20 lutego 2011

Czy dialog jest potrzebny i możliwy?

Starosta hajnowski zaprasza na 28-go lutego przedstawicieli organizacji pozarządowych do „Platformy współpracy na rzecz zrównoważonego rozwoju Puszczy Białowieskiej”. Na tym spotkaniu mają być dopiero ustalone ostatecznie cele i zadania projektu mającego na celu stworzenie platformy dialogu i współpracy.
Na terenie Puszczy przebywa grupa aktywistów Greenpeace, żeby przyjrzeć się jak wygląda realizacja obietnic ministra. Trwa sprawdzanie w terenie, czy obszary, które według obietnicy powinny być wyłączone z wycinania drzew, faktycznie są wyłączone. Spotkaliśmy się dzisiaj, żeby porozmawiać o sytuacji w regionie Puszczy. Ktoś z Greenpeace powiedział, że myślą nad spotkaniami z ludźmi i prowadzeniem z nimi rozmów. Zawsze uważałem, że trzeba rozmawiać. Tym bardziej, że dla nas rozpoznanie autentycznych obszarów konfliktu ochrony z interesami ludzi i zapewnienie osłon dla ludzi bezpośrednio związanych z gospodarką leśną jest szczególnie ważne. Ale nie każde spotkanie jest okazją do rozmowy. Brałem udział w kilku „spędach” lokalnych działaczy i krzykaczy (nazywam tak ludzi, którzy w miarę wystąpień „rozkręcają się” i zamiast argumentów merytorycznych używają populistycznych haseł, przypisując oponentom demagogiczne właściwości i sugestie w rodzaju pytań >kto im płaci?< lub personalnych odniesień >oni w Boga nie wierzą<). Nikt nie moderował takich spotkań i sprowadzały się one do artykułowania swoich pretensji i zarzutów zgromadzonych oponentów, bardzo często dalekich od prawdy. To klasyczny przykład na opisany przez E.O.Wilsona konflikt kultury przednaukowej z kulturą naukową. Jeśli dla ojca i dziadka brzoza to był chwast, który trzeba wycinać, to nawet jakiś profesor nie będzie dzisiaj autorytetem jeśli mówi, ze trzeba tę brzozę zostawić z powodów przyrodniczych! Człowiek jest taki, jakie jest jego doświadczenie – doświadczenie rolnika może być kompletnie inne niż doświadczenie naukowca badającego ekosystem. Czy mimo to mogą się porozumieć? Czy ma sens „środkowa droga” między popularnym wierzeniem a faktem naukowym? Jakie warunki muszą być spełnione, żeby był dialog a nie wzajemne oskarżania? Dla socjologa każde spotkanie jest dobre, dla polityka takie, które przynosi mu sukces, podobnie dla przedstawicieli grup interesu. Ale jeśli zależy nam na jakichś wartościach – a tutaj rozmawiamy o wartościach Puszczy Białowieskiej – dobre spotkanie jest tylko wtedy, kiedy prowadzący je kontroluje prawdomówność stron. Przyzwyczailiśmy się, że środki przekazu powtarzają opinie stron sporu bez zastanowienia się, czy są one prawdziwe, tylko dlatego, że głoszący je reprezentują jakieś pozycje – nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem, raczej z niefachowością dziennikarza, który się nie przygotował i nie wiedział kiedy jego gość mija się z prawdą. Warunkiem dialogu jest więc moderowanie wypowiedzi stron pod kątem sprawdzonych, rzetelnych informacji. Moderator nie może reprezentować interesów żadnej ze stron, ale musi stać na straży prawdy. Jeśli oba lub jeden z tych warunków nie są spełnione dialog zamienia się w rozgrywkę przy znaczonych kartach. Nie warto wówczas brać w takiej grze udziału. A czy praktycznie jest możliwy dialog w sprawach Puszczy, skoro padały argumenty w rodzaju „nie, bo nie”? Na poziomie oddolnym na pewno tak – indywidualne spotkania zawsze mogą mieć miejsce. Na poziomie szerszym – być może takim miejscem spotkania mógłby być park narodowy, ale czy może? Czy w obecnych realiach politycznych dyrekcja parku nie jest zbyt uwikłana w sprawy polityczne i grup interesu? Mimo wszystko to właśnie instytucje państwowe (narodowe) powinny być gwarantem dialogu ze społeczeństwem. JK.

20 komentarzy:

  1. Wyobrażacie sobie taką edukację - siadają radni, starosta, wójtowie a prof. Tomasz Wesolowski im mowi:
    "Powiem tak. Proszę sobie wyobrazić człowieka o mocno poranionej skórze, np. poparzony, któremu zostało 20% zdrowej skóry, czyli w przypadku lasu – fragmentów lasu naturalnego. Gospodarka leśna to nic innego jak usuwanie tych ostatnich zdrowych kawałków i zastępowanie ich bliznami. Im mniej usuniemy tego, co pozostało, tym szybciej las się zregeneruje. Można też powiedzieć, że w tej chwili mamy jedynie ostoje naturalnego lasu pomiędzy plantacjami drzew. W wielu z tych miejsc przetrwały jeszcze wrażliwe gatunki, które potrzebują starego lasu, martwych drzew etc. W tej chwili są one rozproszone więc istnieje możliwość kolonizowania przez nie dalszych części Puszczy, jeśli tylko warunki w okolicy się poprawią. Problem polega też na tym, że tzw. gatunki wnętrza lasu nie są przystosowane do rozpraszania się na długie dystanse. Nigdy w swojej historii tego nie potrzebowały. Muszą mieć wokół siebie, stosunkowo blisko, miejsca potencjalnej kolonizacji. Jeśli stworzymy duże przestrzenie, las się nie odbuduje i zostaną tam dziury. Już teraz to widać patrząc na zdjęcia lotnicze czy satelitarne. Usunięcie nawet jednego cennego fragmentu lasu, to zmniejszenie szansy na jego odbudowę" ?
    Ja sobie nie wyobrażam, a już w ramach projektu CKPŚ???
    A dla ciekawskich to cytat z rozmowy, ktora jest tutaj:
    http://greenpeace.pl/blog/2011/02/18/puszcza-bialowieska-jest-nasza-wielka-rafa-koralowa/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za przykład elokwentnej HIPOKRYZJI - rozmawiać trzeba -ale nie z lokalsami!
    Prowadzić dialog - ale na swoim blogu (?!)z sobie podobnymi egoistami!
    Uwzględniać potrzeby tubylcow - tylko nic nie ciąć!

    Szara eminencjo! - drewno kupujesz w Zwierkach ?!Po jakiego groma zatruwać spalinami środowisko!

    Żeby kupić drewno z Puszczy Białowieskiej (!!!!)nie trzeba jechać pod Białystok.!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale drewno z Puszczy Białowieskiej, w Zwierkach i innych miejscach jest tańsze, niż na miejscu w Białowieży, bo odbiorca jest hurtowy....

    A czy mieszkając w Białowieży muszę kupować w lokalnych sklepach? skoro jest w nich drożej niż w Hajnówce... i większość białowieżan tak postępuje... (jeździ do Hajnówki)

    To LP grają kosztem miejscowych. Gdyby chcieli naprawdę zadbać o miejscowych to by umożliwili hurtowy zakup miejscowym drewna opałowego, traktując te 48 tys m3 jako jedne zamówienie... Ale po co, prawda? lepiej jest "odpowiednio" nastawiać miejscowych.

    Ministerstwo jest tu też winne, bo nie myślą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anon z 6:57 daje przyklad tego, na czym polega destrukcja jakiegokolwiek dialogu i zastępowanie go epitetami, przymiotnikami, wycieczkami ad personam. Nic dziwnego, że organizacje obawiają się podejmowania "dialogu" na płaszczyźnie tworzonej przez lokalne ośrodki. Ponieważ wśród opinii organizacji pojawiają się obawy o reguły „gry” tej Platformy, kluczowe będą zapisy Statutu Platformy dotyczące ewentualnych aneksów. Jeżeli znajdą się w nim zapisy, że aneks umowy wymaga pozytywnej opinii wszystkich członków Rady i jednocześnie zmiana statutu wymagać będzie również pozytywnej opinii wszystkich członków Rady, to trudno będzie zmienić reguły w trakcie gry. Statut powinien być załącznikiem do umowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do anonimowego z 06:57 - proponuję ci przeczytać jeszcze raz uważnie co Janusz napisał. Gdybyś miał problem ze zrozumieniem, to ci wytłumaczę prostymi, zrozumiałymi również dla ciebie słowami.

    Janusz nigdzie nie napisał, że nie należy rozmawiać z społecznością lokalną czy samorządowcami. Janusz tylko napisał, że rozmowa ma sens wyłącznie w momencie, w którym jest rozmową - wymianą informacji, poglądów, próbami dojścia do konsensusu.
    Nie ma natomiast żadnego sensu rozmowa z chamami, którzy zamiast mówić wrzeszczą, którzy zamiast używać racjonalnych argumentów kłamią i pomawiają (Poskrobko, Litwinowicz, Sawicki, Rygorowicz - że wymienię kilka pierwszych z brzegu nazwisk, których kłamstwa i pomówienia są udokumentowane publikacjami medialnymi, np. w Naszym Dzienniku, czy lokalnym wydaniu Kuriera Porannego). Nie ma sensu udział w spotkaniach, które z założenia są linczami, jak spotkanie z senacką komisją ochrony środowiska (fragmenty wystąpień linczujących, np. Sawickiego, czy Janowskiego na tym blogu) i wyjątkowo chamskimi jej uczestnikami z Lasów Państwowych (np. wycieczki pod adresem Olimpii).
    I póki nie będzie gwarancji, że platforma dialogu do której zaprasza starosta, będzie zamknięta dla takich zachowań (nie dla osób, które zachowywały się tak w przeszłości - każde może uznać swoje błędy i powiedzieć przepraszam), póty nie ma żadnego sensu w niej udział.

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram przedmówcę - rozmawiać warto, ale na pewnym poziomie, z wyłączeniem chamów, manipulatorów i oszczerców - w tym gronie jest niestety wielu przedstawicieli Lasów Państwowych.
    Do przeprowadzenia rozmów i prowadzenia dialogu nie potrzeba 1,5 mln złotych!!! Czy nie widzicie tego, że staroście nie zależy na dialogu, a na "przechwyceniu" tych pieniędzy ?!
    Na poprzednie (w zamierzeniu kameralne) spotkania z NGOs zwoził autokarami krzykaczy.
    Teraz jak pojawiła się kasa zaczęło mu zależeć na dialogu z ekologami.
    Niech na początku pokaże, że potrafi szczerze i na poziomie rozmawiać bez pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie sądź innych wg siebie, a także nie sądźcie byście nie byli sądzeni

    OdpowiedzUsuń
  8. O CENACH DREWNA...
    cenę kształtuje rynek...
    Podpowiedź handlowa... (tylko nikomu nie mówcie)najtańsze drewno stosowe kupisz w Białowieży!
    ... nie wierzysz?.. to sprawdż cenniki w nadleśnictwach ościennych i w innych regionach kraju np w olsztyńskim...

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozmawiać zawsze warto! Pod warunkiem wszak, że nie będzie miejsca na chamstwo i osobiste ataki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałbym zabrać głos w sprawie braku drewna opałowego dla mieszkańców Białowieży. Według mnie nie jest to w ogóle wina Lasów Państwowych, a czyja prosze wywnioskowac z poniższego opisu. Sytuacja kształtuje się następująco: opał liściasty czyli wg Polskiej Normy s4, jest to drewno o braku cech użytkowych, czyli np.posiadające zgniliznę, którą jak wiadomo powodują grzyby, takie drewno jest optymalnym siedliskiem dla wielu gatunków owadów. Jeżeli LP udostępniły by takie drewno mieszkańcom, zapewne wcześniej każdy stos zostałby przeszukany w celu udowodnienia rażących zaniedbań w sferze ochrony puszczańskiej fauny i flory oraz przedstawienia ewidentnej winy. I w ten sposób zamyka się błędne koło. Daje to pod rozwage ludziom myślącym. Starałem sie sprawe ując w jak najprostszy sposób.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo! LP tak dbają o owady saproksyliczne, że nie wycinały brzozy ze śladami zgnilizny a świerka z kornikiem, pewnie dlatego też drewno wyjeżdża poza region, żeby ekoterroryści nie zdążyli czegoś w nim znaleźć? (a jakie to owady z czerwonej listy zdaniem kolegi żyją w drewnie brzozy, bo chyba nie myślał o popularnym krytoryjku olchowcu czy torzysniadzie? - ale dla propagandy każda bzdura jest dobra)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze ! Propagandą można nazwać powyższą wypowiedź, a po drugie podczas odnoszenia się do mojego komentarza z dn. 21 lutego 2011 22:00 bardzo prosze o wnikliwe przeczytanie jego przed ostatniego zdania(P.S. o ludziach myślących). Gwoli ścisłości, chciałbym zauważyć, że w drewnie brzozowym ze zgnilizną mogą znaleźć optymalne warunki rozwoju np. Ponurek Schneidera (Boros schneideri, Panzer, 1796). Cytuje: POLSKA CZERWONA KSIĘGA ZWIERZĄT, ENG. POLISH RED DATA BOOK OF ANIMALS Biotop/Siedlisko: Gatunek związany ze starymi lasami o charakterze naturalnym, głównie sosnowymi. Rozwój odbywa pod korą martwych i zamierających starych sosen, a niekiedy innych drzew iglastych (świerk, jodła) oraz liściastych (brzoza, dąb, lipa, olcha, wierzba iwa, osika) [4-5}. Człowiek obyty w piśmie wyłapie o co chodzi. Zawsze jest to Ale ! Pozdrawiam ludzi umiejących czytać ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale jakoś nie macie skrupułów, zeby wycinać i wywozić z Puszczy zasiedlone chrząszczami naturowymi świerki i jesiony w wieku ok 100 lat.
    W tej sytuacji - jak jest więcej kubików na sprzedaz przepisy o ochronie gatunkowej już Was nie obowiązują

    http://www.bialystok.lasy.gov.pl/web/rdlp_bialystok/48;jsessionid=911C383941EE7E156C80677DE0635612?p_p_id=101_INSTANCE_V2MM&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=1&_101_INSTANCE_V2MM_struts_action=%2Ftagged_content%2Fview_content&_101_INSTANCE_V2MM_redirect=%2Fweb%2Frdlp_bialystok%2F48&_101_INSTANCE_V2MM_assetId=4052105&

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiadomo, człowiek obyty w piśmie wyłapie o co chodzi - większe drzewa - więcej kubików - więcej kasy. A że przy okazji z Puszczy wyjedzie więcej chrząszczy.... Kogo to obchodzi..

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam z Całego Serca ! Poruszony temat dotyczył drewna S4 sprzedawanego na potrzeby lokalnych mieszkańców, a jak ktos chce zarobić to zapraszam do Puszczy Amazońskiej, a najlepiej na Syberie, tylko prosze wliczyc w koszt powrotu odpowiednie opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Polecam artykuł Pana Andrzeja Nowaka: http://www.prawdadlapuszczy.pl/viewtopic.php?f=6&t=12

    OdpowiedzUsuń
  17. To nie ten sam pan Andrzej Nowak, co jak leśniczy u niego jesiona z pachnicą, w dodatku w wieku moratoryjnym wyciął, to z rozbrajającą szczerością stwierdził, że u niego gatunków dyrektywowych to nikt nie rozpozna, bo nieuczony. Takie to nam autorytety proponujesz? Które to piszą elaboraty na temat tego, czy ekolodzy wierzą w Boga czy nie, bo stwórca z małej litery napisali? O w mordę, poziom jak z białoruskiego dokumentu...

    OdpowiedzUsuń
  18. To w takim razie inżynier nadzoru Nowak minął się z powołaniem. Skoro nie potrafi rozpoznać pachnicy i ponadstuletniego jesionu, a taki wybitny z niego filozof i teolog religijny to nie w nadleśnictwie jego miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  19. Uczeni koledzy gdzie żęście się "naumieli" tak bezbłędnie rozpoznawać pachnicę.
    Z tym mają nawet kłopot najwieksze autorytety naukowe , bo wiele jest podobnych gatunków patrz Monitoring gaunków zwierząt str.92.
    Gratuluję tęgich , nieprzeciętnych umysłów.
    Gdyby leśnicy hajnowscy zażadali niezaleznego entomologa do weryfikacji znaleziska, prawdopodobnie prawdopodobnie byłaby to totalna kompromitacja odkrywców opisawanego stanowiska i ich płatnych popleczników, określających się mianem naukowców.
    Nowak w swoim tzw elaboracie występuje przeciwko deptaniu wartosci chrześcijańskich dla których człowiek jest najwazniejszy.
    Cdn..,..

    OdpowiedzUsuń
  20. "Uczeni koledzy" nie są potrzebni. Tak właśnie ma wyglądać dialog 28-go, bo starosta zaprosił do niego wszystkich nadleśniczych, Andrzeja Antczaka, wójtów i innych przeciwników powiekszania parku a naprzeciw chce posadzić 4 przedstawicieli ngo z Polski, którzy projekt starosty dostali dwa dni przed spotkaniem. I niech sobie pogadają, żeby tylko te dwa miliony na projekt nie przepadły.

    OdpowiedzUsuń