9 kwietnia 2011

PiS przeciw parkowi i przeciw inicjatywie obywatelskiej

Jak informuje Kurier Poranny w swojej hajnowskiej wersji, w Hajnówce odbyło się spotkanie z politykami PiS.  "Jesteśmy przeciw poszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego i przeciw obywatelskiemu projektowi zmian ustawy o ochronie przyrody - oznajmił radny Henryk Łukasiewicz" - czytamy w artykule. Skarży się też wójt Białowieży: "- Mówi pan o inicjatywie oddolnej. Wysłaliśmy mnóstwo pism, na które nikt nam nie odpowiedział. Problem w tym, że my nie mamy wsparcia mediów ogólnopolskich, a one są do dyspozycji ekologów - ripostował Albert Litwinowicz, wójt Białowieży."
 Artykuł i komentarze są tak symptomatyczne, że wklejam tutaj linka dla osób spoza hajnowskiego powiatu:
 Tutaj Link do artykułu.

21 komentarzy:

  1. Chyba żadna partia przed wyborami nie będzie ZA. A i po wyborach raczej też nie będzie. Tak na prawdę to oni mają to gdzieś , mówią dla zwykłego luda to co on chce usłyszeć. Łatwiej jest obiecać że poszerzenia BPN nie będzie niż że np. stworzymy milion miejsc pracy-to nic nie kosztuje a uwielbienie wyborców jakieś tam będzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się Storm, że się mylisz. Pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy podpisało się blisko ćwierć miliona pełnoletnich, uprawnionych do głosowania osób. Skoro się podpisali, to widać że otaczający ich świat nie jest im obojętny i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że są to osoby biorące udział w wyborach.
    Czyli dla polityków bardzo łakomy kąsek - potencjalne ćwierć miliona głosów.
    A co mogą zyskać w liczącym 40 tysięcy mieszkańców (podkreślam - mieszkańców, nie głosujących) powiecie hajnowskim, który w dodatku słynie z tego, że tu się do wyborów nie chodzi a jeśli już, to wybiera się komunistów, niezależnie od tego co by zrobili? Podobna sytuacja jest zresztą w rzadko zaludnionych, postpegeerowskich okolicach Puszczy Piskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam poważne wątpliwości, czy faktycznie WIĘKSZOŚĆ mieszkańców Powiatu Hajnowskiego jest przeciwna poszerzeniu Parku.
    Skądinąd wiem o nie tak dawnej wizycie p. Korbela w jednym z liceów hajnowskich - tzw. "polaku". Znam też opinię uczniów tej szkoły w sprawie Parku i Puszczy w ogóle. Szacuję, że 90% tej młodzieży chce powiększenia Parku i ochrony Puszczy. Potrafią też swój pogląd sensownie uzasadnić. A to są przecież potencjalni wyborcy. Oni będą już wkrótce decydować o przyszłości naszego powiatu, oni będą za 3 lata wybierać władze lokalne. Dlatego głęboko wierzę, że już niedługo podejście wójtów, burmistrzów, radnych do kwestii przyszłości Puszczy diametralnie się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. P"od obywatelskim projektem nowelizacji ustawy podpisało się blisko ćwierć miliona pełnoletnich, uprawnionych do głosowania osób. Skoro się podpisali, to widać że otaczający ich świat nie jest im obojętny i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że są to osoby biorące udział w wyborach."

    Więc proponuję po najbliższych wyborach zrobić badanie - ile osób z tych 250 000 podpisujących się, oddało głos na PiS.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Mam poważne wątpliwości, czy faktycznie WIĘKSZOŚĆ mieszkańców Powiatu Hajnowskiego jest przeciwna poszerzeniu Parku. "
    Większość może i tak lecz jest mniejszość krzykaczy ,która chodzi na takie spotkania i zabiera głos. Zapewne są buntowani lub straszeni sytuacja po powiększeniu przez pewne grupy np. same władze powiatu hajnowskiego. To nie dobrze gdy władza daje zły przykład. Tak to jest gdy u władzy od kilkudziesięciu już lat siedzi ten sam stary beton zapatrzony w przeszłość i nie chce dać krok w przód . Hajnówka na przykład wykorzystała swoją szansę w rozwoju już dawno temu by czerpać korzyści z Puszczy w sensie przemysłowym. Lecz do tego by czerpać korzyści z turystyki musi jeszcze "dorosnąć".
    Tak więc stoimy (Hajnowianie) między dwoma światami: tym starym za którym "tęsknimy" (który nigdy już nie wróci), a tym nowym do którego nie za bardzo chcemy wejść.
    Trzeba nam wybrać "dorosłą" władzę patrzącą przed siebie nie wstecz, a przy ostatnich wyborach regionalnych tak się nie stało.
    Spotkania w szkołach są bardzo potrzebne i powinno być ich jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba przede wszytkim przekonać młodych ludzi, że WARTO PÓJŚĆ NA WYBORY I ZAGŁOSOWAĆ. Gdyby frekwencja podczas wyborów wynosiła przynajmniej 70-80%, to wynik byłby faktycznie miarodajny, a organy władzy wybrane przy takim udziale społeczeństwa miałyby moralne prawo mówić w imieniu większość społeczeństwa. Póki co - tak nie jest.
    A gdyby tak przeprowadzić w powiecie hajnowskim referendum w sprawie przyszłości Puszczy?...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zarówno ochrona dziedzictwa przyrodniczego, jak i kulturowego nie mogą być przedmiotem głosowania. Gdyby tak było nie mielibyśmy żadnych zabytków i żadnych obszarów cennych przyrodniczo. Idea ochrony wzięła się stąd, że człowiek ma raczej skłonność do niszczenia niż do chronienia. Jeszcze niedawno dzika przyroda była traktowana jako synonim brzydoty (pisał tak nawet Henryk Sienkiewicz), jeszcze niedawno pocarskie budynki z czerwonej cegły były uważane za brzydkie a rozebranie sporo zachowanych ruin pałacu nie budziło sprzeciwu. Dzisiaj wielu oburza się słysząc, że Dom Myśliwski jest wybitnym przykładem architektury późnego modernizmu. To specjaliści powinni wskazywać co posiada wartość i przekonywać do tego społeczeństwo. Oczekiwania społeczne są ważne, ale prawo tworzone dla ochrony wartości powinno należeć do kompetencji wyższego rzędu niż perspektywa lokalna i nie może być populistyczne. Decyzje o parkach narodowych nie powstawały w wyniku lokalnych referendów. Nie na tym polega demokracja. Poznanie opinii społecznej i społecznych oczekiwań jest oczywiście b. ważne choćby też i po to, żeby odczytywać kierunki zmian i przywidywać przyszłe oczekiwania, a także poznawać możliwe konflikty między interesem lokalnym a szerszym społecznym. Dlatego badania socjologiczne w regionie bardzo by się przydały. Nie wystarczy tylko wszystko zaklinać słowem "rozwój"; trzeba ten rozwój planować i tworzyć dla niego ramy, także prawne.

    OdpowiedzUsuń
  8. To do referendum poszłoby te 4 procent ludzi co wzięło udział w konsultacjach społecznych w sprawie poszerzenia parku (leśnicy, ZULe, drzewiarze i ich rodziny) i wynik byłby 95 procent na nie. A państwo Rygorowicz i Litwinowicz znów powtarzaliby, że nikt nie chce parku, chociaż 95 procent z 4 czterech procent to wynik w granicach błędu statystycznego :)
    Czy to znaczy że większość chce parku? Nie sądzę. Przypuszczam, że większości to zwisa i powiewa.

    OdpowiedzUsuń
  9. No, to nie pozostaje nic innego, jak tylko "praca u podstaw". Rozmawiać, tłumaczyć, przekonywać i... mieć nadzieję... Mimo wszystko liczę na młodych. Moje najstarsze dziecko w tym roku osiągnie pełnoletność i po raz pierwszy pójdzie jesienią na wybory. Mam nadzieję, że pójdzie, ale w domu ma - pod tym względem - dobre wzorce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ochrona wartości przyrodniczych czy kulturowych nie jest sprawą głosowania. Gdyby tak było nie mielibyśmy ani zabytków przyrodniczych, ani kulturowych. Potrzeba ochrony prawnej wzięła się stąd, że ludzie mają skłonność raczej do niszczenia wartości. Jeszcze niedawno "dzika przyroda" była synonimem brzydoty (pisał o tym nawet Henryk Sienkiewicz), a np. ceglane budynki pocarskie nie przedstawiały wartości (podobnie jak i zachowana w sporej części ruina pałacu). Dzisiaj wielu słysząc, że Dom Myśliwski jest wybitnym przykładem późno modernistycznej architektury też tego nie rozumie. Warto natomiast robić rzetelne badania socjologiczne, żeby widzieć trendy społeczne, możliwe konflikty i mieć informacje, żeby planując rozwój chroniąc wartości godzić szeroki interes społeczny z lokalnymi potrzebami. Ale nie na drodze plebiscytów. Nie na tym polega demokracja. Dlatego warto popierać naszą inicjatywę obywatelską.

    OdpowiedzUsuń
  11. A propos zabytków, czy przyrodniczych czy zbudowanych ręką człowieka. W świetnej książce ś.p.Pani Simony Kossak ,,Saga Puszczy Białowieskiej", czytałem, ze po II wojnie istniały ruiny zamku carskiego w Białowieży, które można było jeszcze odbudować w dawny pałac. Niestety to co wojna nie zniszczyła zniszczyli ludzie.
    Hmm Tak sobie myślę, jaka szkoda, bo dziś taki pałac stanowiłby nie lada atrakcję turystyczną. Był naprawdę pięknym budynkiem.....
    Ludzie opamiętajmy się, czy nie to samo robimy z Puszczą Białowieską co z dawnym carskim pałacem? Czy nie rujnujemy przyszłości regionu Białowieży i Hajnówki?
    Puszcza Białowieska wraz z murszejącymi i robaczywymi drzewami, majestatycznymi jeszcze ocalałymi drzewami, żubrami oraz rozsądnymi włodarzami obszaru to szansa na lepszą przyszłość okolicznej ludności. Kiedy to wreszcie ludzie zrozumieją?.....
    eko

    OdpowiedzUsuń
  12. Do p. JK:
    Czy jednak nie lepiej przekonywać, uświadamiać i mieć szerokie poparcie - także lokalnej społeczności?... Nikt nie lubi, aby mu cokolwiek narzucać. I stąd chyba wynikła inicjatywa ministra Nowickiego, kontynuowana potem przez jego następcę, porozumienia z samorządami lokalnymi.
    Nawet jeśli Pan i wielu Panu podobnych (także i ja) sądzi, że Puszcza musi być chroniona i to w sposób zapewniający trwanie tej ochrony, to jednak nie wolno ignorować głosów sprzeciwu, nie wolno marginalizować tych, którzy nie rozumieją (lub nie chcą zrozumieć) celu i potrzeby tej ochrony. Trzeba przynajmniej próbować przekonać tych ludzi do swoich racji. Nawet jeśli nowelizacja ustawy o ochronie przyrody zostanie uchwalona i Puszcza będzie objęta statusem parku narodowego bez potrzeby usyskania zgody lokalnych samorządów, to prawdziwi ekolodzy (z zawodu czy z zamiłowania) powinni nadal uświadamiać, że Puszcza jest tego warta. Jeśli tego nie będą robić, to sami sobie wystawią niechlubną opinię jako ludzi aroganckich i gardzących myślącymi inaczej. Nie wolno zniżać się do poziomu osób krzyczących o topieniu ekologów w bagnie, strzelaniu do nich i wywożeniu na Sybir.

    OdpowiedzUsuń
  13. do 18:55 - TAK! oczywiście, całkowicie się zgadzam. Warto rozmawiać, przekonywać, spierać się, przedstawiać poważne argumenty, a także negocjować. Jednak nie podejmować decyzji w takich sprawach na drodze lokalnych plebiscytów czy różnych spędów. Co więcej, ostatecznie szerokie poparcie jest niezbędne, żeby realizować jakąkolwiek regionalną politykę. Odebranie gminom weta - moim zdaniem - właśnie otwiera drogę do negocjacji. Negocjacje jednak muszą być poparte "twardymi" danymi. Tutaj jest rola nauki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli opinia nie jest wiążąca, to nie ma mowy o żadnych negocjacjach, i osiąganiu porozumienia, zgody. Nie kwestionuję racji za potrzebą ochrony Puszczy Białowieskiej. Wielokrotnie, już kilkadziesiąt lat temu mówiłem, że praktycznie nic nie zrobiono, by pokazać, że parki narodowe mogą być przyjazne. W kilku przypadkach ich dyrektorzy to zrozumieli, a w ujściu Warty, to samorządy poczuły bluesa. Tylko w tej przodującej Białowieży nic się nie udaje. Gdzie jest pies pogrzebany - ten pies ze skecza Dziewońskiego i Michnikowskiego.
    A tak na marginesie to chyba JK nie zrozumiał co tak w rzeczywistości opisał Sienkiewicz. Warto też się zastanowić co dzieje się z lasem po 100 latach od jego wycieczki z Glogerem. I pomyśleć, co mogło być przyczyną tamtego obrazu. Słabe mamy informacje, ale warto o chwilę refleksji.
    AK...

    OdpowiedzUsuń
  15. Błąd - jeśli opinia jest wiążąca, to nie ma mowy o żadnych negocjacjach. Liberum Veto się kłania.

    OdpowiedzUsuń
  16. >chyba JK nie zrozumiał co tak w rzeczywistości opisał Sienkiewicz. < - chyba jednak zrozumiałem :).. pisał o "plugawej wilgoci wśród dziczy i zgnilizny", narzekał też na marnotrawstwo z powodu zalegających drzew i brak porządku. Nic w tym zresztą dziwnego: do czasów Młodej Polski takie Tatry były synonimem brzydoty, bo były "dzikie". Opozycja kultura- natura jest licznie opisana przez historyków sztuki. Nieprzypadkowo ogród przy pałacu Branickich porastały geometrycznie, nienaturalnie przystrzyżone krzewy i drzewa. Dla Kolberga Puszcza to była smutna posępność, bo nie było słychać siekiery. Taka była kiedyś świadomość ekologiczne i poglądy na przyrodę. Niestety, czasami pokutują jeszcze do dzisiaj :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś nie było mowy o żadnej świadomości ekologicznej. Nie przesadzaj JK. Inaczej postrzegano otoczenie i rzeczywistość. Ale też nie zapominajmy o tych co pierwsi dostrzegać zaczęli walory naszej przyrody i krajobrazu - choć podziw ich wynikał na równi z zachwytem otoczeniem, co i utylitaryzmem. To z tego ostatniego wywiodły się i nauka, i ogrodnictwo, i farmacja (z zielarstwa i alchemii), i leśnictwo również. Warto poznawać dzieła ks. Kluka - choćby odwiedzając Muzeum w Ciechanowcu.
    Opisy Sienkiewicza odczytywane wprost mogą być tak samo odrażające, jak to w jaki sposób pisze się o leśnictwie; ale warto może zastanowić się czy ta sienkiewiczowska "plugawa wilgoć..." nie jest swoistą poetyką, którą pisarz opisuje tą dzicz. Odczytywanie zaś wyłącznie przez pryzmat kolejnych słów o marnotrawstwie jest zrozumiałe dla mnie i wcale nie zasługuje na potępianie Noblisty. Chyba wolno jeszcze mieć w tym kraju własne poglądy, a nie tak jak to było w powojennych mrokach tal 40-, 50- do 80- wyrażać jedynie słuszne tezy.
    Kiedyś modne były ogrody francuskie, właśnie takie tworzyli ówcześni posiadacze (pieniędzy). Finansowali to co modne i co im się podobało - było ich na to stać. Był też okres mody na ogrody angielskie (w takim stylu mamy dwa parki w Białowieży). To źle?
    A Tatry - to raczej nie był synonim brzydoty, a raczej nędzy i swoistego patriotyzmu. Młoda Polska po prostu odpowiednią modę wykreowała i odpowiedni marketing zastosowała. Czasy się zmieniają, narzędzia również, ale niewiele w rzeczywistości człowiek nowego wymyśla. Tym największym novum XX wieku to był Raport U'Thanta, Klubu Rzymskiego - ale ich bazę stanowiły prace badaczy przyrody w XIX i na początku XX w. To oni stworzyli podstawy ochrony przyrody, ekologii, sozologii.

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy z 16:40 - a z czym przesadzam? Piszesz mniej więcej to samo co ja :).Oczywiście, że nie było żadnej świadomości ekologicznej, pisząc "taka była..." własnie na to wskazywałem. Jeśli chcesz pisać o tych, co pierwsi zaczęli dostrzegać walory przyrody, to zaczęło się to raczej nie u nas. A z polskiej tradycji to wolę od Sienkiewicza np.zachwycającego się dzikością Puszczy Kraszewskiego (majątek Dołha nieopodal Puszczy), czy Bolesława Łaszczyńskiego, który w 1884 roku zachwycał się powalonymi przez kornika i wiatr świerkami w Puszczy i nie narzekał na brak odgłosu siekiery :). No, a przede wszystkim Gwalberta Pawlikowskiego. Pisząc o Tatrach wspominałem to, co o tym sądzili artyści i dlaczego nie malowano przyrody tatrzańskiej (pisze o tym m.in. Estreicher). Dziks przyroda była przeciwienstwem estetyki kulturalnego człowieka, choć oczywiście to się zmieniało i po ogrodach klasycznych nastały romantyczne a potem krajobrazowe i nigdzie nie oceniam tego. Co innego opisywać proces zmieniania się poglądów, a co innego oceniać. Na szczęście, w miarę zmian cywilizacyjnych i nowych wyzwań, mimo starych genów zmieniają się i poglądy, choć zdaje się nie nadążają za narzędziami i zachłannością człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sorki że odbiegnę od tematu ale chcę sprzedać newsa:
    Na forum lokalnej gazety Kurier Poranny ktoś napisał ,że od 01.04.11r. zmienił się komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Hajnówka.

    Pewnie to pokłosie nękania młodego ornitologa, Nadleśnictwo wykonuje ruchy pozorowane?

    OdpowiedzUsuń
  20. No, widzisz JK, jak można inaczej ujmować w słowach to o czym się myśli podobnie?
    Tak to jest, że w naszych mózgach - zbudowanych z tych samych związków chemicznych inaczej przebiegają procesy myślowe i skojarzeniowe, ale w efekcie dochodzi się różnymi drogami do niemal tego samego - dlatego mamy przysłowie, że nie wszystkie drogi prowadzą do... (chodzi o to właśnie niemal). Przyroda niczego nie stworzyła pod jeden strychulec. Dlatego u gatunków stadnych zawsze musi być osobnik alfa, ale też taki, który zawsze będzie poddany, choć jego znaczenie (co wykazały badania nad wilkami) jest może i większe - bo często są to osobniki o dużej empatii i przyjazne oraz wspomagające. Podobnie z samicami - choć u tej płci często bywa ostrzej w starciach. Potrafią być tak okrutne jak samice surikatek.
    Czyli, warto rozmawiać - ze wszystkimi. A Ty chyba nie jesteś do tego przekonany (tak z analizy Twoich wpisów mi wychodzi).
    Wyjeżdżam z Białowieży. Ale wrócę i zobaczę co się tu zmieni w najbliższych miesiącach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzisz Anonimie z 18:21 (i z wcześniejszych analiz moich postów), związki chemiczne w moim mózgu nie pozwoliły mi zrozumieć o co Ci chodzi, ale intuicja mi mówi że o to, żebym napisał, to co własnie napiszę:
    Masz rację.
    Miłych podróży i zapraszam na bloga (przyjazd czy wyjazd, nawet wirtualne, nie muszą w tym przeszkadzać) w sprawach lepszej ochrony Puszczy i powiększenia parku narodowego na jej całą powierzchnię.

    OdpowiedzUsuń