7 grudnia 2011

W poszukiwaniu lasu trumien

Zainspirowany dyskusją i badaniami naukowymi leśników, które – zdaniem badacza z IBL – wykazały, że ścisła ochrona przyrody „prowadzi do powstania lasu martwych drzew, lasu trumien – ubogiego wiekowo i gatunkowo” oraz, że badania SGGW pokazały, jak to powstają monokultury grabowe na żyznych siedliskach a osika, wiąz, klon, jesion czy dąb ustępują na skutek ochrony biernej z Puszczy – postanowiłem dzisiaj udać się do puszczy, tam gdzie od tych 75 lat nic się nie robi i wytropić zbója graba, oraz naocznie przekonać się jak wygląda las trumien, pozbawiony wymienionych wcześniej gatunków.


.
Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom monokultury grabowej nie było wcale tak łatwo znaleźć w tym „martwym lesie” obszaru ścisłej ochrony. Co więcej, gatunki, które już dawno powinny stamtąd zniknąć – nadal rosną a sfotografowane osobniki mają przed sobą jeszcze kilkaset lat życia!  Nie ustawałem jednak w poszukiwaniu tego typa draba - graba, który tak zagraża bioróżnorodności Puszczy..
Faktycznie, czasami potrafi się bezczelnie rozpychać

I wreszcie jest – nie byle jaki! Takie grabisko wręcz, które ze starości i zachłanności aż się złamało.

Kiedy podszedłem bliżej okazało się, że ten wstrętny, trumienny grab jest na dodatek roznosicielem różnych chorób, grzybów, wstrętnych pleśni, śluzowców i całej tej niehigienicznej zgnilizny.

 




I pomyśleć, że „ekooszołomy” chciałyby, żeby tak wyglądała cała Puszcza!

.. i na koniec dla ciekawych jak wyglądają elektryczne pojazdy, przy pomocy których usuwa się śmieci pozostawione w rezerwacie, ale także przecina elektryczną piłą drzewa powalone na główne trasy (ktoś tu wypisywał o oleju z pił spalinowych - zapomniał, że takich się w Rezerwacie nie używa) - zdjęcie tych pojazdów - w "lesie trumien" :). JK.

63 komentarze:

  1. Ciekawe zdjęcia .
    A co do pił elektrycznych to olej jest tak samo używany do smarowania łańcucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeden martwy grab a tyle w nim życia! a ten trzęsak to bardzo smaczny grzyb! Co do pił to jednak elektrycznych bym do spalinowych nie porównywał jeśli chodzi o ingerencję w środowisko

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie mi odkrycie, że na martwym drzewie rosną grzyby... no i niech rosną sobie w rezerwacie ścisłym, tam ich miejsce...
    a w lesie gospodarczym jest miejsce na gospodarkę.
    Ale na grabach nie znajdziecie Lobarii .. Cetrelii.. i innych ciekawych grzybów..

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia :-)
    eko

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ważne jakie piły - olej musi być . Smarowanie przede wszystkim :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie tylko grzyby tam rosną, rośnie i Lobaria i Parmelia i wiele innych, a na zdjęciach widać, że rosną i dęby kilkundziesięcioletnie i klony których miało tam nie być.

    OdpowiedzUsuń
  7. /Ale na grabach nie znajdziecie Lobarii .. Cetrelii.. i innych ciekawych grzybów../

    Wtopa. Polecam lekturę Cieślińskiego - grab był
    i jest najważniejszym substratem Cetrelia.
    Poza tym rosna na nim b.ciekawe włostki i brodaczki jak np Usnea florida, do tego masa ginących porostów skorupkowatych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyjątkowo odrażający typ z tego graba, brrr...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zweryfikowanie wyników badań prof. Brzezieckiego na jednym spacerze? Gratulacje, tego nikomu wcześniej nie udało się zrobić.
    Michał Kalinowski

    OdpowiedzUsuń
  10. Na dodatek gnieżdżą się w nim muchołówki i inne ptaszyska

    OdpowiedzUsuń
  11. A jaki piękny jest grąd grabowy wiosną... Delikatne światło przebija się przez szmaragdowe liście... Dookoła tylko zieloność, niczym u Leśmiana... Bajka!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym jeszcze troche te stare zdegenerowane deby pousuwal. Wiadomo, z lasem to tak jak ze spoleczenstwem. Wstretne staruchy zabieraja przestrzen zyciowa mlodemu pokoleniu...
    jw

    OdpowiedzUsuń
  13. Grby to są okropne, ale w dąbrowie świetlistej. Tam rzeczywiście zagrażają rzadkim światłolubnym kwiatkom. W gradzie chyba nie są mileprzez większość ludzi (zwłaszcza leśników) widziane, bo stanowią marny surowiec drzewny. Nadają się jedynie na opał, ale za to ładnie po wycince się odbijają i szybko w miarę odrastają. Idealny surowiec na opał :-)
    eko

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do graba, to jest to jedno z ciekawszych drzew i o tym leśnicy wiedzieli i wiedzą. Ale w Polsce zawsze wiedzieć nie oznaczało i nie zawsze oznacza móc zrobić. A niestety leśnik jest także urzędnikiem wykonującym prawo. Jednak dzięki dawno uświadomionej przez leśników roli graba nie został on w Puszczy wytępiony w pień, tak jak w wielu innych regionach kraju. Jeszcze do niedawna był nie tylko surowcem na opał. Jego drewno miało znaczenie w przemyśle włókienniczym, w gospodarstwie domowym. I to wszystkie wiedzieli i wiedzą leśnicy. Tak samo jak doskonale wiedzą o istotnej dla ekosystemu roli tego drzewa, którego liście opadając na glebę są bardzo cennym składnikiem ścioły, a wiosną rozwijające się i młode liście stanowią pokarm foliofagów, a zwłaszcza miernikowców, dzięki czemu w Puszczy nie mamy gołożerów w koronach dębów. A ponieważ jest to także drzewo doskonale odnawiające się wegetatywnie o drewnie wysokiej kaloryczności ma znaczenie grzewcze.
    Gram jest gatunkiem osłonowym i wspomaga wzrost młodych dębów, ale równie dobrze może je zacienić i zagłuszyć (a dąb zagłuszany przez około 20 lat nie ma szansy na wyrośnięcie na wspaniałe, wręcz o pomnikowych wymiarach drzewo - którego i tak na mocy prawa leśnicy nie będą mogli wyciąć).
    To i wiele więcej wiedzą leśnicy. Tylko, że ta nasza wiedza jest nie w smak tym, którzy chcą uchodzić za jedynych specjalistów od ochrony. Szkoda, bo przecież dialog jest możliwy i możliwe jest wzajemne wzbogacenie swojej wiedzy, co w efekcie mogłoby doprowadzić do znalezienia więcej niż kompromisu.

    Andrzej Antczak

    PS.

    Wyjaśniłem sprawę polowań p. Werkowskiego. Prawdą jest, że jeździł z myśliwym w różne miejsca, prawdą jest, że było polowanie. Ale kłamstwem jest, że w rezerwacie przyrody czy na jego granicy (to jest konkretna linia w lesie i na mapie). Prawdą jest, że strzelał. Ale prawdą jest również to, że w trakcie polowania musiał z myśliwym dojść postrzałka i doszedł go, i na szczęście dla wszystkich postrzałek nie wszedł do rezerwatu przyrody.
    Prawdą jest również to, że w tym czasie była grupa osób, które próbowały przeszkadzać w polowaniu - ale to już jest sprawa na inne opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Andrzeju, skoro leśnicy (jako zawód) to wszystko o grabie wiedzą, czemu leśnik (jako przedstawiciel nauk leśnych) tak tego graba demonizuje?

    Tak naprawdę, to pytanie, mimo że adresowane, jest retoryczne - w końcu reprezentanci tej samej dziedziny mogą się spierać i być może poglądy p. Antczaka są w tej kwestii odmienne od poglądów p. Łukasiewicza, więc tak naprawdę jeden nie musi tłumaczyć się za drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Za literówkę skutkującą przekręceniem nazwiska Jana Łukaszewicza przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  17. To znowu ja.
    "Leśnik jest także urzędnikiem" – z tym się można zgodzić na tyle, na ile pozwala na to polisemia pojęcia "leśnik". Owszem, leśnik z LP jest w pewnym sensie funkcjonariuszem, tak jak np. lekarz jest funkcjonariuszem służby zdrowia. Ale - lekarz może być lekarzem służby zdrowia niepublicznej, a przede wszystkim, lekarz jako przedstawiciel nauk medycznych może w ogóle nie zajmować się leczeniem, tylko badaniami naukowymi. Nie śledzę życia Jana Łukaszewicza, ani nie wiem, czy zwykło się łączyć pracę naukową w IBL z pracą w leśnictwie. Tak czy inaczej, tekst w "Polityce" wyglądał na pisany przez leśnika-naukowca, a nie leśnika-funkcjonariusza, czy leśnika-gospodarza. Gdyby to pisał leśnik, ale jakiś nadleśniczy z perspektywy zarządcy lasu, któremu jakaś centrala każe z jednej strony pozyskać tyle a tyle kubików, z drugiej zaś prawo każe tworzyć strefy takiej czy innej ochrony i on musi lawirować, by spełnić różne wymagania, a artykuł opublikowano w dziale "Gospodarka", byłoby nieco inaczej. Tymczasem to leśnik, ale adiunkt z IBL pisze artykuł rozprawiający się z naukowymi (lub nienaukowymi) hipotezami czy teoriami. Tu nie ma urzędnika i nie ma usprawiedliwienia. To tak, jakby ten analogiczny lekarz zaczął pisać, nie że amputacja nogi cukrzycowej jest złym wyjściem, ale skoro NFZ daje pieniądze tylko na nią, a nie na inne formy leczenia, to trudno, on musi ratować życie amputując. To jest jak lekarz, który podpierając się stopniem doktora nauk medycznych twierdzi, że inne formy leczenia nogi cukrzycowej są gorsze od amputacji ze względów medycznych, np. bo wywołują skutki uboczne niechybnie prowadzące do szybkiej śmierci. Tak więc realizuje on wymogi urzędnicze, bałamucąc, że są to wymogi naukowe. Z urzędnikiem można się nie zgadzać, ale trudno się spierać, bo jeśli ma w koszyku pod pozycją "Leczenie nogi cukrzycowej" jedynie punkt "Amputacja", to nie może zrobić inaczej. Z naukowcem spierać się natomiast można, jeśli ma się kontrargumenty naukowe. Przeciwko tezom Jana Łukaszewicza przytoczono wiele kontrargumentów (nie wiem, czy chcąc, czy nie chcąc, dostarczył ich nawet sam p. Antczak) i występując jako naukowiec, nie może się zasłaniać funkcją urzędniczą (której pewnie skądinąd właśnie jako naukowiec nie posiada). Dlatego trzeba uważać z szafowaniem pojęciami wieloznacznymi, jak właśnie "leśnik".

    Wracając zaś do tej funkcji funkcjonariusza, to leśnicza jest dość specyficzna. Strażak jest funkcjonariuszem na terenie swojej komendy, a ich sieć obejmuje cały kraj. Podobnie z policjantem, prokuratorem, sędzią, urzędnikiem gminnym. Nie ma skrawka Polski, którego by nie obejmował zasięg tych służb (choć wiadomo, że są obszary tak czy inaczej zamknięte, eksterytorialne). Tymczasem leśnicy-urzędnicy administrują tylko lasami państwowymi. Nie administrują lasami prywatnymi, czy należącymi do sfery publicznej lasami w parkach narodowych. Gdyby w granicach Polski powstała np. jakaś wyspa, automatycznie musiałaby wejść pod jurysdykcję jakiejś komendy straży pożarnej, policji, gminy itd., ale gdy powstaje jakiś las, wcale nie musi wchodzić od razu pod jurysdykcję gospodarstwa Lasy Państwowe. Dlatego też o ile można zrozumieć, że leśnik-naukowiec może interesować się tym, co dzieje się z lasem na terenie BPN, o tyle leśnika-urzędnika to wcale obchodzić nie powinno. Dlatego tu też chybiony jest argument "leśnik to też urzędnik".

    OdpowiedzUsuń
  18. /Szkoda, bo przecież dialog jest możliwy i możliwe jest wzajemne wzbogacenie swojej wiedzy, co w efekcie mogłoby doprowadzić do znalezienia więcej niż kompromisu.

    Andrzej Antczak/


    Panie Andrzeju,

    Cierpliwie od wielu miesięcy prowadzimy z LP i wykonawcami PUL i PZO dialog regularnie przedkładając wnioski, uwagi oraz liczne opracowania przyrodnicze do projektów tych dokumentów.

    Proszę mi pokazać kompromis o którym Pan pisze.

    Czy rezultatem naszego dialogu jest zawężenie definicji drzewostanów ponadstuletnich?
    Czy kompromisem jest ujęcie zapisów umożliwiających usuwanie zamierających drzew z tych drzewostanów?
    A może ograniczenie ochrony gatunkowej do rezerwatów, drzewostanów i drzew ponadstuletnich, podczas gdy stanowiska saproksylicznych gatunków znajdują się również w młodszych drzewostanach a prawo nakazuje ochronę ich siedlisk?
    Czy za kompromis uważa Pan zaplanowanie etatu cięć na kolejne lata na grubo ponad 100 tys m3/rok?

    Który z postulatów NGOs został dotychczas "kompromisowo" potraktowany w PUL lub PZO?

    Jeśli kompromis w wykonaniu LP polega na sukcesywnym ignorowaniu opinii innych stron to my dziękujemy za taki kompromis.

    Adam Bohdan

    OdpowiedzUsuń
  19. ...Jednak dzięki dawno uświadomionej przez leśników roli graba nie został on w Puszczy wytępiony w pień, tak jak w wielu innych regionach kraju...

    Typowa przewrotność Pana Antczaka.
    Powinniśmy być wdzięczni leśnikom za to, że nie wycięli w pień wszystkich grabów?!
    Przypomina mi to kawał o Stalinie, który wykazał się dobrocią, bo oszczędził przed egzekucją niewinne dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  20. Do obu panów powyżej.
    1)cytaty ze stron internetowych łatwo dostępne, bez konieczności szukania w klasycznych słownikach i encyklopediach:
    a)"Kompromis (z łaciny compromissum – coś wzajemnie obiecanego), proces osiągania porozumień pomiędzy stronami dążącymi do rozbieżnych celów. Kompromis osiągany jest dzięki obopólnym ustępstwom lub poprzez tylko częściową realizację stojących w konflikcie interesów i wartości.
    Istotny element procesu decyzyjnego w demokratycznym systemie politycznym, nieodzowny w życiu społecznym i prawodawstwie.
    Przy rozwiązywaniu konfliktu za pomocą kompromisu przeważnie nie dochodzi do najefektywniejszego zrealizowania zamierzonego celu. W wielu wypadkach żadna ze stron nie jest zadowolona z treści i warunków zawartej umowy. Pozytywnie wpływa na kształtowanie się dialogu społecznego, prowokuje partnerów społecznych (grupy, organizacje, instytucje) do poszukiwania wciąż nowych rozwiązań zaistniałych problemów. Bywa też formą zawieszania konfliktu do czasu korzystnej zmiany warunków np. pozyskania nowych sojuszników. Podstawowymi zasadami kompromisowego rozstrzygania sporów są: brak przymusu, poszanowanie reguł i procedur publicznej dyskusji, uznawanie rozstrzygnięć za wiążące dla obu stron. W systemach demokratycznych i różnego rodzaju organizacjach kompromis uważany jest za podstawową metodę regulacji konfliktów społecznych i politycznych, przykładem jest “okrągły stół”."

    b) "Kompromis – metoda rozwiązania konfliktu, oznaczająca wspólne stanowisko, możliwe do przyjęcia dla stron negocjujących.
    Wbrew obiegowej opinii kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów każdej ze stron. Taki idealny sposób radzenia sobie z konfliktem stanowi współpraca.
    Kompromis może być także synonimem oportunizmu, jeżeli jest osiągany kosztem wartości lub celów nadrzędnych dla procesu osiągania porozumienia."

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  21. cd powyższej wypowiedzi:
    To zwolennicy maksymalnej, najlepiej ścisłej ochrony uważają, że LP ignorują ich opinie. Gdyby tak było w rzeczywistości, to pewnie bylibyśmy nadal z leśnictwem w Puszczy Białowieskiej w latach 60-tych. Tyle tylko, że poza hałasowaniem, trzeba mieć również zestaw narzędzi do realizacji działań w zakresie obowiązującego prawa i uwarunkowań społecznych.
    Sam p. A. Bohdan niech przyzna, że nie zawsze jest konsekwentny i w swoich propozycjach (może kompromisach) stawia różne wymagania - przykładem mogą być kwestie dotyczące ustanawiania przez RDOŚ stref wokół drzew stanowisk granicznika płucnika. Uważa, że chce współpracować z LP, a z drugiej strony nie odpowiada na korespondencję, albo pisze, że nie ma czasu czy szkoda mu go.
    Także szanowni polemiści widać, że punkt widzenia zależy zawsze od punktu siedzenia - tylko trzeba mieć tego świadomość.
    A co do sprawy poruszonej przez anonima z 21:01 - zdziwiłbyś się Człecze, gdybyś wiedział jakich musieli leśnicy z Puszczy dokonywać "cudów", by w latach 50 - 70 nie wyrżnąć i wybić wszystkiego wg nakazów ze stolicy. Popytaj starych przewodników choćby o tzw. Dęby Królewskie - świadkowie wydarzeń żyją, był nawet reportaż na ten temat po roku 1989 w TVP.
    Teraz - po wielu latach - gdy zmieniła się rzeczywistość wydaje się, że cóż to takiego było. Ale wtedy były realnie inne czasy i nie wszystko było wyłącznie czarno-białe, i przyjaciel nie zawsze był prawdziwym przyjacielem. Leśnicy w Puszczy mieli o tyle więcej szczęścia, że była tu tradycja lasu/puszczy rządowej i badań naukowych.
    Teraz łatwo oceniać.
    A skoro tak, to polecam lekturę protokołów z posiedzeń Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego oraz dyskusji nad badaniami, które planował prowadzić np. prof. T. Wesołowski nas strzyżykiem Tryglodytes tryglodytes. Jaką proponował metodę badawczą w Rezerwacie Ścisłym BPN? I co by się stało gdyby nie interwencja prof. S. Kossak?
    Ktoś powie, że o historii prawię. Tak, ale z historii należy wnioski wyciągać. Tym się ponoć różnimy od braci mniejszych. Bo, jak mówi przysłowie, tylko krowa nie zmienia poglądów - choć do końca nie byłbym tego tak pewien.
    A porównywanie czegoś i kogoś do Stalina czy innych zbrodniarzy ociera się o coś więcej niż dobry smak - zwłaszcza, że używa się nazwiska konkretnej osoby.
    Zwracam na to uwagę moderatorowi. Ponieważ nie jest to pierwszy przypadek.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  22. Panie Andrzeju,

    Dziękuję za odpowiedź, która ma niewiele wspólnego z moją prośbą i proszę o konkretną odpowiedź na pytanie:

    - który z postulatów NGOs został dotychczas "kompromisowo" potraktowany w PUL lub PZO, na które z naszych propozycji mogą się zgodzić LP?

    Adam Bohdan

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że tocząca się tu dyskusja na coś się jednak przydaje i że udaje się przynajmniej unikać słów nienawiści, bo i takie się przecież zdarzały. Co do roli moderatora, to mogę tylko prosić, by nie szafować zbytnio personalnymi "wycieczkami", bo po pierwsze przyznaję rację tym, którzy uważają, że lepiej dla przedmiotu sporu krytykować poglądy, pisać o faktach, niż osoby, a po drugie argumenty ad personam podobnie jak odwołujące się do popularnych poglądów (ad populum - jak w propagandowym programie ONT) są nierzeczowe :)..Platforma blogu nie za bardzo służy rozwiązaniom kompromisowym, to raczej platforma komunikatów a nie rozwiązań. Z "kompromisem" bywa pewien kłopot - jak już zauważyli socjologowie bywa mu blisko do "kompromitacji" a zarazem stymuluje tzw. "tworzenie tła" (żądania tak zawyżane, by w efekcie kompromis nie był tylko kompromitacją). Ciekawą propozycją dotyczącą prawdziwego dialogu jest nurt POPu (psychologii zorientowanej na proces) zwany z angielska deep democracy. Reasumując: jeśli chce się stworzyć platformę dialogu warto korzystać ze specjalistów w tej dziedzinie, bo niekoniecznie zaproszenie wybranych przedstawicieli środowisk tworzy szansę na rzeczywisty dialog prowadzący do wzajemnej komunikacji. Świadczą o tym liczne spotkania pozbawione doświadczonych moderatorów i stające się zwykle okazją wypowiadania różnych żalów, demagogii i populistycznych herezji, Oto przykład: jakiś urząd zaprasza np. po jednym przedstawicielu kilku środowisk biorących udział w "grze" na spotkanie, zaprasza w godzinach pracy, w swojej siedzibie. Dla jednych uczestników będzie to w ramach ich pracy, bez dodatkowych kosztów, i na swoim terenie, dla innych konieczność zwolnienia się z pracy (nie zawsze realna), poniesienia kosztów dojazdu i na terenie "obcym". Organizator - w sytuacji, gdy niektórzy uczestnicy nie będą mogli przybyć - może to podsumować: myśmy wszystkich demokratycznie zaprosili - oni nie przybyli. Psychologowie zajmujący się tym zagadnieniem mają wiele więcej do powiedzenia o warunkach wyjściowych dzialogu i osiągania kompromisu. Niestety, wiele instytucji uważa, ze "wie najlepiej" i "zna się na wszystkim". I potem różne szlachetne w założeniu programy, projekty i platformy się nie udają.
    Janusz Korbel

    OdpowiedzUsuń
  24. Janusz ma rację, wszystkie spotkania z leśnikami kończą się punkt 15 - chyba, że jest jakieś ognisko czy inna popijawa.
    A "ekolodzy" maja być dyspozycyjni w każdym miejscu, o każdej porze i na własny koszt.
    Bywa, że zaproszenia przychodzą w dniu spotkania.
    Później jest gadanie, że zbojkotowali, olali, nie ma kompromisu i konstruktywnej współpracy...

    OdpowiedzUsuń
  25. Panie Januszu, oczywiście każdy wykład wnosi coś nowego do dyskusji. Mogę tylko z ubolewanie stwierdzić, że szkoda, że, np. Pana nie było. Jednym z istotnych elementów rozmowy nt. Platformy była kwestia zaangażowania zawodowych negocjatorów i mediatorów.
    Panie Adami, nie zamierzam w trybie poza prawnym - w moim przypadku - wyjaśniać co i jak jest wykorzystywane, uwzględniane w przygotowywanych planach. Rozpoczynają się 21 dniowe konsultacje społeczne - bo warto by tak oblatany w prawie człowiek wiedział, że te konsultacje, które były miały charakter fakultatywny a nie obligatoryjny, a te które się rozpoczynają są obligatoryjne. Ich podsumowanie będzie po 21 dniach.
    A tak na marginesie, to niech Pan weźmie pod uwagę jakie z kolei na jakie kompromisy idą przedstawiciele różnych organizacji. To z ust jednego z członków organizacji pozarządowych padły słowa, że ma nadzieję, że do złożenia skargi na Polskę do KE nie dojdzie. No i co? To Oddział Podlaski PnrWI złożył skargę na Polskę, to ten Oddział donosi o możliwości popełnienia zabójstwa. Jeśli takimi metodami buduje się drogę do kompromisu i negocjacji, to gratuluję.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  26. O jakie zabójstwo chodzi !!??
    Bardzo proszę o wyjaśnienie, nie wiem o czym Pan pisze.
    Adam Bohdan

    OdpowiedzUsuń
  27. "Im więcej wysiłku wkładają w swą pracę leśnicy, tym szybciej puszcza umiera. Bezwzględny las - zadbany , czysty, produkujący drewno i użytki uboczne - nienawidzi puszczy, pożera więc miejsce po miejscu dziką i wolną przyrodę" - to są słowa napisane w 2001 roku, prof. Simony Kossak z tej samej instytucji, co dr. Łukaszewicz: Instytutu Badawczego Leśnictwa w Białowieży.

    OdpowiedzUsuń
  28. >Mogę tylko z ubolewanie stwierdzić, że szkoda, że, np. Pana nie było. Jednym z istotnych elementów rozmowy nt. Platformy była kwestia zaangażowania zawodowych negocjatorów i mediatorów.< Cóż Panie Andrzeju, ja nie mogłem. Na spotkaniu stowarzyszenia, gdzie chcielismy kogoś prosić o reprezentację okazało się, że pozostałe osoby, które by ewentualnie mogły przyjść - wówczas pracowały.. Wyraziliśmy gotowość spotkania w dowolnej porze poza godzinami pracy, np. w sobotę. Na tym polega własnie problem - nie dla każdego godziny pracy są odpowiednie na spotkania. Widocznie jednak sprawa nie była na tyle ważna, by pracownicy instytucji chcieli się spotykać "po godzinach" a nasza obecność też. Ale zawsze możemy się kontaktować i służyć sobie pomocą.

    OdpowiedzUsuń
  29. Panie Janusz. Ma tu Pan dużo racji. Nawet spotkania w sprawie opracowywania Planów Zadań Ochronnych odbywają się w dniach i godzinach pracy. Takie spotkania mają być szukaniem kompromisu w sprawie ochrony siedlisk i gatunków NATURA 2000. Tyle, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na bycie na wszystkich na takich spotkaniach bo pracują...... Leśnicy są oddelegowywani w ramach pracy. Ale co ma zrobić miłośnik przyrody, pracujący np. jako prawnik. Poznaje on przyrodę w weekendy i okazuje się, że po latach nieźle zna ,,swój" obszar. Niestety na wszystkie spotkania nie może przyjechać bo przecież urlopów za każdym razem nie będzie brał, tym bardziej, że terminy spotkań są nieprzewidywalne i mogą się zmieniać z dnia na dzień. Takiego prawnika i przyrodnika znam osobiście :-) A o storczykach, ich stanowiskach on wie więcej niż jeden z profesorków na uniwerku :-)
    Dlatego uważam iż spotkania w sprawie Natura 2000 powinny odbywać się w soboty, żeby wszyscy mogli w nich brać udział :-)
    Pozdrawiam!!!
    eko

    OdpowiedzUsuń
  30. ...nota bene...ORGANEM DORADCZYM MINISTRA ŚRODOWISKA JEST ,,RADA LEŚNICTWA''
    kadencja ostatniej wygasła w 2005 roku
    nowej nie powołano....

    ...do dzieła !!!!( dotyczy wszystkich obecnych na tym forum)

    OdpowiedzUsuń
  31. W tym najgorszy jest ambaras...
    Proponuję pracować wyłącznie w soboty i niedziele nad kwestiami ochrony przyrody. Ale wówczas chyba trzeba będzie zmienić prawo pracy. Skoro to ma być reguła.

    OdpowiedzUsuń
  32. cytuję: "... wskazane zagrożenie przestępstwa/wykroczenia polega na wysoce prawdopodobnym zabijaniu..."
    Podpisał się pod tym tekstem "Adam Bohdan".
    Takie sformułowanie w trybach urzędowych, to nic innego jak podejrzenie o zabójstwo, które jest ścigane z kk.
    Mnie uczono, ale to była w czasach dla Adama Bohdana prehistorycznych i niesłusznych, trzy razy pomyśl i dopiero działaj.
    Może i intencje były dobre, tylko, że jak przysłowie mówi "dobrymi intencjami jest piekło brukowane".

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  33. Anonim z 12 grudnia 2011 06:44 napisał:

    ,,W tym najgorszy jest ambaras...
    Proponuję pracować wyłącznie w soboty i niedziele nad kwestiami ochrony przyrody. Ale wówczas chyba trzeba będzie zmienić prawo pracy. Skoro to ma być reguła."

    Pisząc o sobocie miałem na myśli organizację spotkań nad sporządzaniem PZO. Bo cóż z tego, że ma być osiągnięty w Planie kompromis, jak nie wszyscy mogą na takich spotkaniach brać udział?
    eko

    OdpowiedzUsuń
  34. Skoro chodzi Panu o zabójstwo chrząszczy to wszystko jasne : )

    Zanim Pan coś napisze to proszę o sprawdzenie znaczenia poszczególnych słów w słowniku.

    AB

    OdpowiedzUsuń
  35. Pannie AB, doskonale wiem co napisałem doskonale wiem w jakiej sprawie byłem przesłuchiwany i z jakich paragrafów i jak było to poważne (od początku do końca, na tym etapie, procedowania) - dziękuję, że swoim powyższym wpisem potwierdził Pan (mimo wszystko z dużej litery, bom nie Cham) swój status i kulturę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  41. Szanowni komentatorzy - bardzo proszę, by nie wykorzystywać bloga dotyczącego ochrony Puszczy Białowieskiej do personalnych wyjaśnień, opisów i charakterystyk swoich cech. Niech się toczy i zażarta a nawet zajadła dyskusja, ale na tematy puszczańskie a nie personalne. Blog ma setki odwiedzin dziennie, wiele osób poszukuje tu informacji, inni chcą się dowiedzieć czegoś na temat sporów wokół ochrony puszczy, natomiast niewielu jeśli ktokolwiek chce to miejsce traktować jako źródło informacji o konkretnych osobach, ich zaletach lub ułomnościach bez związku z Puszczą Białowieską.

    OdpowiedzUsuń
  42. strategię ochrony łosia zawiesili

    http://www.mos.gov.pl/g2/big/2011_12/444005e17f779c0cabb12bfe3296fcc3.pdf

    OdpowiedzUsuń
  43. Szanowny Administratorze.
    Usuwa Pan posty, dotyczące osoby p. Antczaka, ale nie rusza Pana szkalowanie p. Tomasza Mokrzyckiego oraz stawianie Go w opozycji do ś.p. Jego Ojca (patrz temat: "Nie trzeba wycinać"). Czemu Pan działa tak wybiórczo? Czemu wycina Pan jedynie krytyczne komentarze wobec p. Antczaka. Czy p. Antczak cieszy się jakimś szczególnym przywilejem lub też Pańską sympatią, zaś inne osoby są Panu obojętne?
    Oczekuję Pańskiej odpowiedzi.
    Z poważaniem
    Janusz L.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie wiem dlaczego leśnicy z Białowieży stają okoniem przeciw zmniejszaniu pozyskania drewna w Puszczy???

    przecież dzięki temu zmniejszeniu mają mniej pracy, a wypłata (nie zła- zresztą) pozostaje bez zmian

    OdpowiedzUsuń
  45. Szanowny panie Januszu L. - usunięte posty dotyczyły kilku osób, nie jednej wybranej. Odpowiedź jest prosta: Bardzo okazjonalnie mamy teraz czas zaglądać na bloga. Żaden z komentarzy nie wspominał nawet słowem o lesie i nie odnosił się do puszczy. Nie zapewnimy monitorowania wszystkich setek komentarzy pod starszymi postami

    OdpowiedzUsuń
  46. Do Anonima z 9:44

    Wielkość pozyskania nie wynika z chęci czy niechęci do czegokolwiek leśników. Ona wynika z tego jakie są potrzeby hodowlano-pielęgnacyjne i ochronne lasu, także w celu zrealizowania zadań ochronnych w ramach niepogarszania stanu siedlisk Obszaru Natura 2000.
    Można się oczywiście różnić co to szczegółów, ale stawianie jako magiczne kryterium prawidłowego gospodarowania liczbę iluś tam metrów - nie wiadomo skąd wziętą i bez podania precyzyjnego, udokumentowanego jej wyprowadzenia - jest tak samo złe, jak byłoby forsowanie wyłącznie matematycznego modelu określania etatu.

    Wielkość pozyskania wcale nie oznacza "mają mniej pracy" - no może robotnicy w ZULeśnych, choć przybywa innych zadań - mniej wymiernych, a w dodatku to zmniejszenie pozyskania wpływa na wielkość zatrudnienia i stopniową redukcję liczby pracowników. Wiąże się to również z koniecznością przechodzenia (w ramach reorganizacji) niektórych pracowników na stanowiska o niższych zarobkach. Nie jest tak, że zarobki pozostają bez zmian. Znacznej części pracowników tak, ale nie wszystkich.
    Obszar Nadlesnictwa ani się istotnie nie kurczy, anie nie powiększa- czyli ilość łączna kilometrów do obejścia pozostaje bez zmian, tyle tylko, że coraz więcej na jednego pracownika, który jest materialnie odpowiedzialny za teren jemu przydzielony (leśnictwo). Kiedyś w takim choćby Nadleśnictwie Białowieża było 12 leśnictw, czyli ok. 1000 ha na leśniczego. Teraz jest tych leśnictw 6 - czyli 2000 ha na leśniczego. Zmniejszenie zadań z zakresu zagospodarowania lasu - rozumiane przez laików jako pozyskanie drewna (co jest zaledwie w 30% prawdą) pociąga za sobą kolejne reorganizacje i być może redukcje zatrudnienia. Teoretycznie może dojść do sytuacji, gdy materialnie odpowiedzialny za las leśniczy będzie miał pod nadzorem 3000 ha. Zwracam uwagę na tą materialną odpowiedzialność i zapisane w ustawie mierniki (stan lasu, przeciwdziałanie szkodnictwu = kradzieżom, łamaniu ustaw, bezpieczeństwo powszechne, monitoring różnorodności biologicznej, infrastruktura liniowa itp., są włączani do działań edukacyjnych oraz zajęć z uczniami Zespołu Szkół Leśnych w Białowieży, uczestniczą-zależności od potrzeb w zajęciach dla studentów różnych kierunków studiów).
    To nie jest tak, że zmniejszenie pozyskania pozwala leśniczemu i podleśniczym na obijanie się, bo mają mniej pracy. NIE MAJĄ i na dodatek jest ona INNA oraz podlega rejestracji poprzez gromadzenie dokumentacji choćby z monitoringu, który prowadzą przez cały rok.
    Idąc tym tokiem myślenia w parkach narodowych powinno pracować o wiele mniej ludzi niż pracuje. W Białowieskim Parku Narodowym przecież praktycznie nie ma żadnego pozyskania.

    Anonimie - to jest niedobry tok myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  47. o jej a jakie tam macie szkodnictwo w zwartym kompleksie Puszczy?

    zobaczcie co się dzieje w Górach Świętokrzyskich , tam u Was to pikuś

    OdpowiedzUsuń
  48. Szkodnictwo to największe wynika z działalności leśników i myśliwych właśnie - to o czym pisał wyżej Pan A. Antczak - niszczenie siedlisk gatunków przy wycince, zabijanie żubrów itp.

    Nie będzie gospodarki leśnej to nie będzie szkodnictwa.

    Skoro zależy wam tak na tępieniu szkodnictwa to dlaczego w Puszczy nie ma praktycznie Straży Leśnej?

    Mering zdegradowany po tym jak się poświęcił ws Romka, w Nadleśnictwie Białowieża planowane kolejne zwolnienia w szeregach Straży.
    Rok temu złodzieje pokradli wielkie dęby.
    To ewidentny dowód na to, że Lasy Państwowe maja gdzieś szkodnictwo.

    Działania nadleśnictw polegające na redukcji straży leśnej temu szkodnictwu wręcz sprzyjają. Nadleśniczy Bielecki zwalniając Meringa dał jasny sygnał, ze wykonywanie poleceń przełożonych w LP nie popłaca.

    OdpowiedzUsuń
  49. (...)Mering zdegradowany po tym jak się poświęcił ws Romka(...)

    Człowieku, nie wiesz o czym mówisz, twoje teorie należy pobić o kant miejsca, gdzie plecy zmieniają swą szlachetną nazwę.

    Pogadaj z gościem choć 5 min. i będziesz wiedział o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  50. Gadałem nie raz, jak na pracownika nadleśnictwa całkiem sensowny i inteligentny człowiek

    OdpowiedzUsuń
  51. ,,Skoro zależy wam tak na tępieniu szkodnictwa to dlaczego w Puszczy nie ma praktycznie Straży Leśnej?''.....

    Zapoznaj sie anonimie z zasadami obowiązującymi w lasach ...
    - co to jest ,,SŁUŻBA LEŚNA'' i jakie ma uprawnienia (np. leśniczy , podleśniczy)oraz obowiązki.

    ... a może zrozumiesz...

    OdpowiedzUsuń
  52. nota bene...
    Panowie Korbel,Bohdan,Wajrak ,Eko itd itp: to co z tą RADĄ LEŚNICTWA?
    tyle macie oryginalnych pomysłów na funkcjonowanie leśnictwa w Polsce, może zgłosicie Siebie do składu niepowoływanej od lat RADY ...?

    OdpowiedzUsuń
  53. Dokładnie, na Straż Leśną nie ma kasy, jest za to na wielu pracowników LP, których głównym zadaniem jest chyba tylko aktywność na forach internetowych.
    Dobrym przykładem jest tu specjalista od LKP z RDLP Białystok. Większość jego wpisów na tym blogu pojawiła się w godzinach pracy.
    Nic więc dziwnego, że leśnicy tak bronią swoich ciepłych posadek. W pracy się nie przemęczają, żyć nie umierać...

    OdpowiedzUsuń
  54. "Dobrym przykładem jest tu specjalista od LKP z RDLP Białystok. Większość jego wpisów na tym blogu pojawiła się w godzinach pracy."

    A może on to robi w ramach swoich obowiązków służbowych?

    OdpowiedzUsuń
  55. jako dziennikarz nie mogę wchodzić do rad:)
    aw

    OdpowiedzUsuń
  56. (...) A może on to robi w ramach swoich obowiązków służbowych? (...)


    Jeśli tak to się chłop napracował i zasłużył na sutą, przedświąteczną premię : )

    OdpowiedzUsuń
  57. Słuchaj AW, dałem Ci ,,temat'' dziennikarzu, sprawdź u źrodła dlaczego statutowego ministerialnego organu od 2005 roku nie powołano

    OdpowiedzUsuń
  58. ..Gadałem nie raz, jak na pracownika nadleśnictwa całkiem sensowny i inteligentny człowiek ..

    powiem Ci tyle: prawdopodobnie chory jesteś, skoro tak Ci ta persona imponuje

    OdpowiedzUsuń
  59. >Panowie Korbel,Bohdan,Wajrak ,Eko itd itp: to co z tą RADĄ LEŚNICTWA? tyle macie oryginalnych pomysłów na funkcjonowanie leśnictwa w Polsce< Pan Korbel nie zajmuje się problemami i sukcesami polskiego leśnictwa, ani nie ma pomysłów na jego funkcjonowanie, tylko krajobrazem i ochroną Puszczy Białowieskiej (przyrody i krajobrazu Puszczy Białowieskiej, mającej wymiar dobra narodowego). Nie wydaje mi się, żeby dobrym pomysłem było tworzenie "rad pospolitego ruszenia" w różnych dziedzinach gospodarki. Dlatego w sprawach ochrony przyrody posługuję się wiedzą specjalistów - przyrodników, a w sprawach planowania przestrzennego (jego tragicznego w skutkach braku) swoim wykształceniem i doświadczeniem. Sprawy funkcjonowania gospodarki leśnej powinny też być w rękach fachowców - leśników. W przypadku Puszczy mamy do czynienia z wielowymiarowym, zadawnionym i zakłamanym konfliktem między różnymi środowiskami i różnymi oczekiwaniami. Nie ma to wiele wspólnego z problemami działów gospodarki tylko z polityką.

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie rozumię polityki LP. Moze lepiej zaproponowac 20-30% (do dyskusji) Puszczy dla gospodarki lesnej, a reszte przekazac Parkowi? Wilk syty i owca cała.

    OdpowiedzUsuń
  61. LP to wspaniała firma , dba o pracownika , nie ma już takich wiele, wieszczę jej rychły upadek, a wolny rynek na terenie Puszczy całkowicie ją spustoszy...

    OdpowiedzUsuń
  62. >a w sprawach planowania przestrzennego (jego tragicznego w skutkach braku) swoim wykształceniem i doświadczeniem<
    to może uzyje Pan tej wiedzy i doświadczenia w dyskusji(? a raczej jej brakiem) z gminą Hajnówka, która wespół z jakąś firmą, bardzo ekologiczną - od wiatraków, chce oszpecić całe przedpole Puszczy, ten krajobraz, którym się Pan tak zachwyca?

    OdpowiedzUsuń
  63. Leśnik 22:08 - no własnie, tego chyba nikt nie rozumie. Zamiast żeby wszystkie strony interesu na tym skorzystały i wizerunkowo i praktycznie chyba komuś zależy żeby trwał konflikt i spór. Nawet podejrzewam, że niekoniecznie leśnikom. Pieniądze płyną przecież do gmin za ich wetowanie wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń