biorac dzierzawcy, zarzadcy / obwodu lowieckiego/terenu wylaczonego
      z dzierzawy). Z nielegalnym pozyskaniem mielibysmy do czynienia gdyby bylo odwrotnie.
      Kwestia wlasnosci skaleczonej i zeszlej gdzie
      indziej rogacizny i nierogacizny lownej jest
      w naszym prawodawstwie jednoznacznie okreslona,
      mimo ze pajace z Bystrej majacza o czyms innym
      - to widac zreszta po bredniach, ktore
      tu niektorzy wypisuja.

      " I na czym miało polegać stworzenie zagrożenia publicznego (powód wejścia do rezerwatu za zwierzyną), skoro ona już padła?"

      Nie mam zielonego pojecia - jest to pojecie z
      w/w pisma nad ktorym pastwi sie juz wlasciciel
      bloga - nie potrafie tak ladnie konfabulowac
      jak on, stad polecalbym raczej szukanie wyjasnienia u zrodel - tj. w korespondencji RDOS/N-ctwo z 2011 .
      Albo zadowolic sie tym co guru bredzi.

      pozdr
      Aka
      http://www.forum.lasypolskie.pl/








      Usuń
    3. /.../ Za co mialby zostac ukarany ?. Jesli pojechal po zwloki lani, ktore mial prawo zabrac, to na jakiej podstawie ma byc karany ? - za to ze nie
      wyniosl tych zwlok na plecach ? Na tej samej
      podstawie mandatu nie placi straz ognista gdy wjedzie samochodem do swietego gaju by zgasic
      palacy sie przybytek ekologistyczny.
      Nie slyszalem przynajmniej, zeby placili. /.../

      Straż ognista i leśnista to inna bajka - oni ustawowo są upoważnieni.

      A jakie przepisy zezwalają bucom w zielonych kapelusikach z piórkiem na szarżowanie autem po rezerwacie w celu zabierania niebezpiecznych łań?

      Usuń
    4. A jakie zabraniaja ?

      Jesli chodzi o koniecznosc czy obowiazek transportu legalnie zamordowanej, legalnie
      wzietej w posiadanie gadziny z terenu swietego gaju to pozostaje
      tylko legalna masturbacja nad ta godna
      ubolewania forma bezczeszczenia swietego
      przybytku. Naprawde. I sam guru Korbel
      ze Slusarczykiem i Bohdanem nie pomoga.

      A w razie nawiedzonych obiekcji organa od mandatow najwyzej popukaja sie znaczaco w glowe przyjemnego orgazmu zyczac.
      Bo co innego moga zrobic ?

      pozdr
      Aka
      http://www.forum.lasypolskie.pl/index.php?sid=3018528d0e4eb47ec19f5350262c06c6

      Usuń
  8. MYŚLIWY MA OBOWIAZEK DOCHODZENIA POSTRZAŁKA...

    ROZPORZĄDZENIE
    MINISTRA ŚRODOWISKA 1)
    z dnia 23 marca 2005 r.

    w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz
    (Dz. U. z dnia 15 kwietnia 2005 r.)

    (tekst jednolity)


    …..Warunki wykonywania polowania
    § 5. 1. Przy wykonywaniu polowania należy brać pod uwagę, że:
    1) polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku;
    2) poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej w obwodzie łowieckim, w którym myśliwy nie ma upoważnienia do wykonywania polowania, może odbywać się pod warunkiem niezwłocznego zawiadomienia o tym dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego, nie później jednak niż po upływie 12 godzin od rozpoczęcia poszukiwań; poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku;
    3) dopuszcza się poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej na terenie niewchodzącym w skład obwodu łowieckiego za zgodą władającego terenem i z zachowaniem szczególnych środków bezpieczeństwa; poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku;
    4) zgoda, o której mowa w pkt 3, nie musi być wydawana w każdym przypadku postrzelenia zwierzyny, lecz może być wydawana dzierżawcy lub zarządcy sąsiadującego z tym terenem obwodu łowieckiego na określony czas lub mieć charakter stały;
    5) myśliwy powinien poszukiwać, dochodzić i uśmiercić ranną zwierzynę możliwie szybko i w sposób oszczędzający jej niepotrzebnych cierpień;
    6) dopuszcza się podniesienie zwierzyny drobnej, która padła po strzale w polu widzenia od granicy obwodu łowieckiego, w którym myśliwy wykonuje polowanie;
    7) polowanie na ptactwo może odbywać się pod warunkiem używania ułożonego w tym celu psa, z tym że jeden pies przypada na nie więcej niż trzech myśliwych;
    8) polowanie na zwierzynę grubą może odbywać się pod warunkiem zapewnienia w poszukiwaniach postrzałka udziału ułożonego w tym celu psa……….

    PS. Pan Korbel jest dyrektorem RDOŚ ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli myślisz, że wklejając tu kolejne fragmenty przepisów które zresztą tylko potwierdzają złamanie prawa przez myśliwego rozmydlisz sprawę to się mylisz.

      Usuń
  9. Bardzo proszę o nagłośnienie tej sprawy - najlepiej w TV. Niech cała Polska (a może i zagranica) dowie się, co LP wyprawiają w Puszczy Białowieskiej. Może wówczas pan Minister Środowiska zainteresuje się bliżej dziwnym postępowaniem pracowników LP oraz zamiataniem spraw, delikatnie mówiąc, drażliwych i niewygodnych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten anonim co się powołuje na rozporządzenie Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 1774/2002 nakazujące utylizację zwierząt chyba tego rozporządzenia nie przeczytał gdyż w Artykule 1 jak wół stoi napisane, że nie dotyczy ono "całych ciał lub elementów zwierząt dzikich, nie podejrzanych o zakażenie chorobami przenoszącymi się na ludzi i zwierzęta, z wyjątkiem ryb wyłowionych w celach handlowych i ciał lub elementów dzikich zwierząt wykorzystywanych do sporządzania trofeów łowieckich" więc raczej biedne LP na europejskie przepisy o konieczności utylizacji nie mają się co powoływać;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOCZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM...Zgodnie z art. 5 ust. 4 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ( Dz. U z 2005 r. Nr 236. poz. 2008) obowiązki utrzymania czystości i porządku na drogach publicznych należą do zarządcy drogi. W przypadku gdy padła zwierzyna znajduje się na drodze obowiązek usunięcia zwierzyny spoczywa na służbach zarządcy drogi.
      Obowiązek zagospodarowania zwłok padłych zwierząt spoczywa na ich właścicielu. Zgodnie z wyżej wymienioną ustawą utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy.

      PS.1. W żadnym wypadku nie tłumaczę myśliwego...
      jeżeli złamał procedury -przewidziane prawem- poniesie odpowiednie konsekwencje.
      2. Ale wiedzy o prawie w w/w kwestiach jak widać z komentarzy - nigdy dosyć.

      Jeden z ukochanych przez ekologicznych aktywistow ministrów środowiska - też strzelając minął się z prawem (PONIÓSŁ KARĘ PORZADKOWĄ I JUŻ).

      Usuń
  11. Czy łania była terrorystką?

    OdpowiedzUsuń
  12. Zadałem pytanie doświadczonemu myśliwemu: Czy łania strzelona przez myśliwego może przejść kilkadziesiąt metrów bez krwawienia i nagle zacząć intensywnie krwawić, bo tak musiałoby być gdyby uznać, że uciekła do rezerwatu? "Ta łania nie, gdyż została prawdopodobnie trafiona na tzw. "spóźnioną komorę', czyli jej klatka piersiowa została przestrzelona na wylot. W takim przypadku krew pojawia się na śniegu natychmiast, w miejscu, w którym stała gdy została trafiona. U jeleni krew pojawia się zawsze tuz po strzale jeżeli zostały naruszone naczynia krwionośne, gdyż nie mają one grubej warstwy tłuszczu pod skórą. Spóźniony krwotok zewnętrzny pojawia się tylko u dzików, i to tylko u tych, które mają dużo sadła a i to pod warunkiem, że kula nie przestrzeliła ofiary na wylot. Bo jeżeli tak jest - kula wyrywa dużą dziurę w ciele tam, gdzie wylatuje, i natychmiast pojawia się masywny krwotok. Poza tym, na zdjęciach widać, że to był masywny krwotok, a taki pojawia się tylko wtedy, gdy zwierzę zostało przestrzelone na wylot. A więc - krew pojawiła się w miejscu strzału".

    OdpowiedzUsuń
  13. ODPOWIEDZIALNOŚĆ
    Pan Korbel niedawno napisał że nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej ( dotyczy tematu tych igrzysk).
    PRAKTYKA
    1.Prywatna osoba przyjechała na legalne polowanie do Puszczy Białowieskiej - OHZ Nadleśnictwa Białowieża.Rezultat tego polowania jest publicznie komentowany.
    2.Pan Korbel, Pani Nuria,Pan Wajrak, Medek i cała reszta tu nie wymieniona, nie komentuje postępowania znanego z imienia i nazwiska Pana Myśliwego na polowaniu indywidualnym.
    TO LASY PAŃSTWOWE SĄ WINNE (PATRZ WYŻEJ DO KOMENTARZY).
    W ZWIĄZKU Z TYM CIĄGŁYM ATAKIEM TRWAJĄCYM OD WIELU LAT - udzielił się decydentom leśnym SYNDROM WINY - tłumaczą się za siebie i innych, przepraszają za grzechy na odlew i na zapas.
    TO WIELKA STUKA PANIE KORBEL, TAK ZASZCZUWAĆ I TERRORYZOWAĆ potężną organizację pgllp ZAJMUJĄCĄ OBSZAR 1/3 KRAJU
    Mam nadzieję że lp pisane tu małą literą zasłużą na DUŻĄ CZCIONKĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zwrócić uwagę, że organizacja pod nazwą Lasy Państwowe nie zajmuje 1/3 obszaru kraju. Instytucja ta w ogóle nie zajmuje żadnego obszaru, a jedynie ZARZĄDZA lasami należącymi do SKARBU PAŃSTWA.
      Natomiast na taką, a nie inną opinię o sobie LP same sobie zapracowały, poprzez słowa i działania zatrudnionych osób, choćby w takich, jak wyżej opisana, a także innych sytuacjach. A gdzie, szanowny Przedmówca, usłyszał słowo "przepraszam" od pracowników LP? Chętnie z takim przypadkiem się zapoznam.

      Usuń
  14. ,,Proszę zwrócić uwagę, że organizacja pod nazwą Lasy Państwowe nie zajmuje 1/3 obszaru kraju. Instytucja ta w ogóle nie zajmuje żadnego obszaru, a jedynie ZARZĄDZA lasami należącymi do SKARBU PAŃSTWA. ''

    ...nie zrozumiałeś intencyjnej ironii we wspomnianym okresleniu LP.

    OdpowiedzUsuń
  15. cd..A gdzie, szanowny Przedmówca, usłyszał słowo "przepraszam" od pracowników LP? Chętnie z takim przypadkiem się zapoznam.

    Tutaj się z tym stwierdzeniem zgadzam...
    Może dorosną do tego osoby odpowiedzialne, za wizeruek LP.

    Z tą nadzieją Wesołych Świąt i dobrego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to możliwe, że kilka osób zaszczuło tak Wielką Organizację? A może to poprostu kilka osób tej Wielkiej Organizacji psuje jej obraz biorąc na swoje barki zbiorową odpowiedzialność za jednego, znanego podobno z imienia i nazwiska myśliwego? Wszak ta grupka wymieniona z nazwisk nie czepia się PGLLP tylko konkretnego polowania, a tymczasem gospodarz polowania staje murem za niesfornym myśliwym dostarczając coraz ciekawszych i bardziej nieprawdopodobnych wyjaśnień. Taka "solidarność" zrobiła ze sprawy pozory odpowiedzialności zbiorowej. A kto sam przyjął taką taktykę wyjaśnienia sprawy?

    OdpowiedzUsuń
  17. "A jakie zabraniaja [wjechania do rezerwatu] ?"

    Artykuł 15 ustawy o ochronie przyrody. Zwracam ci Aka szczególną uwagę na punkty 2 i 18. Co do legalnego pozyskania zwierzyny i trutni, to odsyłam do artykułu 15 prawa łowieckiego. Nie jesteście koledzy z PGLP i PZŁ ponad prawem, te przepisy obowiązują was dokładnie tak samo jak wszystkich innych:

    Art. 15. 1. W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się:

    1) budowy lub przebudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego albo rezerwatu przyrody;

    2) (uchylony); 19)

    3) chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd, legowisk i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu;

    4) polowania, z wyjątkiem obszarów wyznaczonych w planie ochrony lub zadaniach ochronnych ustanowionych dla rezerwatu przyrody;

    5) pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz grzybów;

    6) użytkowania, niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, obszarów oraz zasobów, tworów i składników przyrody;

    7) zmiany stosunków wodnych, regulacji rzek i potoków, jeżeli zmiany te nie służą ochronie przyrody;

    8) pozyskiwania skał, w tym torfu, oraz skamieniałości, w tym kopalnych szczątków roślin i zwierząt, minerałów i bursztynu;

    9) niszczenia gleby lub zmiany przeznaczenia i użytkowania gruntów;

    10) palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania źródeł światła o otwartym płomieniu, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody — przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska 20) ;

    11) prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony;

    12) stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin i nawozów;

    13) zbioru dziko występujących roślin i grzybów oraz ich części, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody — przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;

    14) 21) połowu ryb i innych organizmów wodnych, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony lub zadaniach ochronnych;

    15) ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody— przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;

    16) wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas;

    17) wspinaczki, eksploracji jaskiń lub zbiorników wodnych, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody — przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;

    18) ruchu pojazdów poza drogami publicznymi oraz poza drogami położonymi na nieruchomościach stanowiących własność parków narodowych lub będących w użytkowaniu wieczystym parków narodowych, wskazanymi przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;

    OdpowiedzUsuń
  18. Chodziło oczywiście drogi Aka o ustęp 3 ustawy o ochronie przyrody, a nie dwa jak przez pomyłkę wpisałem. Zaś co do powiadomienia RDOŚ 2, czyli wtedy kiedy zrobił się smród. Masz rację, 30 była niedziele. Ale 31 był poniedziałek, normalny dzień pracy. Nawet powołując się na par 2 rozporządzenia o prowadzeniu polowań i znakowaniu tusz i uznając że rezerwat to sąsiedni obwód łowiecki (chociaż prawo łowieckie jest w tej sprawie jednoznaczne - to bzdura) - to polujący miał obowiązek powiadomić niezwłocznie. Nie po trzech dniach, i tylko dlatego, że się o sprawie zrobiło głośno.

    OdpowiedzUsuń
  19. W piśmie RDOŚ, na które się Nadleśnictwo Białowieża w swoich wyjaśnieniach powołuje, napisano co następuje:

    "W związku z powyższym w sytuacji każdorazowego wejścia po strzelonej zwierzyny na teren rezerwatu należałoby wstępnie ocenić czy taki postrzałek może zagrażać bezpieczeństwu powszechnemu czy też nie, a w przypadku stwierdzenia takiego zagrożenia niezwłocznie podjąć odpowiednie działania celem jego usunięcia bez uzyskiwania stosownego zezwolenia opisanego powyżej. Należy wyraźnie podkreślić, iż każdy taki przypadek należałoby rozpatrywać indywidualnie, niemniej jednak ucieczkę postrzelonej zwierzyny w kierunku drogi publicznej należałoby potraktować jako sytuację nadzwyczajną i podjąć niezbędne działania celem usunięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego."

    Pomijając fakt, że wydanie takiej decyzji przez RDOŚ, zwłaszcza pokazując jak ją wykorzystuje nadlesnictwo, jest skandaliczne i należy mieć nadzieję że zostaje ona zniesiona, to mam do ciebie AKA następujące pytanie.

    Według szkicu sytuacyjnego przygotowanego przez nadleśnictwo do strzelenia łani doszło w jednej ze wschodnich ćwiartek oddziału 311, tuż przy drodze narewkowskiej. Łania zaczęła uciekać na zachód, czyli w kierunku od drogi publicznej (zresztą, ta akurat droga, szczególnie o tej porze roku, publiczną jest tylko z nazwy i obowiązuje na niej ograniczenie do 40 km/h), przebiegła jeszcze kilkaset metrów poza rezerwatem i przynajmniej 150 - 200 w rezerwacie, zanim padła.

    To możesz mi powiedzieć, gdzie jakim cudem ze wstępnej oceny sytuacji wynikało, że postrzałek "może zagrażać bezpieczeństwu publicznemu"? Przypominam, uciekał od drogi, w głąb lasu. Swoją drogą to musiał być z tej łani niezły terminator, jeśli po śmiertelnym strzale dała radę jeszcze przebiec cca 700 metrów, zaczynając krwawić dopiero kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym padła.
    Ciekawe też, na jakiej podstawie wnioskowała 3 stycznia komisja, skoro wtedy już nie było śniegu, a co za tym idzie śladów.

    Interesowałoby mnie też Aka, w jaki sposób łania może powodować zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, bo na ten temat to się dokładnie wypowiada Kodeks Karny w rodziale XX i tam nic o zagrożeniu bezpieczeństwa powszechnego przez postrzałki nie ma. I nie pisz że to RDOŚ wymyślił, bo Nadleśnictwo się na decyzję RDOŚ powołuje, więc musi ją uznawać za słuszną.

    Chciałbym też, żebyś jednak wskazał podstawę prawną na jakiej wjazd samochodem do rezerwatu przyrody po strzelone, więc nie powodujące już zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego (jakie by to zagrożenie nie było) zwierzę, jest możliwy. Bo czytam od kilku dni uważnie zarówno ustawę o ochronie przyrody, jak i prawo łowieckie a także rozporządzenie o warunkach prowadzenia polowań i znakowaniu tusz, które tu zresztą przywołałeś, i nigdzie tam takiego zapisu nie znalazłem.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja bym jednak chciała poznać tę opinię naukowca z IBS z Białowieży. Chyba to nie jakaś tajemnica? A może wstydzi się pod nią podpisać?

    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowny Anonimie z 9:38 (i 10:01 ?)

    Po pierwsze - zadajac sobie trud wklejania tekstu ustawy oop nie cytujesz Art. 15. 2 ustep 3. ktory tu jest istotny. Wszystko jasne. Dla mnie. Nie umiesz czytac ?

    Manipulacja czy usilujesz cos ukryc ?

    Po drugie - rozumiem ze przyznajesz, iz strzelanie do
    lani mialo miejsce poza rezerwatem ?

    Czyli P. Korbel & co klamali ? - twierdzac cos przeciwnego . Tak czy nie ?.


    Dlaczego nie wkleisz tutaj owego (lub gdzie indziej)
    owego szkicu sytuacyjnego ? Dlaczego nie wkleisz
    calego tekstu pisma RDOS dot. postrzalkow na terenach
    rezerwatow PB ?


    Jak dla mnie sprawa sie zamyka. Klamiecie i krecicie
    jak zwykle.

    Reszta jest interpretacyjna masturbacja w ktorej
    pszyrodnikom nasladujacym ministra propagandy z czasow zaprzeszlych przeszkadzac nie wypada.

    Tak trzymac i nie popuszczac.
    Przyjemnej zabwy.

    pozdr
    Aka
    http://www.forum.lasypolskie.pl/



    OdpowiedzUsuń
  22. A po co anonimowy autor komentarza miał, Inżynierze Nadzoru aka, cytować art.15.2, Podaj który to niby punkt powodował, że zakazy wymienione nie dotyczą? Może zagrożenie bezpieczeństwa państwa przez martwą łanię? A może już nie podawaj, bo "bezpieczeństwo powszechne" zostało już opisane i będzie to tylko spamowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups. przepraszam, nie doczytałem, że chodziło Ace o art 15.2 ust. 3 czyli skoro nie o bezpieczeństwo powszechne - bo ten absurd już tu przrobiliśmy, to o akcję ratowniczą! Zrozumiałem: myśliwi ratowali łanię przed śmiercią. Może jeszcze zawieźli do szpitala? :) Miłego weekendu!

      Usuń
  23. Proszę bardzo, wklejam ustęp 2 ustawy o ochronie przyrody, wskaż który to był przypadek, z uzasadnieniem oczywiście:

    2. Zakazy, o których mowa w ust. 1, nie dotyczą:

    1) wykonywania zadań wynikających z planu ochrony lub zadań ochronnych;

    2) (uchylony); 22)

    3) prowadzenia akcji ratowniczej oraz działań związanych z bezpieczeństwem powszechnym;

    4) wykonywania zadań z zakresu obronności kraju w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa;

    5) obszarów objętych ochroną krajobrazową w trakcie ich gospodarczego wykorzystywania przez jednostki organizacyjne, osoby prawne lub fizyczne oraz wykonywania prawa własności, zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego.

    Aha, czyli podstawy prawnej dla wjazdu do rezerwatu nie od ciebie nie dostanę? I tego na czym miało polegać zagrożenie bezpieczeństwa publicznego wg. KK też nie? I podstawy podjęcia zwierzyny wg. prawa łowieckiego również? Kursy dialektyki marksistowskiej sekretarza pop nie wyposażyły Cię w umiejętności wystarczającego do wymyślenia jakiegoś pokrętnego wyjaśnienia?

    Co do strzelania łani poza rezerwatem - piszę jaką wersję prezentuje Nadleśnictwo Białowieża i pokazuję, że nawet ona się z prawnego punktu widzenia nie trzyma kupy.
    A czy ona jest prawdziwa? Według tych co byli na miejscu pierwsi nie. Komisja nie zadała sobie trudu, by skonfrontować myśliwego z dr Selvą a członek IBS jest anonimowy. Do tego pracowała cztery dni po zdarzeniu i po dwóch dniach deszczów. Jej ustalenia są więc warte tyle co plewy i mierzwa, jak mówi Biblia, albo brzęczenie much w moich uszach, jak mawiał Egipcjanin Sinuhe.

    Jeśli chcesz ze mną dyskutować, odpowiadaj na pytania. Jeśli nie, nie zabieraj głosu, lepiej myśl jakich tu jeszcze dialektycznych sztuczek użyć przed kontrolami jakie na was w Białowieży niechybnie spadną. Bo tym razem to żeście nieźle wkurzyli zarówno GDOŚ, jak i nowego dyrektora GDLP, który jeszcze nie miał okazji doświadczyć na własnej skórze, na co was tam stać.

    A całej sprawy można było uniknąć, przyznając że myśliwy zrobił błąd. Sąd koleżeński dałby mu naganę, nic by z tego nie wynikało, ale byłoby po sprawie. Natomiast tym kręceniem, tym kombinowaniem z bezpieczeństwem publicznym, tylko się kompromitujecie. Kończyliście kursy marksistowskiej dialektyki, ale kursów PR już nie. A w generalnej skończyli i wiedzą ile takie ściemnianie kosztuje wizerunek Lasów Państwowych.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonim z 11:44

    Coz, dla mnie sformulowanie : "zakazy nie dotycza"
    jest jednoznacznym. Nie wiem dlaczego mieszasz pojecia
    "bezpieczenstwo publiczne" i "bezpieczenstwo powszechne".

    W kwestii strzelania w/poza rezerwatem mamy z jednej
    strony wersje internetowych pajacow z drugiej strony
    wersje organowo/urzedowa.


    Nieco szerzej:

    Pajacowanie wokol tematyki polowan/postrzalkow w swietych gajach ma duzo do czynienia z mglistoscia
    odnosnych przepisow. Nawiedzeni ohroncy puszczy wlasnie
    dlatego maja przy kazdej takiej sposobnosci okazje
    do publicznego poonanizowania sie i potrzasniecia skarbonka na datki.

    Moim skromnym zdaniem mamy do czynienia z pewna sprzecznoscia. Z jednej strony buc w zielonym kapelusiku
    z piorkiem ma pieski obowiazek dojscia postrzalka, zwierzecia ktoremu zrobil krzywde, by je usmiercic,
    skrocic jego cierpienia. Naprawic to, co niecelnym strzalem spier.... .

    Z drugiej strony na granicy rezerwatu/PN ten jego obowiazek konczy sie - tj. pajace z NGO - sow
    domagaja sie "zakazu" wypelnienia tego obowiazku.
    Zarzadcy Swietych Gajow pod ta presja ograniczaja, badz uniemozliwiaja jego wypelnienie.


    Problem polega na tym, ze w kontekscie owego obowiazku ktory nie znika na granicy Swietego Gaju nie ma mozliwosci wyegzekwowania odpowiedzialnosci od pajacy z Pracowni, czy innych nawiedzonych.

    Ale od czego jest urzedowa ochrona przyrody w gestii
    ktorej leza Swiete Przybytki ?

    Z chwila gd ranny zwierzak przekroczy granice Swietego
    Gaju odpowiedzialnosc za niego ponosi urzednik.
    Mniej lub bardziej nawiedzony, ale juz z krwi i kosci.
    Z pensja i portfelem.

    Jego - urzednika - obowiazkiem winno byc przedsiewziecie
    krokow majacych na celu pomocy rannemu zwierzeciu -
    niezaleznie od paradoksu i absurdalnosci calej sytuacji.

    Czyli wspomniany RDOS MUSI zapewnic odlow rannego zwierzecia w rezerwacie i umieszczenie go w osrodku rehabilitacji, badz usmiercenie zgodnie z przepisami ooz. Czy to zrobi weterynarz czy uzbrojony czlonek Pracowni na Rzecz Prawie Wszystkich Istot jest obojetnym.

    Zignorowanie tego faktu nie jest niczym innym jak
    forma znecania sie nad zwierzetami przez zaniechanie
    okreslonych dzialan - i to wlasnie praktykuje RDOS
    porzez wprowadzanie ograniczen.

    To jest dosc skomplikowana konstrukcja ale majaca oparcie w stosownych przepisach - nie tylko w ich interpretacji.

    Kwestia otwarta jest wyegzekwowanie powyzszego, co moze
    miec miejsce na drodze sadowej.

    Kroki moga wygladac nastepujaco:
    1. Analiza istniejacego stanu prawnego
    2. Wyegzekwowanie opinii RDOS
    3. Zaskarzenie na podstawie konkretnego przypadku,
    gdzie RDOS ograniczyl/uniemozliwil okreslone dzialania.

    Oskarzenie - doniesienie do prokuratury nie "na RDOS",
    ale konkretna osobe urzednika - Kowalskiego ktory za
    te czy inna regulacje jest odpowiedzialny, pod nia sie
    podpisal.

    W to nie musza/nie powinny sie bawic Lasy Panstwowe
    czy Zwiazek Lowiecki. To sa raczej zadania domowe
    do odrobienia np. przez Stowarzyszenie Santa, osoby
    prywatne (te moga miec problemy z otrzymaniem informacji) - w zasadzie wszystko jedno kto.
    Grunt zeby mial cochones ( Pani Nuria wyjasni co to jest...). Konieczne sa srodki finansowe i gotowosc
    do skarzenia przez wszystkie mozliwe i niemozliwe instancje. ( Client Erth sie jako partner tutaj raczej
    nie nadaje....)

    Na ile to jest do zrealizowania - ? -
    ale sadze, ze czytajacy to zainteresowani (notabene
    dziekuje za poinformowanie, iz P. Korbel "ujawnil"
    tutaj forumowicza z www.lasy polskie - czego do momentu
    jego wpisu nie bylem swiadomy) powinni miec swiadomosc
    iz tak dlugo, jak dlugo nie bedzie jedoznaczych
    regulacji tak dlugo przy kazdej nadarzajacej sie
    okazji nawiedzona strona mocy uprawiac bedzie PR
    w formie onanizmu nad tym czy innym spornym przypadkiem.

    I to by bylo na tyle w kontekscie niebezpiecznej lani.
    pozdr




    OdpowiedzUsuń
  25. "Moim skromnym zdaniem mamy do czynienia z pewna sprzecznoscia. Z jednej strony buc w zielonym kapelusiku
    z piorkiem ma pieski obowiazek dojscia postrzalka, zwierzecia ktoremu zrobil krzywde, by je usmiercic,
    skrocic jego cierpienia. Naprawic to, co niecelnym strzalem spier.... .

    Z drugiej strony na granicy rezerwatu/PN ten jego obowiazek konczy sie - tj. pajace z NGO - sow
    domagaja sie "zakazu" wypelnienia tego obowiazku.
    Zarzadcy Swietych Gajow pod ta presja ograniczaja, badz uniemozliwiaja jego wypelnienie.


    Problem polega na tym, ze w kontekscie owego obowiazku ktory nie znika na granicy Swietego Gaju nie ma mozliwosci wyegzekwowania odpowiedzialnosci od pajacy z Pracowni, czy innych nawiedzonych."

    Prawnikiem to ty Aka nie jesteś. Bowiem prawnik wie, że ustawa jest aktem wyższego rzędu niż rozporządzenie, tudzież jeśli rozporządzenie mówi jedno a ustawa drugie, to ważniejsze jest to co zapisano w ustawie. Dojście postrzałka nakazuje w par 5 rozporządzenie o szczególnych warunkach polowania i znakowania tusz. Zakaz polowania w rezerwatach i zakaz podejmowania, bez stosownej zgody, zwierzyny z rezerwatów, wynika zaś z ustawy o ochronie przyrody. Kwestia własności zwierzyny która padła poza obwodem łowieckim też wynika z ustawy, tyle że prawo łowieckie. I to dyskusję zamyka, niezaleznie od tego, czy ktoś ma cohones czy nie.

    Wracając do ust 3 art. 15 ustawy oop. Piszesz:
    "Coz, dla mnie sformulowanie : "zakazy nie dotycza"
    jest jednoznacznym. Nie wiem dlaczego mieszasz pojecia
    "bezpieczenstwo publiczne" i "bezpieczenstwo powszechne""

    Owszem, sformułowanie nie dotyczą jest jednoznaczne i odnosi się do dwóch konkretnych, wymienionych poniżej przypadków. Czyli bezpieczeństwa publicznego i akcji ratowniczej. Proszę cię cały czas o wyjaśnienie, którym z tych działań miało być dochodzenie postrzałka w rezerwacie? Akcją ratowniczą czy zapewnianiem bezpieczeństwa publicznego? Proszę cię też, po raz kolejny z rzędu, o odpowiednią podstawę prawną wg. której którąś z powyższych czynności miała miejsce. Przy okazji ponownie przypominam, że rozdział XX Kodeksu Karnego dość dokładnie definiuje zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego i o postrzałkach tam nic nie ma.

    Tutaj warto zastanowić się nad jeszcze jedną kwestią. Postrzałek zostaje postrzałkiem w wyniku polowania. Jeśli więc zagraża bezpieczeństwu publicznemu (chociaż w KK nic na ten temat nie ma) to jak potraktować myśliwego i sam akt polowania, który postrzałka "wytworzył". Ano jako jako osobę i czynność, które powodują zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. A takie osoby podlegają karze do 12 lat więzienia.

    Nie bardzo też rozumiem to co piszesz o tym, że myśliwy musiał dostrzelić zwierzynę bo spartolił pierwszy strzał. Przecież do tej pory utrzymywałeś, że ci co twierdzą że strzelano w rezerwacie kłamią.

    co zaś ustaleń urzędowych osób kontra wersja Nurii Selvy. Primo - urzędowe osoby, w przeciwieństwie do dr Selvy, cuś dziwnie pozostają anonimowe. Po drugie, ile jest warta praca komisji cztery dni po zdarzeniu, po dwóch dniach deszczów i bez udziału dr. Selvy, która slady znalazła - już pisałem.

    Nadal też pytam, na podstawie jakiego przepisu myśliwy wjechał po zwierzę do rezerwatu samochodem i dlaczego RDOŚ o zdarzeniu poinformowano dopiero po artykule i wpisie na blogu, chociaż po drodze był jeden dzień roboczy i to ten bezpośrednio po zdarzeniu?

    OdpowiedzUsuń
  26. "W kwestii bycia czlowiekiem nie ma wsrod parafian z kim dyskutowac. No chyba, ze sie znizy do ich poziomu - czyli kosztem cierpienia zwierzat uprawiac perwersyjna eko-propagande."

    Przypominam ci, że te zwierzęta cierpią nie z powodu perwersyjnej ekopropagandy, ale polowań. To nie perwersyjna ekopropaganda do nich strzela, ale myśliwi, członkowie PZŁ. Swoją droga też NGOsa.

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda, że komentatorzy niezgadzający się z poglądami postów nie potrafią po prostu przedstawiać swoich racji tylko muszą przy okazji używać wulgaryzmów, pisać jakieś nonsensy o "świętych gajach", perwersji, masturbacji, onanizowaniu się, o parafianach itd, itp. Bo, żeby się podpisać z imienia i nazwiska to już w ogóle wymaga odrobiny odwagi. A nawet pojawiają się sugestie nietolerowania kogoś przez miejscowych, czyli zwyczajne, dość podłe judzenie. Dla przeciętnego czytelnika znaczy to tylko tyle, że temat sporu jest gorący, a przeciwnicy po prostu nie mają argumentów a nie potrafią/nie chcą się do tego przyznać. Ale może tak nie jest, może to cechy osobowościowe, zdenerwowanie, nienawiść czy inne niemiłe uczucia wynikające z poczucia urazy? Pokazuje to jedną stronę konfliktu prowadząc do uogólnień, że tacy są po tej stronie wszyscy! z drugiej strony utrudnia merytoryczną czy zwyczajnie kulturalną dyskusję. Dlatego rozważamy wprowadzenie regulaminu bloga lub wyłączenie komentarzy anonimowych .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Korbel,

      to nie komentujacy kpiarze sa tu problemem, lecz postawa garstki osob cynicznie wykorzystujacych takie lub inne sytuacje do prowadzenia swoich brudnych gierek. Ja wiem, ze Pana - jako wyznawcy pewnego nurtu, gdzie fantasmagorie kroluja nad logika - uwieraja powyzsze, uszczypliwe acz celne komentarze. To jest zreszta bardzo charakterystyczne dla wszelkiej masci
      radykalow, rzucajacych dookola g...wnem.

      Usuń
    2. Celne komentarze? Powyżej masz całą listę pytań i zastzreżeń do tej swojej celności, analogicznej jak u tych, co to nie potrafią zwierzyny jednym strzałem położyć.

      I jakoś na nie odpowiedzieć nie potrafisz Aka. Bieda, oj bieda.

      Usuń
    3. Panie Anonim od:
      "Panie Korbel,to nie komentujacy kpiarze sa tu problemem, lecz postawa garstki osob cynicznie wykorzystujacych takie lub inne sytuacje do prowadzenia swoich brudnych gierek. Ja wiem, ze Pana - jako wyznawcy pewnego nurtu, gdzie fantasmagorie kroluja nad logika - uwieraja powyzsze, uszczypliwe acz celne komentarze". Nic mnie nie uwiera, ale "kpiarze" to zbyt chyba zaszczytne określenie dla wpisów bliskich językowego chamstwa. Ale rozumiem - różne bywają gusta. A w ogóle to wraz z przyjacielem współredagującym bloga, możemy być nawet wdzięczni za darmowe widowisko - żenujące, ale jednak widowisko. Dziękuję! A poważniej, to naprawdę chętnie podejmę każdą rozmowę - proszę tylko podać swojego maila (nawet bez nazwiska!) - i możemy rozmawiać przez internet (bo z anonimową ścianą trudno skoro ja się nie ukrywam). Moglibyśmy ustalić o jakie "brudne gierki" chodzi. Może byśmy razem coś dobrego dla przyrody zrobili, bo skoro szanowny Anonim tu się udziela, to mu pewnie na przyrodzie zależy. Pozdrawiam i życzę harmonii i uśmiechu w tych trudnych czasach!

      Usuń
    4. Panie Korbel,

      To Panski cyrk. Do wyboru mam kilka opcji, wiec wybieram anonimowosc. Panski placz nad wykorzystaniem przez moja osobe mozliwosci, ktora sam Pan oferuje, traci parodia. Ze sie tak delikatnie wyraze.

      Co do Panskiej propozycji poklechania za pomoca maila - dziekuje, niewykluczone, ze skorzystam.

      Co do "brudnych gierek" - Pan sie nie martwi. Cierpliwosci :)

      Skoro faktycznie zalezy Panu na dobru przyrody, w tym zwierzat lownych oczywiscie, winien sie Pan raczej skoncentrowac na dazeniu do uporzadkowania prawnego burdelu w zakresie dochodzenia postrzalkow na terenach rezerwatow itd. nizli wykorzystywania tegoz do medialnego biczowania lesnych. No chyba, ze cierpienia zwierzyny sa dla Pana nieistotne. A cale Podlasie Swietym Gajem raczej nie bedzie. Chocby Pan na uszach stawal.

      Sledzac jednak Panska tworczosc zaryzykuje twierdzenie, ze palcem Pan nie kiwnie w powyzszej sprawie. A jesli juz - zadziala Pan kontrproduktywnie.

      Prawda, ze moze byc milo? To do nastepnego - milego...

      W.

      Usuń
  28. A co za tym idzie, jest znacznie prostszy sposób na wyeliminowanie tej rzekomej niezgodności w przepisach o której piszesz ( że niezgodności tu nie ma już ci wyjaśniłem pisząc o tym czy ważniejsza jest ustawa czy rozporządzenie).
    Skoro zwierzę cierpi w wyniku polowania, to wystarczy, jak zrobiono to ostatnio bodajże w Kostaryce czy Ekwadorze, polowań zakazać. I cały problem zniknie. I to jest rzecz warta głębokiego rozważenia i może kolejnej inicjatywy ustawodawczej.
    Owszem, nie przeczę że w kraju uprzemysłowionym o zachwianej równowadze ekologicznej i niedoborze drapieżników jest konieczność odstrzeliwania zwierzyny płowej. Ale przecież nie muszą tego robić mysliwi, dla przyjemności, jak sam pisałeś, niecelnymi strzałami powodując cierpienie zwierząt i interpretacyjne dylematy. Niech robią to leśniczowie ds. łowieckich z prawem, po poinformowaniu odpowiednich organów i w uzasadnionych przypadkach, do wchodzenia za postrzałkami do rezerwatów.

    To rozwiązania czyste, uczciwe i klarowne, pozwalające na zlikwidowanie wszelkich patologii które tak cię Aka drażnią. Nie wątpię więc, że je poprzesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do zakazu polowań w Kostaryce:
      http://animalrights.about.com/od/wildlife/a/Costa-Rica-And-Botswana-Ban-Hunting.htm

      tkloszew

      Usuń
  29. Byłem ostatnio w Białymstoku u spędziłem kilkanaście godzin w rezerwacie. To miejsce zasługuje na szacunek, bo jest jedyne w swoim rodzaju.

    OdpowiedzUsuń
  30. Moim zdaniem Aka (jak sprawdziłam na stronie lasów z małej litery aka, podpisujący się też Inżynier Nadzoru, co sugeruje, że on leśnik) już w pierwszym swoim komentarzu popłynął pisząc, że każdy uczeń szkoły podstawowej odróżni trop łani od byka. Myślę że aka nie odróżni. A dalej pisze, że podobnie dziecinnie łatwo odróżnić płeć na podstawie tego, co zostało po wypatroszeniu. Jeśli to była ironia, to niech teraz odda honor Nurii Selva, bo ona na tej podstawie wszystko precyzyjnie określiła. Myślę, że to jednak nie była ironia skoro napisał "nie trzeba do tego tytułu doktora". Zazdrość? Po takim popisie śmieszności i zawiści dalsze wpisy aka należy odpowiednio traktować. Mnie to pasuje do lokalnej u was Santy z jej kretyńskimi filmikami.

    OdpowiedzUsuń
  31. Do anonima z 11.44. Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Piszesz że od momentu wejścia zwierzyny do rezerwatu odpowiedzialność za nią ponosi urzędnik i to jego należy ciągać po sądach za to że postrzelona zwierzyna cierpi. Na temat tego, co a raczej kto spowodował to cierpienie strzelając do niej, napisał ktoś trafnie powyżej.
    Mi chodzi o to, że np. w takim nadleśnictwie Browsk, czyli sąsiednim do Białowieży, się we wrześniu zwrócili do RDOŚ o zgodę na dochodzenie i dostrzeliwanie w rezerwatach. I RDOŚ im taką zgodę na kilka rezerwatów dał. Oczywiście z zastrzeżeniami. Zgoda obowiązuje tylko do marca, tylko na trzy przypadki, o każdym z nich należy niezwłocznie poinformować RDOŚ, dokładnie uzasadniając dlaczego była taka konieczność. No i dostrzeleń może dokonywać tylko jedna, wskazana imiennie przez RDOŚ osoba, czyli tamtejszy leśniczy do spraw łowieckich.
    Dlaczego w Białowieży nie wystąpili o takie pozwolenie?

    OdpowiedzUsuń
  32. "Skoro faktycznie zalezy Panu na dobru przyrody, w tym zwierzat lownych oczywiscie, winien sie Pan raczej skoncentrowac na dazeniu do uporzadkowania prawnego burdelu w zakresie dochodzenia postrzalkow na terenach rezerwatow itd. nizli wykorzystywania tegoz do medialnego biczowania lesnych."

    Rozwiązanie jest banalnie proste. Podobnie jak w Kostaryce zakazać polowań komercyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla malpki z brzytwa - byc moze tak.

      Co nie zmienia faktu, ze przyjecie powyzszego, wyjatkowo prymitywnego rozwiazania, wciaz nie eliminuje postrzalkow na terenach "chronionych".

      Usuń
    2. Wystarczy upoważnić do ich dostrzeliwania leśniczych ds. łowieckich w nadleśnictwach. Tak jak zrobiono to w sąsiadującym z Białowieżą nadleśnictwie Browsk. Czyli jednak da się...

      Usuń
  33. Niezależnie od tego, gdzie łania dostała kulę, dlaczego nadleśnictwo Białowieża nie wystąpiło, tak jak zrobił to Browsk, o zgodę na dochodzenie w rezerwatach? Jak widać na przykładzie Browska, sprawę można było załatwić legalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego nie wiemy jakie sa miedzy nimi ustalenia. Powiedzmy sobie szczerze - to, ze postrzalki na terenie rezerwatu beda sie zdarzac, jest oczywistoscia. Zas niezabezpieczenie tego tematu - delikatnie ujmujac - lekkomyslne. Zwlaszcza, ze po terenie paleta sie cala grupa fahofcuff z Pracowni na Rzecz Dokopania Lesnym. Byc moze funkcjonowalo to "na jezyk". Tez nieostroznie, ale z poszanowaniem prawa.

      Usuń
    2. Nie ma czegoś takiego jak "na język" z poszanowaniem prawa. Przykład nadleśnictwa Browsk pokazuje, że sprawę można załatwić legalnie. Przykład nadleśnictwa Białowieża pokazuje, jak się takie historie kończą, gdy ma się prawo w dupie.

      Usuń
    3. I nie dziw się, że ktoś dokopuje leśnym, jeśli swoją arogancją sami dupę do kopniaka wystawiają.

      Usuń
    4. Nie ma bo? Podstawa prawna?

      Usuń
    5. Podstawa prawna czego? Umowy na gębę? To nie Bar u Wołodzi tu mówimy o dwóch państwowych instytucjach

      Usuń
    6. Nie pisz jak to powinno wygladac. Bo w tym przypadku akurat sie zgadzamy. Nie zmienia to jednak faktu, ze umowa w formie pisemnej nie jest wymagana.

      Usuń
  34. Jakoś nikt z fachowców nie odniósł się do zacytowanych w komentarzu słów myśliwego, że ta łania została "prawdopodobnie trafiona na tzw. "spóźnioną komorę', czyli jej klatka piersiowa została przestrzelona na wylot. W takim przypadku krew pojawia się na śniegu natychmiast, w miejscu, w którym stała gdy została trafiona. U jeleni krew pojawia się zawsze tuz po strzale jeżeli zostały naruszone naczynia krwionośne, gdyż nie mają one grubej warstwy tłuszczu pod skórą. Spóźniony krwotok zewnętrzny pojawia się tylko u dzików, i to tylko u tych, które mają dużo sadła a i to pod warunkiem, że kula nie przestrzeliła ofiary na wylot". Może teraz będą inne dowody? Przez kilka dni kruki, lisy i dziki pewnie sobie tam buszowały...

    OdpowiedzUsuń
  35. hm ...
    a swoją drogą, to jak to się dzieje, że korespondencja pomiędzy nadleśnictwami i RDOŚ jest tak dobrze znana Panu Korbelowi, który tak ją tutaj bezkarnie prezentuje, dzięki czemu dokłada "merytorycznie" pożywki sz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś masz na rzeczy... (oto paragrafy z netu)...
      ,,tajemnica korespondencji jako dobro osobiste

      Rafał Kolano | 10-04-2008

      Tajemnica korespondencji, podobnie jak inne postaci wolności człowieka, objęta jest ochroną konstytucji (art.87 ust.2). Kodeks cywilny zalicza ją do dóbr osobistych jednostki (art.23 k.c.), a ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych reglamentuje dopuszczalność rozpowszechniania cudzej korespondencji (art.82 i 83). Wreszcie kodeks karny przewiduje sankcje za naruszenie tajemnicy korespondencji (art.172 k.k.).

      Korespondencja prowadzona może być w dowolnej formie (pismo, nagranie, itp.) dowolną drogą (poczta, posłaniec, telefon, e-mail itp.), byle tylko spełniony był warunek poufności, tj. przeznaczenie zindywidualizowanej przesyłki dla konkretnej osoby. Ochrona adresata powstaje z chwilą wysłania listu i obejmuje tylko osoby fizyczne. Wszelkie ulotki, druki rozsyłane w identycznej formie do dużego grona osób, „listy otwarte” nie są listami w rozumieniu art. 82PrAut.

      Korespondencja nie jest dobrem osobistym. Jest ona nośnikiem ważnych informacji o nadawcy i adresacie, o relacjach ich wiążących. Dlatego jej upublicznianie godzi przede wszystkich w ich prywatność i to ona jest chronionym dobrem osobistym. Można tu przywołać wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 7 listopada 1995 r. (I ACr 529/95). Sąd stwierdził, że przesłanie dłużnikowi przez wierzyciela upomnienia do zapłaty zaległej należności w sposób umożliwiający zapoznanie się z treścią upomnienia przez inne niż adresat osoby stanowi naruszenie dobra osobistego adresata, jakim jest tajemnica korespondencji. Należy ona do kategorii wymienionych w art. 23 k.c. dóbr osobistych podlegających ochronie na wypadek zagrożenia lub naruszenia stosownie do zasad wynikających z art. 24 § 1 i 2 k.c.

      Każdy adresat korespondencji, którego prawa zostały naruszone może ich dochodzić poprzez roszczenia ochronne, które są mu zagwarantowane w §24 k.c. Mowa tu o roszczeniach majątkowych oraz niemajątkowych. Do roszczeń majątkowych zaliczyć możemy:

      zadośćuczynienie – polegające na dochodzeniu zadośćuczynienia za naruszenie prawa do wizerunku zarówno na podstawie kodeksu cywilnego (art. 448 KC), jak i ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (art. 78 PrAut). Zadośćuczynienie jest jednym z podstawowych środków chronienia bezwzględnego prawa osobistego.
      odszkodowania za szkodę majątkową – dochodzi się, jeżeli podmiot wykaże, że została mu wyrządzona rzeczywista szkoda lub nie osiągnął on korzyści, których się spodziewał z uwagi na to, że ktoś wyrządził mu krzywdę. Wtedy na zasadach ogólnych (art. 415 KC) może dochodzić odszkodowania.
      wydanie bezprawnie uzyskanych korzyści – jak już wcześniej zostało wspomniane, prawo adresata korespondencji do decydowania o jej upublicznieniu jest prawem osobistym. Zgodnie więc z art. 405 KC każdy kto uzyskał korzyść kosztem uprawnionego poprzez upublicznienie wiadomości zawartych w cudzej korespondencji, zobowiązany jest do wydania owych korzyści w naturze lub gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.

      Te drugie natomiast mają na celu ograniczenie negatywnych skutków naruszenia poprzez złożenie wyjaśnienia, przeprosin itp. Również sam pokrzywdzony może działać i żądać opublikowania jego sprostowania lub odpowiedzi.

      Korespondencja stanowi szczególny rodzaj twórczości, ponieważ adresowana jest do ściśle określonej osoby i z założenia oparta jest na wzajemnym zaufaniu. Tym tłumaczyć należy to, że jej udostępnianie publiczności wymaga zgody obu stron, niezależnie od tego, czy jej rozpowszechnienie godziłoby w cześć adresata. Obojętne jest przy tym, czy są to osoby „powszechnie znane” i czy tematem korespondencji są sprawy publiczne, czy osobiste. Natomiast wszelkie zniekształcenia rozpowszechnianej korespondencji, jej komentowanie, ilustrowanie itp. pogłębić mogą naruszenie prywatności, tak nadawcy, jak i adresata.

      Usuń
    2. o jakiej tajemnicy korespondencji między instytucjami piszesz? Co masz do ukrycia? Swoje kłamstwa?

      Usuń
  36. Korespondencja między dwoma urzędami, dotycząca decyzji i będąca decyzjami, jest informacją publiczną. Drodzy towarzysze, czasy wydawania decyzji za grubymi, obytymi drzwiami, bez wiedzy obywateli, dawno już minęły.
    Odsyłam do przepisów o informacji publicznej.
    A swoją drogą, ciekawe że się tak ujawnienia tych pism urzędowych obawiacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DYREKTOR RDOŚ otrzymał pismo z nadleśnictwa (wyżej publikowane)- na tej podstawie podejmuje decyzję o skwitowaniu informacji lub wyjaśnia dalej- po zakończeniu sprawy - podejmuje decyzję -jest to informacja publiczna.
      Pan Korbel przedstawił pismo petenta a nie decyzję właściwego organu -RDOŚ.
      Może Pan Korbel opublikuje swój wniosek do RDOŚ i odpowiedź w sprawie wyżej opisanej.
      (na piśmienie ma żadnej dekretacji - informacji do kogo zastało skierowane)

      Usuń
    2. Czyli macie coś do ukrycia. Ciekawe dlaczego? Przecież wszystko miało być legalnie a ekolodzy podobno się was tylko czepiają, kłamią i organizują na was nagonkę.

      Usuń
    3. to waszym zdaniem oficjalne pisma między instytucjami państwowymi są objęte tajemnicą? Gratulacje towarzysze przywiązania do czasów minionych, chociaż i wtedy były pieczątki poufne/tajne. Przychodzi na myśl takie przysłowie o gorejącej czapce :)

      Usuń
  37. Swoją drogą to ciekawe, że pojawiło się tu mnóstwo pytań dotyczących możliwości złamania w trakcie polowania całego mnóstwa przepisów, a jedyna odpowiedź jaka pada, to totalnie bzdurne straszenie rzekomym złamaniem tajemnicy korespondencji. Jako żywo przypomina "łapaj złodzieja" kogoś, kogo złapano z ręką w cudzej kieszeni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni ciągle swoje! może teraz zaczną o tym, że zdjęcia były wykonane nielegalnie, bo to był rezerwat i nie wolno było tam wejść? Tu już chyba tylko pomoc psychologa!

      Usuń
  38. Jak czytam te brednie obrońców Lasów Państwowych i myśliwych to myślę, że jedyny ratunek dla LP to odciąć się od tego jednoznacznie i uznać, że nie mają z tym nic wspólnego.
    Podleśniczy albo Gajowy

    OdpowiedzUsuń
  39. " Hodowcy krokodyli zażarcie bronią zysków i opierają się wszelkim próbom kontroli czy regulacji prawnej swojej branży, a także próbom przekształcenia ich działalności w ekoturystykę. Wielu z nich bezczelnie podaje się za 'działaczy na rzecz ochrony krokodyli'. To obrzydliwe oszustwo. Zabijanie tych zwierząt dla pieniędzy nie ma nic wspólnego z ich ochroną. " - Terri Irwin.
    To samo tyczy się myśliwych..
    ps. Jeszcze się okaże, że sarna była szpiegiem, a myśliwy miał pomroczność jasną. Howgh.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak mocno jest według własnej wiedzy obwarowany paragrafami, pokazał koleś w zielonym kapelusiku, 30 grudnia w okolicach oddziału 311 w Puszczy Białowieskiej. Przepisów których przy tej okazji złamał jest multum. No, ale to trza zdjąć końskie okulary, żeby to dostrzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedza nie ma tu nic do rzeczy praffniku. Takie sa fakty.

      Co zas sie tyczy postawy tego goscia, to z pewnoscia kazdy sad potwierdzi Twoj lament. A wiec do dziela!

      Usuń