10 marca 2011

Nieznane zdjęcie białowieskiego dworca

Tym razem trochę o białowieskich zabytkach związanych z koleją. . Prof. Józef Paczoski nie bez racji pisał, że doprowadzenie do Białowieży linii kolejowej przyczyniło się w zasadniczy sposób do zniszczenia Puszczy w czasie pierwszej wojny światowej i później.
Zanim pojawiła się rana "północ - południe", czyli wycięty pas lasu wzdłuż granicy polsko-radzieckiej, wcześniej człowiek przeciął Puszczę linią kolejową doprowadzoną w samo jej serce - do Białowieży. W czasach carskich zabroniono jednak wycinania drzew wokół torów i w czasie powolnej jazdy, salonki carskie były obijane gałęziami świerków i grabów rosnących tuż przy torach. W okresie międzywojennym  polska kolej, ku rozpaczy przyrodników, wymusiła jednak wylesienie szerokiego pasa wokół toru, ze względów bezpieczeństwa. Na zdjęciu powyżej widzimy budynek stacji Białowieża z okresu międzywojennego (po wojnie nazywany "Białowieża Towarowa", obecnie mieści się tam stylowy lokal "Restauracja Carska"). Na zdjęciach poniżej carskie salonki. Zdjęcia udostępnione przez Michała Drynkowskiego, właściciela lokalu i zabytkowego kompleksu.

A tak, podczas I wojny światowej, przy pomocy wołów ściągano wycięte drzewa, które dawną linią carską wyjeżdżały z Puszczy.

Na niemieckiej fotografii z I wojny światowej widzimy pożar Puszczy - na pierwszym planie nieuregulowany wówczas odcinek Narewki i budynek przepompowni wody przy stacji kolejowej:

Zabytkowy ten budynek, stoi do dzisiaj, choć już w opłakanym stanie i może podzielić los wielu innych zabytków białowieskich, które nie miały takiego szczęścia jak dworzec kolejowy a nie budzą też zainteresowania konserwatorskiego gminy.

I na koniec wychodek z czasów carskich, stojący do dzisiaj koło kompleksu kolejowego w Białowieży (zachwyca już tylko przyjeżdżających tu filmowców):




  

17 komentarzy:

  1. Cóż z tego ze w budynku dworca zrobiono coś, co nie jest dostępne dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Storm, obiekt jest dostępny dla wszystkich, tylko nie każdego stać, by tam jeść posiłki. Ale tak już jest w przypadku luksusowych inwestycji (tu jednak trzeba wspomnieć, że właściciel bywa otwarty na wspieranie i tych, kogo nie stać, np. ugościł obiadem grupę uczestników warsztatów śpiewu z regionu w skansenie i wspiera różne cenne dla regionu inicjatywy). W tym wypadku uważam, że korzyść społeczna wynika przede wszystkim z uratowania obiektów od zagłady. Za wysokie ceny dla klientów mamy za to odrestaurowane zabytki zdobywające pierwsze miejsca w województwie. Cóż z tego, że jakieś zabytkowe budynki stoją opuszczone i są "dostępne", skoro zamieniają się w ruinę? W naszej okolicy jest jeszcze trochę takich obiektów, a rzadko znajdują się inwestorzy, którzy chcieliby je ratować! Natomiast lokalni decydenci najchętniej by je rozebrali i postawili coś "nowoczesnego" (tak radzono właścicielowi i w przypadku dworca w Białowieży, gdy go kupił, a on realizuje swoją ideę i wytyczne konserwatora zabytków).

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałbym wiedzieć którzy to lokalni decydenci są tacy ,,nowocześni,,.Nie sądzę że JK chciałby przypiąć tą łatkę wszystkim.Zapytam Michała kto mu udzielał tego typu rad.

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście, że nie wszyscy, ale jaki jest stosunek do zabytków w Białowieży i jakie wytyczne dotyczące budownictwa widać gołym okiem. Natomiast wypytywanie Michała Drynkowskiego kto mu radził rozebrać "tę ruinę" jest po prostu niegrzeczne, a Michał Drynkowski na pewno nie będzie chciał być donosicielem. Wystarczy szanowny Anonimie, zaufać mu, gdy mówi o tym w trakcie prezentacji historii rekonstrukcji obiektu. Lepiej zamiast bawić się w śledczego zrobić coś dla ratowania charakteru Białowieży przed unifikacją i "nowoczesnością". Przypomnę tylko, że niedawno, podczas zebrania rady naukowej BPN przedstawiciele gminy nie zgodzili się na zapis w planie ochrony mówiący o ochronie krajobrazu i popatrzeć na architekturę kilku nowych realizacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach co za perełki, dzięki, rewelacyjne zdjęcia, a ten wychodek-bajka po prostu, ciekawe czy car z niego korzystał;-)

    "Lecz ludzi dobrej woli jest więcej, i mocno wierzę w to, że ten świat, nie zginie nigdy, nie!!!" (Cz. Niemen)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) wychodek jest przy budynkach mieszkalnych pracowników kolei, zachowały się jeszcze, ale są w tragicznym stanie.. W jednym z tych budynków mieszka rodzina, która z własnej inicjatywy chroniła opuszczony dworzec przed licznymi wandalami (nawet ogniska w nim palono). Historia stacji i rozmowa z jej strażnikami jest opisana w jednym z numerów Czasopisu (niestety, nie pamiętam w którym - wówczas zrobiłem też zdjęcie wychodka)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pełen uznania dla dzieła Pana Drynkowskiego i innych inicjatyw zmierzających do ratowania charakteru Białowieży.Drażnią mnie jednak próby przedstawiania "lokalsów" jako tych którzy chcą ciąć gałąź na której siedzą.Nie sądzę też że przedstawiciele gminy mają aż tak wiele do powiedzenia w radzie BPN gdzie decyzje zapadają w głosowaniu.Słowa o śledztwie i donosicielstwie w odpowiedzi na wpis z 8:51 są po prostu nie na miejscu.Z Bazylią zgadzam się w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że stacją w Zwodzieckich nikt się nie zainteresował , póki budynek jeszcze stoi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Człowiek , który "zaopiekował" się stacją zrobił raczej to dla chęci zysku więc nie róbcie z niego jakiegoś wielkiego zbawcę niszczejących perełek architektury białowieskiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Storm jedno drugiemu nie przeszkadza a jak widać w tym wypadku-nawet pomaga. Życzyłabym sobie jak najwiekszej ilości ludzi z dużą kasą w Białowieży, i w ogóle w naszym kraju, byśmy nie tylko chcieli, ale też mogli.

    OdpowiedzUsuń
  11. U Storma chyba niechcący ujawnił sie stereotyp z czasów PRL:
    bogaty = złodziej
    co (szczególnie) wtedy w znacznej części było prawdą, bo niczego uczciwie nie można było zdobyć. Co szczegolnie dotyczyło arystokracji pezetperowskiej, która ustanawiała sama dla siebie prawo (np. dziwne spółki, abolicje, nawet po 89 roku). Związany częściowo z mitem złodzieja który okradł wszystkich polaków (nędza, więc ktoś to wszystko ukradł). Chociaż tak naprawdę wszyscy wszystko kradli. Negatywne podejście do bogacenia się wykazuje też kościół katolicki, w przeciwieństwie do protestanckiego. No i komuniści.
    W normalnych warunkach lepiej jednak byłoby dla kraju żeby większość osób patrzyła na ludzi bogatych pozytywnie, bo to ekonomia i pieniądze decydują o sile danego państwa, chociaż sposób życia jest wolnym wyborem każdego człowieka.
    A co do stacji - o wiele gorzej byłoby gdyby ktoś wycinał Puszczę dla pieniędzy.
    Człowiek zwiększa tłum w Puszczy, ale z drugiej strony utworzył miejsca pracy.
    Prawdopodobnie jednak byłby przeciwnikiem rozszerzenia parku, jak wszyscy którzy zarabiają na Puszczy ...
    Trudno więc powiedzieć czy to dobrze czy źle.
    Ograniczona turystyka na pewno jest dobra dla Puszczy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zwiększa atrakcyjność Puszczy dla turystów, co do pewnego pułapu jest dobre również z punktu widzenia ochrony przyrody. Niewykluczone jednak, że ten pułap już został dawno temu przekroczony. Ale może zamiast palenia ognisk i polowań, gdyby taka wymiana aktywności była możliwa ?

    OdpowiedzUsuń
  13. >próby przedstawiania "lokalsów" jako tych którzy chcą ciąć gałąź na której siedzą<

    To już interpretacja moich słów. Natomiast obserwacja pokazuje, ze "lokalsi" nie są zbyt zainteresowani zachowaniem ciągłości kulturowej, np. architektonicznej. Nie jest to problem tylko Białowieży i ta obserwacja nie jest oceną. Podobnie preferencje muzyczne na Nocy Kupały po prostu są wyrazem obecnej kultury środowisk ją realizujących.

    >Nie sądzę też że przedstawiciele gminy mają aż tak wiele do powiedzenia w radzie BPN gdzie decyzje zapadają w głosowaniu.<
    Pisałem odpowiedzialnie, bo biorę udział w zebraniach Rady. Rada nie może głosować takich zapisów! Radni w piśmie do dyrektora parku nie wyrazili zgody na zapis o ochronie krajobrazu, w celach ochronnych. Nic do tego nie ma głosowanie, bo park nie może decydować o architekturze poza parkiem. Inna propozycja - strefy ciszy w Puszczy poza terenami zabudowanymi też spotkała się z protestem leśników i radnych uczestniczących w radzie i też Park mógł to tylko sugerować. Możemy szczegółowo o tym dyskutować, ale pod warunkiem, ze odpowiedzialnie, nie anonimowo. Ja się nie ukrywam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bazylio, artykuł "Strażnicy stacji - historia z happy endem", opisująca państwa Ninę i Mikołaja Lickiewiczów z Białowieży oraz losy białowieskiej stacji kolejowej ukazał się w miesięczniku "Czasopis" nr 11, 2008 r. Polecam ten artykuł także anonimowi z 12:59, którego drażnią negatywne "próby przedstawiania "lokalsów". W tym artykule opisałem właśnie "lokalsów" i to już 80-letnich, bynajmniej nie w sposób negatywny. Strzeżmy się stereotypów! Nie bądźmy jednak ślepi na zjawiska negatywne i ginięcie wartości i przyrodniczych i kulturowych.

    OdpowiedzUsuń
  15. A propos stacji podlaskich, to nie tak dawno byłem w Syczach, gdzie jeszcze kilka lat temu działał budynek stacji (a przynajmniej wisiała tablica), co uwiecznili moi znajomi. Tym razem przywitała nas inna tablica: "Teren prywatny. Zakaz wstępu" (czego dowód zrobiłem na zdjęciu: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sycze_dawna_stacja_zakaz_wst%C4%99pu.jpg ). Okazuje się jednak, że ma to być siedziba stowarzyszenia Bioregion, które promuje siemiatycką kulturę i przyrodę. W takim razie to bardzo dobrze, że stary budynek zamiast niszczeć został przejęty przez kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  16. Stowarzyszenie Bioregion! - brzmi świetnie. To dobra wiadomość!! Bardzo dużo małych, drewnianych budynków kolejowych z przełomu XIX i XX wieku własnie kończy swój żywot.. trochę szkoda..

    OdpowiedzUsuń