25 sierpnia 2011

Ach, te korniki w parkach narodowych...

Z korespondencji mailowej (z BPN w tle):
Na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego można przeczytać takie zatrważające zdania: „Jednym z ważniejszych czynników przyspieszających zamieranie drzewostanów świerkowych są owady. Osłabione zanieczyszczeniami przemysłowymi lub zmiennymi warunkami klimatycznymi świerki chętnie zasiedlane są przez szkodniki wtórne, które w krótkim czasie pozbawiają je życia. Jednym z najgroźniejszych owadów na terenie Parku jest kornik drukarz.  [...]
 Z jednego opanowanego drzewa może wylecieć od 50 do70 tysięcy dorosłych osobników. Natomiast jedno drzewo jest zasiedlane przez około 1000 korników. [...] Licząc, że kornik drukarz daje kilka pokoleń w roku można przyjąć, że owady rozwijające się w jednym drzewie przyczynią się w ciągu jednego roku do zniszczenia nawet kilkuset kolejnych świerków. Świerki zasiedlone przez kornika drukarza są wyszukiwane przez pracowników Karkonoskiego Parku Narodowego  i oznaczane tak, aby można je było w odpowiednim czasie ściąć i okorować. [...] Do końca lipca bieżącego roku na terenie całego parku okorowano już  ponad 2000 drzew o łącznej miąższości drewna przekraczającej 1400 m3 (1 drzewo to ok. 0,6 – 0,8 m3 drewna). Drewno po okorowaniu pozostawiane jest w lesie do naturalnego rozkładu, co przyczynia się do zachowania  naturalnego obiegu materii w przyrodzie”.
Ktoś to skomentował krótko: „Ale obciach”.
Ktoś inny mu odpowiedział: „To jest norma w innych niż BPN parkach narodowych. A od przyszłego roku większość z takich drzew nie będzie zostawiana do mineralizacji...”
I kolejny komentarz: „No wiec ta norma to obciach!!!”

... a Niemcy w Bayerisher Wald chwalą się, że nie walczą z żadnymi szkodnikami!  Dobrze, że przynajmniej w BPN kornik jest naturalnym członkiem społeczności leśnej, skoro w pozostałych parkach narodowych jest „szkodnikiem”.

23 komentarze:

  1. W BPN (dokładnie: w Rezerwacie Ścisłym) szkodnikami są konie, którym dyrektor nakazał noszenie płacht podogonowych, bo podobno powodują (o, zgrozo!) wysiew obcych gatunków roślin. Jak ten owies utrzyma się w lesie - nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gmina nakazała płachty podogonowe nie tylko w parku ale wszędzie, więc BPN się nie wyróżnia a g.... mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To znaczy że konie robią do wora ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Konie jedzą nie tylko owies, ale też trawę i siano (z nasionami), a nawet owoce, np. jabłka (w całości, czyli również z nasionami). Zatem mogą uczestniczyć w przenoszeniu nasion gatunków obcych.
    Choć nadużyciem wg mnie jest mówienie o nich jak o szkodnikach.

    OdpowiedzUsuń
  5. W tytule posta są "te korniki" a nie "te koniki" :) Moim zdaniem problem zawlekania przez konie nasion gatunków inwazyjnych jest przesadzony. Typowy temat zastępczy. Pilnujemy koni, bo to tylko rygor i żadnych konfliktów z wpływowymi środowiskami. Co innego kornik. Ciekawe czy przy rozpatrywaniu uruchamiania różnych tras przez puszczę - kolejowych i samochodowych też się bierze pod uwagę zawlekanie obcych gatunków, a na ten temat jest trochę literatury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nazywa się to zoochoria i dotyczy także... człowieka. Czy więc turyści powinni - przed wejściem do Ścisłego - brać prysznic lub owijać się folią? Przecież na ubraniach także mogą się znaleźć nasiona obcych (dla Rezerwatu Ścisłego) gatunków? Na bryczkach też mogą być.
    Poza tym: co innego dbanie o czystość ulic, a co innego - przesada w wymogach w odniesieniu do poruszania się po drogach leśnych. Chyba jednak dyrektor Szkiruć nieco przesadził.

    OdpowiedzUsuń
  7. należałoby całkowicie zamknąć rezerwat ścisły BPN dla ludzi- to by wszystkie problemy rozwiązało

    OdpowiedzUsuń
  8. "Poza tym: co innego dbanie o czystość ulic, a co innego - przesada w wymogach w odniesieniu do poruszania się po drogach leśnych." czyżby dlatego mimo wcześniejszych deklaracji Niedzielskiego Nadleśnictwo Białowieża nie chce wprowadzić płacht podogonowych? Przecież to leśnicy chwalą się, , ze dbają "o czystość puszczy", a tu nagle im taki "bałagan" pasuje...

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy pytał ktoś konie o ich zdanie na temat owych płacht podogonowych?
    A turystów? Czy jazda bryczką w oparach końskiego nawozu jest przyjemna?
    A co na to sami bryczkarze? Podoba im się pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo polecam najnowszy artykuł:
    http://wyborcza.pl/czystewajractwo/1,116099,10175889,Piekna_katastrofa_dla_dzieciola.html?as=2&startsz=x
    I jeszcze cytat znanego malarza B. Łaszczyńskiego, z wycieczki do Puszczy w 1884 roku: „Nagle przedstawił się oczom moim obraz, dla którego samego już do puszczy przyjechać było warto. Po wszystkich nadzwyczajnościach odwiecznego lasu jakie już widziałem ta była najwspanialsza. [...] Olbrzymie drzewa powywracane, wykorzenione lub potrzaskane piętrzyły się jedne na drugich w stosach bez kształtu i nazwy i cała przestrzeń [...] zatarasowana nieprzebytym wałem pni, gałęzi, korzeni, chrustu [...] Górą widok był wolny zupełnie, ale dołem ściana rumowisk leśnych ciasne tylko oku nakreślała granice. Najfantastyczniejsze, najdziksze ukształtowania, w tysiącznych odmianach, to dziwaczne, to groźne tworzyły dziwadła. [...] nie tylko człowiek, przy największem wysileniu, nie jest w stanie i na dwieście kroków zapuścić się w głąb tej barykady olbrzymiej, zwierzęta bowiem leśne, jak zwinna sarna, która przecież nie lęka się najgęstszych zarośli, tu, przed tym murem zawrócić się musi”. A gdzie to ja słyszałem, że las po kornikach wygląda okropnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to rzeczywiście obciach z kornikami w innych PN.

    A z innej beczki – rozumiem, że autor pisze o tym, co chce i blog to nie koncert życzeń, ale czy mógłbym prosić o jakąś notkę w przyszłości na temat pszczół w PB w ogóle, a BPN w szczególe? Jakoś ostatnio trafiają do mnie różnego typu informacje o tym, ale wciąż za mało wiem, żeby sobie wyrobić zdanie. Rozumiem, że zakaz stawiania pasiek w BPN i ewentualnych okolicach wynika z art. 15, ust. 1, pt 25 (wprowadzanie gatunków zwierząt bez zgody ministra). A może to działalność rolnicza (pt 11)? Czy w puszczy są jakieś dzikie populacje pszczół, z którymi hodowlane by mogły konkurować? Jakie są ekologiczne (naukowe) argumenty za ograniczaniem ilości pszczół w puszczy? (Pomijam prawne zasady typu "bo tak stanowi paragraf taki a taki"). Rozumiem, że zakaz bartnictwa z końca XIX . to ciekawostka historyczna, ale szczerze mówiąc, o ile może miejscowi mają sentyment do starych porządków, to dla mnie stawianie ministra III RP w jednej drużynie z carem mało się podoba. A jakie miejsce w całej tej sprawie ma akcja: http://www.pomagamypszczolom.pl/barcie-w-bpn.aspx ?
    Ja na pszczelarstwie czy entomologii znam się kiepsko, więc chętnie bym coś więcej o tym poczytał, nie tylko od strony hajnowskich pszczelarzy psioczących na ministra, ekologów i BPN, ale i od strony tej, której bardziej ufam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na razie mogę tylko przytoczyć zapisy z planu ochrony BPN. Na temat pszczelarstwa znalazły się takie warunki: "Jedna pasieka (w Parku Pałacowym) o wielkości do 20 uli ustawiona w miejscu nie stwarzającym konfliktów z pozostałymi funkcjami terenu", oraz:
    "Pasieki o wielkości do 15 uli, ustawione w odległości nie mniejszej ni 3 km w linii prostej od siebie i nie mniej niż 1 km od granicy obszaru ochrony ścisłej, łącznie do 60 uli na obszarze ochrony czynnej Parku".
    Może ktoś znający lepiej temat rozwinie go...

    OdpowiedzUsuń
  13. zapisy te wynikają z konkurencji jaka jest między pszczołą miodną a innymi gatunkami pszczołowatych i trzmieli. bliższe rozmieszczenie pasiek, lub zwiększenie liczby uli wpłynęło by na ich populacje (tych dzikich gatunków) destrukcyjnie. więcej można zaleźć w tym linku: http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2292,article,5179

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za namiar na artykuł. Jest dość ogólny i o samej PB w nim za wiele konkretów nie ma, ale daje wskazówki, w czym rzecz. A czy tegoroczne kłopoty z pozwoleniami na ustawianie uli (por. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110822&typ=po&id=po09.txt ) mają coś wspólnego z akcją przywracania bartnictwa, do której link dałem poprzednio? Tzn. ja wiem, że tu raczej nikt nie zna motywacji ministerstwa, ale może zna jakieś akcje parku w tej sprawie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałem tę rozmowę z p. pszczelarzem i nawet nie znając się za bardzo na pszczelarstwie ale znając historię Puszczy, wchodów, bartnictwa - można powiedzieć, że ten pan opowiada dyrdymały :). Trudno z tym w ogóle polemizować jak i z innymi rozmowami Białousa z Naszego Dziennika na tematy puszczańskie, czy z kwiecistymi i agresywnymi przemowami pszczelarza na różnych spotkaniach puszczańskich (kiedyś np. usłyszałem od niego, że to przez nas zakazano bartnictwa :). Warto może tylko nadmienić, że większe lipy przetrwały już TYLKO w Białowieskim Parku Narodowym, bo poza nim po prostu zostały wycięte, a opowiadanie, że dzięki wchodom bartnym przetrwała puszcza bo nawet zwierzęta tam nie wchodziły, nie mówiąc o ludziach to już czyste bajkopisarstwo. Po co więc były śnioty i samobitnie? W puszczy były tysiące barci, setki czynnych, charatano drzewa, palono ogniska, wielokrotnie bartnictwo powodowało pożary (m.in. dlatego 130 lat temu zakazano bartnictwa), a do dzisiaj w borach BPN można oglądać setki wyżarów na sosnach, na całych połaciach dawnych borów. W pewnych okresach była to poważna eksploatacja, o czym pisze zresztą Hedemann w "Dziejach Puszczy Białowieskiej" a inny autor historyczny wręcz pisze, że wszędzie słychać było siekiery i widać dymy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Panu Profesorowi Banaszakowi na początku lat osiemdziesiątych dostarczyłem fotograficzna dokumentację pszczół z dzikiego roju z doliny Leśnej. Po dokładnym obejrzeniu okazało się, że to może być "borówka" - niestety nie dysponowałem okazami. Ten rozbity rój próbowaliśmy uratować (był listopad) z p. Włodzimierzem Pirożnikowem - niestety nie udało się.
    Leśnicy zawsze wiedzieli jak istotna jest rola pszczół w zapylaniu i poprawianiu jakości nasion. Najlepiej to widać na żywotności nasion lipy. Prawdą jest, że lipa była silnie wycinana w Puszczy, ale też prawdą jest, że leśnicy w odnowieniu lasu ja wykorzystują i sadzą. By poprawić odnowienie samosiewne tego drzewa postanowili porozumieć się z pszczelarzami.
    Nadleśniczowie Nadleśnictw z LKP Puszcza Białowieska mają podpisane i realizują porozumienia z pszczelarzami na ustawianie pasiek w lasach, którymi zarządzają. Jest ich kilka i to pszczelarze dbają o to by zbytnio ich nie zagęścić, by pszczoły z poszczególnych pasiek ze sobą nie konkurowały.
    We wszystkich ostępach, w których są pasieki pszczoły miodnej obserwuje się wzrost jakości nasion oraz coraz silniejsze samosiewy tego gatunku. Niestety młode lipki są przysmakiem wielu zwierząt roślinożernych z żubrem włącznie, stąd często są zgryzane i efekt odnowieniowy nie jest wystarczający.
    Generalnie poprawia się status lipy w lasach puszczańskich, zwłaszcza tych młodszych.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  17. A w jaki sposób, jeśli łaska, badano te nasiona i samosiewy? Samo swierdzenie jest naciąganiem faktów i nadinterpretacją.

    OdpowiedzUsuń
  18. A podpisz się pytaczu imieniem i nazwiskiem (do zweryfikowania) - to odpowiem.

    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  19. A co, pytanie nie pasuje? Uwiera?

    OdpowiedzUsuń
  20. Oooo!
    Pan Antczak przypomniał sobie stare sprawdzone pertyjne metody dyskusji. Może oprócz weryfikacji przeprowadzi lustrację popartą inwigilacją?

    OdpowiedzUsuń
  21. Pan Antczak reaguje adekwatnie do języka zadającego pytanie. A co do metod, to na tym blogu stosowane do upadłego nawet udoskonalone metody, o które mnie posądza kolejny Anonim. A tak na marginesie - to ten komu do głowy przyszło napisanie słów: "Może oprócz weryfikacji przeprowadzi lustrację popartą inwigilacją?" widać innych ocenia wyłącznie wg siebie i swoją miarą. To jest dowód wprost na to kto i jakimi metodami się posługuje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Panie Andrzeju,
    nie wiem, kto zadał to pytanie o sposoby badania jakości nasion i samosiewy lipy, więc ja zadam to pytanie, bo te dane mogą się przydać przy PZO.

    Mateusz Szymura

    OdpowiedzUsuń
  23. Proszę, blog nie jest po to, żeby sobie nawzajem robić wycieczki personalne, wypominać i insynuować, lecz po to, żebyśmy wymieniali poglądy na tematy związane z Puszczą Białowieską i jej ochroną, żeby nic co ważne dla zachowania wartości przyrodniczej Puszczy nie umknęło uwadze, żeby działania zagrażające Puszczy nie były chowane pod dywan. Można się różnić a mimo to dyskutować merytorycznie i na argumenty, prawda?

    OdpowiedzUsuń