8 lutego 2012

Dolinami rzek (rzeczek)

W 1903 roku, po uzyskaniu zgody rosyjskiego cenzora, ukazała się książka Zygmunta Glogera "Dolinami rzek". Autor opisał i ilustrował okolice Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy. W maleńkiej skali możemy teraz wędrować dolinami zamarzniętych rzeczek w Puszczy, bo siarczyste mrozy skuły je solidną warstwą lodu. Dawno nie było aktualnych zdjęć, więc dzisiaj nadrabiam zaległości fotografiami z obszaru ochrony ścisłej i najbliższej okolicy - Doliny Narewki.

Jeszcze kilka dni temu, podczas dużych mrozów w rezerwacie roiło się od tropów jeleni i wilków, którym udało się wtedy upolować łanię na Drodze Budnickiej. Dzisiaj, po niewielkim opadzie śniegu nie ma niemal żadnych tropów, tylko w miejscach dziczych stołówek uwijają się czarne kształty, ale zanim wyjąłem aparat były już daleko i zostały tylko ślady na śniegu
 okolice dębów...
Dolina Orłówki całkowicie zamarznięta, ale z licznymi powałami nie nadaje się do wędrówki na nartach
Idąc w stronę Budnickiego Mostu już z daleka widać gdzie leżą resztki łani
Na śniegu mnóstwo różnych śladów, teraz już przede wszystkim kruków, ale z łani prawie nic nie pozostało...
 Resztki mostu, nazywanego niesłusznie "spalonym" wyglądają bardzo atrakcyjnie skute lodem...
..a tak wygląda sama Narewka...
W pewnej chwili na niebie pojawiły się znowu kruki...
Spodziewałem się jakiejś kolejnej ofiary wilków a tymczasem na lodzie zobaczyłem rozrzucone przez człowieka kości, zamarznięte prześcieradło (?), a w pobliżu namiot-czatownię ... ktoś fotografuje kruki...
I na koniec kilka zdjęć Doliny Narewki, bliżej Białowieży:
i jeszcze skansen budownictwa ruskiej ludności Podlasia, widziany z zamarzniętej rzeki:









8 komentarzy:

  1. Piekne. A ten namiot? Spotkales kogos? MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz Korbel8 lutego 2012 19:46

      nie, nie spotkałem.. trochę dziwna sprawa.. tzn. niedaleko spotkałem chłopaka z dziewczyną, jak próbowali dostać się do wody do picia, ale twierdzili, ze o namiocie nic nie wiedzą.. w ogóle nie bardzo wiedzieli gdzie są :).. Rozrzucone kości na przynętę sugerowały, ze ktoś z tego namiotu robił zdjęcia. W BPN spotkałem jakiegoś cudzoziemca fotografującego białogrzbietego, ale to było daleko od miejsca z namiotem. Porzucone na lodzie prześcieradło to mało "profesjonalny" fotograf - śmieciarz... :(

      Usuń
    2. Może nie śmieciarz, może coś go wystraszyło i uciekł ...wilki :))

      Usuń
  2. dobrze się zakamuflował, wroci i posprzata; ale kosa zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło nasycić oczy wspaniałymi zimowymi widokami puszczy, poczuć klimat Podlasia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta czatownia na jednym ze zdjęć już jest zidentyfikowana... To francuscy filmowcy- absolwenci filmówki.. Białe prześcieradło, mające kryć czatownię, wiatr im zwiał.. Są na pewno bardziej proekologiczni niż wielu naszych sąsiadów. Ech, żeby gmina zrozumiała, co jest światową atrakcją tego regionu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak francuscy filmowcy to OK, ale jak ktoś inny to można już kpić. A fe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, nie - znowu jakieś kompleksy? Jaka kpina? Zwiane prześcieradło które miało ukrywać czatownię było mało profesjonalne.. ale że ludzie okazali się uważni i dbają, by nie zostawiać śladów to chyba dobrze? Okazali się młodymi Francuzami. Gdyby to się okazali białowiescy fotografowie nie byłoby żadnej różnicy, podobnie, jak chińscy czy peruwiańscy. Ale tak się składa, że podglądali dziką przyrodę akurat Francuzi a nie Białowieżanie...

      Usuń