12 czerwca 2012

Dlaczego włochatka porzuciła lęg?



Post został usunięty na prośbę autora. Autor postu, poprosił o usunięcie go. Po konsultacjach z ornitologami uznał, że pierwotne brzmienie, sugerujące wypłoszenie włochatki przez fotografującego nie dotyczy tego gatunku, który jest wyjątkowo niepłochliwy. Problem uregulowań prawnych, tworzenia stref ochronnych, zezwoleń na fotografowanie -  to już temat na inny post, dotyczący nie tylko Puszczy Białowieskiej. (W tej sytuacji usunąłem też pierwsze komentarze dotyczące bezpośrednio usuniętego posta) JK


51 komentarzy:

  1. W RDOS specjalistą od ochrony gatunkowej został dotychczasowy pracownik LP, inni pracownicy od N 2000 są członkami Polskiego Towarzystwa Leśnego.
    Może to ma wpływ na rozpatrywanie niektórych spraw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby i w RDOŚ-u lobby LP działało? Mafia jakaś czy co?

      Usuń
  2. ...Czyżby i w RDOŚ-u lobby LP działało? Mafia jakaś czy co?...

    Obecna konserwator przyrody pracowała wcześniej w Nadleśnictwie Rudka. Dwóch byłych konserwatorów (Oniszczuk, Gołowacz) pracuje teraz w RDLP.
    W ostatnim czasie kilka innych osób z BUL i LP zasiliło szeregi pracowników RDOS.
    Jakby to nie nazwać pewne tendencje są nadzwyczaj wyraziste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie w ministerstwie środowiska: główny konserwator(!!!) przyrody - z LP, do tego w randze wiceministra.
      Przecież z góry wiadomo, jak sobie ochronę przyrody wyobrażają pracownicy LP...

      Usuń
  3. Stąd później decyzje ministerstwa, które minister musi sam uchylać...

    OdpowiedzUsuń
  4. a mnie się wydaje, że nie ważne czy ktoś jest z wykształcenia leśnikiem czy biologiem, czy geografem na przykład. Jeśli zna się na środowisku i uczciwie podchodzi do pracy może robić świetną robotę w RDOŚ. Problem z leśnikami jest taki, że słyszałam nieraz jak twierdzili, że tylko oni są zawsze ekologami z racji swojego zawodu. Drugi problem to to, że jak ktoś pracuje w LP to jak by nie zaklinać pracuje w instytucji, której celem jest hodowla lasu dla uzyskiwania z tej hodowli, a konkretnie z drewna zysków. Na straży ochrony przyrody powinni stać ludzie w żaden sposób nie powiązani z użytkowaniem tej przyrody a LP to "korporacja" użytkująca lasy. Nie wolno ich za to krytykować, podobnie jak nie wolno krytykować rolników, że uprawiają pola ale wolałabym, żeby pracownik gospodarstwa rolnego nie był urzędnikiem chroniącym przyrodę.
    MM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy może pracować w służbach ochrony przyrody tylko musi się wykazać niezależnością od swojego środowiska zawodowego jeśli był leśnikiem, rolnikiem czy meliorantem

      Usuń
    2. A o to, niestety, bardzo trudno. "Brać leśna" jest ze sobą silnie powiązana zależnościami służbowo-towarzyskimi. Jedno trzeba LP przyznać: jeśli ktoś jest posłuszny, nie odstaje od reszty i nie próbuje się wyłamywać, to krzywda mu się nie stanie (nawet jeśli straci z jakiegoś powodu stanowisko) - zawsze znajdzie się dla niego miejsce w tej instytucji.

      Usuń
    3. Najlepszym przykładem z podwórka białowieskiego
      jest ex dyr BPN - Pan Szkiruć.
      Już kilka dni po stracie stanowiska dyrektora BPN otrzymał etat w RDLP Białystok.

      Usuń
    4. ...zaś Pan Janusz Korbel jest architektem, a wiadomo, że za sprawą lobby architektów zabudowywana jest przestrzeń przyrodnicza. Więc jego intencje jako ochroniarza przyrody także nie mogą być czyste.

      Dzielmy tak dalej na dobrych i złych wg zawodów, pochodzenia, wyznania, a na pewno w społeczeństwie i w przyrodzie będzie tylko lepiej.

      Wirtualny Podleśniczy

      Usuń
    5. Proszę się nie oburzać, Panie Wirtualny Podleśniczy, bo to sami pracownicy LP zapracowali sobie na taką, a nie inną opinię. Czy słyszał Pan np. o wyrzuceniu pracownika LP z pracy za pijaństwo lub inny występek, za co w innej firmie wylatuje się z hukiem? Ja znam tylko sytuacje, kiedy za takie wykroczenie przenosi się pracownika na inne stanowisko, także w LP...

      Usuń
    6. Proszę zauważyć że Pan Janusz Korbel nie pracuje w RDOŚ.
      Słyszał Pan Panie Leśniczy o ekologii krajobrazu?
      Działalność Pana Janusza jest bardzo związana z tą dziedziną.
      Jako architekt i prezes TOK Pan Janusz jest więc właściwą osobą na właściwym stanowisku

      Usuń
    7. Nie mam wątpliwości, że Pan Korbel jest osobą właściwą na właściwym miejscu. Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że uparte stygmatyzowanie na podstawie wykształcenia (leśnego czy politechnicznego) lub członkostwa w PTL trąci kołtuństwem tej miary, co szukanie Żydów w rządzie.
      Wirtualny Podleśniczy

      Usuń
    8. I tu się Pan bardzo myli! Każdy, kto zna środowisko pracowników LP doskonale wie, o czym mowa powyżej. Siedząc w tej korporacji (to chyba pierwsza rodzima, czyli czysto polska, korporacja) można czuć się bezpiecznie i nie obawiać się utraty pracy. Pod jednym wszakże warunkiem: trzeba byś spolegliwym i ślepo słuchać przełożonych (niczym w wojsku). Jeśli nawet ma się swoje, odmienne od ogólnie przyjętego, poglądy, to w żadnym razie nie wolno się z nimi ujawniać.

      Usuń
  5. Logo Polskiego Towarzystwa Leśnego w klapie pracownika RDOS Białystok nie świadczy raczej o takiej niezależności.

    Celem PTL jest rozwijanie nauki w dziedzinie leśnictwa i drzewnictwa i wdrażaniu jej osiągnięć do praktyki.

    I efekcie mamy wdrażanie leśnictwa i drzewnictwa do praktyki w zakresie ochrony przyrody...

    OdpowiedzUsuń
  6. To RDOS nie wie, że zasiedlenie dziupli sprawdza się w okresie lęgowym ptaków?

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałbym sprostować zaistniałą sytuację.
    Nie mam jakichkolwiek dowodów na to, że lęg został prawdopodobnie stracony z powodu obecności ambony i jej właściciela. Być może fotograf miał wpływ na sukces lęgowy.
    Presja drapieżników też nie pozostaje bez znaczenia, ponieważ większość dziuplastych sosen usytuowana jest na małym obszarze i nie sprawia dużego problemu spenetrowanie tych miejsc np. kunie.
    Myślę, że każdy by się zdenerwował widząc czatownię kilkanaście metrów od dziupli, gatunku, który i tak nie ma łatwo. Zastanawia mnie jednak fakt czemu dziupla nie została zgłoszona.
    Powyższy tekst miał pokazać głównie absurdalne procedury urzędników, czas oczekiwania na jakąkolwiek odpowiedź z ich strony i problem jakim jest nie zgłaszanie stref, które po prostu niektórym nie są nie na rękę.
    Roman Sołowianiuk

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli dziupla była w drzewostanie ponad 100 letnim to po co je zgłaszać? tylko dla statystyki? by opieszały RDOŚ mógł się później chwalić?
    LP w PB też twierdzą że mają o wiele więcej drzew o rozmiarach drzew pomnikowych niż jest wyznaczonych i nie zgłaszają ich bo nie ma takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co ochrona drzewostanów ponadstuletnich jest w planach, a LP korzystają z tej sytuacji i harcują...
      Nie chodzi o statystykę tylko realną ochronę.

      Usuń
  9. statystyki są ważne, ale nie dajmy się zwariować na ich punkcie.

    OdpowiedzUsuń
  10. A jak mają powstawać te piękne zdjęcia i filmy, którymi później się zachwycacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko poza okresem lęgowym...

      Usuń
  11. "Nie mam jakichkolwiek dowodów na to, że lęg został prawdopodobnie stracony z powodu obecności ambony i jej właściciela"

    Dowodów nie ma, ale odległość między dziuplą a czatownią jest na tyle mała, że prawdopodobieństwo niepokojenia jest, przynajmniej wg RDOŚ.
    To stwierdził RDOŚ w swoim postanowieniu.

    AB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fotograf miał zgodę na takie niepokojenie? jeżeli tak, to pretensje do RDOŚ, jeżeli nie określił konkretnych zasad.
      A nie mógł to być samiec, bez pary, jakich wiele w tym roku?

      Usuń
  12. Zgodę ponoć miał. Taką zgodę na
    niepokojenie wydaje GDOS,
    a strefy tworzy GDOŚ.

    GDOŚ mógłby zobligować fotografa do przekazywania informacji o stanowiskach RDOSiowi w celu tworzenia stref.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wirtualny Podleśniczy13 czerwca 2012 15:48

    Na jakich zasadach wydaje się takie pozwolenia na fotografowanie? Czy trzeba się wykazać znajomością ekologii ptaków, jakimiś rekomendacjami (pewnie niektórzy będą uważać, że dzięki członkostwu w PTL i leśnemu wykształceniu).
    Czy zezwolenie, jak pisze Roman, opiewa "na fotografowanie ptaków przy gniazdach", wszystkich?

    OdpowiedzUsuń
  14. Na co opiewa zezwolenie wie tylko fotograf, nadleśnictwa i GDOS.
    Można do zezwolenia dotrzeć na podstawie przepisów o dostępie do informacji

    OdpowiedzUsuń
  15. POST WYCOFANY PANIE ROMEK ALE SMRÓD POZOSTAŁ, NASTĘPNYM RAZEM TRZEBA PRZEMYŚLEĆ WYDAWANIE OCEN

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Romek wycofał i żadnego smrodu nie ma. Pomylił się w ocenie, ale każdy może się pomylić. Sprawa zamknięta i już!
    Adam Wajrak

    OdpowiedzUsuń
  17. Niektórzy pracownicy RDOS noszą logo Polskiego Towarzystwa Leśnego w klapie a niektórzy szczególnie na najwyższym szczeblu chodzą w ubraniach z logo organizacji pozarządowych (czytaj: ProHabitat), która ostatnio wygrywa większość przetargów w RDOS. Czyżby z dokarmiania żubrów zostało trochę pieniążków na polarki?

    OdpowiedzUsuń
  18. Panie Adamie, smród pozostał. Nie trzeba niczego wybielać, koloryzować i manipulować. To co Pan napisał, że "pomylił się w ocenie, ale każdy może się pomylić" w przypadku Romka, ale nie pisze Pan tak samo o pomyłkach, np. leśników, drogowców świadczy nie najlepiej o Panu jako dziennikarzu obiektywnym.

    OdpowiedzUsuń
  19. O jakim smrodzie mowa? Wielki szacunek dla chłopaka, bo choć niczego zdrożnego o owym fotografie nie napisał, to i tak zdecydował się na usunięcie swojego tekstu. Trochę na zasadzie: lepiej na zimne dmuchać.
    A swoją drogą, to czy fotografom przyrody wolno więcej niż zwykłym turystom, grzybiarzom czy innym osobom przebywającym w lesie? Pamiętam jak ś.p. prof. Simona Kossak protestowała przeciwko wszelkim formom płoszenia czy nękania zwierząt. Twierdziła, że najlepiej jest obserwować zwierzęta w warunkach całkowicie naturalnych, unikając znakowania (ostro sprzeciwiała się np. obrożowaniu) lub zbyt bliskiego podchodzenia. Taka platforma (oraz człowiek na niej często przebywający) naprzeciwko miejsca bytowania ptaka (rzadkiego i chronionego!!!) też nie pozostaje bez wpływu na zachowanie zwierzęcia. Dużo lepszym rozwiązaniem jest fotografowanie z większej odległości z użyciem teleobiektywu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet używając teleobiektywu (500 lub 600)to fotografując ptaka tej wielkości trzeba być bliżej, niż się większości osób wydaje.

      Usuń
    2. No, to trzeba odpuścić. Żywe stworzenie ważniejsze jest niż najpiękniejsze zdjęcie.
      Wiele razy zastanawiałem się, jak powstają filmy przyrodnicze, zwłaszcza te z udziałem zwierząt. Zacząłem drążyć temat i prawda okazała się brutalna. Wiele scen to czyste oszustwo, gdyż kręcone są z udziałem zwierząt specjalnie oswajanych z człowiekiem i kamerą, a nie dzikich. Dzikie zwierzęta są natomiast na potrzeby filmu często płoszone, specjalnie przeganiane lub straszone, aby uzyskać odpowiedni efekt "artystyczny".
      Dziś już inaczej patrzę na zdjęcia i filmy o zwierzętach. Zastanawiam się za każdym razem, co czuło fotografowane lub filmowane zwierzę...

      Usuń
  20. Fotografowie i filmowcy potrafią być nachalni, to prawda. Ale tu nie mam mowy o płoszeniu, ingerencji itp, bo włochatka ma w nosie ludzi jak mało który ptak i przy okazji ma bardzo duże straty w legach, albo czasami nie ma lęgów w ogóle choć nam się wydaje ze były. Wiec ten tekst był pomyłka i tyle. Porównywanie tego do "pomyłek" drogowców lub leśników jest co najmniej nie stosowne ponieważ po ich "pomyłkach" zostaje uszkodzone środowisko i to często trwale. Chciałbym też zdementować stwierdzenie jakoby fotografowie mieli większe prawa niż zwykli ludzie. Otóż w PB mają nawet mniejsze. Fotograf musi uzyskać zezwolenia na łażenie po rezerwatach lub BPN i za to słono zapłacić w BPN to 500 zł za miesiąc. Natomiast zgodnie z obowiązującym prawem zwykły człowiek -zbieracz grzybów (poza rezerwatem ścisłym BPN) może sobie łazić jak chce
    Adam Wajrak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, ale czy zwykłemu człowiekowi wolno wybudować sobie taką platformę na drzewie lub inną czatownię w lesie?

      Usuń
    2. A dla mnie jest to taki sam rodzaj pomyłki. I popieram tych wszystkich, którzy do tego samego worka wkładają tych co płoszą(także fotografujących zawodowo i amatorsko),inwentaryzujących ptaki i inne zwierzęta czy rośliny (bo do oznaczenia gatunku trzeba czasami roślinę wyrwać z korzeniami, a rośliny zarodnikowe zabrać do laboratorium) i są przeciwni nierównemu traktowaniu ludzi (jednym wolno, innym nie, tam wolna a tu nie), co w efekcie prowadzi do takich sytuacji, że jak trzeba to się w Sejmie uchwala jakąś spec ustawę i jakimś ludziom odbiera się ich prawa do swobodnego dysponowania swoją własnością - a chodzi tak na prawdę o kasę - o nic innego. Oryginalniejsze zdjęcie to jest lepsza kasa, sensacja, że ktoś coś wyciął = lepsza kasa (wierszówka), bo znowu kasa. Nic tylko moda i kasa, coś jak taki serial "moda na sukces".

      Usuń
    3. Chyba Pan czegoś nie rozumie. Fotografik fotografuje by na tym zarobić. Zwykły człowiek fotografuje dla siebie, czasami może coś zgłosić do konkursu. Fotografik nastawia się na fotografowanie czegoś szczególnego, zwłaszcza rzadkiego i chronionego. No to musi płacić. Co w tym dziwnego? Wręcz uważam, że powinien płacić każdemu podmiotowi zarządzającemu terenem Skarbu Państwa, czyli nie tylko w BPN, ale także na terenie nadleśnictw.

      Usuń
  21. Jak się dogada z nadleśnictwem i ma odpowiednie zezwolenia to tak:) Fotograf to też zwykły człowiek bo nie ma legitymacji fotografa tylko aparat;) Znam wielu zwykłych ludzi z aparatem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co - budują platformy na drzewach?
      Ja też znam wielu fotografujących, ale nie tworzą oni żadnej "infrastruktury" w lasach. Ot, po prostu - chodzą, a jeśli im się coś spodoba, to pstrykają fotki.

      Usuń
  22. Jedni budują inni nie, to zależy od zdjęcia jakie chce się zrobić:) To nie jest trwała infrastruktura. Sam mam taką platformę i robiłem z niej zdjęcia parę lat temu. I co ciekawe ptaki na człowieka na drzewie reagują mniej, a raczej się mniej boją niż takiego na ziemi. Przy mnie na przykład żerowały grubodzioby i dzięcioły i były tak blisko, że nie miałem szans zrobić im foty (za długi obiektyw). Tak naprawdę taka platforma jest mniej stresująca dla ptaków niż podłażenie pod dziuplę i skrobanie lub stukanie w drzewo co robią właściwie wszyscy co chcą skontrolować czy dziupla jest zajęta. To też minimalny problem dla takiej sowy jak włochatka, ale na pewno większy - myśli że pojawił się drapieżnik i idzie do dziupli niż platforma z człowiekiem która ma dla niej takie samo znaczenie jak kawałek drzewa. Myślę, że już wszystko jest wyjaśnione i jest to koniec dyskusji na ten temat.
    aw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie koniec! Pozostaje kwestia owego pozwolenia na budowanie platform lub innych czatowni. Czy każdy, kto zwróci się do nadleśnictwa otrzyma zgodę na coś takiego? Jeśli nie każdy, to jak należy umotywować chęć skonstruowania platformy? Czy wystarczy napisać: "chcę sfotografować ptaszka, pozwólcie mi zrobić platformę"?...

      Usuń
    2. Więc twierdzisz, że ptaki odczuwają mniejszy stres gdy człowiek znajduje się na drzewie? To może niech każdy nosi ze sobą drzewołazy i niech siedzi cały dzień na drzewie...
      Napisałeś, że platforma jest mniej stresująca niż skrobanie w pień (żeby sprawdzić dziuple) ale przecież fotograf idąc do czatowni musi sprawdzić dziuple, czy jego ptaszki jeszcze są. Poza tym kontrola jednego drzewa zajmuje góra 5 min. i wtedy obserwator oddala się od tego miejsca, natomiast fotografujący wspina się do swojej platformy i wnosi sprzęt.
      Temat jest ważny i kontrowersyjny, bo włochatka jest tylko takim przykładem.

      Usuń
  23. By dokładnie ocenić wrażliwości ptaka na niepokojenie należałoby wykonać pomiary hormonu stresu:

    http://www.cic-wildlife.org/index.php?id=202

    Literatura mówi, że włochatka toleruje takie niepokojenie - poza okresem wysiadywania(!), ale nie ma dowodów na to,
    że jest to dla niej całkowicie obojętne.

    AB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Na pewno nie jest całkowicie obojętne. Ptaki są wzrokowcami i szybko dostrzegają wszelkie zmiany w swoim otoczeniu. Człowieka też kojarzą raczej jako wroga. Nie zbliżają się przecież do niego, a raczej uciekają. Wyjątkiem był święty Franciszek...

      Usuń
  24. Matko!! Ludzie!! Fotograf nie sprawdza drapiąc, bo w wypadku robienia zdjęć widzi czy ptaki przylatują czy nie i nie będzie drapał.Badanie hormonu stresu miałoby sens jakby była odpowiednia próba, a nie jedna włochatka z platformą na przeciwko może nie starczyć więc to jest zawracanie głowy:)))Porównywanie wrażliwości głuszca (znam te badania i one dotyczą wpływu narciarstwa na te ptaki) z włochatką to zupełnie nieporozumienie i łagodnie mówiąc przegięcie. Tu mamy faceta co siedzi cichutko na przeciwko niewrażliwego gatunku, a tam mamy narciarzy szusujących po gatunku bardzo wrażliwym. Wreszcie co do literatury (nie wiem na co się powlujecie) ale akurat znam nieźle literaturę dotyczącą sów i jeśli chodzi o prace dotyczacej wlochatki to polecam publikacje finskie lub norewskie i w nich akurat jest coś innego. Np Heimo Mikkola w Owls of Europe wyraźnie pisze ze odwiedzą setki razy gniazda i reakcja sowy była czasami gdy był 4 m od gniazda, a czasami jak był tuż przy gnieździe. I nie jest prawda, ze wszystkie gatunki kojarzą człowieka z wrogiem a jednym z takich gatunków jest właśnie włochatka. To samo zresztą powie wam Romek.Mikusek który zna sowy jak mało kto i uważa, że opowieść o tej włochatce nie trzyma się kupy. Powtarzam: oczywiscie fotografowie czasami przeginają, ale to nie ten wypadek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko!!! "niewrażliwy gatunek" - dobre sobie! Skąd ta pewność? Bo paru naukowców tak stwierdziło? Na jakiej podstawie? Tylko dlatego, że ten ptak pozwala do siebie blisko podejść? To jeszcze o niczym nie świadczy! Może to typ introwertyka, który nie reaguje gwałtownie (czytaj: nie jest płochliwy), ale przeżywa silny stres wewnętrzny, co może się odbić negatywnie na funkcjonowaniu wielu narządów, z sercem na czele (u zwierząt nierzadkie w sytuacjach stresu są zawały). Mimo wszystko to jest przecież dzikie zwierzę. Trochę pokory, a mniej przekonania o własnej nieomylności, przydałoby się wielu "znawcom" przyrody. Natura naprawdę potrafi zaskakiwać. Czy do tygrysa lub lwa taki naukowiec lub fotograf także podszedłby tak blisko, jak tylko zwierzę na to pozwoli?...

      Usuń
  25. MOWA JEST SREBREM, A MILCZENIE ZŁOTEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Mleko się wylało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to chyba masz jakiś problem ze sobą? Czy wszystkie swoje pomyłki, błędy, zmiany decyzji wcześniej podjęte podsumowujesz określeniami "smród został" albo "mleko się wylało"? Bo jeśli tak to współczuję. A może w ogóle milczysz, żeby potem nie zatruwać sobie życia, że coś powiedziałeś? A niezależnie od tego czy fotograf tą sowę wystraszył czy nie to ciekawa dyskusja w komentarzach się zrobiła o tym co fachowcy wiedzą o przyrodzie i jacy są pewni swoich racji. Blisko siebie się tu spotkali leśnicy z ekologami. Jedni i drudzy chcą tą przyrodę używać dla siebie :).

      Usuń
  26. Witam!
    Pzrepraszam za ot, ale czy Adam Wajrak to ten od programu "Wajrak na tropie"? Widzialem kilka, bedzie wiecej?? Oprocze cejrowskiego drugi program wart ogladniecia w tvp.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń