13 marca 2011

"Ogromne skarby marnują się w puszczy" - trochę historii

W programie białoruskiej telewizji ONT i kablowej telewizji z Hajnówki, a także w wypowiedziach niektórych mieszkańców regionu przewijał się zarzut niegospodarności i marnotrawienia dóbr Puszczy Białowieskiej, przede wszystkim w parku narodowym i w rezerwatach. Nie każdy tak myśli, ale też nie jest to zarzut nowy, ma on nawet „umocowanie” w polskiej kulturze narodowej. Co prawda współcześni nobliści – Czesław Miłosz i Wisława Szymborska – apelowali o objęcie całej Puszczy parkiem narodowym i niewycinanie drzew, ale inny noblista o pseudonimie Litwos miał zupełnie inne zdanie.

Najpoczytniejszy nasz narodowy prozaik, ciesząc się z jednej strony, że puszczańskie drzewa „nie wlazły Żydom w kieszeń”, z drugiej strony oburzał się marnotrawstwem i napisał był zdania apelu o opamiętanie:

Ogromne skarby marnują się w puszczy. [...] Mniemanie, że dla dobra lasu należy go zostawić nietkniętym jest mylne. Przedewszystkiem należy go czysto utrzymywać, a jakże pod tym względem wygląda puszcza? Oto na ogromnych przestrzeniach, wszędzie niemal, leżą zwały drzew. Stosy te, spróchniałe i gnijące, piętrzą się czasem na kilkanaście stóp wysoko. Nad niemi jeszcze sterczą, jak domy, olbrzymie wykroty. Stare drzewo, padając, wyrywa całą przestrzeń ziemi, którą obejmowały jego korzenie. W wyrwanem miejscu tworzy się dół, w którym zbiera się woda deszczowa. Dziwny i przerażający widok przedstawiają takie ostępy: grunt porwany, pełen zasadzek, pnie, wykroty i suche, powykręcane rozpaczliwie gałęzie, które pokrywa mech lub plugawa wilgoć, wypełniają całą przestrzeń; wśród chaosu drzewnego, prześwieca bagno – wszystko razem pomieszane, połamane, zniszczone, dzikie, zmarłe i gnijące – oto obraz. [...] Jest to ojczyzna skórników; gnieżdżą się one tu milionami. Stąd przenoszą się na inne drzewa, toczą je, wysysają. [...] Ile szkody przynoszą puszczy takie ostępy – łatwo zrozumieć. Dodajmy do tego, że każde ze starych drzew, padając łamie i gniecie w upadku dziesięć młodszych, zdrowych jeszcze. W Niemczech nie pozwalają starym olbrzymom usychać i umierać na pniu. [...] Należałoby takie trupy uprzątać, nim zostaną trupami – bo, powtarzam, są to zmarnowane skarby, które zamiast korzyści, szkodę jeszcze przynoszą. Wartoby dla ich spławu i koryta rzek uregulować. Zysk ze sprzedaży opłaciłby robotę, administracyę i przyniósłby jeszcze czysty dochód. Dlaczego tak się nie dzieje, trudno wiedzieć. Może rąk brak, choć, gdy się pomyśli ile jest wsi w puszczy, jaka łatwość robotnika – i to przypuszczenie nie zdaje się prawdopodobnem. Może komisya obecna niejasne dotąd przyczyny wyjasni?
- Henryk Sienkiewicz „Pisma” tom VI, Warszawa 1899 r.

11 komentarzy:

  1. "[...]wszystko razem pomieszane, połamane, zniszczone, DZIKIE [...]" I o to chodzi, o dzikość! Nie rozumiem...chyba nikt nie chce połaci suchych, nudnych monokultur sosnowych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydawać by się mogło, że od czasów pana Henryka coś się zmieniło, czegoś się nauczyliśmy o przyrodzie, a jednak jak się słucha wiele współczesnych głosów to jakby nie upłynęło tych 100 lat! Mnie najbardziej się podoba "plugawa wilgoć" :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Sienkiewicz wielkim pisarzem był !! Spójrzcie na ten opis czyż nie jest piękny i jakże obrazowy? Widzę co on napisał !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś ten pogląd był powszechniejszy niż dziś. Sądzę, że obecnie Sienkiewicz nie stworzyłby tak pięknego opisu w kontrze do dzikości tego terenu, a raczej w pochwale dzikości lasu.
    CF

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko, że ludzie myślą nadal tak jak Sienkiewicz przed ponad stu laty. Albo chodzi im o pieniądze - a każda ochrona to ograniczenie możliwości zarabiania- albo o co? Chyba już o nic innego i tylko o pieniądze. No jeszcze o karierę. Mnie się wydaje że i Lasy Państwowe i Park Narodowy mogą tak samo zamienić puszczę w teren handlowania. Zamiast myśleć o parku narodowym lepiej pomyśleć o tym co może ochronić Puszczę Białowieską przed kapitalizmem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego właśnie dialog jest trudny, a nawet niemożliwy, dopóki nie ustali się jego zakresu i warunków i nie dobierze starannie uczestników, by najpierw na poziomie doboru dyskutantów osiągnąć konsens, czyli zabezpieczyć się przed nienawiścią. Własnie dostaliśmy maila opisującego, jak na forum lasy "Chrobry" (który jest jednym z członków Rady Platformy dialogu, zarzuca ekologom, że nie chcą rozmawiać z leśnikami i samorządowcami, bo nie wzięli udziału w tej platformie: >Poczytałem sobie leszę dla puszczy.[...]tacy ludzie odsądzają od czci i wiary mieszkańców rejonu Puszczy Białowieskiej i uważają, że zielony pokój wie lepiej co i gdzie, i jak, i dla kogo. Hucpa i "zaprzaństwo" < (autor stosuje metodę dzielenia i konfliktowania stron, a "zielony pokój" to szydercza maniera pisania przez autora, tutaj o Greenpeace)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moi drodzy. Człowiek zawsze w większym lub mniejszym stopniu eksploatował las. Na pewno nikt nie pozwalał, by leżało tyle martwego drewna co teraz. Bo żaden zwierz kopytny nie będzie w stanie poruszać w miejscu takim jak chociażby rezerwat Szafera. Chronimy żubra, którego jednocześnie wyganiamy z lasu pozostawiając mu nieprzyjazne środowisko. Ryś nie ma już co jeść, sarny uciekają z puszczy - cmentarzyska drzew. Zawsze można znaleźć jakiś konsensus, rozwiązanie. Bo na pytanie czy chcę chronić owady odpowiem, chcę chronić duże ssaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ani Szymborska, ani Miłosz, ani też Litwos nie mieszkali w Puszczy, co oni mogą wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  9. Taa, najlepiej wie propagandowa telewizja ONT baćki Łuki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Las zginie przez owady ,Korniki , Powalone drzewa to dotre siedlisko dla Kornika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie z 14:08 - kornik drukarz związany jest ze świerkiem, nie atakuje innych drzew, powalone drzewa nie są siedliskiem owadów, które "zjedzą" żywe drzewa tylko destruentów. Można o tym wszystkim poczytać w opracowaniach naukowych i nie powtarzać ludowych opinii. Korniki żyły w lesie znacznie wcześniej niż pojawił się w nim człowieka, nie ma więc obaw, że kornik zje las :) W przyrodzie nie ma szkodników, są szkodniki dla plantacji człowieka, ale Puszcza na szczęście w nikłym stopniu jest plantacją.

      Usuń