22 maja 2011

Ziemia w połowie kulista (na marginesie konferencji)


W dniach 19 i 20 maja w Białowieży miała miejsce konferencja „Zróżnicowanie form ochrony ekosystemów na Obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska w planowaniu urządzeniowym”. Po dwóch dniach, jakie minęły od wysłuchania wykładów nasunęły mi się takie refleksje natury ogólniejszej. Czy w świetle współczesnej nauki można twierdzić, że Ziemia jest z jednej strony kula, a z drugiej jest płaska?
Po wysłuchaniu referatów mam wrażenie, że tak. Że taki pogląd jest w dodatku powszechnie pożądanym kompromisem, a jakiś „demokrata” chętnie by nawet dodał przymiotnik „mądry” (poprawność polityczna nie pozwala zresztą żadnego kompromisu nazwać "głupim"). Jeden z naukowców opowiadał, że w Puszczy Białowieskiej (w środowisku leśnym) żyją unikatowe, puszczańskie gatunki reliktowe i pokazywał ich zdjęcia; drugi, przekonywał też na zdjęciach, że jeśli się tej Puszczy nie będzie wycinało, to one znikną (na dowód pokazywał drzewa będące stanowiskami np. pachnicy dębowej, której mądry człowiek pomógł, wycinając drzewa dookoła i tworząc stanowisko bardziej nasłonecznione. Tymczasem badacze z Puszczy stwierdzali pachnicę w dębach na bardzo zacienionych stanowiskach, w obszarze ochrony ścisłej. Ale to na marginesie. Kiedy przedstawiciele jednej strony sporu o ochronę, czy użytkowanie Puszczy mówią o konieczności ochrony resztek lasów naturalnych i naturalnych procesów (ufając naturze), druga strona - odwołując się do hasła bioróżnorodności - przekonuje, że natura prowadzi na manowce, a tylko mądry człowiek tę bioróżnorodność może zwiększać. Nikt nie zaprzeczy przecież, że jeśli wytniemy stare drzewa w Puszczy i wybudujemy tam stawy, pojawią się licznie gatunki, których wcześniej nie było. Podobnie jak zręby zapewniają lepsze warunki gatunkom łąkowym niż wcześniejszy las. Dla zwolenników teorii Ziemi kulistej ochrona procesów naturalnych polega na nieingerowaniu w przyrodę; dla zwolenników Ziemi płaskiej sama przyroda istnieje tylko dzięki ingerencji mądrego człowieka i kreowaniu środowisk (ktoś ją musiał płaską uczynić!). Powoływano się m.in. na pracę holenderskiego naukowca i pracownika administracji resortu środowiska Franciscuca Very, który w swej kontrowersyjnej książce „Grazing Ecology and Forest History” starał się wykazać, że dawniej lasy naszej części Europy miały charakter otwarty – zagajnikowy. Powołał się nawet na mapę Puszczy z roku 1830, gdzie las narysowany jest w postaci kępek drzew (Podpis w książce pod reprodukcją mapy brzmi: „mapa pokazuje, że las składał się z nieregularnych kęp drzew, poprzedzielanych otwartą przestrzenią, którą z pewnością były łąki”, hmmm :)). Tutaj i tutaj można przeczytać naukową krytykę poglądów Very i potwierdzenie, że lasy były lasami a nie mozaikami, jak chciałby Vera i teoretycy leśnictwa naśladującego jakoby pierwotną mozaikowość.
Zdaniem z kolei naukowca z Instytutu Badania Ssaków gospodarka łowiecka poprawia warunki naturalne bytowania zwierzyny. Najciekawsze jednak było dla mnie wystąpienie naukowca z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Specjalista ten pisze w materiałach: Dzisiejsze zasoby i piekne lasy Europy Środkowej i Polski są wynikiem prowadzenia od kilkuset lat w sposób ciągły trwałej gospodarki leśnej, a nie konserwatorskiej ochrony przyrody w Parkach Narodowych i w rezerwatach przyrody. [...] Parki Narodowe przyczyniają się do ich (struktur leśnych) zniszczenia, których odbudowa może trwać setki lat (Ryszard Poznański). Autor konkluduje, że konserwatorska ochrona przyrody prowadzi nie do ochrony a do unicestwienia przyrody. Największym zagrożeniem dla Puszczy jest więc ona sama.
Kłopot dla teorii płaskiej kuli stanowi kula kulista. Podobnym kłopotem dla teorii samoniszczącej się puszczy stanowi 50 km2 obszaru ochrony ścisłej w BPN. Nie pomagają nawet zaklęcia, że „nic już tam nie ma”, że „dąb się nie odnawia”,  „następuje unicestwienie lasu”. Przed ponad 100 laty tak samo straszył Henryk Sienkiewicz, a obszar w widłach Narewki i Hwoźnej ciągle zachwyca kolejne pokolenia tysięcy zwolenników kulistości Ziemi. Ekonomiści z Uniw. Warszawskiego wykazali nawet na koniec konferencji, że zyski ekonomiczne z ochrony Puszczy (badając tylko jej wartość rekreacyjną) generują rocznie 27 krotnie większe zyski niż korzyści ekonomiczne generowane przez nadleśnictwa.
Naukowiec z SGGW, reprezentując popularne dążenie do kompromisu, skupił się na wielofunkcyjności Puszczy. Czyli nad odwiecznym dylematem jak ciastko zjeść i nadal je mieć. Przypomniało mi to praktykę pewnego lokalnego dziennikarza, którego obiektywizm polega na zestawianiu obok siebie, bez zbędnych komentarzy albo sprawdzenia faktów, opinii przeciwnych stron. A już czytelnik sam sobie wybierze bardziej populistyczną wersję „prawdy”. Jest to zresztą dość powszechna praktyka w polskich mediach, bo na naukę i sprawdzanie popularnych stereotypów nie ma czasu lub umiejętności (np. trzeba czytać w obcych językach).
Mamy więc Ziemię pół-kulistą i pół-płaską. Pół ochronę, a pół użytkowanie wielofunkcyjne  (choć ochrona to też funkcja). Wobec braku argumentów ekonomicznych specjaliści od płaskiej Ziemi argumentują, że nie stać nas na pierwszy w historii eksperyment, by zostawić kulę w spokoju, by przestać pomagać przyrodzie. I tylko ten Białowieski park Narodowy uwiera, jak gwóźdź w bucie. Tam, boski eksperyment trwa wiele tysięcy lat i nawet kornik sobie z nim nie dał rady. Poświadcza za to, że prawdziwym eksperymentem jest to, co dla „dobra” puszczy i człowieka robi ten ostatni wokół przez ostatnie zaledwie 90 lat, a co można zobaczyć np. na zdjęciach satelitarnych.
Janusz Korbel


PS: i jeszcze dodaję nadesłane przed chwilą dwie foty z konferencji, są to ilustracje do referatu prof. Ryszarda Poznańskiego, ukazujące inne spojrzenie na ochronę przyrody:


42 komentarze:

  1. czy ten latający przedmiot no nowe logo Lasów Państwowych? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo tu trzeba króla, a z jego braku - światłego decydenta, który raz, a skutecznie opowie się za ochroną Puszczy. Dyskusje nic nie dały, bo zaślepieni zyskiem z eksploatacji PB ludzie, za nic nie dadzą się przekonać. "Oni wiedzą lepiej", a doraźne korzyści stają się celem samym w sobie. "Po nas choćby potop...". Ehhh, przykro, że nawet niektórzy mieniący się naukowcami mają podobne poglądy. A nawet próbują je naukowo uzasadniać, choć efekt okazuje się żałosny...

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wracam z Pienińskiego Parku Narodowego, objętego ochroną ścisłą od 70 lat(rezerwat na równi z Białowieżą zdaje mi się)
    Tak pięknego fragmentu puszczy karpackiej chyba jeszcze nie widziałem. Jodły i buki o wymiarach pomnikowych na każdym kroku, fantastyczne wykroty, złomy, mnóstwo dziupli, mnogość grzybów rosnących na martwym drewnie, bajka i poezja. Módlmy się, aby w szeregach LP zbyt wielu takich baranków nie było jak ten wyżej, bo biada naszym lasom.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i właśnie te wielkie jodły i buki zabierają życie młodym pokoleniom i dlatego rezerwat prowadzi do unicestwienia przyrody! W ogóle nie zrozumiałeś profesora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest tylko jeden problem, z memorandum Pana Korbela wynika że przemierzać i podziwiać Puszczę może tylko on. Bo droga Narewkowska jest nie do zaakceptowania, kolej Hajnówka - Białowieża to już mord na przyrodzie. Najlepiej też zwinąć asfalt na drodze Białowieża - Hajnówka i cała Puszcza dla prawdziwych przyjaciół PB. Bo są też fałszywi. Turyści najlepiej niech nie przyjeżdżają, a jak już to najwyżej do Hajnówki, a dalej pieszo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Krobel nigdy nie mówił o zwinięciu asfaltu. Z drogą Narewkowską chodzi o pozostawienie jej dla ruchu lokalnego i normalnych turystów co odpoczywają jeżdżąc na rowerach po lesie a nie samochodami. To jest chyba zrozumiałe dla kogoś kto wie co oznacza pojęcie turysta. Co do pociągu to trzeba zarobić ocenę, bo to poważna ingerencja w Puszcze. Sam remont torowiska taką będzie

    OdpowiedzUsuń
  7. Tekst Pana JK przyprawił mnie o mdłości.
    Za wszelką cenę promuje tu jedyny właściwy - czyli:swój punkt widzenia na Puszczę. Wszystkich o innych niż On poglądach określa mianem: zwolenników Ziemi płaskiej- czyli mam rozumieć: nie douczonych ciemniaków.

    Siwobrody guru stara się tworzyć wrażenie osoby światłej,osoby która zgłębiła całą wiedzę przyrodniczą jaką posiadła współczesna ludzkość.
    Na szczęście wrażenie jest tylko wrażeniem i nijak się ma do rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Janusz Korbel22 maja 2011 22:12

    Komentarz z 20:54 - Coś się mojemu/mojej Polemiście/Polemistce pomieszało... A więc po kolei:
    1. Droga Narewkowska dla samochodów tylko ruchu lokalnego. Po to, żeby każdy turysta mógł nią swobodnie, bez kurzu jechać rowerem lub bryczką. A przy okazji zajmie mu to więcej czasu, więcej zaobserwuje i dłużej tu będąc, a może i wypożyczając rower, zostawi więcej pieniędzy w regionie (to samo dotyczy drogi Sinickiej do Miejsca Mocy, bez sensu otwartej dla samochodów).
    2. Kolej Hajnówka - Restauracja Carska to wywalanie milionów w błoto, remont całej linii, która prowadzi do nikąd, omija miejscowości i nigdy nie będzie rentowna. Problem jest z dojechaniem pociągiem do Hajnówki z Bielska, Białegostoku, Warszawy... Już jakiś turysta rowerowy (dla nich przede wszystkim ważny jest pociąg) pisał, że z Hajnówki to on nie potrzebuje już pociągu, woli zwiedzić Puszczę rowerem, ale do H. nie ma jak dojechać.
    3. Jeśli komuś zależy na dobru regionu to powinien wiedzieć, że warto, by turysta zatrzymał się w Hajnówce, która powinna mieć dla nich jakąś ofertę. Bo Puszcza zaczyna się od granic tego miasteczka, a nie od Białowieży.
    Żart ze zwijaniem drogi z Hajnówki bez sensu. Choć oczywiście, gdyby cała Puszcza była parkiem narodowym można by myśleć nad lepszą organizacją ruchu turystycznego, własnie z korzyścią i dla turystów i dla mieszkańców, sensownie planując zarządzanie ruchem i strefowanie obszaru.
    Insynuacja, że niby tylko ja mogę podziwiać i poruszać się po całej Puszczy - tego już kompletnie nie rozumiem?

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwolennicy ziemi płaskiej zafundowali niezły odjazd, jak dla mnie pobili Kononowicza na głowę.
    Sytuacja jest tym bardziej irracjonalna,
    bo Konon to prosty chłop, a prelegenci to w większości utytułowani naukowcy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Janusz Korbel22 maja 2011 22:22

    >Tekst Pana JK przyprawił mnie o mdłości.
    Za wszelką cenę promuje tu jedyny właściwy - czyli:swój punkt widzenia<
    Na swoim blogu piszę zgodnie ze swoim punktem widzenia. To chyba normalne, prawda? Natomiast chętnie bym polemizował z innym, bo z epitetami czy przymiotnikami polemizować się nie da. A co do Ziemi płaskiej.. to się w felietonie nazywa licentia poetica a nie od razu epitety o ciemniakach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż naukowiec który "naukowym" wykładzie nie odróżnia informacji prasowej od publikacji naukowej jest ciemniakiem. Nie ma się co certolić i nazywać go inaczej nawet jeżeli ktoś mu dał tytuł profesora

    OdpowiedzUsuń
  12. Mocno to popieram - jeśli naukowiec podaje na poparcie swojej tezy cytat z jakiegoś dziennikarza (nawet może i dobrego) to łamie wszelkie zasady naukowej rzetelności. Jaka konferencja, tacy naukowcy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiam się tylko dlaczego prof. Ryszard Poznański nie postuluje otwarcie likwidacji Parków Narodowych - w tym także Białowieskiego!!!! Czyżby jednak nie był całkiem pozbawiony instynktu samozachowawczego i wiedział, że każde przegięcie powinno mieć jednak swoje granice nawet w wydaniu profesorskim!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. I Ja tam byłem i piwa nie piłem....

    To zastanawiące - mając doskonałą możliwość bieżącego komentowania wypowiedzi Pan Właściciel Bloga i jego kompani - nie zabrał głosu, nie zaprotestował...
    (zapewne bał się linczu???)
    Najlepiej wyżywać się w zaciszu domowym?

    I to wszystko nie ad personam!?

    OdpowiedzUsuń
  15. To byłeś chyba na innej konferencji, albo miałeś niezły odjazd.
    Przecież każdy kto tam był słuchał wystąpienia Korbela

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo zainteresowal mnie wyklad pana Prof. Poznanskiego, a w szczegolnosci ta czesc dotyczaca wilkow i ich niszczacego wplywu na poglowie zwierzyny plowej i czarnej. W pracy naukowej, czy w dyskusjach na forum krajowym czy jakimkolwiek, nalezy zawsze trzymac sie faktow, a informacje czerpac z wiarygodnych zrodel, czego Prof. Poznanski nie zrobil. A fakty mowia same za siebie: Liczebnosc zwierzyny plowej i czarnej w woj. Podkarpackim (a wiec na terenie wystepowania najwiekszej liczby wilkow w Polsce) ksztaltuje sie nastepujaco:
    Jelen: sezon 2000/2001-7291 sztuk
    sezon 2009/2010-8431 sztuk
    przyrost 15% w stos. do sezonu 2000/2001

    Sarna: sezon 2000/2001-28665 sztuk
    sezon 2009/2010-40328 sztuk
    przyrost 40% w stos. do sezonu 2000/2001

    Dzik: sezon 2000/2001-3129 sztuk
    sezon 2009/2010-8542 sztuk
    przyrost 173% w stos. do sezonu 2000/2001

    Trend krajowy jest podobny (pomimo wzrastajacej liczby wilkow), z tym ze jelen w skali calego kraju wykazuje wyzszy wzrost liczebnosci (58%) a dzik mniejszy (113%) niz w woj. podkarpackim[zrodlo:statystyki lowieck Polskiego Zwiazku Lowieckiego-dostepne w internecie].
    Z powyzszych danych wynika, ze stany zwierzyny lownej maja sie dobrze (nie widac wyniszczajacego wplywu wilkow), a nawet bardzo dobrze i jesli ten trend wzrostowy bedzie utrzymywal sie nadal na tym samym poziomie, to szkody rolnicze i lesne wyrzadzane przez te zwierzyne beda rokrocznie rosly.
    WNIOSKI:
    1.Wilki (w obecnej ilosci) nie sa w stanie regulowac liczebnosci zwierzyny plowej i czarnej w polskich warunkach. Liczba zwierzyny plowej i czarnej rosnie pomimo wystepowania wilkow i duzej presji lowieckiej.
    2. Pan Profesor Ryszard Poznanski klamie, albo z braku kompetencji albo ze wzgledow lobbistycznych, co nie wystawia mu dobrego swiadectwa.

    Pozdrawiam
    BN

    OdpowiedzUsuń
  17. A propos użytkowani lasu i jego piękna :-)
    Nie umniejszając racji Pana Korbela, z którymi się w pełni zgadzam - Puszczy powinno się dać więcej ,,ręki" by mogła ię rządzić ,,sama".

    Jednak chcę zauważyć, że nie wszystko co człowiek robi (nie chcę tu usprawiedliwiać bezsensownego wycinania starych drzew i drzewostanów w Puszczy i innych lasach)
    jest dla przyrody/bioróżnorodności złe/negatywne.
    Przykładem może być dąbrowa świetlista, która w Polsce jest zbiorowiskiem leśnym najbogatszym w gatunki roślin. Otóż jak wynika z badań porównawczych (głównie P. prof. Janiny Gabary z Uniwersytetu Łódzkiego)dąbrowy świetliste w Polsce są w zaniku. A dlaczego? Ano dlatego a raczej najprawdopodobniej z tego powodu, że zaprzestano wypasania w nich bydła i wygrabywania ściółki. W ten sposób zachodzi kumulacjia biomasy w lesie i jego eutrofizacja. Z tego powodu dąbrowy świetliste, będąc lasem dotąd umiarkowanie żyznym stają się żyzne, przechodząc w cieniste grądy, w których to wiele światłolubnych roślin nie daje już rady i wymiera np. dzwonecznik wonny. Tak się zastanawiam jak to jest że gatunki dąbrowowe ostały się do niedawna w naszych lasach, a obecnie zanikają, jako przykład podany wcześniej dzwonecznik wonny. Może jednak mamy uproszczony obraz tego jak kiedyś mógł funkcjonować las? Może za Jagiełły większość lasów była na obszarach dzisiejszej Polski ,,pierwotna" ale część zapewne użytkowali ludzie: wycinka drzew, wypasanie zwierzyny, skarmianie świń żołędziami itp. i wówczas były to też lasy ,,gospodarcze" tylko, że z innym rodzajem zabiegów i innym ich natężeniem jak dziś. Może dzięki temu wiele gatunków roślin np. dąbrowowych i kserotermicznych uchowała się do naszych czasów? Ciekawa sprawa, szkoda, ze nie można by się na czas wakacji przenieść w tamte czasy.... Zapewne z niejednego byśmy się chyba zdziwili :-)
    Ktoś w dyskusji o ochronę Puszczy i lasów w ogóle może rzucić argument że od dawna ludzie wykorzystywali lasy to dlaczego je teraz przed nimi chronić?
    Otóż jak w każdej dziedzinie działania potrzebujemy wzorca. Dla wagi to jest żelazny odważnik gdzieś tam, dla prędkości światła są to pomiary robione np. w laboratorium. A co może być wzorcem dla lasów gospodarczych? Czy uda nam się badać wszystkie procesy jakie w nich zachodzą, ochronić wszystkie bytujące jeszcze tam lub kiedyś stworzenia? Właśnie po to są rezerwaty i parki narodowe na dużych powierzchniach, żeby chronić to czego w zwykłych warunkach gospodarki człowieka - np. gospodarki leśnej nie da się ochronić. Po to jest potrzebna Puszcza Białowieska - całą pod ochroną żeby uratować to czego już gdzie indziej już nie ma lub są anemiczne resztki zamknięte w malutkich rezerwatach. Przyroda do swego dobrego działania potrzebuje miejsca i czasu, a wszystko wskazuje na to że Puszcza Białowieska z wszystkich lasów na nizinach i wyżynach Polski a nawet Europy i Stanów Zjednoczonych najlepiej do tego się nadaje!!!!
    Pozdrawiam
    eko

    OdpowiedzUsuń
  18. Warto przeczytać o wyłączeniu, wbrew wytycznym unijnym, gospodarki leśnej ze szkodowości:
    http://www.rp.pl/artykul/662334_Gospodarka_lesna_wylaczona_z_ustawy_szkodowej.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Prof W. Radecki w komentarzu do ustawy o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie:

    „Trudno sobie wyobrazić, aby trwale zrównoważona gospodarka leśna mogła doprowadzić do bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku lub szkody w środowisku. Jeżeli gospodarka leśna do takiego zagrożenia lub szkody doprowadziła, to całkiem zasadne staje się przypuszczenie, że to nie była trwale zrównoważona gospodarka leśna, a jeśli nie była, to nie ma wyłączenia odpowiedzialności na podstawie art. 5 ust.2 ustawy o szkodach w środowisku”.

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze no to albo nie mamy w Puszczy "trwale zrównoważonej gospodarki leśnej" albo rzeczywistość przerosła wyobrażenia prof. Radeckiego. A tak poza tym to oznacza, ze prof. Radecki nie bardzo rozumie na czym polega prawo europejskie i ze nie mozna robic sobie od niego nie przewidzianych w tym prawie wylaczen w prawie krajowym. Za to sie laduje przed Trybunalem:) Polska ma juz kilka takich spraw

    OdpowiedzUsuń
  21. Warto przypomniec ze prof. Radecki "wtopil" juz z Rospuda „Opinia prawna w przedmiocie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia” - prof. dr hab. Wojciech Radecki, Instytut Nauk Prawnych PAN, Zespół Prawa Ochrony Środowiska we Wrocławiu;
    Ale sady i KE nie podzielily opinii prof Radeckiego:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z Rospudą racja, ale w przypadku ustawy szkodowej trudno się z nim nie zgodzić - jeśli gospodarka powoduje szkody w środowisku, to nie jest to gospodarka zrównoważona i zniszczenia w jej wyniku powodowane kwalifikują się do ustawy szkodowej.
    Wg niego dla niewłaściwie prowadzonej gospodarki leśnej tego (niezgodnego z prawem UE) wyłączenia nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  23. "Za to sie laduje przed Trybunalem:) Polska ma juz kilka takich spraw"

    Proszę o przykłady, także te o których było głośno w ubiegłym roku na konferencji Greenpeace w sprawie Puszczy Białowieskiej, o czym huczała prasa. Ciekawi mnie los tej skargi.

    OdpowiedzUsuń
  24. "Po raz kolejny w historii zagrożone jest przetrwanie jednego z ostatnich fragmentów naturalnego lasu nizinnego w Europie, zwanego Puszczą Białowieską."
    Ciekaw jestem co autor miał na myśli.
    Jakiż to przełomowy moment mamy - w dziejach Puszczy.
    Wydaje mi się że mamy totalny marazm, bezradność i obraz kłótni (prowadzącej do nikąd)i braku chęci do dialogu, po obu stronach.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nadleśniczy Bielecki powinien coś wiedzieć na ten temat. Mówił, że ostatnio musiał się tłumaczyć przedstawicielom KE, którzy pytali go o niszczenie siedlisk gatunków chronionych.
    Najprawdopodobniej więc sprawa jest rozwojowa.

    OdpowiedzUsuń
  26. /.../ Wydaje mi się że mamy totalny marazm, bezradność i obraz kłótni (prowadzącej do nikąd)i braku chęci do dialogu, po obu stronach /.../

    chęć dialogu jest, co pokazała choćby ostatnia konferencja. Problem w tym, że niektórzy wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi lansują w pół kulisty model ziemi

    OdpowiedzUsuń
  27. obawiam się że mało kto czyta komentarze pod postami na tym blogu sprzed miesiąca, a własnie znalazłam taki pod postem z 5 kwietnia, z datą dzisiejszą:

    "Zgadzam sie ztym żę przyrode należy chronić, ale zapamiętajmy kolejność:
    najpierw Bog potem człowiek, a poźniej natura".

    No, mnie zamurowało!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakoś tak nie długo chyba jest już do drugiej rozprawy Romka S.- młodego ornitologa, czy przedstawiciele prasy się na nią wybierają?

    OdpowiedzUsuń
  29. "Nadleśniczy Bielecki powinien coś wiedzieć na ten temat. Mówił, że ostatnio musiał się tłumaczyć przedstawicielom KE, którzy pytali go o niszczenie siedlisk gatunków chronionych.
    Najprawdopodobniej więc sprawa jest rozwojowa."

    Autor powyższych słów chyba nie zrozumiał o czym mówił Bielecki. Byłem, gdy mówił o ludziach z KE/UE, ale było to w innym znaczeniu, że uważają oni, że w sprawach ochrony przyrody należy się kierować rozsądkiem i racjami również społęcznymi.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szanowny Aninimie z godz. 07:39. "Racją społeczną" jest także pragnienie objęcia Puszczy jak najwyższą formą ochrony. W interesie ludzi bowiem leży zachowanie jej pierwotnego charakteru, żeby następne pokolenia mogły także oglądać jej niewątpliwe piękno. "Nie samym chlebem żyje człowiek...". Ludzie pragnący wciąż rąbać Puszczę są bardzo krótkowzroczni i egoistyczni...

    OdpowiedzUsuń
  31. Gdzie ja pisałem o rąbaniu? Gdzie ja pisałem o samym chlebie? Co to za racja społeczna? Że zebrano dwieście pięćdziesiąt tysięcy podpisów? Że uważa się, że ci, którzy mają inne zdanie to są Kononowicze? Każdy ma swoją rację i ma prawo do artykułowania, i ma prawo do poszanowania swoich racji. Ci ludzie z KE/UE nie mówili o racji społecznej w wąskim znaczeniu - tak zrozumiałem to co powiedział Bielecki. Każdy z nas ma prawo do wypowiadania się tak samo jak na tej konferencji panowie Chilarecki, Wesołowski, Wajrak i inni. A decyzję zawsze podejmie organ do tego powołany i wymieniony w ustawach. Prawo w naszym kraju obowiązuje (choć niektórym się ono podoba),a kultura - jak obserwowałem to co było na konferencji - to już niekoniecznie (śliczny widok to bose nogi jednego z profesorów reprezentującego organizacje pozarządowe na oparciu siedzenia). Podobnie z odgrażaniem się za uwagi i krytykę "niech pan uważa...".
    Po czymś takim nie dziwi mnie już wcale stosunek mieszkańców do rozmaitych ochroniarskich pomysłów i idei. Brak zwykłej kinder sztuby. Brak szacunku dla inności, o co się samemu nawołuje.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak w takim razie wygląda Pański szacunek do inności w kontekście wcześniejszej krytyki bosych stóp "jednego z profesorów"?...

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja uważam, że bose stopy profesora były bardzo sexy, grrrrr ...

    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja widziałem jak jeden z nadleśniczych dłubał w nosie. To dopiero pokaz kultury.
    I jak takiemu później podać rękę?

    OdpowiedzUsuń
  35. A to, to kultura i ogólny obyczaj.
    Bose nogi mnie nie raziły, bo były w sandałach. Ale na oparciu fotela w sali konferencyjnej, to już jest coś więcej niż brak kultury.
    Nawiasem mówiąc przyglądałam się toastom na dworze Królowej Anglii - jak sądzicie ile razy Prezydent USA popełnił gafę? Najpoważniejsza, to kwestia zachowania tuż po ostatnim słowie toastu i początkiem hymnu.
    Co sobie pomyślała świta, a zwłaszcza Królowa i jej Małżonek to inna sprawa.
    Co prawda konferencja to nie ta ranga i nie tak skomplikowany protokół, ale odrobina przyzwoitości, zwłaszcza ze strony uznanego profesora - nauczyciela, chyba nie jest czymś szczególnym, czego nie można wymagać? Inni profesorowie potrafili swoim zachowaniem, ubiorem okazać uczestnikom konferencji swój szacunek. Tak, właśnie strój świadczy i o człowieku, i o jego stosunku do innych. Na tej konferencji dało się bardzo wiele zauważyć i wiele można na tej podstawie powiedzieć o poszczególnych jej uczestnikach. Muszę stwierdzić, że spora grupa młodych ludzi stanęła na wysokości zadania (wcale nie chodzi mi o to czy byli w garniturach). Byli schludnie ubrani - stosownie do sytuacji, ale też była spora grupa osób, która przyszła na konferencję chyba bardziej dla żartu i rozrywki (prosto mówiąc niechlujnie odziana). A może wyłącznie dla darmowej wyżerki i wycieczki po puszczy? - na koszt tak postponowanych leśników i Lasów Państwowych.
    Przykre jest to, że po dwóch dniach obserwowania tego wydarzenia doszedłem do takich wniosków. Dla mnie, człowieka tuż przed emeryturą, jest to niewesoła konstatacja. Rozumiem spory merytoryczne, spory pokoleniowe o wizje rozwoju kraju, regionu, także ochrony wartości uniwersalnych i naszej przyrody. Cóż urodziłem się w innych czasach, uczono mnie zachowania, dyskusji, poszanowania innych. Dziwię się bosonogiemu profesorowi, że zachował się jak się zachował - może próbuje stworzyć swój wizerunek oryginała. Choć nie wydaje mi się - bo jego prezentacja była dość przeciętna i raczej mało twórcza czy oryginalna - zwłaszcza, że jak z wypowiedzi i dyskusji wynikało nie był to materiał pierwszej świeżości i w dodatku nie oparty na wynikach aktualnych badań. Można więc mieć w tym przypadku analogiczne uwagi jak do wykładu profesora Poznańskiego.
    A tak na marginesie - szukałem bliższych informacji o uczestnikach konferencji w internecie i... okazało się, że teksty p. Wajraka ukazują się w Gazecie w dziale... "NAUKA". Co oznacza, że gdyby koś się na nie powoływał, to powołuje się, jak prof Poznański, na popularne wypowiedzi felietonistów, ale nobilitowane miejsce publikacji: w dziale "nauka". A w wielu wypowiedziach wiele osób często powołuje się na teksty p. Wajraka. Nawet satyryk Tym (o czym była mowa na konferencji) korzysta z tych materiałów. I wówczas to jest w porządku. Czyli:
    "co wolno wojewodzie to nie tobie..." (z tego wątku wynika: profesorze Poznański). Bo tu króluje jedynie słuszna racja - "ekologiczna".

    OdpowiedzUsuń
  36. To dopiero buractwo wyżsej klasy - zapraszają a później wypominają darmową wyżerkę i wycieczkę!
    Na koszt leśników i Lasów Państwowych?
    Czy za imprezę płacili leśnicy ze swoich prywatnych pieniędzy?
    Czy z pięniędzy funduszu leśnego, czyli moich, pana, pani - społeczeństwa?
    Niezapominajmy kto jest największym darmozjadem - 13 mln deficytu rocznie i ani podaży drewna, ani ochrony Puszczy.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dokładnie, kto tam był to jadł za publiczne pieniadze, czyli również swoje.
    Ciekawe kto płacił za wódkę, która lała sie przy stole leśników?
    Też społeczeństwo?

    OdpowiedzUsuń
  38. Skoro leśni tak tankują, to wiadomo skąd ten deficyt w nadlesnictwach białowieskich : )

    OdpowiedzUsuń
  39. Lasy Państwowe to struktura niereformowalna , która działa na zasadach utrwalonych za czasów komuny.
    Powie ktoś pewnie, że nie prawda, bo korzenie sięgają II RP i wcześniej,ale niestety to nieco fałszywy obraz.

    Mentalność współczesnego- średniego pokolenia leśników , tak mocno jest nasączona komuną,że wyplenić się tego nie da. Po prostu musi nastąpić wymiana pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
  40. Bose nogi, dłubanie w nosie, kto za czyje je i pije - piękne rozmowy o przyszłości Puszczy.
    Gratuluję, oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  41. /.../ śliczny widok to bose nogi jednego z profesorów reprezentującego organizacje pozarządowe na oparciu siedzenia/.../ Po czymś takim nie dziwi mnie już wcale stosunek mieszkańców do rozmaitych ochroniarskich pomysłów i idei /.../


    I znamy wreszcie przyczynę veta samorządów dla parku i wszelkich konfliktów - bose nogi profesora

    OdpowiedzUsuń
  42. Janusz Korbel31 maja 2011 09:55

    wczoraj w GW ukazał się bardzo edukacyjny artykuł, szkoda tylko, że nie był dołączony do materiałów konferencyjnych:

    http://wyborcza.pl/1,87710,9693849,Co_to_znaczy_bioroznorodnosc_.html

    OdpowiedzUsuń