21 października 2012

Zalana wieś


Nie, nie zalana wodą – zalana asfaltem. Może ktoś dostał kasę z jakiejś dotacji unijnej czy innej, może realizowany jest jakiś mądry projekt unijny czy państwowy z jego procedurami. Nie wiem, wiem tylko, że przyjaciele z maleńkiej wioski na skraju Puszczy, gdzie mają dom są załamani. Piszą, że to tragedia!! Drogi główne są pełne dziur – pisze znajoma, tłumaczka literatury światowej – a tutaj wylewa się asfalt na drodze, która do nikąd nie prowadzi, nie stanowiła żadnego problemu. Była piękna, twarda, czasami z płytkimi kałużami. I dlatego to miejsce podobało się ludziom z wielu krajów i przyjeżdżali tu na wakacje. A teraz mamy kożuch ze smoły. To się nazywa postęp? Na pewno nie jest to efekt oszczędności. „Zalali całą wieś” – czytam w mailu.
Mogę tylko dodać, że dobrze, że jeszcze nie buduje się po obu stronach wylanego asfaltu chodników, jak w paru znanych mi miejscach, gdzie chodnikami i tak nie ma kto chodzić ale je wybudowano. W wielu miejscach w Anglii, w USA byłoby to nie do pomyślenia. To jest postęp po polsku. Są pieniądze, to trzeba je wydać. Santowy zwolennik gospodarki w białoruskiej części Puszczy, gdzie chwali się wyasfaltowaniem dróg leśnych, może się cieszyć – u nas też asfaltuje się drogi, nawet tam, gdzie nie potrzeba. Uwaga: niedługo ruszy przebudowa parku zwierząt w BPN, na którą pieniądze przekazał b. min. Nowicki. Czy kolejne drogi w Puszczy zostaną wyasfaltowane?

A tak to miejsce wyglądało przed dwoma laty. Wiocha, skansen i zacofanie :)

i jeszcze nadesłane przed chwilą zdjęcia jak w Pasiekach było przed asfaltem (komentarz fotograficzny do komentarza Kasi i Manfreda)...



31 komentarzy:

  1. Najłatwiej wszystko zaasfaltować, zabetonować... Powycinac wszystkie drzewa, a przynajmniej ile sie da!
    A potem już nikt nie przyjedzie, bo Puszcza niczym się nie odróżni od jakiegoś lasku bielańskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomina mi się reportaż tv lokalnej z pewnej naszej wsi. Jak to pan Soyka osiedleniec wakacyjny w tejże wsi najbardziej protestował przeciw temu by zalać wieś asfaltem , bo przecież są "kocie łby" i tak fajnie wyglądają. Wszyscy stali mieszkańcy wsi byli oczywiście przeciw niemu "Przyjedzie tu raz na rok i chce decydować za nas a my już nie chcemy żyć w tym hałasie i błocie".
    A będąc w Socach lub Puchłach zapytałem kogoś "... i co nie doczekacie się już asfaltu?" i padła odpowiedź " ...nie , cholera jasna" (i tu padły o wiele gorsze słowa pod różnym kierunkiem".

    OdpowiedzUsuń
  3. Taa, za to w tej wsi od Sojki wszyscy normalni teraz po tym bruku płaczą. Bo póki on był, każdy przez wieś jeździł spokojnie. A teraz gówniarze potrafią pod bramami o 90 na godzinę przelecieć, cud że jeszcze nikt nie zginął

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze ekrany akustyczne postawią ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak mieszkańcy tej wsi wspominają tą i zapewne inne kałuże, czy tęsknią za nimi?

    OdpowiedzUsuń
  6. a o jaką wieś chodzi? to jakaś tajemnica, ze nie zostało to napisane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieś Pasieki, niedaleko Siemianówki i Babiej Góry. W filmie "Pamięć domu", do którego link jest na pasku blogu po prawej, opowiadają właściciele domu, dlaczego wybudowali go tak, żeby pasował do krajobrazu wsi. To oni są załamani tym co zobaczyli teraz i sprzed ich domu pochodzą zdjęcia.

      Usuń
    2. Dzięki za informacje. Raczej nie ma co oburzać się na asfaltową drogę we wsi - to nieunikniona kolej rzeczy. Nie da się tez ukryć, że to wygoda dla mieszkańców. Dobrze, że nie budują dróg asfaltowych w puszczy, bo były różne takie koncepcje. W Puszczy Knyszyńskiej jest teraz moda w tamtejszych nadleśnictwach, że buduje się w całej puszczy sieć dużych, szerokich, utwardzonych żwirówek - serce się kraja. Najpierw idzie wycinka na szerokość kilkudziesięciu metrów, potem ciężki sprzęt nawozi tony żwiru i tak w całej puszczy - dramat.

      Usuń
    3. a mnie się jednak wydaje, że to nie była "nieunikniona kolej rzeczy", że w tak niewielkiej wsi można było mniejszym kosztem wyrównać drogę gruntową zachowując jej piękno. Jaka to wygoda? Byłaby wygoda gdyby też wszystkie podwórka wyasfaltować lub pokryć brukiem cementowym, co zresztą wiele osób w regionie robi...Wtedy by można w półbutach iść do sąsiada na kielicha nie brudząc ich ziemią. Niedawno słyszałem od staruszki ze wsi, że po wylaniu asfaltu auto ją potrąciło, bo teraz pędzą przez wieś.. i taka to wygoda.

      Usuń
    4. Panie Januszu mogę się założyć, że gdyby przeprowadzić sondę wśród mieszkańców tej wsi zdecydowana większość opowiedziałaby się za asfaltem. Rozumiem Pana uwielbienie dla tego krajobrazu, ale w tym przypadku to trochę utopijny sprzeciw - na tej zasadzie można sprzeciwiać się, że do wsi doprowadzono prąd i słupy szpecą krajobraz, Zenka po pijaku popieścił prąd, a wieczorami światło świec w domach było takie romantyczne. Proszę nie krytykować tego, że ludzie chcą wygodnie mieszkać (pomimo, że jest to ze szkodą dla krajobrazu). To że chcą przerabiać puszczę na deski i zamieniać ją w disneyland to inna sprawa, ale w swoim obejściu niech robią co chcą.

      Usuń
    5. Ależ to nie jest sprzeciw tylko wyrażam swoje poglądy, wiedząc, że większość jest za asfaltem. Większość jest też za tym co nas otacza - czyli koszmarny krajobraz chaosu form.. W tym przypadku jednak nie chodzi o zaprzeczenie sensu doprowadzenia prądu (choć zamiast słupów można kablować linie) tylko o to, że zalanie smołą drogi jest nienajlepszym (moim zdaniem) rozwiązaniem. Jestem przekonany, że tę drogę można było zrobić (polepszyć jej jakość, jeśli była potrzeba) w inny sposób. Pokazuję to tylko jako przykład, bo nie ma co protestować po zalaniu już wsi asfaltem.

      Usuń
    6. Wie Pan były pieniądze to wylali to co najpopularniejsze. Inne możliwości: żwir (po roku znowu dziury), kostka granitowa/polbruk - bez sensu na drodze między wsiami, polne kamienie (najlepsze pod względem krajobrazu) - technologia nie używana, w wykonaniu droższa niż asfalt. Tak więc wyboru specjalnie nie ma. Większym problemem jest to że w klimatycznych podlaskich wioskach pozwala się na budowanie domów-klocków z betonu lub innych zupełnie nie pasujących do otoczenia budowli, nie wspominając o szyldach reklamowych porozwieszanych gdzie się da, dziwacznych płotach odlanych z betonu i innych dziwadłach. Asfalt to akurat najmniejszy problem, a bardzo szumny dla ludzi. Jak pójdzie w eter że "ekologi nie pozwalają asfaltu lać" to grono przeciwników jeszcze bardziej się powiększy, a obraz ekologa na tym ucierpi. Ważne aby tego asfaltu nie lali w lasach (a niestety to już następuje).

      Usuń
  7. Cywilizacja powoli wkracza na terenu dziki wschód

    OdpowiedzUsuń
  8. *teren dzikiego wschodu

    OdpowiedzUsuń
  9. Cywilizacja jak walec wyrówna. I tyle zostanie z piękna ostatnich zakątków, którymi możemy się chwalić. Bo każdy chce żyć w gargamelu a nie w skansenie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Drogi Januszu, Szanowni Państwo - chyba powinniśmy zabrać głos, jako ci z "zalanej wsi". Proszę nam uwierzyć, nie chcemy zamykać nikogo w skansenie, bylibyśmy jednak szczęśliwi, gdyby decyzje tego typu podejmowane były rozsądnie i uwzględniały specyfikę miejsca. Rzeczywiście nie wiem, co wszyscy mieszkańcy myślą o "wkroczeniu postępu" do Pasiek. Wiemy jednak, ze nasi najbliżsi sąsiedzi to ludzie w bardzo podeszłym wieku (cała wieś jest raczej oprószona siwizną), samochodu nikt z nich nie używa, niektórzy poruszają się z trudnością... Życie Pasiek toczy się na drodze - głównie na ławeczkach przed płotami. Od dwóch sąsiadów usłyszałam, gdy pojawiły się pierwsze plotki o asfalcie - które niestety zlekceważyliśmy, jako coś absolutnie nieprawdopodobnego: "A po co nam Kaśka tutaj asfalt, na hulajnodze będziemy jeździć, czy co?" Wątpię, czy sens miało zalanie smołą tej wsi - gdyż wieś została zalana i to dosłownie, nie widzieliśmy tego jeszcze sami, ale z relacji świadków wynika, że bez szczególnych przygotowań, cienką warstwą. Proszę spojrzeć jeszcze raz na zdjęcie, to nie jest wąska "wstążka asfaltu" obramowana pięknym zielonym poboczem - taka droga, która skoro już musi być, wystarczyłaby z powodzeniem, gdyż przez wieś nie powinno się jechać szybko...To co ze zdjęcia straszy, to natarczywy, chamski powodziowy nurt, dominujący krajobraz, krzyczący "teraz ja". "Dobrodziejstwo cywilizacji" pojawiło się TYLKO na terenie samej wsi, pod domami. Droga dojazdowa (ok. 1 km przez las - piękna) na razie jeszcze istnieje w dawnej postaci - obawiam się jednak, że już niedługo, w gminie zapewniono mnie, że i tam postęp wkroczy. Teraz w Pasiekach sąsiad może odwiedzać sąsiada przyklejając się do asfaltu, tymczasem szosa do Pasiek przez Zabrody usiana jest dziurami, które co kilka miesięcy są prowizorycznie łatane, żeby po kilku tygodniach martwa materia znowu zatriumfowała nad "trudem człowieczym" ... Proszę powiedzieć, gdzie t u jest sens, myślenie o wygodzie ludzi? Marzą mi się mądre decyzje - naprawiajmy potrzebne drogi, zamiast lać asfalt tam, gdzie nie ma to sensu; nie stawiajmy nowych słupów elektrycznych, lecz chowajmy kable pod ziemią; róbmy progi spowalniające przed wsiami i zwężenia wymuszające zwolnienie, a nie autostrady przez wieś; nie wycinajmy drzew przy drogach (bo to nie one zabijają), lecz nauczmy się je pielęgnować, żeby nie stanowiły zagrożenia podczas burz... Planujmy z sympatią dla krajobrazu i jego wszystkich mieszkańców, a nie traktujmy naszego otoczenia po macoszemu; myślmy po gospodarsku, a nie wyrzucajmy pieniędzy w błoto. Asfalt w Pasiekach zacznie zapewne wkrótce uśmiechać się dziurami: będzie to wyglądać o wiele gorzej niż do tej pory i dopiero wtedy świadczyć o zacofaniu... W Szwajcarii zrywa się obecnie asfalt w małych wsiach, cennych krajobrazowo - ze względów estetycznych i dla ratowania ekosystemów. W Niemczech i Szwajcarii wycięto kiedyś drzewa przy drogach - teraz sadzi się nowe... Czy naprawdę nie potrafimy przyjrzeć się doświadczeniom innych, czy musimy powtarzać ich błędy? "Zalani" - Kaśka i Manfred

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%!
      Zastanawia mnie, skąd gmina wzięła pieniądze na ten asfalt. Czy to nie były czasem fundusze unijne? A jeśli tak, to może warto sprowokować dokładną kontrolę sposobu i celu ich wydawania? Może jakiś mądry decydent przyjrzy się uważnie zarządzaniu funduszami w gminie? Jeśli by się okazało, że wydaje się pieniądze bezmyślnie (a na to wygląda), to chyba ktoś powinien ponieść konsekwencje... Byłaby to też nauczka na przyszłość, aby gospodarować rozważnie, a nie pochopnie ludzi uszczęśliwiać na siłę.

      Usuń
    2. Ludzie "dobrobyt" Wam robią a Wy narzekacie ;) Pretensje że Unia dokłada do nowych dróg, a nie do dbania o krajobraz kierujcie do Brukseli. Poza tym przecież wcześniej na pewno były informacje o tym, że droga będzie "robiona", trzeba było zaprotestować. Spokojnie asfalt niedługo popęka, zacznie z tych pęknięć wyrastać roślinność i z czasem zacznie ładnie wyglądać :)

      Usuń
  11. Wirtualny Podleśniczy23 października 2012 12:42

    Pani Katarzyno, Panie Manfredzie, może nie jest tak źle? Proszę zwrócić uwagę, że ktoś przesłał Państwu fatalne zdjęcie - 2/3 kadru to czarny asfalt, potem trochę krzaków i ledwo widoczny dom, którego istnienia w zasadzie trzeba się domyślać. Gdyby podobnie skadrować ujęcie z kałużami, argument mieliby zwolennicy asfaltu - przejść się nie da!

    OdpowiedzUsuń
  12. Być może, miejmy nadzieję, że w rzeczywistości nie wygląda to aż tak tragicznie, choć szczerze mówiąc boję się tego, co zobaczę... Ale nawet jeśli będzie lepiej niż sądzę, nadal uważam, że tego typu posunięcie nie świadczy o sensownym gospodarowaniu i rozsądnym myśleniu o krajobrazie :-(

    OdpowiedzUsuń
  13. To wszystko przypomina mi pewien film "Awans",z Marianem Opanią w roli głównej
    http://www.youtube.com/watch?v=R4SE_5NlIKY&feature=relmfu

    OdpowiedzUsuń
  14. Przydałyby się jakieś fotki z Puszczy. Wszystkie drzewa już się ładnie zabarwiły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję fotografie, może już jutro lub pojutrze... a na dzisiaj nadesłany cytat z rozmowy z księdzem z Drohiczyna, który wypowiadał się ostatnio o Puszczy Białowieskiej. Tym razem o polowaniach z "Głosu Węgrowa": "Hubertus jest często postrzegany jako święto promujące zabijanie zwierząt. Czy zgadza się ksiądz z tym określeniem?
      Tak mówią ludzie, którzy nie mają pojęcia o łowiectwie. Oni nie są Polakami. Słuchają pseudoekologów, którzy są ekoterrorystami. Ci zaś mówią, że strzelanie do zwierząt to brutalne zabijanie. To nie jest zabijanie. To pozyskiwanie zwierzyny". Czy aby ten ksiądz nie minął się z powołaniem?

      Usuń
    2. Nie. Temu księdzu myśliwi zrobili pranie mózgu. Lub też odnosi z tego procederu (myślistwa) osobiste korzyści (materialne, towarzysko-biesiadne, koleżeńskie).

      Usuń
    3. Cyt: "Tak mówią ludzie, którzy nie mają pojęcia o łowiectwie. Oni nie są Polakami."
      Zastanawiam się jak mam rozumieć to stwierdzenie? Czy znaczy to, że Polakami są tylko Ci, którzy mają pojęcie o łowiectwie?
      Ja nie mam, czyli co, nie jestem Polakiem?
      Jako że jestem Ślązakiem, miałem okazję już słyszeć, że jestem ukrytą opcją niemiecką.
      Skoro tak wielu to zauważa, to może jednak coś w tym jest....???
      Janek

      Usuń
    4. Nie przejmuj się, Ślązaku! Takich jak Ty i ja także jest w Polsce większość. Znaczy: nie-myśliwych. Wniosek: chyba jednak to my jesteśmy Polakami, a myśliwi... hmmm, może aborygenami?...

      Usuń
  15. Może by tak zaczęli pozyskiwać myśliwych..

    OdpowiedzUsuń
  16. Łowiectwo jest specyficznym zajęciem. Trofea są uznawane tylko w światku łowieckim. Ludzie z zewnątrz z reguły patrzą na gospodarkę łowiecką z dystansem. Bycie myśliwym co by nie mówić jest tak samo zaszczytnym zajęciem co zawód snajpera. Doceniane tylko w gronie najbardziej zainteresowanych.
    U większości ludzi odruch jest bezwarunkowy- nie zabijaj dzikich zwierząt jeśli masz pod nosem spożywczak.

    Odgrywanie roli w łańcuchu troficznym jako drapieżnika i tłumaczenie się tym jako przykładem nowoczesnej gospodarki łowieckiej jest unikaniem antropogenicznego ujęcia historii relacji pomiędzy człowiekiem a drapieżnikami- wszyscy wiemy z jakim skutkiem dla tych drugich.(wilk,ryś,żbik,niedźwiedź,ptaki drapieżne) Gospodarka łowiecka ma swoje korzenie w bezwzględnym tępieniu zwierzyny "szkodliwej" i sztucznym zawyżaniu pogłowia zwierzyny łownej. Wpisuje się w historię Puszczy z takim samym dorobkiem co gospodarka leśna. Najbardziej irytujące jest jednak to że pozyskiwanie zwierząt łownych tak naprawdę podyktowane jest "urozmaiceniem bazy pokarmowej osobnika homo sapiens" - jakby samo uczestniczenie w wirze nowoczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego nie wystarczało. No i oczywiście TRADYCJA. "Jak miałem 10 lat- ojciec zabrał mnie do lasu i kazał zabić upatrzonego jelenia. Popłakałem się i wróciłem z biegiem do domu. Nie rozumiałem dlaczego mam to zrobić.Widocznie nie byłem jeszcze "przygotowany""

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecam książkę "Polowaneczko" Tomasza Matkowskiego. Daje do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  18. Asfalt położony, kanalizacji nie będzie. I tyle.

    OdpowiedzUsuń