2 kwietnia 2011

Człowiek, który mierzy drzewa (są to fragmenty dłuższej rozmowy, jaka ukazała się w miesięczniku „Czasopis” i będzie dostępna na stronie miesięcznika dopiero za miesiąc)


Tomasz Niechoda jest nauczycielem historii z Lublina, ale nierozerwalnie związany jest z Puszczą Białowieską, którą odwiedza od blisko 30. lat. Przez ten czas przeszedł wszystkie jej ścieżki i bezdroża w poszukiwaniu największych drzew. Nikt, tak jak on nie wie gdzie rosną wszystkie puszczańskie olbrzymy, ale także gdzie zostały wycięte.
Znamy się już od kilku lat, w tym czasie byłem świadkiem odkrycia przez Tomasza europejskich rekordzistów: największego drzewa liściastego i najwyższej sosny zwyczajnej. Czy był w tych wieloletnich wędrówkach po Puszczy jakiś wątek atawistyczny? 
Tomasz Niechoda: Rodzina mojego ojca pochodzi z Szereszewa, położonego tuż przy wschodniej granicy Puszczy Białowieskiej. Po wojnie przenieśli się do Hajnówki i tutaj wychował się ojciec, tutaj mieszkali i pochowani są babcia i dziadek. Ojciec wyjechał stąd na studia i dlatego ja już się urodziłem w Lublinie. W związku z więzami rodzinnymi zawsze jednak czułem sentyment do tego miejsca i regionu, bo w pewnym sensie jest to mój region rodzinny. Muszę jednak zaznaczyć, że nie za bardzo wierzę w związki rodzinne z regionami. Dopiero wtedy, kiedy osiągnąłem dojrzałość, pozwalającą dostrzegać wartości, dopiero wówczas poczułem związek z Puszczą.
Co zapamiętałeś z opowieści o rodzinnym Szereszewie?
Moja rodzina była katolicka, a katolicy byli w mniejszości, stanowili jakieś 20% mieszkańców, 25% stanowili prawosławni a połowę Żydzi. Był to więc narodowościowy tygiel. Z tego, co pamiętam z opowiadań rodzinnych, nie było większych animozji czy utarczek. Ci ludzie przez wieki odnosili się do siebie z szacunkiem.
Skąd więc dzisiaj biorą się negatywne reakcje w stosunku do mniejszości?
Najbardziej uderza mnie kiedy słyszę słowa ludzi, którzy chyba nie są świadomi, że za wschodnią granicą mamy narody białoruski, ukraiński, a im się wydaje, że to wszystko Rosjanie. Co więcej, ci ludzie byli tu od bardzo dawna. Kiedy w Bielsku Podlaskim oglądam wzgórze zamkowe i czytam o nim, jako o świadectwie dawnej kultury polskiej, przypomina mi się Biskupin, przypisywany przed wojną kulturze Słowian, chociaż dzisiaj wiemy, ze była to kultura łużycka a nie żadna słowiańska. Śmieszą mnie te skłonności do wykazywania, że my tu byliśmy wcześniej. Prawda jest taka, że najwcześniej to tutaj był las.
Skoro doszliśmy do lasu, to powiedz, kiedy zacząłeś chodzić do lasu i mierzyć drzewa?
W 1983 roku zmierzyłem pierwszy dąb przy Sacharewie. To drzewo stoi do dzisiaj, co prawda teraz już martwe, ale dla puszczy nie ma to większego znaczenia. Kiedy słyszę czasami, jak ktoś mówi o tym, że gdzieś na polu usechł dąb i wygląda fatalnie, to tutaj, w Puszczy jest zupełnie inaczej. Śmierć wielkiego drzewa jest tu nie tylko ogniwem cyklu biologicznego, ale i wypełnieniem naturalnego krajobrazu. Suchy stojący, czy leżący dąb jest elementem pięknego, niepowtarzalnego krajobrazu.
Co skłoniło ciebie do mierzenia drzew?
Przyjeżdżałem tutaj na wakacje do babci. Las mnie nie poruszał, podobnie jak wiele osób tutaj mieszkających. To było siedlisko komarów, kleszczy, wilgoci i zgnilizny. Aż nagle dotarło do mnie, że tutaj są duże drzewa. A jak się przekonać, które jest największe jak nie mierząc? Wziąłem więc miernik i zacząłem mierzyć. Znajdowałem coraz to grubsze i tak zaczęła się przygoda. Niestety, na moich oczach wiele z nich zostało wycięte. Nawet tych, które darzyłem dużym sentymentem. Zapamiętałem jak przykro mi było, kiedy przyjeżdżając na kolejne wakacje zastawałem już tylko pnie. Wiedziałem, że tego braku nie można szybko, jeśli w ogóle, zastąpić.
Czy pamiętasz co najbardziej cię poruszyło?
Tak, jako młody chłopak smoliłem cholewki do dziewczyn i znalazłem bardzo gruby dąb. Chciałem jakoś podkreślić swoje zainteresowanie dziewczyną, dlatego nazwałem go jej imieniem. Sfotografowałem go i wysłałem jej zdjęcia. Wróciłem tam po roku i zastałem... pień. To była kicha nie tylko dlatego, że las został pozbawiony jednego olbrzyma, ale że ta dziewczyna nie miała już swojego drzewa, tylko co najwyżej pieniek noszący jej imię. Ten dąb miał ponad 6 metrów obwodu, miał ze 400 lat, dzisiaj zbliżałby się pewnie do 6,50 m i byłby jednym z najgrubszych w Puszczy.
Ile drzew pomierzyłeś do dzisiaj?
Samych dębów to około 2 500 a może nawet do 3 000, ale w pewnym momencie zacząłem się interesować także innymi gatunkami. Wiązało się to z penetracją Białowieskiego Parku Narodowego, bo jeśli w części gospodarczej Puszczy trochę dębów jeszcze się zachowało, to inne gatunki takie, jak lipa, klon, jesion zostały doszczętnie przetrzebione. Natomiast w parku narodowym zacząłem odkrywać wspaniałe świerki, jesiony, lipy i klony. Ogromnych drzew tych innych gatunków naliczyłem około 500.
Można powiedzieć, że wszystkie największe drzewa masz już w swoim rejestrze?
Myślę, że tak. Znam jednak też wiele drzew, które nigdy pomnikami przyrody nie były, a warte są zainteresowania. W części gospodarczej mamy nadal trochę dębów starych, częściowo wypróchniałych, których nie wycięto. Natomiast bardzo przetrzebiono dęby które kiedyś osiągnęły wiek rębny. W rezultacie, kiedy za kilkadziesiąt lat te najstarsze dęby uschną nie będzie drzew, które by je zastąpiły, bo brakuje drzew w starszym, średnim wieku.
Przyjąłeś sobie, że mierzysz dęby o obwodzie pnia ponad 4 m na wysokości piersi. Ile takich dębów rośnie w Puszczy?
W części gospodarczej jest ich około 1000 do 1200 i podobna ilość jest na obszarze Białowieskiego Parku Narodowego. W sumie możemy powiedzieć, że mamy tych olbrzymów około 2 500. Oczywiście, wyznacznikiem piękna dębów białowieskich nie jest tylko ich grubość. To także ich pokrój, korona, zachowanie grubości kolumny pnia, a to wszystko może tworzyć się tylko w lesie naturalnym. W lesie gospodarczym, gdzie dąb nie musi walczyć z równie potężnymi lipami i świerkami lecz rośnie wśród posadzonych podobnych dębów, osiąga przeciętną wysokość i pokrój.
Jakie inne gatunki zwróciły twoją uwagę?
Znalazłem jesiona giganta w skali Europy, o wysokości 45 metrów, sosnę jeszcze trochę wyższą – jak dotąd najwyższą w Europie. To są wysokości 15 kondygnacyjnych budynków! W Puszczy każde drzewo jest jak 10. piętrowy budynek, także klony i lipy. Spróbujmy sobie to wyobrazić, będąc pośród miejskich domów. W BPN rośnie dąb o obwodzie 730 cm przy wysokości ponad 40 metrów! Takie połączenie obwodu z wysokością nie występuje prawdopodobnie nigdzie więcej. Chylący się ku śmierci słynny dąb Bartek ma co prawda 9 metrów obwodu, ale sięga zaledwie 20 metrów wysokości i przy naszym dębie jest maluchem. Lipy w BPN zbliżają się do 6 metrów obwodu i też ich wysokość dochodzi do 40 metrów. Ciekawostką jest to, że z publikacji wynika, iż odkąd prowadzi się badania dęby w Puszczy – przede wszystkim na obszarze rezerwatu ścisłego BPN – nigdy nie były tak potężne jak obecnie. Kiedy przed 60. laty robiono inwentaryzację, wówczas z pięciu największych dębów cztery rosły w części gospodarczej Puszczy; dzisiaj sytuacja jest odwrotna – z pięciu najgrubszych, cztery rosną w parku narodowym. Świadczy to o czymś i powinniśmy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jeśli chodzi o świerki to nasze nie są tak wysokie, jak świerki rosnące w górach, ale jak na drzewa niżowe też budzą szacunek, przekraczając 50 m wysokości. Historyczne dane wspominają nawet o 57 metrach. Dzisiaj jednak świerk wycofuje się z Puszczy, co jest procesem naturalnym. Najgrubszy a także najwyższy świerk rosną w obszarze ochrony ścisłej BPN (mają odpowiednio 4,5 m obwodu i 52 m wysokości).
Pomierzyłeś kilka tysięcy drzew i co dalej?
Nie tylko pomierzyłem, także fotografowałem. Powiem nieskromnie, że nikt, nigdy nie zrobił takiej dokumentacji fotograficznej tylu miejsc Puszczy Białowieskiej. Zrobiłem 30 tysięcy zdjęć, które za kilkadziesiąt lat mogą służyć na dowód jakie zmiany zaszły w tych miejscach.
Jest szansa, że odkryjesz jeszcze jakiegoś nieznanego olbrzyma?
Tak, niedawno, dzięki najnowszej technice, znalazłem najwyższą sosnę, a w poprzednim roku znalazłem jeszcze jeden ponad 6. metrowy dąb, ale zagadek jest coraz mniej.
Oprócz strony poświęconej drzewom Puszczy Białowieskiej, prowadzisz też stronę nazwaną „Encyklopedia Puszczy Białowieskiej”, czyżbyś poszerzał zakres zainteresowań?
Tyle lat już tutaj przyjeżdżam, że chcę wiedzieć więcej także o miejscach i ich historii. „Encyklopedia” to trochę nazwa na wyrost, ale nie chciałem zmieniać strony, która się przyjęła, na leksykon, czy zbiór informacji. Muszę powiedzieć, że całym mózgiem informacyjno historycznym tego przedsięwzięcia jest białowieżanin Piotr Bajko, z którym się przyjaźnię i współpracuję.
Dziękuję za rozmowę.

Tomek administruje strony:  http://www.deby.bialowieza.pl/   i  http://www.encyklopedia.puszcza-bialowieska.eu/ 
Cały artykuł będzie dostępny:  „Czasopis” nr 4/11 pod koniec kwietnia



35 komentarzy:

  1. << w części gospodarczej Puszczy trochę dębów jeszcze się zachowało, to inne gatunki takie, jak lipa, klon, jesion zostały doszczętnie przetrzebione>>

    Chyba za mało Pan jednak penetruje część gospodarczą Puszczy, sporo potężnych np Js można tam spotkać jeszcze.

    "W lesie gospodarczym, gdzie dąb nie musi walczyć z równie potężnymi lipami i świerkami lecz rośnie wśród posadzonych podobnych dębów, osiąga przeciętną wysokość i pokrój"

    To informacja wyssana z palca, za krótko jeszcze gospodarka leśna istnieje, żeby wyciągać takie wnioski.
    Poza tym obecnie na etapie trzebieży wczesnych wprowadza się drugie piętro, a w tym lp,kl, św.

    "kiedy za kilkadziesiąt lat te najstarsze dęby uschną nie będzie drzew, które by je zastąpiły, bo brakuje drzew w starszym, średnim wieku."

    To normalne przecież zjawisko, nic nie żyje wiecznie, drzewa też umierają przecież.
    Brakująca luka wynika z tego, że w pewnym okresie w Puszczy utrzymywano b. duże pogłowie kopytnych, które nie pozwoliły wyrosnąć pewnemu pokoleniu drzew.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Chyba za mało Pan jednak penetruje część gospodarczą Puszczy, sporo potężnych np Js można tam spotkać jeszcze."
    Co znaczy potężny jesion! O obwodzie ponad 500 cm na pewno nie ma takich!!!! Zresztą proszę zwrócić uwagę jakich rozmiarów jesiony figurują w ogólnodostępnym w Internecie wykazie drzew pomnikowych. Sorki, ale na takie jesionowe maleństwa w ścisłym to ogóle uwagi nie zwracam! Chyba bym się zarypał na śmierć, gdybym chciał w ścisłym wszystkie takie jesiony opisać!!!!
    "Brakująca luka wynika z tego, że w pewnym okresie w Puszczy utrzymywano b. duże pogłowie kopytnych, które nie pozwoliły wyrosnąć pewnemu pokoleniu drzew. "
    te kopytne w takim samym stopniu penetrowały obecny rezerwat ścisłym - a dębów w przedziale 300-450 jest co znacznie więcej. To przede wszystkim widzialność człowieka w ostatnim wieku wypłynęła głownie na to.
    Fakty są następujące i z punktu atrakcyjności i wyjątkowości zagospodarowanej części smutne:
    50 lat temu z 5 najgrubszych dębów 4 rosły w zagospodarowanej, dziś sytuacja jest odwrotna!!!
    A w Ścisłym:
    50 lat temu w ścisłym rósł jeden dąb o obwodzie przekraczającym 600 cm - dziś takich dębów jest tam 11!!!!!
    pozdrawiam i dziękuje za zainteresowanie
    tomaszniechoda

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat duzo chodzę po puszczy od strony Hajnówki i jakoś wielkich drzew poza nielicznymi dębami to już nie widzę, natomiast wycięte placki lasu to co kawałek. Pan Niechoda ma całkowicie rację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza się, jak powiedział Pan Zbrożek z RDLP - stare drzewa to jak emeryci, dlatego Lasy Państwowe modyfikują strukturę drzewostanu zwiększając udział młodego pokolenia drzew, przeobrażając stopniowo Puszczę w plantację.
    Jak są traktowane stare drzewa widzimy choćby na przykładzie starego, dziuplastego graba o którym była dyskusja na tym blogu parę dni temu.
    Wielki szacun dla Tomka, robisz kawał dobrej roboty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz na pewno drzew o takich rozmiarach się nie tnie.

    Nie rozumiem o co ta pretensja i do kogo?
    Chcecie wysuwać roszczenia jakieś to proszę bardzo, ale to pod adres Niemców z czasów I wojny światowej, firmy Centura, leśników z czasów II RP i PRL.

    Co do Jesionów zapewniam, że są jeszcze w lasach gospodarczych takie o ok 500cm obwodu, tylko trzeba się zagłębić na tereny bardzo podmokłe, może nie jest ich dużo, ale są.

    Nie znam tej cytowanej wypowiedzi Pana Zbrożka, jeśli w ogóle była, to zapewne w latach 80 tych, nie później.
    "Puszcza w plantację" to już zupełna niedorzeczność.

    Pan Niechodę oczywiście szanuję, mało dziś takich pasjonatów jak on. Tylko mógłby podawać bliższe namiary na znalezione olbrzymy np współrzędne z GPS,po to żeby można te drzewa osobiście zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do grabu ze zdjęcia w poprzednim poście, to widać na nim jak wół ,że przed ścięciem nie było widać,że pień w środku jest pusty. Obwód kłody jest na całej długości zamknięty. Nie można takiego drzewa nazywać dziuplastym, bo dziuplaste jest wtedy gdy ma dziuplę na pniu, anie na czole kody już ściętej.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Nie znam tej cytowanej wypowiedzi Pana Zbrożka, jeśli w ogóle była, to zapewne w latach 80 tych, nie później."

    Mówił to w drugiej połowie ubiegłego roku, w materiale TVN.

    OdpowiedzUsuń
  8. /.../ Nie znam tej cytowanej wypowiedzi Pana Zbrożka, jeśli w ogóle była, to zapewne w latach 80 tych, nie później /.../

    Panowie, kolejna wtopa. To było przecież rok temu:

    http://www.tvn24.pl/12690,1668794,0,1,love-na-ministerstwie-lesnicy-oziebli,wiadomosc.html

    Podobne rzeczy mówił dyr Ziemblicki. Ostatnio doszliście do wniosku, że brzmi to dość niefortunnie. Dlatego teraz wyręby usprawiedliwiacie koniecznością poprawy warunków dla gatunków związanych z terenami otwartymi - orlik, sasanki, lerka. Teraz zrąb nazywa się orlikową polaną.

    OdpowiedzUsuń
  9. "zapewniam, że są jeszcze w lasach gospodarczych takie o ok 500cm obwodu, tylko trzeba się zagłębić na tereny bardzo podmokłe"
    Przygotowuję publikację o największych drzewach puszczańskich, byłbym bardzo wdzięczny za informację w których oddziałach rosną ponad 500 cm obwodu w pierśnicy jesiony? Pozdrawiam JK.

    OdpowiedzUsuń
  10. /.../ Co do grabu ze zdjęcia w poprzednim poście, to widać na nim jak wół ,że przed ścięciem nie było widać,że pień w środku jest pusty. Obwód kłody jest na całej długości zamknięty /.../

    Proszę powiększyć zdjęcie. Prześwity takie, że bez problemu można włożyć rękę. Ale jeśli ktoś nie chce, to nie zobaczy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kapitalnie, że taka publikacja powstaje!

    KJ

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że ten wątek wypowiedzi Pana Zbrożka, o drzewach emerytach, był wyjęty z kontekstu.
    Wg mnie chodziło mu o to, że dobrze jest kiedy zapewniona jest ciągłość pokoleniowa drzewostanów tj że wszystkie klasy wieku są reprezentowane.
    Raczej nie chodziło mu o to żeby na siłę wycinać wszystkie drzewa powyżej jakiegoś określonego wieku,a w momencie zauważenia zamierania poszczególnych osobników.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Proszę powiększyć zdjęcie. Prześwity takie, że bez problemu można włożyć rękę. Ale jeśli ktoś nie chce, to nie zobaczy... "

    Jeśli to pisze autor zdjęcia lub osoba , która tam była to uwierzę, a z samego tylko zdjęcia trudno wnioskować.

    OdpowiedzUsuń
  14. W każdym razie polskie społeczeństwo dziękuje za troskę P Zbrożka i całych Lasów Państwowych o Puszczę Białowieską. Jak pokazują inwentaryzacje Tomka N w BPN nie brakuje starych drzew, a z innych badań wynika, że w BPN jest również pod dostatkiem drzew w innych klasach wieku.

    OdpowiedzUsuń
  15. "W każdym razie polskie społeczeństwo dziękuje za troskę P Zbrożka i całych Lasów Państwowych o Puszczę Białowieską"

    OOO Widzę ,że uzurpujesz sobie prawo do wyrażania woli społeczeństwa polskiego.

    W systemach totalitarnych tak było, że garstka ludzi decydowała o losie całego narodu, na szczęście mamy teraz demokrację.

    OdpowiedzUsuń
  16. na szczęście mamy teraz demokrację - na straży której stoi hierarchiczna, umundurowana, zdyscyplinowana, sama się kontrolująca organizacja, która swoim sympatykom przyznaje pokojowe kordelasy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. /.../ W systemach totalitarnych tak było, że garstka ludzi decydowała o losie całego narodu, na szczęście mamy teraz demokrację /.../

    250 tys osób, które podpisały się pod projektem ustawy (głównie ze względu na Puszczę) to nie taka znów garstka. Prawda jest taka, że ludzie chcą Puszczy możliwie naturalnej, a nie takiej jaką wyobraża sobie P. Zbrożek i inni leśnicy - bez starych drzew i podziurawionej wyrębami jak ser szwajcarski.

    OdpowiedzUsuń
  18. "bez starych drzew i podziurawionej wyrębami jak ser szwajcarski."

    Nikt teraz zamachów na stare drzewa nie robi.

    Podziurawione są fragmenty lasu zniekształcone w wyniku eksploatacji Century, przebudowa wprowadza tam gatunki adekwatne do potencjału siedliska- zgodnie z zleceniami prof. Sokołowskiego.

    "na szczęście mamy teraz demokrację - na straży której stoi hierarchiczna, umundurowana, zdyscyplinowana, sama się kontrolująca organizacja, która swoim sympatykom przyznaje pokojowe kordelasy :) "

    W Parku istnieje niemal identyczna struktura zwana Służbą Parku.

    "Prawda jest taka, że ludzie chcą Puszczy możliwie naturalnej"

    Prawda jest taka, że ludzie kupią wszystko byleby było ładnie opakowane, a jeśli się doda że towar jest naturalny, zdrowy i tani to sukces jest murowany.

    OdpowiedzUsuń
  19. "Podziurawione są fragmenty lasu zniekształcone w wyniku eksploatacji Century,"

    To nie jest prawda. Zrębami gniazdowymi objęte są też te fragmenty Puszczy Białowieskiej, na których ani Centura, ani wcześniej Niemcy nie eksploatowali. Poza tym, z przyrodniczego punktu widzenia wartość pocenturowskich drzewostanów pionierskich jest znacznie wyższa, niż hodowanego lasu jaki pozostawiła po sobie trwająca od lat 20-tych ubiegłego wieku gospodarka Lasów Państwowych. Drzewostany pocenturowskie, pochodzące z naturalnych zalesień, w swojej istocie niewiele się różnią od lasu np po pożarzysku.

    " przebudowa wprowadza tam gatunki adekwatne do potencjału siedliska- zgodnie z zleceniami prof. Sokołowskiego."

    A tak, profesor Sokołowski wielkim uczonym jest. O jego wielkości świadczy chociażby eksperyment z Puszczy Knyszyńskiej, który pozwolił tamtejszemy nadleśnictwu pozyskać blisko tysiąc dębów z rezerwatu przyrody. Pretekstem była walka z opiętkiem. Opiętka oczywiście nie powstrzymano. W podobnym czasie profesor Sokołowski firmował pomysł dr Kwiatkowskiego, żeby kompensować (ulubione określenie Panów Przyrody) straty powodowane przez obwodnicę Augustowa. Pomysł sprowadzał się do tworzenia siedlisk głuszca i jarząbka na chronionych murawach świetlistych.

    OdpowiedzUsuń
  20. "To nie jest prawda. Zrębami gniazdowymi objęte są też te fragmenty Puszczy Białowieskiej, na których ani Centura, ani wcześniej Niemcy nie eksploatowali. Poza tym, z przyrodniczego punktu widzenia wartość pocenturowskich drzewostanów pionierskich jest znacznie wyższa, niż hodowanego lasu jaki pozostawiła po sobie trwająca od lat 20-tych ubiegłego wieku gospodarka Lasów Państwowych. Drzewostany pocenturowskie, pochodzące z naturalnych zalesień, w swojej istocie niewiele się różnią od lasu np po pożarzysku."

    Przy takim sposobie analizy sytuacji w Puszczy Białowieskiej można by pozostawić las gospodarczy w takiej formie zagospodarowania jaka teraz obowiązuje,a powiększyć Park Narodowy o wielkie poklacie nieużytków porolnych, gdzie spontaniczne obsiała się brzoza, osika i sosna.Też będą to pionierskie drzewostany pochodzące z odnowienia naturalnego(nie zalesień!.)

    OdpowiedzUsuń
  21. "A tak, profesor Sokołowski wielkim uczonym jest. O jego wielkości świadczy chociażby eksperyment z Puszczy Knyszyńskiej, który pozwolił tamtejszemy nadleśnictwu pozyskać blisko tysiąc dębów z rezerwatu przyrody. Pretekstem była walka z opiętkiem. Opiętka oczywiście nie powstrzymano. W podobnym czasie profesor Sokołowski firmował pomysł dr Kwiatkowskiego, żeby kompensować (ulubione określenie Panów Przyrody) straty powodowane przez obwodnicę Augustowa. Pomysł sprowadzał się do tworzenia siedlisk głuszca i jarząbka na chronionych murawach świetlistych. "

    Prof Sokołowski spędził na badaniach Puszczy większość swojego naukowego życia, nie jesteś w żaden sposób uprawniony do podważania jego wiedzy.
    Zresztą widać, że jesteś laikiem w tym względzie, bo nawet słownictwem właściwym operować nie potrafisz(naturalne zalesienia - dobre sobie).

    OdpowiedzUsuń
  22. "Prof Sokołowski spędził na badaniach Puszczy większość swojego naukowego życia, nie jesteś w żaden sposób uprawniony do podważania jego wiedzy."

    Tak tak, Słowacki był wielkim poetą a Kopernik astronomem. Ale może rozwiniesz temat nielegalnych "pseudobadań" w rezerwacie Strodrzew Szyndzielski? Albo próby zniszczenia suchych muraw pod Sejnami?

    A co do lasów pocenturowskich - leśnik polski je zasadził? Nie, same wyrosły. I to chyba najbardziej leśnika polskiego boli, że coś w lesie dzieje się bez jego udziału.

    OdpowiedzUsuń
  23. "Tak tak, Słowacki był wielkim poetą a Kopernik astronomem. Ale może rozwiniesz temat nielegalnych "pseudobadań" w rezerwacie Strodrzew Szyndzielski? Albo próby zniszczenia suchych muraw pod Sejnami?"

    Do pięt profesorowi nie dorastasz i nigdy nie dorośniesz, więc skończ ta nawiedzona gadkę.

    "A co do lasów pocenturowskich - leśnik polski je zasadził? Nie, same wyrosły. I to chyba najbardziej leśnika polskiego boli, że coś w lesie dzieje się bez jego udziału."

    Lasy pocenturowskie mają dziś 90 lat, więc co ma do ich powstania dzisiejszy leśnik?

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli na konkretne argumenty ktoś odpowiada "do pięt profesorowi nie dorastasz" to to nie ma z dyskusją nic wspólnego tylko jest demagogiczną obroną swojego stanowiska. Każdy ma prawo podważać twierdzenia każdego innego, choćby był profesorem Harvardu i noblistą nawet, byle podważał racjonalnie i merytorycznie.

    OdpowiedzUsuń
  25. /.../ Lasy pocenturowskie mają dziś 90 lat, więc co ma do ich powstania dzisiejszy leśnik? /.../

    Nic nie ma i dlatego powinien trzymać łapy od nich z dala, a nie uskuteczniać ich "przebudowę".

    OdpowiedzUsuń
  26. Żadnej merytorycznej wypowiedzi na razie tu nie przeczytałem.
    Kilka ad hoc rzuconych hasłowo niby przykładów(bez żadnych szczegółów) nie świadczy o tym, że podważyłeś wiedzę profesora. Nie pochlebiaj sobie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Padły tu dwa bardzo konkretne przykłady działań profesora Sokołowskiego, które z nauką miały tyle wspólnego, co badania dr Mengelego w Auschwitz. To ci nie wystarczy?
    O wielkości naukowca świadczą jego czyny. Nielegalnie wycinki w rezerwacie Starodrzew Szyndzielski chwały profesorowi nie przynoszą.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co ty tu z Auschwitz wyjeżdżasz?

    Opiętek żerujący pod korą- jedyna ekologiczna metoda ograniczenie jego liczebności to niestety wycinka zasiedlonych drzew i w wywózka takiego drewna w korze z dala od lasu.

    Normalna rzecz, może gdyby tego nie zrobiono, to w rzeczonym rezerwacie dębu w ogóle by już nie było.

    OdpowiedzUsuń
  29. /.../ Normalna rzecz, może gdyby tego nie zrobiono, to w rzeczonym rezerwacie dębu w ogóle by już nie było./.../

    Ta, od kliku lat nie działaja tam pilarze z LP w ramach ekspertymentu prof Sokołowskiego a pomimo tego dąb wciąż tam jest, podobnie jak świerk w rezerwacie ścisłym BPN, chociaż leśnicy twierdzą, że świerka tam nie ma...
    Czasem warto ruszyć cztery litery spod komutera i zobaczyć, jak jest naprawdę w tych rezerwatach, a nie swój światopogląd opierać wyłącznie na opinii specjalistów od zagrożeń biotycznych.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dąb tam jest właśnie tylko dzięki działalności pilarzy z LP, to oni go uratowali przed zagładą.

    W ścisłym rez. BPN byłem całkiem nie dawno,świerku tam jak na lekarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  31. "Dąb tam jest właśnie tylko dzięki działalności pilarzy z LP, to oni go uratowali przed zagładą."

    Gdyby to co piszesz, było prawdą, dębów by już tam nie było. Pilarzy bowiem nie ma w rezerwacie od czterech lat.


    "W ścisłym rez. BPN byłem całkiem nie dawno,świerku tam jak na lekarstwo."

    Świerka jest tam tyle, ile powinno być na takich siedliskach.

    OdpowiedzUsuń
  32. "Gdyby to co piszesz, było prawdą, dębów by już tam nie było. Pilarzy bowiem nie ma w rezerwacie od czterech lat."

    Pilarze i wozacy spełnili swoja rolę dobrze, zdławili zagrożenie w zarodku, chwała im za to.

    "Świerka jest tam tyle, ile powinno być na takich siedliskach."

    Pewnie,że jest tyle ile powinno być,ale zauważ że dominują tam siedliska wilgotne co zwiększa szanse św na przetrwanie. Zobaczysz jak będzie wyglądać św po poszerzeniu Parku na cały jej obszar, morze posuszu stojącego przez 2-5 lat, a następnie wszystko runie,przeżyje św tylko do max40lat.
    Ja takiej trupiarni nie chcę oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  33. a w oddziałach 254, 255, w oddziale 285? tam, gdzie mnóstwo świerka wypadło, a dalej jest wspaniały las, leżące kłody świerkowe osłaniają podrost przed jeleniem i jest tam dużo mniej "trupiarni" niż na tych plackach gniazd którymi cała puszcza jest pocięta. Prawda jest taka, że jak ktoś tu przyjedzie i pochodzi po puszczy poza parkiem to ręce załamuje nad tą zabawą w "urządzenie lasu". Dla gospodarki to pewnie, ze by było najlepiej wszystko wyciąć w wieku rębnym i posadzić zgodnie z siedliskiem, ale po co psuć puszczę?

    OdpowiedzUsuń
  34. "jest tam dużo mniej "trupiarni" niż na tych plackach gniazd którymi cała puszcza jest pocięta"

    Tego nie zrozumiałem, gdzie tam miejsc na trupiarnie skoro piękne młodniki, tyczkowiny, drągowiny liściaste tam rosną.

    "załamuje nad tą zabawą w "urządzenie lasu"."

    Urządzanie to piękna nauka, naśladuje to czego człowiek nauczył się od natury.

    OdpowiedzUsuń