8 lutego 2011

Dzięcioły i stare drzewa, a gospodarka leśna w Puszczy

Stowarzyszenie „Pracownia na rzecz Wszystkich Istot” opublikowało wyniki zrealizowanej w ub. roku inwentaryzacji dzięcioła białogrzbietego i dzięcioła trójpalczastego na terenie Puszczy Białowieskiej. Badania przeprowadził zespół pod kierunkiem dr. hab. Wiesława Walankiewicza, stosując metodę, przy której pomocy liczono dzięcioły także w 1991 roku. Dzięki temu można było stwierdzić, że frekwencja zasiedlonych przez dzięcioła białogrzbietego pól w części gospodarczej Puszczy spadła na przestrzeni 19 lat o 28%.
Inne wnioski płynące z wyników badań można sprowadzić do tego, że liczebność obu gatunków dzięciołów zależy od sposobu użytkowania lasu.
Populacja dzięcioła białogrzbietego, według autorów, nie spełnia w Puszczy kryteriów zachowania stanu ochrony w znaczeniu dyrektywy siedliskowej, a wielkość populacji dzięcioła trójpalczastego jest niewystarczająca dla jego przetrwania. Z kolei autor wieloletniego liczenia drzew pomnikowych w Puszczy Białowieskiej, Tomasz Niechoda, zauważa, że poza faktem, iż tylko na obszarze BPN, gdzie nie prowadzi się gospodarki, zachowały się najokazalsze świerki, jesiony, lipy i klony, to w części gospodarczej Puszczy występuje luka w pokoleniu dębów zbliżających się do wymiarów pomnikowych. Choć tych ostatnich zachowała się podobna ilość, co w niewielkim parku narodowym - i są objęte ochroną - to kiedy ich żywot dobiegnie wkrótce końca, nie będzie pokolenia, które by je zastąpiło, bo zostało wycięte. W tej sytuacji ochrona drzewostanów naturalnych i rosnących na siedliskach wilgotnych, łęgów, olsów, borów świerkowych i grądów wydaje się podstawowym warunkiem zachowania unikalnosci przyrodniczej Puszczy Białowieskiej. Gospodarka nieuchronnie przekształca Puszczę w zwykły las. (tabele pochodzą z artykułu w „Dzikim Życiu” nr 2/200 2011)

Na koniec dzisiejszy widok rozlanej Narewki:

13 komentarzy:

  1. Cudności manipulacja wynikami i interpretacją. Zaraz dowiemy się, że to, że nie ma dębów to efekt obecnego cięcia Puszczy Białowieskiej. Nie ma żadnej przeszłości, żadnej niemieckiej i angielskiej eksploatacji, tylko ci wredni współcześni leśnicy. Cudo propagandowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytaj ze zrozumieniem. Gdzie w tekscie postu jest coś o wrednych współczesnych lesnikach? Jest mowa o tym, ze badania liczebności dzięciołów wskazuja, że więcej ich jest w parku niż poza nim, a poza tym, że gospodarka przekształca puszczę i spadła ilość dzięcioła białogrzbietego. Jak tobie się to nie podoba, to napisanie o wynikach badań nazywasz manipulacją. Spokojnie, czytaj uważnie i wyciągaj wnioski a nie interpretuj i nie manipuluj przypisując ten zabieg innym.

    OdpowiedzUsuń
  3. > to, że nie ma dębów to efekt obecnego cięcia Puszczy Białowieskiej < Swoją drogą ciekawe by było wykazać ile dębów zostało wycietych nie przez okupanta a przez gospodarza po II wojnie światowej? Coś mi się wydaje, że sporo... (a może jeszcze ile już po uzyskaniu niepodległości, po 1989?)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto powinien czytać ze zrozumieniem, to widać na pierwszy rzut oka, a właściwie po pierwszym pytaniu. Cóż? Nie dała Bozia umiejętności, mówi się trudno. W szkole nie nauczyli - to powszechne. Ale, że samemu się nie chce dokształcać - to chyba lenistwo. Niestety.
    Co do wycinania dębów, to częściowo się zgadzam, ale pewnie nie w takim samym sensie jak autor/autorka polemiki.
    A wyniki badań dzięciołów. Inni badacze na podstawie tych samych wyników wyciągają inne wnioski i inaczej dane interpretują.
    Tak to już z nauką jest, że gdzie dwóch badaczy i jeden wynik, to wniosków może być co najmniej trzy. Dokładnie jak w statystyce. Nawet jeśli się przyjmie, że badano metodą zero-jedynkową.

    OdpowiedzUsuń
  5. Drogi anonimowy z 20:08 - jeden cytat z tekstu który komentujemy, w którym napisano coś o - cytuję - wrednych współczesnych leśnikach.

    A co do liczby wyciętych w LKP pomnikowych dębów - do ciekawych wniosków można by dojść porównując wykaz pomników przyrody z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  6. To leć do odpowiednich organów jeśli masz dowody. Kiedyś już w jednym z leśnictw była rozróba w tej sprawie, później w innym. I co? Straszono leśników, że polecą głowy. No i nie poleciały.
    Masz dowody na łamanie prawa przez leśników - nie chowaj się za anonimowym postem. Idź i zgłoś do RDOŚ i gdzie się tylko da.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uważam, trochę odchodząc od tych sporów powyżej, że szkoda dzieje się duża. Przecież możnaby puszczę promować właśnie unikatowymi gatunkami ptaków. Birdwatching - wokół tego zjawiska kręci się na świece duży biznes i rozwój infrastruktury towarzyszącej. Czy są badania pokazujące w jakim stopniu potencjał Puszczy Białowieskiej jest wykorzystany przy promocji regionu i udostępnienia turystycznego? Sorry, władze i gospodarze Puszczy, ale czy wykorzystaliście np. nagłośniony fakt, że przyjachał tu sam ks. Karol? Kogo jak kogo, do cholery, ale brytyjczyków naprawdę można przekonać, żeby przyjechali tutaj oglądać pierwotne lasy i ptaki, o których wyspiarze mogą pomarzyć, przy okazji zostawając tu pieniądze. Ale obecna sytuacja w PB, wielkość parku narodowego i kolejne afery w Lasach Państwowych (certyfikaty, prokuratura, zdjęcia wycinek, ale także artykuły w prasie zagranicznej, fiasko Białowieskiego Programu Rozwoju itd.) puszczy na świecie nie promują.

    Współcześnie ochrona ptaków i właśnie birdwatching jest tym co się poprostu opłaca i działa w regionach znacznie mniej bogatych pod względem przyrodniczym niż Polska. Ale to, co chce się udostępniać, trzeba chronić. Drodzy leśnicy, czy Wy naprawdę myslicie, że wasze dzieci będą utrzymywały się głównie z wycinania drewna w Puszczy? I nawiązując do słów wielkiego Polaka, który 1 maja zostanie beatyfikowany, który wielokrotnie pisał zarówno o ekologii, ochronie przyrody i zrównoważonej turystyce, puszcza jest "nam zadana". Uczmy się tego, także od tych, którym się udało, bo na świecie mamy ogromną liczbę parków narodowych, które napedzają rozwój lokalny, nie uszczuplając tego, co decyduje o ich rzeczywistej wartości.

    OdpowiedzUsuń
  8. To poczytaj M. Zimowskiego i polemiki z jego poglądami, kilka tematów wcześniej. Sądzę, że i leśnicy i mieszkańcy są za rozwojem podglądactwa ptaków. Udało się też tu w Puszczy. Jak ktoś wczoraj powiedział, że w 1991 r. było więcej dzięciołów choć więcej leśnicy wycinali, a teraz jest ich mniej bo mniej wycinają. Jakie można byłoby z tego wnioski wyciągnąć? A jakoś nikt nie dąży do tego by ciąć na potęgę, a wręcz ograniczać te cięcia do niezbędnych zadań hodowlanych i ochronnych, zapewniających trwanie lasu jako formacji. Są oczywiście różne poglądy, ale tylko dzięki nim -odrzucając skrajności - można tworzyć postęp, w tym i nowoczesną ochronę przyrody. Już wiele lat temu ktoś mądry mówił na spotkaniach w Białowieży o ochronie przez sensowne użytkowanie, zaliczając do tego użytkowania obszary ściśle chronione, jednak nie koniecznie dominujące w krajobrazie przyrodniczym i społecznym.
    Chyba w tym jest główny problem.

    OdpowiedzUsuń
  9. A walka z kornikiem - czy to także jest ww. "sensowne rozwiązanie"? To główny powód spadku liczebności 2 gatunków dzięciołów, które wymienia się jako "ofiary leśnictwa". A "wszystko co wbrew naturze, trud marny" (prof. Siewniak). Ucieka Pan od problemu - skutecznej promocji puszczy jak nie było, tak nie ma. Możemy mówić o swoistej antypromocji, a trudno o to winić ekologów. Odrzucony został Białowieski Program Rozwoju poszerzający puszczę o istniejące rezerwaty za pieniądze wręcz niewyobrażalne (a na pewno nei współmierne). Program bardzo niebezpieczny, o czym byłu na blogu i w prasie sporo. Dziwiłem się, dlaczego to nie jest oczko w głowie samych leśników? Jakoś nie przekona pan turystów, aby oglądali "sensowne użytkowanie puszczy", bo takich sensownie uzytkowanych, cennych lasów jest w Europie naprawdę sporo (o czym mówił zresztą znakomity profesor i leśnik, Tadeusz Borecki w swych pogadankach). Tu przyciąga pierwotna puszcza, z całym jej bogactwem, symboliką i wrażeniem. I to jest przyszłością tego regionu. Myślę, że tutaj trzeba innej mentalności - żałuję, że tak mało młodych ludzi zasiada we władzach gmin i ma wpływn na politykę w lokalnych nadleśnictwach. W przeciwnym razie, będzie to teren jakich wiele - magiczny w nazwie, "skansen" może nie, ale marginalny, zeszpecony chaotyczną zabudową i z Puszczą "troszkę w nazwie". Osobiście spotkałem zawiedzionych turystów z Hiszpanii i Francji, którzy patrząc na istne pobojowisko pozostawione na skutek wycinki świerków, zapewne nie o takiej puszczy sobie myśleli. A to właśnie turysta jest najlepszą forpocztą walorów gminy na zewnątrz. A rozczarowany turysta najlepszą jej "antyreklamą", aby to miejsce na marginesie UE, tak źle skomunikowane, odwiedzić. Sam o tym pisałem przed 2 laty, że gdyby BPN został powiększony spędzałbym tutaj wakacje co roku. I na pewno zabrałbym tutaj znajomych. A tak pojadę w Gorce lub do Puszczy Niepołomickiej, podziwiać naprawdę"sensownie uzytkowane" obszary (sensowne, bo stosownie do wartości, ale niestety też nie wszędzie, o czym świadczą erodujące i zniszczone szlaki na skutek prac leśnych) i fragmenty (para-)pierwotnych lasów-ale bez rozczarowania. A przy okazji, naprawde nie rozumiem, dlaczego walka z kornikiem i gospodarowanie lasem ma być bardziej fascynujące do udostępniania i wyeksponowania niż cała dynamika odradzania się lasów z monokultur sadzonych ludzką ręką w kierunku coraz bardziej naturalnych układów. W dobie książek "Świat bez nas" jest to zjawisko, które fascynuje i przyciąga. Ale to trzeba pokazać, wyjasnić i zafascynować! A tka poszła w świat tablica z Białowieży z kornikiem jako wrogiem numer1!

    OdpowiedzUsuń
  10. Skomunikowanie nie zależy od samorządów i od MŚ. I reszta argumentów w podobnym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anon z 20:07: skomunikowanie Puszczy Białowieskiej nie jest istotnym problemem w czasach, kiedy koleje w ogóle w Polsce nie działają, dworce PKS są prywatyzowane i zamieniane na targowiska a ludzie jeżdżą przede wszystkim samochodami. Z Warszawy jedzie się do samej Białowieży 3 godziny, bo najpierw ekspresowa za Wyszkow, a poza 12-kilometrowym odcinkiem na wąskiej ósemce drogi dalej są puste. Z Białegostoku też nie gorzej niż w inne regiony a dotego są busy. Komunikacja z regionem puszczy nie jest czynnikiem decydujacym o turystycznym rozwoju regionu tylko właściwa jego promocja.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe jest, że kiedy mowa o parkach narodowych to miejscowi decydenci i leśnicy mówią: wara, to atak na naszą samorządność. kiedy mowa o promocji regiony, o pomysł na rozwój w opraciu o turystykę, o zrównoważoną politykę leśną i rozwiązanie problemów komunalnych regionu, to okazuję się, że wszystko jest w kwestii państwa, a nie samorządu. Jeżeli są obiektywne sygnały, że w Puszczy się źle (certyfikat FCS, CBA w RDLP, ww. raport o dzięciołach, fiasko BPR).

    Zamiast walczyć lepiej zasiąść do wspólnego stołu, ale na równych zasadach - przecież pojawiają się głosy, np. Z PNWI, że być może park narodowy nie jest najlepszym rozwiązaniem, aby chronić najbardziej pierwotne fragmenty puszczy. Ale jeżeli dyskusja ma wyglądać, jak przy okazji inicjatywy Ministra, to lepiej dać sobie z tym spokój od razu.

    (KJ)

    OdpowiedzUsuń
  13. rakom z pomysłu powiększenia parku narodowego? a to dopiero ciekawostka.

    OdpowiedzUsuń