31 stycznia 2011

Kto naprawdę stworzył pierwszy rezerwat?

Puszcza Białowieska przetrwała do naszych czasów dzięki wielu, różnym czynnikom. Z pewnością jednym z ważniejszych był brak spławnych rzek i oddalenie tego litewskiego lasu od większych skupisk ludzkich. Te przyczyny skłaniały władców do traktowania jej jako łowiska a nie magazynu drewna. Oczywiście, nikt nie chronił puszczy z miłości do przyrody, bo w czasach historycznych takie uczucie nie istniało.
W nowszych czasach milowym krokiem do niszczenia puszczy było doprowadzenie do samej Białowieży, przez środek lasu, linii kolejowej (od wielu lat nieczynnej, którą lokalne władze hajnowskie chciałyby dzisiaj ponownie uruchomić). Pisze o tym prof. Paczoski: nie byłoby możliwe wycięcie puszczy na taką skalę w czasie pierwszej wojny światowej, gdyby nie carska linia kolejowa. W okresie międzywojennym Polacy „unowocześnili” tę linie wycinając wokół torów szeroki pas lasu, a przede wszystkim oddali wycinanie puszczy w ręce angielskiej firmy drzewnej, poniekąd kontynuując gospodarkę z czasów wojny. Przy różnych okazjach lubimy się chwalić, że mamy tutaj najstarszy park narodowy, utworzony z leśnictwa „Rezerwat” powołanego w 1921 roku. Oczywiście, chwała Szaferowi, Lilpopowi i innym przyrodnikom za zabiegi, by ten mały kawałek puszczy chronić, także przed zachłanną angielską "Centurą", ale paradoksalnie, to właśnie Niemcy, którzy potwornie puszczę wyrżnęli podczas wojny – utworzyli tutaj pierwszy rezerwat i po prawdzie to Hugo Conwentzowi należałoby postawić w Białowieży pomnik lub chociaż nazwać jego imieniem ulicę. Już w 1915 roku ten europejski propagator idei parków narodowych i pomników przyrody, oraz wybitny uczony – botanik wskazywał, że obszar w widłach Narewki i Hwoźnej należy bezwzględnie chronić. Powoływał się później na niego Władysław Szafer, ale najważniejsze, że Conwentzowi udało się ten fragment puszczy uratować przed eksploatacją i de facto utworzyć tam rezerwat! Możemy mu tylko zarzucać, że nie powstrzymał niszczenia pozostałej części puszczy, ale i tak proszę wskazać kto jeszcze wyłączył podobny obszar z eksploatacji? Kiedy w roku 1918 paleobotanik Jerzy Lilpop sfotografował obecny obszar ochrony ścisłej BPN, podpisał go: „Rezerwat”, widocznie tak już wówczas był nazywany! Znając skrupulatność Niemców możemy przypuszczać, że z tamtych czasów zaczęła się niechęć lokalnej ludności do „rezerwatu”. Mamy więc fizyczny dowód, że jeszcze przed powołaniem polskiego leśnictwa „Rezerwat” obszar ten był już chroniony i był nazywany rezerwatem. Wkład Polski w ochronę Puszczy Białowieskiej nie jest więc tak zasadniczy i jedyny. Mija blisko 100 lat od faktycznych początków ochrony obszaru w widłach Narewki i Hwoźnej i udało się w tym czasie zaledwie podwoić powierzchnię małego parku narodowego, utworzonego właściwie przez niemieckiego uczonego z początku wieku. Co prawda w Białowieży przybyło wiele kamieni „ku czci” (ani jeden nie odnosi się do Hugo Conwentza, a z upływem lat utworzenie parku przypisuje się wielu kolejnym postaciom), ale wiele różnych rządów nie było stać na objęcie puszczy parkiem narodowym, czyli właściwie pozostajemy przy idei pewnego Niemca z Gdańska, z roku 1915.

24 komentarze:

  1. Witam,
    Zbieranie podpisów nie mogło przekroczyć 3 miesięcy, natomiast od złożenia projektu do 1 czytania sejm miał 3 miesiące. Kiedy zajmą się tym komisje sejmowe? będę wdzięczny za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co wiemy to nie ma żadnego terminu wskazującego kiedy komisje zajmą się projektem. Obie komisje prawdopodobnie wyłonią podkomisję złożoną z przedstawicieli obu, która opracuje sprawozdanie, a na koniec poseł sprawozdawca przedstawi sprawę na forum sejmu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe zdjęcie. Czy ktoś wie, kiedy zostało podpisane? Bo może już po utworzeniu przez Polaków rezerwatu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Hugo Conwentz nie był lesnikiem, to nie ma dla niego miejsca w Białowiezy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Puszcza nie przetrwała, przetrwał tylko ten skrawek, który obecnie jest BPN-em..ale my wiemy o tym doskonale. Z turystami już nie jest tak dobrze, zachwycają się Puszczą jadąc drogą do Białowieży nie wiedząc że jest to marna "podróba" Puszczy. Tu powinna stać wielka tablica z napisem "To od dawna nie jest naturalny las".
    Z drugiej strony...gdyby nie wyrąbano lasu, nie było by tu żadnego postępu...Hajnówki by nie było , Białowieża była by osadą kilku chat, Dubiny i wiele okolicznych wsi były by wioskami gdzie kwitnie bieda bo z roli nikt się nie utrzyma. A i zieloni nie mieliby co robić:)
    Świat jest jak pociąg , pędzący swoim torem. Nic go nie powstrzyma, można go już tylko trochę zwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  6. milutki ten Hugo:)!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, ale nie do końca. Ciągle w puszczy znajduje się cechy pierwotne. Ciągle są tam miejsca niewyrąbane. Poza tym nie ma drugiego takiego obszaru jak puszcza. Dlatego warto ją chronić. A miejscowości oczywiście rozwijały się z wyrębu, ale teraz, czy będzie park czy nie i tak nic z tego nie mają. A z parku narodowego by miały, bo jak ktoś chce coś robić przy turystyce to potrzebuje się pochwalić, że zaprasza do parku a nie do lasu gospodarczego. Lasy gospodarcze to tylko interes Lasów Państwowych, dopóki ich minister finansów nie przejmie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, czy ten Niemiec Hugo robił to dla kaski? chyba nie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że Pan Hugo Conwentz jednak zasługuje na kamień przy wejściu do strefy ochrony ścisłej BPN. Otóż on pierwszy rzucił hasło by chronić kawałek Puszczy Białowieskiej, i uchronił ją przed wyrąbaniem przez innych w czasie gdy Niemcy stacjonowali na obszarze Podlasia. Kto wie, gdyby nie on to w puszczy Park powstałby o wiele później albo i wcale...
    Jednak profesor Szafer również zasługuje na uznanie, bo to on doprowadził razem ze swoimi ideowymi następcami - Gwalbertem Pawlikowskim i Janem Karpińskim do powstania i skutecznej ochrony malutkiego wówczas Białowieskiego Parku Narodowego.
    smutne jest to, ze o Conwentzie w Białowieży chyba mało kto słyszał, i że do dziś większość obszaru Puszczy (po polskiej stronie) jest poza skuteczną ochroną.....
    eko

    OdpowiedzUsuń
  10. 90 czy 100 lat jak dla mnie brawo. Taka rocznica i żeby było się z czego cieszyć. Park jest dalej mały, o wile za mały a jak dalej tak pójdzie pewnie zostanie jego działalność zawieszona. Tak tak, brawo dla polityków, rządzących czy innych miłośników przyrody którzy do tego doprowadzili ... chytry plan.
    Nigdy nie byłem zwolennikiem teorii spiskowych ale to nie przypadek.
    Dziś sytuacja Polskich Parków Narodowych jest tragiczna .... W wielu Parkach pracownicy by moc funkcjonować z własnej kieszeni zaczynają finansować ich działalność by przetrwać, kupują paliwo do samochodów na patrole, i inne drobne rzeczy .... ale to nie wiele da. Już w lutym lub najdalej marcu Parki nie będą miały środki na opłacenie rachunków za prąd, ogrzewanie, telefony, po prostu nie ma dla nich pieniędzy. Nie ma nawet środków z biletów, opłat i itd bo w ciągu 7 dni musi je odprowadzić do budżetu Państwa i za co funkcjonować. hi hi hi ... po co ustawy, wystarczy jeden lub dwóch spowalniaczy w sejmie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. http://www.polskieradio.pl/7/726/Artykul/305390,Puszcza-moze-wygrac-z-czlowiekiem
    Wczoraj w Radio!
    Proszę o merytoryczne ocenę zwłaszcza Pani E. Laprus!

    OdpowiedzUsuń
  12. stare zagrywki, rzygać się chce ... bez komentarza, co tu oceniać, nie maiłem aparatu widziałem dziś łanie zagryziona przez psy na skraju tej słynnej wsi ...., pewnie drobiazg ale nie dla niej,
    po co odgrzebywać zielone kotlety

    OdpowiedzUsuń
  13. merytoryczna ocena audycji moze być tylko jedna: dziennikarstwo sięgnęło bruku (a raczej bagna). Zero merytorycznej dyskusji, zero przygotowania dziennikarzy, by dobrze formułowali pytania i byli w stanie ingerować w powtarzane bzdury. A tego się wymaga od dziennikarza. Czyli Hyde park i czym większy dziwak przy mikrofonie tym weselej, albo smutniej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam, że trochę z innej bajki zagadnę. Kilka dni temu rozmawiałam z miejscowymi w Białowieży i skarżyli się, że są duże trudności z zakupem drewna opałowego, poza tym jest drogie. Z tego względu część osób przerzuciło się na węgiel. To samo pan Litwinowicz mówił w tv białystok ( z tym że on rozwijał wątek palenia węglem i zanieczyszczania powietrza nad polaną białowieska:). Mogę się coś nt. temat dowiedzieć? Czy naprawdę ludziom brakuje opału? Jeśli tak to uważam że to bardzo nie w porządku wobec miejscowych, i co się tu dziwić, że są przeciwni powiększeniu BPN.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ekologia większe szanse miałaby w PRL-u, dzisiaj większe ma ekonomia, dlaczego? Bo wtedy chciwość była wadą dziś jest zaletą

    OdpowiedzUsuń
  16. Palenie drewnem. Inne są piece na drewno a inne na wegiel. Te pierwsze nie nadają się do palenia weglem. Z powodu wysokiej (od lat) ceny drewna coraz popularniejsze są też inne czynniki grzewcze. Sposród moich znajomych nikt nie miał problemu z drewnem w Białowieży. Znam też osoby, które kupowały drewno spoza Puszczy bo było taniej! Cena wynika stąd, że Lasy nie sprzedają drewna opałowego tylko papierówkę. Nie ma to wiele wspólnego z "ekologami". Ja sam palę drugi rok brykietem ze Zwierek i znam już conajmniej 8 odbiorców brykietu w Białowieży: spala się odpady, nie trzeba rąbać, jest duża wydajność. Na auto sprzedawcy wchodzi 2,5 tony a koszt transportu to 80 PLN, jeśli kupuje kilka osób to za transport płaci się naprawdę niewiele. Ponieważ brykiet jest pakowany, niektórzy przywożą go sobie sami przy okazji powrotu autem z Białegostoku. W Białowieży mieszkają ludzie myślący i kalkulujący i ich życie nie zalezy tylko od ceny drewna na lokalnym rynku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie się zdaje, że ten "węgiel" to po prostu kolejny argument propagandowy a przy tym "ekologiczny", że zatruwa środowisko :). Czekam na konkrety ilu ludzi pali węglem? ilu drewnem, ilu gazem, ilu brykietami, ilu innymi źródłami? I ile kotłowni węglowych zlikwidowano za dotacje na powiekszenie parku narodowego, które zadymiały przez lata Puszczę stokrotnie więcej niż kilka gospodarstw gdzie może palą węglem? Aa jeszcze jest argument, że gazu tu niedoprowadzono. Ciekawe, gdyby doprowadzili, to kto by palił gazem gdy jest najdroższym sposobem ogrzewania?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja się tylko zdziwiłam, że wystarcza na wszystko: na zapałki, na papier, na płyty wiórowe,tylko na opał dla miejscowych nie wystarcza, ech...

    OdpowiedzUsuń
  19. A propos wypowiedzi Pana Korbela. U mnie w domu jest piec centralnego ogrzewania - zarówno węgiel jak i drewno nadaje się do niego. Więc trochę nie rozumiem zdania, że piec na drewno a na węgiel to muszą być od siebie odmienne i wyłączne?
    U mnie na wsi tak ludzie mają, że i węglem i drewnem palą albo co gorzej czym się tylko da (śmiecie z gospodarstw domowych w tym ,,plastiki" :-P )
    eko

    OdpowiedzUsuń
  20. Pisałem o tradycyjnych piecach kaflowych, bo te są w starszych domach, u mniej zamoznych ludzi. Do węgla piece są z innych kafli niz piece na drewno. Oczywiście, w piecu CO mozna spalać różne rzeczy (oczywiście nie chemiczne)), choć też nie wszystko i też nie we wszystkich, np. w piecu miałowym raczej nie ekogroszek :), są też na słome, biomasę i specjalne na odpady :) Ja pisałem o tradycyjnych piecach kaflowych, wśród których (jak i kominków) są takie które nadają się tylko na drewno (zwykle nie mają rusztu). Węgiel daje zbyt wysoką temperaturę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli chodzi o te skargi miejscowych, to dotyczą one najczęściej ludzi w mocno podeszłym wieku, którzy zapewne nie są tak operatywni jak młodzi w załatwianiu i poszukiwaniu alternatywnych źródeł energii. Taka babcia całe życie przyzwyczajona do drewna,kiedy go zabraknie albo jest dla niej zbyt drogi,to wierzę, że może mieć problem. Wtedy przerzuca się na węgiel i narzeka,no i w sumie-nie ma się co dziwić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Większość ludzi na wsiach wyrabia opał przy okazji prac zrębowych tzw. działki na których sprzątają gałęzie, co grubsze wyrabiając w stosy. Jest to najtańsze drewno tzw. gałęziówka. O ile się nie mylę wychodzi ze 30 zł ma metr przestrzenny, wyrób po kosztach nabywcy. Ze zrozumiałych względów(decyzja MŚ), w PB ten sposób zaopatrywania praktycznie przestał istnieć. A na drewno stosowe kilkukrotnie droższe(wyrabiane głównie w ramach cięć przedrębnych i sanitarnych) zwyczajnie ich niestać. Ot taki mało ważny dramat nieważnych ludzi .... a miało dla miescowych nie braknąć!.
    Wujek dobra rada, radzi jeździć do Białegostoku po brykiety. Kto się podejmie im to zaproponować?. Ja bym się bał, na szczęście nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
  23. To u was tam w Białowieży wiekszość ludzi wyrabia drewno ze sprzątania gałęzi? Może jak za cara chodzą zbierac chrust, żeby ogrzac chatki? Nie mąć chłopie i skończ z tą propagandą i napuszczaniem ludzi na innych. To już było. Jak bywam w Białowiezy to widziałem tylko kwatery i pensjonaty. Podaj konkretnie ilu takich biedakow tam zyje to moze POPS albo jakieś pozarządowe organizacje im pomogą? Nie zalewaj, że po brykiet trzeba jeździć.
    entr.

    OdpowiedzUsuń
  24. Po brykiet MOŻNA jeździć, aby sobie zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych, przy okazji wyjazdu do Białegostoku swoim samochodem. NIE TRZEBA - JK wyżej napisał, dowóz kosztuje 80 zł (można trochę stargowac ;-) ) za trasę Zwierki-Białowieża. Sugeruję czytać ze zrozumieniem. Również palę brykietem drugi sezon, w piecach kaflowych, i wielce sobie chwalę ten typ opału :-)

    OdpowiedzUsuń