11 sierpnia 2012

Magia Puszczy

Poznaliśmy się z Anią wiele lat temu, kiedy przyjechała po raz pierwszy do Puszczy z Paryża, przy okazji realizacji dwóch odcinków filmu francuskiego "Sentinelle de la nature". Jeden był kręcony w obszarze ochrony ścisłej a drugi w rezerwacie żubrów. Z tym pierwszym wiąże się zabawna historia, bo kiedy film był pokazywany w telewizji białoruskiej ktoś z tamtejszych urzędników interweniował pytając dlaczego polski leśnik nosi nielegalną flagę Białorusi (miałem przypięty do kapelusza mały znaczek flagi białoruskiej z pierwszego okresu niepodległości). Ania postanowiła wrócić do Puszczy i po dwóch latach przyjechała ze swoim partnerem Piotrem, który pierwszy raz w życiu widział ten las. Po kilkunastu minutach pobytu w rezerwacie spotkaliśmy... wilka. Spokojnie poczekał aż się zbliżyliśmy, po czym nieśpiesznie, spoglądając na nas z boku się oddalił. Następnej zimy Ania z Piotrem znowu przyjechali do Białowieży - tym razem były "tylko" żubry. Teraz, kiedy ich synek Romek kończy roczek, rodzice postanowili i jemu pokazać Puszczę. Nigdy jeszcze nie widziałem rocznego dziecka, które poza okresami gdy zapadało w sen, z takim przejęciem wpatrywało się w drzewa, wyciągając ręce i wiele z nich dotykając paluszkami....  Dla jednych ludzi Puszcza jest warsztatem pracy, dla innych galerią piękna. Ale o gustach się nie dyskutuje...



 

21 komentarzy:

  1. Piękna puszcza i piękni ludzie. Jak z filmu reklamowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam
    Bardzo mnie intryguje jakie pozwolenia mieli Ci turystci aby poruszac sie po chyba ścisłym rezerwacie poza szlakami .Czy Pan Korbel ma glejt na wprowadzenie wszedzie kogo chce ??
    Licze na odpowiedz autora strony.
    Jeden z chętnych do wejścia tam gdzie inni nie mogą
    Zbigniew Michalski
    z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Zbigniewie Michalski z Gdańska - otóż zdjęcia zostały zrobione w części Puszczy ogólno dostępnej i szkoda czasu na dochodzenie kto i jaki ma glejt. Chyba, że jest to pana zajęcie: śledzenie gdzie, kto narusza regulamin i kogo zakapować do straży parku/lasu ... Ale naprawdę szkoda energii i czasu.

      Usuń
    2. No tak, w tekście nie ma mowy o ścisłym :)

      Usuń
  3. Samemu nie wolno wchodzić , ja kiedyś spróbowałem i zostałem przegoniony przez przewodnika , na początku mnie to wkurzyło ale w końcu uświadomiłem sobie ze bardzo dobrze. Gdyby tam każdy wchodził kto chce to albo powstało by tam śmietnisko albo arteria ścieżek albo nie wiadomo co. A może atrakcja tego miejsca polega na tym ze nie można sobie ot tak przekroczyć bramę BPN i wejść sobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak prawdę mówiąc to nic tam o wiele bardziej ciekawego od zwykłej Puszczy nie ma. Oczywiście na oficjalnych szlakach, no chyba że tam gdzie turysta nie może.
    Może nawet lepsze widoki są w rezerwatach Dębowy Grąd, Głęboki Kont czy Nieznanowo o ile nie stoi się na drodze przy rezerwacie ale wejdzie się trochę głąbiej a przy tym nałapie się trochę kleszczy i nakarmi własną krwią robactwo latająco-gryzące :)... no tak ale podobno w głąb rezerwatów też nie można :)) ale kto by się tym przejmował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawiłem byka - GŁĘBOKI KĄT :)

      Usuń
    2. Problemem nie jest odwiedzanie rezerwatu w parku narodowym, bo to jest uregulowane, są przewodnicy i dobrze, że jest i że członkowie rady parku mają przepustki i inni też je czasami dostają, problemem jest cała reszta puszczy gdzie leśnicy utrudniają pracę nawet przyrodnikom a za oglądanie ptaków ciągają po sądach.

      Usuń
  5. Zbigniewie Michalski z Gdańska, niestety przez niedopatrzenie leśników i drwali niektóre fragmenty Puszczy Białowieskiej w części zagospodarowanej wyglądają nadal podobnie do obszaru ochrony ścisłej. I tam może pan swobodnie podziwiać piękno pierwotnej puszczy bez niemiłego panu towarzystwa pana Korbela

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Panie Korbel

    Zadałem proste i chyba w literackim języku pytanie a Pan się irytuje.Czyzby pod przykrywką cos kipiało i PAN jest lepszy od innych którym nie wolno wchodzic gdzie by chcieli.To przeciez nie pierwsza osoba której pokazuje Pan Puszczę. Choć parę dni temu oprowadzał Pan artystę z Białorusi i to były zdjęcia z rezerwatu ścisłego. Więc może bez irytacji proszę o informację czy Panu wolno wszystko w ścisłym i dla czego.Przeciez jak pamietam nie jest Pan przyrodnikiem tylko architektem zatem badań naukowych bilogicznych w rezerwacie ścisłym Szanowny Pan nie prowadzi, chyba. Liczę na merytoryczna odpowiedźbez irytacji i wymyślnia od donosicieli.
    Zbigniew Michalski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AA vel ZM najprościej sprawdzić w dyrekcji Parku czy wydawała przepustkę artyście czy komu jeszcze a nie zaśmiecać tu bloga swoimi kompleksami. Można się też spotkać z Januszem i wyłożyć mu wszystkie swoje żale jeśli to ma uleczyć.

      Usuń
  7. Tak dokładnie brzmiało pytanie, które pan zadał:

    "Bardzo mnie intryguje jakie pozwolenia mieli Ci turystci aby poruszac sie po chyba ścisłym rezerwacie poza szlakami .Czy Pan Korbel ma glejt na wprowadzenie wszedzie kogo chce ??"

    I chyba pan dostał na nie odpowiedź, prawda. Dokładną, literalną wręcz, rzec by można.
    Przypominam też panu, że Janusz KOrbel jest członkiem Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko to już śmieszne jest i nawet nie smutne. Kto z kim gdzie chodzi , po co i czy może, kto za co pieniądze bierze i czy powinien, dajcie spokój ludziska.

    ps. "Ci" ,w takim przypadku piszemy raczej małą literą , ale zapewne to taka prywyczka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szanowni Adwersarze
    To że Pan Janusz Korbel jest człónkiem Rady Naukowej BPN mozna wyczytać na stronie www.bpn.com.pl. Ale czy to oznacza że członek Rady czyli osoba w pełni świadoma o walorach Parku może wprowadzac do obszarów wyłaczonych z penetracji kogo chce i kiedy chce .Czy podobnie postępują inni członkowie Parku ?
    Na tym blogu wielokrotnie rozważano rózne aspekty prawne funkcjonowania Parku czy ta kwestia nie może być w tym Szanownym gronie do końca wyjasniona . Bo na dziś jak się zgłoszę do Pana J.Korbela to może zechce oprowadzić mnie po tajemnych miejscach czy nie bo zosatłem zaklasyfikowany na tym blogu jako osoba nie przychylna ??
    Z.Michalski

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiadam jedynie w swoim imieniu (zdanie pozostałych Adwersarzy nie jest mi znane).
    Pytanie: "..czy to oznacza że członek Rady (...) może wprowadzac do obszarów wyłaczonych z penetracji kogo chce i kiedy chce"
    Odpowiedź: Nie rozumiem pytania. Na teren objęty przepustką w dzień, przy dobrej pogodzie- tak.
    Pytanie: "Czy podobnie postępują inni członkowie Parku ?"
    Odpowiedź: Nie wiem.
    Pytanie: "...jak się zgłoszę do Pana J.Korbela to może zechce oprowadzić mnie po tajemnych miejscach..."
    Odpowiedź: Z największą przyjemnością będę przewodnikiem Pana Michalskiego z Gdańska.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam
    Dziękuję za precyzyjna odpowiedz na moje pytania.Rozumiem z niej że kazdy może skorzystac z Pana uprzejmości i zostac oprowadzonym po wyłaczonych z penetracji turystycznej obszarach rezerwatu ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego.
    Czy sądzicie Szanowni Państwo ze taki był cel wydawnia stałych przepustek dla człónków Rady Naukowej BPN?
    Z pozdrowienim
    Z.Maichalski

    OdpowiedzUsuń
  12. Z.Maichalski - bingo, udowodniłeś sobie to co chciałeś udowodnić. A teraz udaj się do psychologa :)
    Pozdrawiam
    Karol M.

    OdpowiedzUsuń
  13. nie karmcie trola

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniale ,że wracają widzę ,że wędrówki z Januszem po Puszczy są równie wciągające jak po bagnach -czego sama miałam szczęście doświadczyć i ciągle wracam również z dzieckiem .Pozdrawiam i mam nadzieję że jeszcze kiedyś do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozumiem z niej że kazdy może skorzystac z Pana uprzejmości i zostac oprowadzonym po wyłaczonych z penetracji turystycznej obszarach rezerwatu ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego.

    Widzisz Pan panie Michalski, jak ładnie poprosisz, to Ci Pan kierownik ognisko z kiełbaskami zorganizuje. A jak się uśmiechniesz, to i patyk sam zastruga.
    Mam nadzieję, że czujesz się teraz dopieszczony. Widać Ci tego trzeba, bo chyba żonka nie zdaje egzaminu przy tak wyśrubowanych wymaganiach ni niebanalnej osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja za czasów studenckich rozbijałem się namiotem po całej puszczy. Pewnej nocy przyleciał do mnie helikopter (byłem blisko granicy) a dym z ogniska nad lasem zapewne był widoczny przez noktowizor. Drugim razem zgarnęli mnie pogranicznicy
    i odwieźli do Narewki. Rano byłem z powrotem tam skąd mnie zabrano:) Wylegitymowano mnie też okazjonalnie za dnia.

    OdpowiedzUsuń