2 lipca 2011

Kupalle w Puszczy


Dzisiaj w Białowieży odbędzie się największa w roku impreza masowa - Kupalle. Zjeżdża mnóstwo samochodów, gra muzyka, pije się dużo alkoholu, w Narewce pływają puszki po piwie, na koniec strzelają ognie sztuczne. Impreza skłania się bardziej ku discopolo niż regionalnego folkloru. Prawdziwe Kupalle było dużo wcześniej, ale ta impreza jest nastawiona na turystów więc nie pokrywa się z najkrótszą nocą i jest organizowana w lipcu. Wielu ludzi przyjeżdża na nią właśnie do Białowieży, do licznych nowobudowanych domów. Niestety, często na terenach, które powinny być chronione (pisałem o tym w najnowszym felietonie w miesięczniku Czasopis

Skoro są wakacje, będzie dzisiaj więcej zdjęć - z dzisiaj właśnie. Od kilku dni leje. Wtedy kolory w lesie są najbardziej nasycone a ludzi znacznie mniej.



Na następnym zdjęciu jedna z niezliczonych "łazienek" dzików - babrzysko - przydatne w upalne dni, z wytartymi od ocierania się napływami korzeniowymi najbliższych drzew


Pod postem z 20 czerwca ktoś napisał w komentarzu, że jak te "duże drzewa legną zostanie tylko grab, grab, grab..." Pewnie pisał to jakiś specjalista od lasu sugerując, że trzeba drzewa wycinać i sadzić bo inaczej Puszcza zamieni się w grabową monokulturę. Ja nie jestem specjalistą przyrodnikiem, ale zawsze mnie zadziwia różnorodność i piękno lasu, w którym człowiek nic nie grzebie. Następne dwa zdjęcia pokazują dość charakterystyczny fragment obszaru ochrony ścisłej. Wiele starych drzew już tutaj "legło", wiele kilkusetletnich nadal stoi, są tu oczywiście liczne graby, ale stoją też dęby, klony, lipy, zarówno 50-letnie, jak i 100-letnie i 200-letnie i kilka dużo starszych olbrzymów. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Może więc autor wizji, że Puszcza bez leśnika zamieni się w grabową monokulturę się jednak myli?


Jak szaleć, to szaleć.. wklejam jeszcze parę zdjęć zlanej wodą Puszczy, w której przedwczoraj nagrała teledysk promujący (tę - uciążliwą tak bardzo dla mieszkańców:) Naturę 2000 Kasia Nosowska .. miłego oglądania...



 




I jeszcze na deser, jako odtrutka coś do letniego poczytania - historia Tompkinsa - biznesmena, który zaczął robić coś dobrego:
http://biznes.onet.pl/swiat-to-za-malo,18493,4409972,3556950,218,1,news-detal


23 komentarze:

  1. Pomimo deszczu i zimna w Białowieży ruch jak nigdy! Oto co przyciąga ludzi do takich miejsc, a nie las.

    OdpowiedzUsuń
  2. To powiedz mądralo, dlaczego podczas Kupalle w Gródku czy Michałowie nie ma tylu ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy jestem ile to krzyżyków przybędzie na trasie do Białowieży po tej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiedzmy sobie uczciwie, że w Białowiezy to turystyka przyrodnicza niekoniecznie jest ta dominujacą. Ciekawe, czy ktoś robił badania po co ludzie tam przyjeżdżają, bo ja myślę, że przede wszystkim zobaczyć żubra. Reklama piwa zrobiła swoje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałem, że żubr przestał być częścią przyrody.
    Gratuluję piwnej edukacji. Chciałbym się dowiedzieć, po ilu piwach mogę liczyć na stopień doktora?

    OdpowiedzUsuń
  6. "zobaczyć żubra" - powinno być na naklejce butelki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W mojej okolicy sa dwa spore zbiorniki wodne, nad jednym z nich jest jedna kantynka, nad drugim nawet kręgle! Oczywiście zdecydowany tłum jest nad tym z "kręglami" - bo - jest tam co robić. Skoro taka jest mentalność turysty to nie ma co czynić wysiłków by udowodnić że do puszczy przyjeżdża się dla żubra. Nie mniej jednak żubr jest ważny dla każdego kto nie stara się w nim widzieć zyskownej atrakcji ale żywą istotę, część przyrody która i my jesteśmy. Coś może być wartościowe samo w sobie bez tłumaczenia. Np. jak wrażenia chwil - trudne do nazwania i opisania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Robimy postępy!!!! Nareszcie zauważyliśmy że żubr jest częścią przyrody którą i my jesteśmy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Janusz Korbel4 lipca 2011 17:04

    Nie jestem taki pewien jak ten żubr jest zauważany :)..Myślę, że zanim ktoś pomyśli o tym, że jest częścią przyrody, jak i my, to pomyśli, że jest marką. Szczególna ochrona i opieka jaką jest objęty bierze się po części z jego wyjątkowej pozycji jako marki i symbolu, czyli jest ogromnie ważny dla rynku (ile programów, ile pieniędzy można wokół tej marki robić! A jak potrzebny jest naszej dumie narodowej!). Myślę, że gdyby tę wsobną hodowlę żubra (który tak naprawdę w przyrodzie wyginął)dotknęła jakaś choroba i populacja by się załamała - podjęto by wszystkie możliwe środki żeby go ratować, chociaż nie znam prac naukowych mówiących o tym, ze brak żubra przyczyniłby się bardziej do niszczenia ekosystemu Puszczy Białowieskiej niż planowana kolej przez środek Puszczy, postępująca zabudowa polan puszczańskich, udostępniane dla samochodów drogi, wycinanie drzew, a także huczne imprezy masowe w środku lasu.. etc, etc.. Żeby żubra i siebie postrzegać w łańcuchu wzajemnych powiązań trzeba by skończyć z zachłannością i godzić się na ochronę i ograniczenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piwo "Żubr" ostatnio się zepsuło, poza tym nie widzę związku z tym terenem :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Znajomy odbiera telefon na kwaterze w Białowieży. Ktoś pyta: A co tam można robić? Czy jest jakieś jezioro? Nie. Szkoda, a można łowić ryby? Dobrze. A jeszcze, czy jest gdzie jeździć na rowerze? - jest! Dobrze, to kupujemy ofertę. Autentyczne, sprzed kilku godzin.

    OdpowiedzUsuń
  12. Janusz Korbel5 lipca 2011 12:38

    Byli u mnie znajomi z Hajnówki. Często jeżdżą całą rodziną rowerami, od lat, a w zimie na nartach. Taki model spędzania wolnego czasu staje się coraz powszechniejszy. Narzekali strasznie na to, że Droga Narewkowska otwarta jest dla ruchu samochodowego. jechali nia w weekend i czuli się bardzo zagrożeni. Droga jest dziurawa, wąska a mijało ich w obie strony dziesiątki wypasionych 4x4 aut z warszawską rejestracją, pędzących po tych wybojach. Nasze lokalne stowarzyszenie zebrało już chyba z 8 lat temu ponad 200 podpisów LOKALNEJ ludności domagającej się zamknięcia tej drobi (poza ruchem lokalnym). A Nadleśnictwo i władze lokalne swoje. Czy naprawdę uważacie, że to jest właściwy kierunek rozwoju na obszarze Puszczy Białowieskiej? Że chodzi o to, żeby turysta wszędzie dojechał w kilka godzin i uciekał stąd? Po co ta Narewkowska dla samochodów? ten dojazd autami pod Miejsce Mocy? Dlaczego nie lubicie rowerzystów, nie wspieracie wypożyczalni rowerów, kwater, w których turysta zostanie dłużej, jeśli będzie zwiedzał Puszczę bardziej przyjaznymi środkami lokomocji?

    OdpowiedzUsuń
  13. chętnie podpiszę się też :) nie mogę, mieszkam o wiele za daleko, ale ten problem dotyka i mnie, drogi niemal polne są celem głównym dla pojazdów 4x4.. Jest też sprawa która poniekąd wiąże się z tematem. Mamy tu taką starą żwirownie - teraz zbiorniczek wodny. Otoczony brzózkami. Pełno ptactwa. Kiedyś były raki i bobry! Jest to czyjaś własność prywatna jednak właściciel traktuje ją obojętnie - tzn. nie ogrodził tego miejsca ani nie zabrania wstępu na nią. Są wędkarze, którzy naprawdę są wędkarzami z poczuciem empatii do przyrody ale są też tacy którzy wjeżdżają quadami i "jeepami" w tą wodę - rozjeżdżają ryby, ptaki wodne, wywożą śmieci - i - nie zmieniają swojego zachowania nawet widząc moją obecność... Pozostaje patrzeć i konsumować swój smutek i niemoc.
    Przepraszam jeśli tym komentarzem zbaczam z głownego toru tematu, ale tak mi się nasunęło..

    OdpowiedzUsuń
  14. czym się różni Białowieża od np. miejscowości turystycznych w Irlandii czy Anglii? Tym, ze tam się reklamuje pod hasłem, że nasze miejsce staje się coraz bardziej przyjazne, bo stworzyliśmy nowe car-free zones, a w Bialowieży się wpuszcza auta do lasu. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamknąć drogę narewkowską? dla przyrody teoretycznie lepiej, ale wyobraźmy sobie dojazd z Białowieży do np. Kosego Mostu - przez Hajnówkę? bądźmy poważni..
    Mnie bardziej niż warszawskie rejestracje na drodze narewkowskiej boli to, że lasy rozjeżdżane są przez ciężki sprzęt (zrywka po ściółce, tiry z drewnem orające oddziałówki). Dodajmy do tego myśliwych, którzy pod pozorem „gospodarki łowieckiej” mogą wpierdzielać się samochodami w każdy kąt Puszczy Białowieskiej i to nie tylko po drogach leśnych, ale bardzo często po ściółce, łąkach itp. To jest prawdziwy problem a nie kilka samochodów na narewkowskiej drodze.
    CF

    OdpowiedzUsuń
  16. Janusz Korbel6 lipca 2011 14:17

    CF: OK, ale nie mieszajmy wątków - innym zagadnieniem jest gospodarka w lesie, a innym sposób udostępniania Puszczy turystom. Już teraz większość turystów, którzy wybierają się samochodem do Kosego Mostu z Białowieży - o ile nie mają suva - jedzie przez Hajnówkę, bo im szkoda auta. Jak chcą samochodami to czemu mają jeździć na skróty przez las? Czas jazdy taki sam, bo po dziurach Narewkowskiej jedzie się 20/godz. A może wyasfaltować drogę jak na Białorusi (to była ironia)? Dlaczego właściciele aut mają mieć pierwszeństwo przed rowerzystami czy podróżującymi bryczkami? Bo pogodzić trasy rowerowej z trasą dla maszyn terenowych się nie da. Kiedy jest pogoda i są tzw. długie weekendy to nie jest kilka aut na Narewkowskiej, to nieustanny kurz z drogi, bo auta jadą całymi "seriami". Mimo to na tej drodze większość to jeszcze rowerzyści. A w ogóle czy wszędzie do Puszczy trzeba dojechać autem? Nie rozumiem nadal po co jeżdżą auta pod Miejsce Mocy i Drogą Narewkowską? Jak napisano z 20:57 rozwój turystyczny obszarów cennych przyrodniczo polega na ograniczaniu ruchu samochodowego a nie zwiększaniu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z punktu widzenia rowerzystów samochody na narewkowskiej drodze to pewna niedogodność. Ale zauważmy, że rowerem można jeździć po całej puszczy, a samochodem tylko po asfaltach i właśnie po tej drodze. Wystarczy że rowerzyści pojadą trybem równoległym do narewkowskiej i kłopot z głowy. Właśnie to że droga ta jest w fatalnym stanie odstrasza wielu turystów do jazdy samochodem i tak powinno być, a ci co jadą (głównie terenówkami i SUV-ami) mogą osiągnąć prędkość góra 20 km/h. O asfalcie nikt nie wspomina nie popadajmy w skrajności. Uważam że usunięcie ruchu samochodowego (wcale nie dużego) to obecnie cios nie tylko dla ludzi, ale też przyrody. Większe niebezpieczeństwo dla zwierząt to trasa Białowieża–Hajnówka, Hajnówka-Narewka gdzie samochody mkną 100 hm/h i zabijają zwierzęta przechodzące przez jezdnie. A kierując ludzi z narewkowskiej na około zwiększamy niebezpieczeństwo kolizji, spalanie paliwa itp. Jeszcze raz stwierdzę, że o wiele większym problemem jest frywolne jeżdżenie myśliwych po puszczy również poza drogami niż tych kilka samochodów w sezonie na narewkowskiej drodze. W przyszłości przy stale powiększającym się ruchu samochodowym na pewno będzie trzeba wprowadzić taki zakaz, ale to równolegle z zakazem wstępu do lasu dla myśliwych i leśników co miejmy nadzieję kiedyś nastąpi.
    CF

    OdpowiedzUsuń
  18. Janusz Korbel7 lipca 2011 13:05

    CF - jaki cios dla ludzi?? Że turyści zamiast samochodami pojadą Narewkowską na rowerach? Bez przesady! Tym bardziej dla przyrody? W okresach nasilonego ruchu to i tak szosa z Hajnówki jest barierą dla zwierząt i dodanie tych kilku, co muszą autem jechać do Narewki nic nie zmieni. Natomiast mnóstwo rowerzystów i pieszych! odetchnie na tej drodze. Dosłownie przed godziną opusciło mnie 5 osob - turystów i to z autem terenowym, ktorzy klęli, że korzystali z Narewkowskiej wczoraj i dwa auta o mało ich nie rozjechały (terenówką czy suvem jedzie się tam dużo szybciej niż 20/godz.) A co najważniejsze: nie ma żadnej równoległej tryby dla rowerów! Narewkowska to jedyna trasa rowerowa na tym kierunku. W przeciwieństwie do wielu teoretyków wypowiadających się nt. ruchu rowerowego po puszczy, ja jeżdżę rowerem codziennie od 10 lat i znam wszystkie trasy puszczańskie, pisze więc z własnego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. a Zwierzyniecka Droga? idzie równolegle do Narewkowskiej. Cios byłby np. dla mnie czasami jeżdżącemu terenówką po tej drodze (nawet mniej niż 20 km/h i zawsze zwalniam przy rowerzystach aby nie wzbijać tumanów kurzu – sam jeżdżę rowerem więc znam tę sytuacje) i zamiast powoli przebyć drogę Narewka – Białowieża musiałbym objeżdżać całą puszczę jednocześnie patrząc jak myśliwi swoimi terenówkami z uśmiechami na twarzy rozjeżdżają las w każdym jego fragmencie. Nie jestem pewnie odosobnionym przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Janusz Korbel7 lipca 2011 17:07

    Sorka, ale Zwierzyniecka jest dopiero za Budami! Co to za alternatywa jechać rowerem kolejne 5 km do zjazdu na nią? Poza tym prowadzi gdzie indziej, Jeśli ktoś chce zwiedzić miejsca turystyczne takie jak królewskie dęby czy zamczysko a nawet pojechać na Kosy Most, czy odbudowaną wkrótce wieżę widokową, to robiąc pętlę Zwierzyniecką w jedną tylko stronę nadkłada 8 km ! a i tak musi wrócić na Narewkowską. A co do bezpieczeństwa - droga N. jest często dziurawa, wówczas rowerzysta kręci, omijając dziury, a tu mu z za zakrętu wyjeżdża auto - to jest naprawdę niebezpieczne. Jadąc 20/h czyli na 2 biegu pali się tyle samo lub więcej niż objeżdżając Puszczę drogami asfaltowymi, szybkością ok. 70/h :) Na koniec: powtarzany postulat dotyczy zamknięcie tej drogi z wyj. ruchu lokalnego, bo ten jest na tyle sporadyczny, że nie stanowi dużego problemu. Wszystkim się nigdy nie dogodzi, ale warto promować turystykę przyjazną środowisku i ograniczać, a nie zwiększać ruch samochodowy fragmentujący Puszczę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Proponuję Panie Januszu wrócić do koncepcji dr inż. arch L. Budryka z przełomu lat 70- i 80tych. Koncepcja byłą bardzo przejrzysta. Proponowała przy wjazdach do Puszczy Białowieskiej (o ile pamiętam były to trzy centra) wybudowanie trzech olbrzymich parkingów, tak by dojazd do różnych obiektów w Puszczy z Białowieżą na czele był wykonywany przez system środków komunikacji publicznej (wówczas jeszcze nie było mowy o podmiotach prywatnych na taką skalę jaka ma miejsce dzisiaj). Proponowano wówczas zmienić sposób użytkowania kolei normalnotorowej, wykorzystać wąski tor. Ale w tamtym czasie Rada Naukowa BPN uważała, że dla Puszczy należy tak organizować pobyty turystów by w samej Białowieży nie przebywali dłużej niż trzy dni. Powstały plany, powołano zespoły robocze, ktoś nawet zrobił doktorat. Życie jednak potoczyło się własnym torem. Jedno pozostało wspólne - to właśnie definicja "ruchu lokalnego". Pan i wielu tutaj dyskutujących pewnie nie pamiętają dyskusji nt. drogi na Kapitańszczyznę, właśnie w kontekście ruchu lokalnego.
    Nie wystarczy rzucić hasło p trzeba doprecyzować "co autor ma na myśli". Czy ten ruch lokalny, to będzie dotyczył osób posiadających wyłącznie rodziny, groby, czy także jadących w celach rekreacyjno-towarzyskich. A czy będą mogły tym osobom towarzyszyć także krewni mieszkający w innych regionach kraju (czyli na "obcych blachach", czy będą musieli ubiegać się o jakieś specjalne przepustki? Jest szereg dalszych kwestii - ale to pomysłodawca powinien sprawę rozwikłać.
    Andrzej Antczak

    OdpowiedzUsuń
  22. Janusz Korbel8 lipca 2011 00:00

    Panie Andrzeju, nie znam koncepcji dra Budryka, choć brzmi sensownie już w zamyśle. Myślę jednak, że dzisiaj uwarunkowania tak się zmieniły, że cała infrastruktura komunikacyjna na obszarze Puszczy pracuje dla innego organizmu przestrzennego niż 30 lat temu. Przede wszystkim Białowieża stała się centrum hotelowym, nastawionym na funkcje konferencyjne. Z zasady strefowania ruchu wynika postulat, by ruch masowy organizować na obrzeżach obszaru i tam też lokalizować generatory i węzły ruchu. Przykład Białowieży jest akurat odwrotny. To się już stało. Ludzie nie przesiądą się z bagażami, 20 km przed celem ze swoich aut do środków masowej komunikacji. Można tylko stymulować atrakcyjne funkcje turystyki popularnej i masowej na obrzeżach, żeby zmieniać kierunek procesów, ale to się słabo dzieje z różnych powodów, a Hajnówka kompletnie nie wykorzystuje faktu, że setki tysięcy ludzi przez nią przejeżdżają. Realizacja chaotycznych, punktowych pomysłów prowadzi do dalszej dekonstrukcji spójnego systemu całego organizmu przestrzennego. Brakuje planowania całości. Przecież Narewkowska mogłaby być w ogóle zamknięta dla samochodów poza kursowaniem busa turystycznego, dla osób starszych, nie korzystających ze spaceru, roweru czy bryczki. A co do ruchu lokalnego - taka zasada działa powszechnie! Dotyczy np. dróg osiedlowych. Kryterium jest jasne: rejestracja. W rzeczywistości rzadko kiedy ktoś łapie niesfornych kierowców - chodzi raczej o informację, która pojawia się przy wjeździe, na mapach, prospektach i to wystarczy by radykalnie zmniejszyć ruch. Ktoś robił badania w Irlandii - zwykła tablica prosząca o zwolnienie, bo przez drogę przechodzą zwierzęta skutkowała znacznie bardziej niż znak ograniczenia prędkości - ludzie lubią być poproszeni! Kolega miejscowy powiedział mi, ze jadąc rowerem Narewkowską kilka dni temu naliczył 20 samochodów. 19 miało rejestrację warszawską! Myślę, że mając info iz to droga dla ruchu lokalnego większość z nich by nie podjęła decyzji jechania na warszawskich numerach. Powtórzę też często słyszaną opinię od turystów, że pojechali tą droga, bo nie wiedzieli jak wygląda i żałują - wracali już przez Hajnówkę. Rodzina z 2 dzieci mówiła mi, ze gdyby tam nie było samochodów chętnie by całą rodziną pojechali tamtędy rowerami, ale uznali drogą za zbyt niebezpieczną i pojechali asfaltem do Bud...

    OdpowiedzUsuń
  23. Panie Januszu tym samym znaleźliśmy prosty sposób na zmniejszenie ruchu na Drodze Narewkowskiej. Postawienie dwóch tablic: przy królewskich dębach i od drugiej strony – Narewki. Byłaby na nich informacja o BARDZO ZŁYM STANIE DROGI, możliwości USZKODZENIA SAMOCHODU i propozycji OBJAZDU przez Hajnówkę. Koszt niewielki, nie są konieczne rozwiązania prawne, pozostaje oczywiście kwestia legalności postawienia takiej tablicy, ale myślę, że nie byłoby z tym problemów. Nie wyeliminuje to całkowicie ruchu na tej drodze, ale może ją mocno ograniczyć.
    CF

    OdpowiedzUsuń